Zippo Hand Warmer
Wygląda to to jak powiększona zapalniczka i większość ludzi nawet po bliższych oględzinach nie potrafi powiedzieć, do czego to to służy. Wyjaśnię więc, że jest to ogrzewacz do rąk. Organizmy białych ludzi wykształciły ciekawą cechę polegającą na odcinaniu ogrzewania kończyn, w sytuacji kiedy organizmowi grozi wychłodzenie. Jest taki ekstremalny dylemat polarników i himalaistów: hipotermia czy odmrożenia, wybieraj sam, bo są sytuacje, gdy trzeciej drogi nie ma. Indianie są pozbawieni tej cechy/wady i niezależnie od temperatury nie marzną im dłonie ani stopy (więc pozostaje im hipotermia). W rezerwatach Indian północnoamerykańskich Zippo Hand Warmer sprzedawałby się raczej kiepsko. Jednak Ty, blada twarzy, czasem możesz go potrzebować.
Organizm ludzki jest przystosowany raczej do sprawnego odprowadzania ciepła, niż do jego gromadzenia. W końcu wyewoluowaliśmy na afrykańskiej sawannie. Tak więc my, Europejczycy, potrzebujemy pewnych wspomagaczy istnienia. Ogrzewacz dłoni jest jednym z nich. Pozwala utrzymać ciepłe więc i sprawne dłonie w największe mrozy, a zawieszony na szyi lub schowany do kieszeni daje przyjemne ciepełko za pazuchą.
Bezpieczeństwo używania takiego ogrzewacza może budzić wątpliwości. Ale tylko u ludzi małego ducha. Nie jest mi znany żaden przypadek samozapłonu. Naprawdę trudno jest zamienić reakcję katalityczną w spalanie płomieniste. Zresztą uruchamianie ogrzewacza polega na opalaniu zapalniczką głowicy katalitycznej. Ta jakoś nie chce się zapalić płomieniem. Jednak trzeba pamiętać, by ogrzewacz ZAWSZE trzymać w dołączonym pokrowcu – po pierwsze zabezpiecza to dłonie przed ewentualnym oparzeniem, a po drugie, i chyba ważniejsze, ogranicza dostęp tlenu do głowicy katalizatora, wiec i zapobiega przegrzaniu urządzenia. Ponadto rozsądek nakazuje zgasić ogrzewacz, jeśli ma być nieużywany lub pozostawiony bez opieki. Odbywa się to poprzez zdjęcie głowicy – można ją podważyć przykrywką. Ważne, by gorąca głowica upadła na niepalną powierzchnię. Gdy wystygnie, a nastąpi to po kilkudziesięciu sekundach, można ją nałożyć ponownie - reakcja nie rozpocznie się samoczynnie.
Urządzenie jest bardzo wydajne energetycznie. Po jednorazowym naładowaniu do pełna (kilkanaście mililitrów, czyli ze 4 łyżki stołowe) może działać przez dwanaście godzin. Ma oczywiście wady i to liczne. Proces tankowania dołączoną miarką wymaga decyzji z góry, ile czasu chcemy używać ogrzewacza; zgaszenie go jest problematyczne. Najgorszą zaś wadą jest chyba lekka woń niespalonej benzyny, która jakimś cudem omija palnik katalityczny.
Rozwiązań ogrzewaczy dłoni jest więcej: są jednorazowe ogrzewacze chemiczne; wielorazowe ogrzewacze kumulujące energię w czarnomagiczny sposób podczas gotowania ich w wodzie; są ogrzewacze na żarzący się wkład węglowy i są też wreszcie akumulatorowe ogrzewacze elektryczne. Większość z tych rozwiązań jest w sumie mniej kłopotliwa w użyciu od ogrzewacza benzynowego. No ale, zastanów się chwilę, jeśli lubisz rozwiązania proste i przyjemnie, to po co wchodziłeś na moją stronę?
Udostepnij








March 2nd, 2011 at 8:11
Ósmy! Uważam że to lepsze od jednorazówek, chyba że idzie się na jednorazowy wypad gdzie będzie to potrzebne.
March 2nd, 2011 at 12:54
Fajny bajer. A ile takie coś może kosztować?
March 2nd, 2011 at 13:38
No coÅ› takiego! Czego to ludzie już nie wymyÅ›lÄ……
March 2nd, 2011 at 14:52
Sądzę, że na warunki polskie raczej nieprzydatne(a chociażby w moim rejonie) - ot, kolejny gadżecik Zippo, który kosztuje (przynajmniej dla mnie) o wiele za dużo.
Znacznie bardziej wolę chemiczne, z blaszką w substancji chemicznej. Cena mniejsza, efekt ten sam, a i tak rzadko ich używam.
A jak jest bardzo zimno, to ubieram się po syberyjsku(tj. kominiarka, grube rękawice, płaszcz i uszanka).
March 2nd, 2011 at 15:24
Rzeczywiście można kupić tańsze odpowiedniki (podróby?) działające na tej samej zasadzie. Nie wiem, jakiej są jakości. Jeżeli takiej, jak zapalniczki podobne do Zippo to chyba szkoda pieniędzy. Ogrzewacz Zippo przynajmniej działa.
March 2nd, 2011 at 16:06
Można też użyć ogrzewacza typu rękawiczki. A tak serio to faktycznie problematyczne trochę w obsłudze :P
March 2nd, 2011 at 16:07
Wydaje siÄ™ bardzo przydatny. Ma taki plus, że można go zawsze (i w miarÄ™ Å‚atwo) napeÅ‚nić w podróży, a ogrzewacze, które trzeba gotować raczej siÄ™ nie da napeÅ‚nić (ugotować na wycieczce nie zawsze Å‚atwo…) ;-)
March 2nd, 2011 at 17:14
Groszek na allegro kosztuje jakieś 85 zł z dostawą.
March 2nd, 2011 at 17:15
Groszek na allegro kosztuje jakieś 85zł.
March 2nd, 2011 at 17:15
Cała ta procedura napełniania może się wydawać niewygodna, ale za to można ją przeprowadzić bez prądu, gotowania i sklepu z bateriami.
March 2nd, 2011 at 17:16
sorry za 2 komentarze
March 2nd, 2011 at 17:26
Teraz to już trzy ;)
Kilka dni temu widziałem w sklepie tańszy o połowę, innej firmy. Wyglądał niemal identycznie. Pewnym utrudnieniem może być fakt, że sklep jest w Hamburgu ;)
March 2nd, 2011 at 21:28
Mam wielorazowy ogrzewacz, przydatny zwłaszcza podacz wypadu na narty, można sobie ogrzać zmarznięte palce :) niestety działa jakieś 1,5 h. Może się zaopatrzę jak już zużyję obecny (podobno ma określoną liczbę użyć).
March 2nd, 2011 at 23:10
@Ryfik
To wybierasz się na Mount Everest, że nie masz nigdzie elektrycznego czajnika lub odrobiny gorącej wody? Albo naprawdę aż tak konieczne jest podczas polskiej zimy(zazwyczaj bardzo łagodnej, i ograniczającej się do deszczu lub deszczu ze śniegiem) ogrzewanie sobie rączek, zamiast zainwestować w, na przykład, termos?
Panie Autorze, miałem na myśli raczej chemiczne ogrzewacze, czyli torebki z żelem i blaszką do zgięcia w środku.
March 3rd, 2011 at 0:51
Bardzo fajna rzecz. Nie wiedziałem, że coś takiego istnieje. Zawsze jak wrzucasz różnego rodzaju przydatne wynalazki mam ochotę je szybko nabyć, to już któraś z kolei rzecz. Dobrze, że część z nich jest niedostępna lub ciężko dostępna u nas, bo bym zbankrutował. ;)
Ten ogrzewacz jest teraz za 79 zł na allegro, myślę, że warto pomyśleć o jego zakupie za kilka miesięcy - bardzo prawdopodobne jest, że cena chociaż trochę spadnie.
March 3rd, 2011 at 13:50
Andrzej, skuteczność tych chemicznych jest zazwyczaj niska. A ogrzewacz się może przydać, chociaż oczywiście nie w mieście.
March 3rd, 2011 at 18:20
@Andrzej
No wiesz, nie zawsze masz możliwość ugotowania swojego ogrzewacza….
A co do tej zimy, to na narty się bardzo przydaje (a kto mówił, żeby go tylko w Polsce używać?). Fajnie byłoby, gdyby były jeszcze takie ogrzewacze do palców u nóg;-) (czysto teoretycznie)
March 6th, 2011 at 14:38
@Nieznajomy: mam obydwa rodzaje ogrzewaczy. Jednak rzadko używam chemicznych i tylko wtedy, gdy jest to konieczne. I powiem, że jak mi było zimno, czy to u mnie na Pomorzu, czy w Tatrach, czy w Alpach, to zawsze mi one wystarczały.
@Ryfik: jeÅ›li jesteÅ› wspinaczem, to pewnie nie…
March 6th, 2011 at 18:00
No dobra, ale na nartach tak…
March 6th, 2011 at 19:52
@Ryfik: na nartach mi starczały dwa chemiczne ogrzewacze na siedem godzin jazdy dziennie. Kiedy było mi już tak piekielnie zimno, że rękawice mi przymarzały do kijków, gogle pokrywały się szronem, a kominiarka robiła się sztywna - zjeżdżałem do baru, żeby trochę odtajać i wyschnąć, bo w takim wypadku, to ogrzewacz niewiele pomoże.
March 8th, 2011 at 18:04
Rafal Kosik: Teraz to już 4…
March 19th, 2011 at 21:10
@Andrzej No to spoko, jak jest za zimno to faktycznie najlepiej wejść do baru. W sumie Å‚atwiej jest używać chemicznych (np. na nartach), ale jak siÄ™ idzie w góry to dobrze mieć taki “spalinowy”. Każdy ma swoje plusy i minusy (jak to w wiÄ™kszoÅ›ci przypadków bywa).
May 6th, 2011 at 21:41
Zażigałka!
July 1st, 2011 at 17:35
ja mam “ogrzewacze kumulujÄ…ce energiÄ™ w czarnomagiczny sposób podczas gotowania ich w wodzie”