Opowiadania

Śnięci rycerze

2015/11/30, Monday

Gospodarz sięgnął za połę piżamy, która wcale nie była piżamą, lecz strojem rycerskim, jaki rycerz nosi, gdy nie ma na sobie zbroi, i z metalicznym szczękiem wyciągnął miecz.
– Ło Jezusicku… – Jędrek odwrócił się i ruszył biegiem przed siebie.
– Stój w miejscu, jak na mężczyznę przystało – gromkim głosem zawołał gospodarz. – Nie uchodzi przymuszać króla do ganiania hultaja po komnatach.
Król, pięknie. Freak na całego. Z mieczem w dodatku.
To, że ze zbrojowni nie ma drugiego wyjścia, Jędrek odkrył, gdy było za późno na cokolwiek. (more…)

Felix Net i Nika oraz Koszmarna Podróż - fragment

2014/05/20, Tuesday

Felix Net i Nika oraz Koszmarna PodróżPoniżej zamieszczam fragment opowiadania osadzonego w realiach powieści Felix, Net i Nika oraz Sekret Czerwonej Hańczy. Opowiadanie będzie można zdobyć gratisowo na najbliższych Targach Książki w Warszawie oraz we Wrocławiu, gdzie 29-go maja będę gościem Festiwalu Literatury dla Dzieci.

Net wyjął z kieszeni batonik, który kupił w charakterze prowiantu i zważył go w dłoni. Plan był taki, żeby zjeść go dokładnie w połowie podróży. Minęły może trzy sekundy, nim plan uległ zmianie. Net rozerwał papierek. Nie zdążył jednak odgryźć pierwszego kęsa, gdy otworzyły się drzwi i do przedziału wszedł wysoki i szczupły mężczyzna w zbyt obszernym szarym garniturze. Trzymał pod pachą wyrywającego się pieska rasy niewiadomoco. Prawdopodobnie był to york, ale dobrał się do niego ktoś okrutny, kto przyozdobił psa kolekcją czerwonych wstążeczek spinających sierść w liczne kitki. Przez to york wyglądał jak włochaty ukwiał.
— …bry — powiedział mężczyzna.
— …bry — odparł uprzejmie Net. (more…)

Podwórkowa Agencja Kosmiczna

2013/12/12, Thursday

Nowe przygody Bolka i Lolka. UrodzinyW wydawnictwie Znak ukazała się kolejna antologia z serii o Bolku i Lolku, „Nowe przygody Bolka i Lolka. Urodziny”, a w niej moje opowiadanie „Podwórkowa Agencja Kosmiczna” z kilkoma przykładami opisującymi, jak nie należy badać przestrzeni kosmicznej. Książeczka jest dostępna w księgarniach, a poniżej możecie przeczytać fragment opowiadania.

Następnego dnia po śniadaniu chłopcy podzielili się zadaniami. Lolek przyniósł z szopy na narzędzia dwie szufle do odśnieżania i oderwał od nich drewniane trzonki. Był środek lata, więc przez następne pół roku Tata nie zauważy ich braku.
Bolek w tym czasie wyprosił u mamy kilka metrów gumki, takiej jaką się wszywa w ściągacze w ubraniach. Mama popatrzyła na syna trochę podejrzliwie, ale o nic nie zapytała. (more…)

Felix, Net i Nika. Priorytet Zero

2013/04/17, Wednesday

Felix Net i Nika oraz Nadprogramowe Historie - okładkaDziś premiera nowego tomu FNiN. Pewnie powinienem z tej okazji napisać kilka mądrych zdań, zapewnić jaki to dla mnie ważny moment i podziękować tym, którzy się przyczynili… Daruję sobie te wewnętrzne przemyślenia na przyszłość jako bazę do kolejnych historii. A zamiast nich króciutki fragment kolejnego opowiadania z tomu „Nadprogramowe Historie”. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Tom, nie tylko fragment. (more…)

Felix, Net i Nika. Wysłannicy

2013/04/06, Saturday

Felix Net i Nika oraz Nadprogramowe Historie - okładkaOto fragment kolejnego opowiadania ze zbiorku „Nadprogramowe Historie”. Premiera 17 kwietnia 2013.

Główna izba karczmy przywitała ich aromatem pieczonego mięsa i gotowanej kapusty, zmieszanych niestety ze smrodkiem dawno – jeśli nie nigdy – niewietrzonej sali. Kilkunastu gości, wyłącznie mężczyzn, rozmawiało, niemal krzycząc, wznosiło toasty i zajadało wielkie porcje mięsa. Felix i Net znaleźli miejsce na uboczu, przy skrytym w cieniu końcu ławy, z dala od światła rzucanego przez palenisko. Ich nowe ubrania nie składały się bynajmniej z chłopskich portek i luźnych koszul, lecz z zestawu, który Felix nazwał młodym gentlemanem, a Net – renesansowym fircykiem. Oba określenia nie były właściwe, bo spodnie przypominały skrzyżowanie tych od garnituru z mundurem polowym, założona na koszulę kamizelka ostatecznie mogła być uznana za element eleganckiego stroju angielskiego, gdyby nie sznurowanie w miejscu guzików. Wieńczący to wszystko marynarkosurdut miał kilkanaście różnych kieszeni, których obecność, choć przydatna, ostatecznie niweczyła wrażenie elegancji w rozumieniu drugiej dekady dwudziestego wieku Świata Zero. (more…)

Felix, Net i Nika oraz Romantyczny Interdyscyplinarny Projekt

2013/03/08, Friday

Felix Net i Nika oraz Nadprogramowe Historie - okładkaOto fragment opowiadania, które ukaże się w zbiorku „Nadprogramowe Historie” w maju 2013. Enjoy!

Dyrektor magister inżynier Juliusz Stokrotka wsparł się o stół dłońmi ułożonymi w pięści i powiódł wzrokiem po podwładnych siedzących przy zestawionych w wyspę stołach w pokoju nauczycielskim. Wsparł się dokładnie w sposób, opisany w rozdziale Atawizm stosowany z Podręcznika naturalnego przywódcy – ostatnio ulubionej lektury dyrektora. Rozdział opatrzony był kilkoma zdjęciami ilustrującymi sposób ułożenia dłoni i kąt pod jakim powinny się znajdować ramiona, by pozycja była jak najbardziej władcza. Jedno ze zdjęć przedstawiało goryla – skutecznego przywódcę stada, który opierał się w ten właśnie sposób. Dyrektor patrzył władczo przez równe piętnaście sekund, czyli optymalny czas, by wzbudzić szacunek, a jeszcze nie znudzić, po czym wyprostował się i nabrał powietrza, by jeszcze podnieść napięcie. (more…)

Plecak z najpotrzebniejszymi rzeczami

2012/11/02, Friday

Nowe przygody Bolka i Lolka. ?owcy tajemnicByć może mi nie uwierzycie, ale napisałem opowiadanie do wydanej przez wydawnictwo Znak antologii „Nowe przygody Bolka i Lolka. ?owcy tajemnic”. Opowiadanie pod tytułem „Plecak z najpotrzebniejszymi rzeczami” jest oczywiście wychowawczą pochwałą posiadania przy sobie wielu przydatnych gadżetów oraz zawiera kilka porad praktycznych, jak przeżyć w trudnych warunkach. Książeczka jest od dziś dostępna w księgarniach, a poniżej możecie przeczytać fragment opowiadania.

– Po co ci taki ciężki plecak? – zapytał Bolek, przyglądając się przygotowaniom młodszego brata do wycieczki rowerowej. – Przecież nie jedziemy na Madagaskar, tylko za miasto.
– Nigdy nie wiadomo, co się może przydać – odparł Lolek. – Sprawdzę jeszcze prognozę pogody w internecie.
Bolek pierwszy dopadł laptopa i zamknął ekran.
– Guzdrasz się jak śpiący koala. Jedźmy wreszcie.
Lolek westchnął i wziął plecak, w którym coś zaszeleściło i zastukało. Bolek był ciekawy, co za tajemniczy duży przedmiot wylądował w plecaku i po co, ale duma nie pozwalała mu zapytać. (more…)

Miasto ponad i pod

2012/10/06, Saturday

HerosiOto fragment mojego opowiadania, które znalazło się w antologii „Herosi” wydanej przez Powergraph. To dosyć nietypowe opowiadanie, bo celowo stylizowane na klimaty conanowskie Roberta E. Howarda.

Niebo gasło z wolna. Ze wschodu nadciągała fala granatowej ciemności i szybko robiło się chłodno. Wyludnionymi ulicami, wśród czarnych ruin, pół metra nad ziemią płynął ciężko kanciasty gravmobil. Miał wygaszone światła pozycyjne i gotowe do strzału działka burtowe. Nie było jednak chętnego do ataku. Być może nie było nikogo.
Pancerz pojazdu pokrywała gruba warstwa kurzu. Zbieranego przez setki kilometrów brudu nikt nie próbował ścierać nawet z szyb, nawet po to, żeby zabić nudę monotonnej podróży. Podczas długiej drogi otoczenie zmieniało się wolno, niezauważalnie. Zmiany były płynne, każdego dnia mijany krajobraz różnił się odrobinę od wczorajszego. Kierującego pojazdem mężczyzny nie obchodziło to. Zazwyczaj nie obchodziło go nic ponad minimum niezbędne do przeżycia. I do rozrywki. Rozrywka pomagała w przeżyciu, więc wychodziło na jedno - taką przynajmniej miał teorię. Istotne zmiany dotyczyły tylko stanu prawnego danego rejonu.
Teraz był to Bermongate. A w Bermongate nie wolno było sprzedawać, posiadać, hodować, prawie że mówić nie było wolno o narkotyku zwanym anielskie skrzydło. Za posiadanie jednego grama trafiało się do miejsca, o którym lepiej nie wspominać, i na czas, którego lepiej nie liczyć.
W ładowni były dwie tony. (more…)

Staruch

2012/04/11, Wednesday

2012Oto fragment mojego opowiadania, które znalazło się w antologii „2012” wydanej przez Empik z okazji Światowego Dnia Książki. Poczynając od 16 kwietnia 2012, antologia będzie dostępna gratis dla każdego, kto dokona zakupu powyżej 40 PLN w dowolnym salonie Empik.

.
.
.
.
Patrzy na mnie tymi swoimi wyblakłymi oczyma. Ledwo widzi, ale i tak się gapi. Wodzi wzrokiem, gdy zmieniam pościel, gdy przygotowuję lekarstwa i gdy wstawiam karmę do mikrofalówki. Minuta podgrzewania, zamieszać, kolejna minuta podgrzewania, znów zamieszać i znów minuta. Mieszać trzeba. Gdyby nie to mieszanie, mógłbym wyjść na papierosa.
Wstawiam na trzy minuty i wychodzę. Balkon ma trzydzieści centymetrów szerokości, akurat tyle, żeby postawić stopy. Jest gorąco i duszno, ale tu przynajmniej nie czuć tej woni… tego dyskretnego smrodu starucha. I nie czuć jego spojrzenia. Smród miasta łatwiej znieść. Na czterdziestym piątym piętrze smog jest rozrzedzony, choć powietrze stoi. Przypalam i robię swój własny, lokalny smog. Niebo ciemne, miasto jasne. Wieczór. Kilometr dalej ponad dachami równym rytmem suną setki czarnych punktów – pojazdy w Korytarzu Wilanowskim. Ludzie wracają do domów. Mnie zostało jeszcze czterdzieści pięć minut. (more…)

Felix, Net i Nika oraz Wędrujące Samogłoski

2011/12/24, Saturday

Nowa Fantastyka 01/2012 - okładka W styczniowym numerze Nowej Fantastyki ukaże/ukazało się nowe opowiadanie o Felixie, Necie i Nice. Jest wprawdzie skierowane do nieco starszych czytelników, ale mam nadzieję, że nikt nie poczuje się zawiedziony.

Felix Polon siedział w poczekalni terminalu siódmego Heathrow i rozglądał się w poszukiwaniu Neta Bieleckiego, który dziesięć minut temu poszedł kupić coś do przekąszenia. W wielopoziomowym akwarium dla pasażerów, pełnym reklam i pouczeń na temat bezpieczeństwa, łatwo stracić orientację. A odfiltrować reklam nie bardzo było można, bo – jakże by inaczej – znikały również wszystkie istotne informacje. Mrugnął, wydając polecenie odszukania lokalizacji przyjaciela. Pierwszym, co zlokalizował jego program wyszukujący, była sieć wietnamskich barów dwa poziomy niżej. Oczywiście, był głodny. Co gorsza, reklama zawierała ścieżkę zapachową, co tylko podsyciło jego głód. Zrezygnował z pomocy komplanta i wstał, by rozejrzeć się osobiście. (more…)

A pierwsi będą ostatnimi

2011/11/27, Sunday

Science FictionOto fragment mojego opowiadania, które znalazło się w antologii Science Fiction wydanej przez Powergraph.

Od chwili, gdy otworzyłem oczy, zostały mi dwa lata życia. Ta przykra wiadomość docierała do mnie bardzo powoli. Budziłem się z narkozy połączonej z gigantycznym kacem, jaki ma się po mieszaniu wszystkiego, co tylko można zmieszać. Nie było w tym wielkiej przesady. Może poza tym, że sen trwał ponad sto siedemdziesiąt lat. (more…)

Telefon

2011/11/03, Thursday

Głos LemaOto fragment mojego opowiadania, które znalazło się w wydanej w 90. rocznicę urodzin Stanisława Lema antologii Głos Lema stanowiącej hołd dla Mistrza.

— To tutaj. — Taksówkarz wskazał porośnięty dzikim winem mur z podniszczonych cegieł, zza którego pięły się ku niebu stare buki. — Nie chce pani, żebym zaczekał?
— Poradzę sobie.
Wcisnęła mu w dłoń banknot. Nie czekając na resztę, wysiadła.
Dochodziła ósma, ale o tej porze roku słońce wciąż wisiało wysoko. Ulica była pusta, połowa domów w okolicy sprawiała wrażenie opuszczonych. Sto metrów dalej stał jeden stary samochód. Jednak na murze obok bramy opatrzonej zniszczoną tabliczką z numerem 235 z precyzyjnie przyciętej zieloności wyglądała kamera. Kinga podeszła do furtki.
Ażurową niegdyś konstrukcję z kutych prętów szczelnie wypełniono drewnem, by nikt nie zaglądał do ogrodu. Wcisnęła przycisk domofonu z niewyraźnym napisem „Klinika”. Niemal natychmiast z głośnika rozległo się nieuprzejme „Słucham”. (more…)

Plan kapitana Hackwortha

2009/12/26, Saturday

publikacja Informator konwentu Nordcon 2009

Nordcon 2009Wszystko wskazywało na to, że w roku 2009 nie napiszę żadnego opowiadania, w końcu popełniłem dwie solidne powieści i napocząłem trzecią. Stan ten utrzymałby się, gdyby nie Tandi, która podstępnie wykorzystała mój specyficzny stan umysłu po otrzymaniu nagrody Zajdla i wymogła na mnie obietnicę, że napiszę opowiadanie do informatora konwentowego. Po kolejnym przypomnieniu, potraktowałem temat poważnie i napisałem to oto nieco niepoważne opowiadanie osadzone w realiach steampunkowych. Umieszczam je tutaj dla tych, którzy nie mogli być na Norconie i nie mają dostępu do informatora. Mam świadomość tego, że ktoś, kto nie był nigdy na tym konwencie, nie załapie większości aluzji, drobnych żarcików i delikatnych docinków. Tytułem wstępu powiem tylko, że Nordcon od lat odbywa się w Jastrzębiej Górze. Początkowo gościł w hotelu „Hutnik”, a kilka lat temu przeniósł się do hotelu „Drejk”. „Drejk” w tym roku zmienił nazwę na „Primavera”.

W miejscach gdzie dłonie kapitana Williama Hackwortha zaciskały się na relingu mostka, mosiądz był pozbawiony śniedzi i wypolerowany. W nerwowym oczekiwaniu przed ważnymi wydarzeniami, których nadejścia nie sposób było przyspieszyć, kapitan stawał tu, opierał się o reling i w zamyśleniu pocierał metalową rurę. A powodów ku temu było ostatnio wiele.
Padający śnieg tu nie docierał, metalowy kadłub nad gondolą sterowania zastępował dach. Lodowaty wieczorny wiatr szarpał brodę kapitana i zdawał się przenikać płaszcz z foczej skóry. Trzysta stóp poniżej pobłyskiwało neonami i światłami gazowych latarni Hawkhill, miasto portowe o wielce podejrzanej reputacji. Wprawdzie reputacja kapitana i ćeppelina HMS „Drake”, którym dowodził, również nie była wiele warta, ale rejs, w który statek powietrzny miał za kilka godzin wyruszyć, wskazywał na chęć poprawy tejże.
Kapitan uznał wreszcie, że zmarzł wystarczająco, by jego myśli przestały krążyć wokół dziesiątek spraw dzisiejszego wieczora; spraw, które mogą się rypnąć w każdej chwili, zamieniając genialny plan w absolutną kompromitację, a może i zupełnie zwyczajne aresztowanie. Rzucił ostatnie spojrzenie na zbliżające się wieże dokujące i wrócił do ciepłego wnętrza. Kapitańskie wejście na mostek nie zrobiło wielkiego wrażenia na podwładnych. Dopiero kiedy spojrzał na nich groźnie i chrząknął znacząco, wyprężyli się i zasalutowali. (more…)

Jak ConStar uratował Kraków

2008/05/20, Tuesday

publikacja informator konwentowy Constar 2008

Informator Constar 2008 - okładka To nie legenda! głosił tytuł na pierwszej stronie „Gazety Wyborczej” dzień po tym, gdy po raz pierwszy pod Wawelem pojawiły się płomienie. A nie mówiliśmy? pisała „Nowa Fantastyka”, kiedy na Plantach odkryto odciski wielkich gadzich łap. Smoki istnieją! wtórowało „Science Fiction”, jednocześnie zapowiadając, że w obecnej sytuacji zmuszone jest usunąć z tytułu słowo „Fiction”. Zemsta Pana! grzmiał „Nasz Dziennik”, a „Paleontolog Weekendowy” odszczekiwał: Zwracamy honor. Ludzie i smoki żyły obok siebie. Cieszyły się za to dwutygodnik „Młody Satanista” (Nasi wychodzą z podziemia!) oraz „Twoje Terrarium” (Czym oni go karmili?). Smoczyca Wawelska upomina się o swoje prawa pointowały „Wysokie Obcasy”. Jedynie „Kocie Sprawy” nie skomentowały całej afery. (more…)

Felix, Net i Nika oraz Ściema Smoczysława

2008/04/30, Wednesday

wydanie zeszytowe maj 2008 (fragment)

pobierz plik PDF z całością opowiadania…

Opowiadanie wydane z okazji Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie.

Felix Net i Nika oraz Ściema Smoczysława - okładka – Ja mam dziś urodziny! – Lucjan nie wytrzymał. Chwycił najbliższą butlę z gazem, zamachnął się i rzucił w drzwi. Szkło ugięło się i odbiło butlę, która rąbnęła o podłogę i potoczyła się na środek sali.
– Nie robiłbym tego – ostrzegł poniewczasie Felix.
– Więc wymyśl coś. – Lucjan spojrzał na niego i wepchnął dłonie w kieszenie. – Nie mogę przecież zginąć w dniu swoich urodzin. Nie przed imprezą!
– Głupio by wyglądało na nagrobku – przyznał Net. (more…)

Ostatni oddech

2007/11/18, Sunday

publikacja Star City - Opowieści z Marsa / Geschichten vom Mars, październik 2007

Star City okładka polska Star City okładka niemiecka To opowiadanie jest rozwiniętym i przepracowanym wątkiem głównym drugiej części powieści Mars. Album Star City, wydany przez wydawnictwo Fototapeta jednocześnie w języku polskim i niemieckim, prócz mojego textu, zawiera również trzy opowiadania Konrada Fiałkowskiego oraz zdjęcia z Gwiezdnego Miasteczka pod Moskwą, autorstwa Anny Lehmann-Brauns. Więcej o albumie po polsku i niemiecku. (more…)

Skrytogrzesznicy

2007/10/31, Wednesday

publikacja Nowa Fantastyka (Wydanie Specjalne) 4/2007

(fragment)

Nowa Fantastyka Wydanie Specjalne 4/2007 Milena stała kawałek dalej w kremowej jesionce i rozmawiała z przygarbionym, łysawym facetem w płaszczu. Sprawiał wrażenie kogoś, kogo wywalono z poradni antydepresyjnej za dołowanie innych pacjentów. Uśmiechała się do niego, coś tłumaczyła, pocieszała go. Cała ona.
Zaczekałem, aż skończą rozmowę. Szurając nogami, facet oddalił się w kierunku bariery wejściowej.
– Umarł jego kolejny alter – wyjaśniła z przejęciem, gdy podszedłem. – Od dwóch miesięcy coraz dłużej czeka na połączenie.
– Zdarza się.
– Zlecił agencji odszukanie swojego altera w kilku światach. Na pięć prób, pięciu nie żyło.
– Przykre… Jakaś nieuleczalna choroba… – Objąłem ją ramieniem.
Pokręciła głową. Ta krótka rozmowa z nieznajomym wywarła na niej spore wrażenie.
– Same nieszczęśliwe wypadki. – Szybkim ruchem odgarnęła ciemny kosmyk włosów, opadający na oczy. – Awarie maszyn, błędy ludzkie… Jeden z alterów spadł ze schodów.
– Fatum? – Pokręciłem głową. – Nic takiego nie istnieje. To wszystko jest wyliczone. Nie ma przypadku, są tylko alternatywy. (more…)

Ohyda

2007/08/21, Tuesday

publikacja Science Fiction F&H 22 (sierpień 2007)

(fragment)

Science Fiction F&H 22 (sierpień 2007) Chuda postać biegła po dachach, zwinnie przeskakując gzymsy. Na tle granatowego nieba skórzany płaszcz powiewał jak czarna chorągiew. Spłoszone gołębie poderwały się do lotu, zatoczyły koło i ostrożnie usiadły na poprzednim miejscu. Ziemowit zatrzymał się nagle. Zdjął z ramienia karabinek i położył się za niską attyką. Długą, zakończoną tłumikiem lufę wysunął poza krawędź dachu, przyłożył celownik do oka i powoli zlustrował zaparkowane w dole samochody. Czuł, że to dobre miejsce i dobry czas. Wystarczy poczekać. Zobaczył go po pięciu minutach. Chłopak szedł szybkim krokiem, rozglądając się nieznacznie na boki. Na ramieniu dyndała mu pusta torba. Jakby od niechcenia wszedł między samochody i sięgnął do lusterka od strony kierowcy. Miał wprawę, zrobił to jedną ręką. Pół sekundy później błyszczący w świetle latarń kawałek szkła wylądował w torbie. Chłopak obszedł samochód i równie sprawnie wyjął drugie lusterko. Nie zatrzymując się, wrócił na chodnik. Nawet gdyby ktoś był w pobliżu, zapewne niczego by nie zauważył. Zdążył zrobić jeszcze trzynaście kroków, gdy gdzieś w górze rozległo się stłumione puknięcie.

Felix, Net i Nika oraz Bardzo Senna Ryba

2007/07/10, Tuesday

wydanie zeszytowe maj 2007

(fragment)

Felix Net i Nika oraz Bardzo Senna Ryba - okładkaWyszli przed budynek, na wprost zdającej się pochłaniać światło karocy.
– Ten pojazd mnie przeraża – stwierdził Net. – Boję się, że nas przeżuje, połknie i przetrawi.
– Albo to, albo włazimy na samą górę – stwierdził Felix.
– … gdzie będzie nie podłączony guzik. – Net podszedł i nacisnął klamkę drzwi karocy. – Dziewczyńskie sny nie mają zbyt dobrej instalacji elektrycznej.
Ledwo usiedli, karoca ruszyła ostro. Wjechali miedzy niższe budynki. Minęli kawiarnię o wdzięcznej nazwie „Randkowianka”, restaurację „Pogadanka”, dyskotekę „Przytulanka” i parę budynków, których nazw nie zdołali przeczytać z powodu rosnącej prędkości. Dalej był las.
– I jak? – Białozłota ryba wypluła się sama na fotel na wprost Niki. – Niemiły sen, co? (more…)

Vertical - Wypawa szaleńców

2006/06/10, Saturday

publikacja Science Fiction F&H 8 (czerwiec 2006)

(fragment)

To opowiadanie rozgrywa się w świecie powieści Vertical.

Science Fiction F&H 8 (czerwiec 2006)Maroon, 16 dzień podróży. Wszędzie wygląda to tak samo: liny, uporządkowane w rzędy co 120 stopni, tworzą na planie siatkę sześciokątów plastra miodu. Tu, nad oceanem, porządek gubi się często, ale powraca niespodziewanie co jakiś czas. Przypuszczam, że pod wodą muszą znajdować się skały, spinające liny. Czasem widzimy skały na niebie – zawieszone odłamki różnej wielkości, niekiedy płaskie i dość duże, by ktoś mógł na nich żyć. Przez ostatnie lata sami żyliśmy na czymś takim, żłobiąc korytarze w poszukiwaniu surowców, na cienkiej warstwie gleby z wierzchu sadząc ziemniaki. (more…)