Żarówki energooszczędne

Żarówka energooszczędnaBardzo mnie zaskoczył ostatnio widok regału w Leroy Merlin, gdzie zwykle kupuję żarówki, nie znalazłem tam bowiem żarówek. Były niemal wyłącznie świetlówki zwane niepoprawnie ale powszechnie żarówkami energooszczędnymi. Na Kubie za używanie żarówki o mocy większej niż 15 W można mieć nieprzyjemności. Nie wiem, jak się objawiają te nieprzyjemności i rozumiem, że bledną wobec giganieprzyjemności samego mieszkania na Kubie, ale pamiętam owe 15 W. W EU od września 2012 r. nie będzie wolno sprzedawać żarówek o mocy powyżej 7 W.

Marketing sprowadza wszelkie wątpliwości konsumenckie do prostego stwierdzenia, że zamiast 75 W warto wypalić tylko 17 W. I wcale nie chodzi o oszczędności w konsumenckiej kieszeni, tylko o lasy tropikalne i wieloryby. Albo coś w ten deser. Pewnie byłoby warto zużywać 17 W zamiast 75 W, gdyby tylko to było takie proste. Na opakowaniu jest napisane, że żarówka zużywa 17 W, a świeci jak tradycyjna 75 W. Otóż jest to kłamstwo. Świeci bardziej jak 60 W, co każdy może samodzielnie sprawdzić, dopóki jeszcze są dostępne żarówki skonstruowane zgodnie z kanonem Edisona. Co więcej, żarówka energooszczędna zużywa kilkakrotnie więcej energii przy uruchomieniu, pełną jasność osiąga zwykle po kilkunastu-kilkudziesięciu sekundach, a jej trwałość liczy się głównie w liczbie włączeń. Stosowanie takich żarówek ma sens tam, gdzie będą się palić długo, ale już na klatce schodowej, w toalecie, w sieni lub w spiżarni sens jest mocno wątpliwy. Prawdopodobnie pożyją tam krócej od zwykłych. Tam sprawdziłyby się żarówki LED (lub OLED), ale te są jeszcze droższe i to wciąż technologia rozwijająca się. Nie mówię już nawet o tym, że odpady społeczne zaraz tę żarówkę smyrgną z klatki schodowej, bo kosztuje kilka razy więcej od tradycyjnej. A właściwie mówię, bo jestem pewien, że tak się właśnie stanie i energooszczędność tej żarówki stanie się doskonała. Zużycie prądu – 0 W.

W zimie tematu moim zdaniem w ogóle nie ma, bo zapalona żarówka, jaka by nie była, jest po prostu dodatkowym źródłem ogrzewania domu i to dobrze sprofilowanym, bo ogrzewa tam, gdzie akurat przebywa domownik. W lecie można dyskutować, ale w lecie sztuczne oświetlenie jest używane znacznie krócej.

Kolejny problem – wytrzymałość. Mam kilka lampek ogrodowych z żarówkami 15 W, które mają za zadanie odstraszać włamywaczy. Próbowałem je zastąpić energooszczędnymi, które niestety strzelały po kilku wilgotnych dniach. Do użytku zewnętrznego się więc nie nadają, więc zapewne źle będą również funkcjonowały w pralni, łazience i wszelkich pomieszczeniach z dużą wilgotnością.

Jest jeszcze aspekt zdrowotny stosowania świetlówek. Nie wiem, jaki będzie efekt długotrwałego używania, ale przecież jest to światło mrugające z wysoką częstotliwością. Żarówka wolframowa pali się światłem ciągłym i daje przyjemne widmo, świetlówka działa dzięki bardzo szybko po sobie następującym rozbłyskom, a dodatkowo jej widmo nie jest tak równomierne i przyjemne dla oczu. Odpowiednich badań nie znalazłem i sądzę, że ich po prostu nie przeprowadzono. Na wszelki wypadek do czytania czy do pracy nie będę ich używał.

Osobną sprawą jest emisja zakłóceń elektromagnetycznych oraz zakłóceń elektrycznych wewnątrz sieci przez niskiej jakości (azjatycki) sprzęt. Są to zakłócenia, które mogą powodować uszkodzenie innych urządzeń w sieci.

Rozpatrując korzyści i straty związane ze stosowaniem każdego rozwiązania, należy traktować sprawę kompleksowo, czyli w tym wypadku rozpatrywać cały cykl życiowy żarówki. Nie ma wątpliwości, że produkcja świetlówek jest znacznie bardziej złożona i energochłonna. A co z utylizacją zepsutych żarówek? Szkło jak szkło, można się nim skaleczyć niezależnie od tego z jakiej żarówki pochodzi. Dalej jest już gorzej. W zwykłej żarówce, prócz owego szkła, czyli krzemu, jest stal miedź, trochę aluminium, ciut niezidentyfikowanego izolatora i odrobina wolframu. W żarówce energooszczędnej po pierwsze jest rtęć – metal wysoce toksyczny dla organizmu ludzkiego. Stłuczona świetlówka to mała katastrofa ekologiczna w domu. Poza tym w żarówce energooszczędnej mamy plastikowy korpus, płytkę drukowaną z cyną i kilkanaście elementów elektronicznych, o których niewiele wiem, poza tym, że nie można ich wyrzucić na kompost. Z tradycyjną żarówką natura poradzi sobie w kilkanaście lat, energooszczędnej daję najmniej kilka tysięcy. Recycling? Gdzie ludzie mają wyrzucać zepsute żarówki energooszczędne? Chyba tam gdzie baterie alkaliczne, czyli do zwykłego śmietnika. Jasne, wiem, istnieją specjalne punkty zbierania tego typu odpadów. Wiem, ale żadnego nie widziałem. Ergo, recycling świetlówek póki co jest fikcją na papierze. Trafią na zwykłe wysypisko.

Ekologia – tu wszystko da się udowodnić. Był taki moment, kiedy producenci toreb plastikowych wychwalali ich przewagę nad torbami papierowymi, podając wartości zużytej przy ich produkcji wody. Ekologia już dawno straciła swoje pierwotne znaczenie (nauka o środowisku), a nawet to potoczne rozumienie ekologii jest nieprawidłowe. Zabijanie kanadyjskich fok drewnianymi pałkami nie jest nieekologiczne, tylko niehumanitarne. To dwa różne pojęcia. Zresztą z czym walczymy, stosując świetlówki? Z globalnym ociepleniem? Z kryzysem energetycznym? Z zagrożeniem wytępienia ostatnich pand? Wobec tego naczelnym zadaniem wszystkich światłych ludzi powinno być ograniczenie industrializacji poza umownymi granicami cywilizacji zachodniej. Za kilka, kilkanaście lat miliard Azjatów przesiądzie się z rowerów do samochodów. I nie będą się przejmowali normą emisji spalin euro-9, czy jaka tam będzie nas wtedy obowiązywać. Jeśli wszyscy Afrykanie się wzbogacą, kupią i odpalą lodówki, to w Europie zgasną chyba nawet latarki. Dajemy sobie wmawiać, że coś jest słuszne, poddajemy się trendom, nie zastanawiając się, czemu właściwie robimy to, co robimy.

Może więc nie chodzi o żadną ekologię, tylko o biurokratyczny mechanizm, który raz puszczony w ruch, toczy się rozpędem, żąda więcej uprawnień, ochrony prawnej, produkuje dyrektywy i wytyczne dla samego ich produkowania. Coś jak karmienie przedszkolaków szpinakiem, czego sam kiedyś doświadczałem. Dlaczego należy karmić dzieci szpinakiem? Dzieci należy karmić szpinakiem, ponieważ należy karmić dzieci szpinakiem. Mechanizm źle rozumianej ekologii stosowanej staje się instytucją, której głównym sensem istnienia jest własne przetrwanie. Negowanie sensu stosowania rozwiązań energooszczędnych nie jest jeszcze przestępstwem, ale już podchodzi pod „nie wypada”. Jest wiele lepszych sposobów na oszczędzanie energii oraz na jej produkowanie ze źródeł odnawialnych. Rozważania nad tym, czy człowiek jest główną przyczyną globalnego ocieplenia stawiam między bajki, bo na półkę SF się moim zdaniem nie nadają.


Udostepnij
Glodne Slonce

40 Responses to “Żarówki energooszczędne”

  1. Mateusz Says:

    Takie wpisy na Pańskim blogu jak ten, oświecają mnie ;p

    Niestety nikt nie zastanawia się, czemu kupuje “żarówki energooszczędne”, po prostu tak ma być i już, bo oszczędzają prąd - przynajmniej tak podają media. Ktoś to powinien zmienić, ale nie ma chyba takiej telewizji, radia, chociażby gazety, która napisałaby coś na ten temat.

  2. Olka Says:

    Z tymi siedmio watowymi żarówkami to żart?

  3. Rafal Kosik Says:

    To całkiem na poważnie:

    http://www.osram.pl/osram_pl/Informacje_prasowe/2008/Nowa_dyrektywa_UE_.jsp

  4. cascadebadge Says:

    Ludzie kupują żarówki energooszczędne nie bez zastanowienia, tylko bo są ustawy o wycofywaniu zwykłych

  5. mathew Says:

    Żarówki, energooszczędne urządzenia, normy emisji spalin itd.
    Szkoda tylko że unia blokuje np. budowy wiatraków poprzez nakładanie bardzo wysokich stawek podatku… gdy wcześniej wiatrak(będący dużą inwestycją) zwracał się po ok 5-6 latach teraz zwróci się po okresie dwa razy dłuższym co jest zwyczajnie nieopłacalne…

  6. Adameq Says:

    Niestety żarówki energooszczędne należy kupować, bo należy kupować żarówki energooszczędne. Większość ludzi w to uwierzy, ponieważ tak podają media… Spotkałem się kiedyś z pokazem diod LED; powinniśmy cierpliwie na nie zaczekać, bo jak p. Kosik wspomniał są przydatne na klatkach schodowych itp., ale również 4 W dioda ma moc 100 W żarówki.

    PS Polska była jedynym krajem, w którym właśnie z powodu żarówek en.-osz. zakazano sprzedaży 100 W-atówek, sprzedawano żarówki 99 W. :-)

  7. Matma Rex Says:

    Z tego, co wiem, żarówki 99 W to był po prostu żart.

  8. Rafal Kosik Says:

    Żarówki energooszczędne (czyli świetlówki) mają rację bytu, tyle że w niektórych miejscach. Sprawa została jednak rozwiązana w sposób ulubiony przez biurokratów - likwidacją alternatyw.

  9. Mateusz Says:

    @Matma Rex

    Który został wprowadzony w życie.

  10. Dziebak Says:

    hihi, a Pogromcy Mitów udowodnili, że żarówka energooszczędna nie zjada aż tyle energii przy włączaniu, żeby opłacało się zostawiać je świecące. Z drugiej strony testy przeprowadzali w USA, ale wszystko i tak taka sama chińszczyzna jest.

  11. Faktek Says:

    Mój nauczyciel elektroniki zdenerwował się jak usłyszał, że obowiązkowe są świetlówki. Unia zakazała produkcji termometrów rtęciowych, właśnie przez to że w nich jest niebezpieczna rtęć. A w samych świetlówkach rtęć jest dużo bardziej niebezpieczna, bo jest w postaci gazowej która wdychana łatwo może uszkodzić układ nerwowy.
    Co do płytki elektronicznej w świetlówkach jest to układ startujący (zapalający) świetlówki i układ będący transformatorem częstotliwości i napięcia. Z wzoru na moc P=U*I widzimy że moc zależy od napięcia i prądu. Płacimy właśnie za pobrany prąd, więc przy zachowaniu tej samej mocy wystarczy zwiększyć napięcie, aby pobór prądu spadł dzięki czemu możemy zaoszczędzić trochę amperogodzin.
    Nauczyciele u mnie często ze zużytych świetlówek energooszczędnych wymontowują te układy i montują je w zwykłych szkolnych świetlówkach. Zmniejsza to czas reakcji i eliminuje migotanie przy ich zapalaniu. Ale prawda, pełną moc osiągają nawet po kilku minutach i początkowo mają lekko czerwonawy kolor, który po osiągnięciu pełnej mocy zmienia się w biel.
    Oglądałem ten odcinek Pogromców, ale szczerze mówiąc już nie pamiętam wniosków, chociaż wydaje mi się, że ustalili że opłacałoby się zostawiać świecące jeżeli wychodziłoby się na krócej niż 3 sekundy czy coś “w ten deser”.

    PS. elektronik dwa razy z rzędu oblał test z matmy na tej stronie xD

  12. eprzemeks Says:

    O ile dobrze pamiętam, to przeprowadzili dwa testy. Pierwszy na ilość pobieranego prądu, a drugi na ilość włączeń/wyłączeń. W drugim testowali:
    - żarówkę
    - świetlówkę kompaktową
    - żarówkę LED
    Po kilkuset włączeniach i wyłączeniach pierwsza siadła świetlówka, druga zwykła, a LED przetrwała wszystkie testy.

  13. kam193 Says:

    Oglądałem jakieś dwa - trzy miesiące temu przypadkiem program UWAGA o świetlówkach - tam przytaczali dokładnie te same argumenty przeciwko świetlówkom z tym, że do tego przeprowadzali testy do mierzenia czasu włączania, itd.

    Uważam, że po prostu ktoś owych badan nie przeprowadzał, a Unia Europejska już nie pierwszy raz wprowadza niczemu dobremu nie służące dyrektywy (np. absurdalne klasyfikacje owoców i warzyw). Wydając tego typu dyrektywy nie opierają się o badania, tylko o głosy kilku osób, którzy nawet zapewne nawet nie są naukowcami.

  14. Metz Says:

    To w domu musiał być dobry zapas żarówek, skoro dopiero teraz został zauważony brak tych “normalnych” ;-) Ale te o wysokiej mocy można jeszcze dostać, trzeba tylko szukać tzw. “wstrząsoodpornych” (na pewno tak jest w przypadku 100W) - od razu inna klasyfikacja, dzięki czemu nie łapią się pod tą dyrektywę unijną. Ot, taki mały wytrych w prawie, ciekawe jak długo podziała.

  15. Rafal Kosik Says:

    Brak żarówek rzeczywiście okazał się zaskoczeniem, chociaż o dyrektywie słyszałem już dawno temu. To dosyć niepokojące w sumie, że to słowo ciałem się stało.

    Pójdę kiedyś do sklepu, a tam okaże się, że nie ma już wieprzowiny…

  16. xnxx Says:

    panie, pierdolisz jak potłuczony.
    1. startująca CFLka nie pobiera wcale ogromnych ilości prądu na rozruch
    2. świetlówke zwykle zapala się raz na długi czas i nie powinno się jej gasić jesli np. idzie się na minutke do klopa, wtedy kwestia długiego “rozgrzewania” się nie jest istotna
    3. DOBRE CFLki nie migotają bo raz że pracują z częstotliwością około 20kHz a dwa że luminofor posiada ogromną bezwładność.
    4. rtęci to jest tam śmieszna ilość, po zbiciu resztki żarówki starczy sprzątnąć do foliowego woreczka i zostawić otwarte okno na pół godziny, zresztą żeby stłuc CFLke to trzeba się sporo natrudzić bo mają naprawdę grube szkło
    5. nie wiem jak inni ale ja mam wy****ne na “ekologie” i z CFLek w domu korzystam bo dają jasne białe światło (6500K) w przeciwieństwie do żarówek (około 2700K). Zaraz ktoś powie jak można siedzieć przy takim białym świetle, a można i to nawet o wiele przyjemniej niż przy żarówce.
    6. w moim domu jeszcze żadna świetlówka nie działała krócej niż 3 lata(okres gwarancji, tak, świetlówki jeśli padną przedwcześnie można oddać na gwarancje ale polskie kurwy oczywiście nawet paragonu nie biorą), kilka ma ponad 6 lat i nadal jasno świecą.
    7. co do zakłóceń, każdy produkowany obecnie sprzęt który może doświadczyć zakłóceń ma wbudowane mnóstwo filtrów a od zasilania impulsowego się raczej nie ucieknie bo jest po prostu praktyczniejsze od klasycznych zasilaczy transformatorowych

  17. Rafal Kosik Says:

    W dużym skrócie z połową argumentów się zgadzam, a druga połowa potwierdza to, co ja napisałem ;) Odpowiem więc chaotycznie:

    Rtęć w małych ilościach nie jest szkodliwa, jeśli przeprowadzi się dekontaminację pomieszczenia. Prawda - na tej zasadzie farby zawierające ołów też nie są takie szkodliwe, jeśli szybko zrobi się dziecku płukanie żołądka.

    Ilość zasilaczy impulsowych w przeciętnym domu nie jest znowu taka duża i zwykle nie pracują one stale. A dziesięć świetlówek sieje zakłóceniami codziennie przez parę godzin. Oczywiście te wyższej jakości sieją mniej, ale zgadnij, jakie świetlówki będą częściej kupowane - te dobre, czy te tanie?

    Barwa światła to oczywiście rzecz gustu. Ja na przykład nie chcę się czuć w domu jak w poczekalni PKP i wolę światło cieplejsze. Lampy daylight są może i dobre tam, gdzie ważne jest odwzorowanie barw. W studiu graficznym takie miałem w suficie, ale i tak przy klawiaturze stał halogen. Tak sobie kombinuję, że upodobanie ludzi do ciepłego światłą bierze się stąd, iż kojarzy się im ono z zachodem słońca i odpoczynkiem.

    W zasadzie nie mam nic przeciw świetlówkom, sam kilka wkręciłem w miejscach, gdzie światło musi się palić długo. Głównie nie podoba mi się to, że ktoś za mnie decyduje, a jego argumenty mnie nie przekonują.

  18. adam Says:

    “świetlówke zwykle zapala się raz na długi czas i nie powinno się jej gasić jesli np. idzie się na minutke do klopa, wtedy kwestia długiego “rozgrzewania” się nie jest istotna”
    A niby czemu jest nie istotna?
    Rtęci są może i minimalne ilości ale będą wyrzucane tysiącami na śmietniska.

  19. TC Says:

    Nie martwcie sie ta dyrektywa EU. Po 2012 ten swiat i tak nie bedzie juz taki sam..

  20. Tom Says:

    To was powinno zainteresować Gwiazdowski już wcześniej o tym mówił

  21. Tom Says:

    przepraszam nie dodałem wcześniej linka http://www.youtube.com/watch?v=kd0W5AfR2Lg

  22. michal Says:

    Zacznijmy od tego, że żarówka “miga” z częstotliwością 50Hz - częstotliwość sieci, co jest zauważalne tylko przy małej mocy żarówki - gdy świeci jaśniej to po prostu tego nie widać, ale to właśnie żarówka jest bardziej szkodliwa jeżeli chodzi o wzrok. Jeżeli chodzi o start takiej świetlówki to jest on energetycznie porównywalny do startu standardowej żarówki. Zwykła żarówka grzeje drut oporowy pobierając naprawdę dużą ilość energii (rezystancja zimnego wolframu jest naprawdę wysoka, dopiero po rozgrzaniu znacznie maleje) natomiast start świetlówki to krótkotrwałe wyładowanie wysokiego napięcia o bardzo niskim prądzie (coś jak uderzenie piorunu) a później tylko podtrzymywanie tego zapłonu niskim - 12 lub 24V (zależy od żarówki) napięciem. W energooszczędnych jest to przetwornica impulsowa, która z założenia elektronicznego ma bardzo wysoką sprawność rzędu nawet 80-90% co za tym idzie przy bardzo dobrej przetwornicy zaledwie 10% energii jest przerabiane na ciepło. Sama lampa luminescencyjna też ma niewielki współczynnik emisji ciepła co z tego można wywnioskować? A no mianowicie, że standardowa żarówa jest naprawdę energożerna gdyż oddaje prawie tyle samo energii w powietrze ile potrzebuje do zaświecenia. Co do “rozgrzewania” się takiej żarówki… owszem jest ono odczuwalne ale zależy od producenta i jej czas od startu do pełnej jasności w obu przypadkach jest niemalże porównywalny (chodzi o te energooszczędne i standardowe - wolframowe). Dobra energooszczędna (nie chiński shit) odpala nawet w 2s, zwykła wolframowa potrzebuje ok 1s więc ja pytam… jak bardzo odczujecie ten pobór energii w tej 1s różnicy? Kolejną rzeczą jest błędne myślenie o “ilościach zapaleń”. U mnie w domu, w pokoju dziennym jest wkręcona jedna żarówka energooszczędna (nie chiński szajs) i przeżyła ona już kilka standardowych żarówek używanych z tą samą częstotliwością (ogólnie wisi już tam chyba 5 rok). Na temat ołowiu nie będę się wypowiadał, ale IMO to też jest duże przegięcie… Więcej ołowiu zapewne trafia do naszego organizmu ze spalin które wdychamy i wody którą pijemy aniżeli z przypadkowo stłuczonej świetlówki… to jest tak naciągane, jak by codziennie każdy z nas tłukł przynajmniej karton świetlówek… nie popadajmy w skrajności. Zakłócenia w sieci… no ludzie litości… włączając pralkę lub mikser sieje się bardziej niż taka świetlówka… Już kilkadziesiąt lat do tyłu kiedy były popularne tzw. ściemniacze na triakach zaczęto montować w nie filtry przeciwzakłóceniowe ponieważ one naprawdę śmieciły w sieci. Ale teraz mamy XXI wiek i w każdym sprzęcie elektronicznym montuje się przetwornice impulsowe które są niemalże nieszkodliwe dla sieci zewnętrznej - mają bardzo dobre odizolowanie galwaniczne i kilka innych układów filtrujących więc o jakich zakłóceniach my w ogóle mówimy…

  23. Rafal Kosik Says:

    Odizolowanie galwaniczne…? Pisałem o rtęci, nie ołowiu, a moja żarówka energooszczędna z Ikei do osiągnięcia pełnej jasności potrzebuje prawie minuty. A jak już się rozgrzeje, to zaczyna cicho buczeć, co w nocy jest zdeka irytujące.

  24. Khamel Says:

    Hmm. Pierwsze pytanie - czy mierzył pan luksometrem ilość lumenów żarówki energooszczędnej, że jest Pan w stanie stwierdzić, że świeci “bardziej” jak żarówka 60 W? Kto Panu nagadał bzdury o tym, iż trzeba czekać kilkudziesięciu sekund na rozświetlenie? i Skąd wiadomość o “kilkukrotnie większym zużyciu prądu na samym początku? Jestem magazynierem w hurtowni. Interesuję się tym czysto z ciekawości. Problem pojawia się w każdej kwestii którą poruszyłem. Świetlówka świeci tak, jak jest napisane na opakowaniu wiarygodnej firmy. Dobra, polska firma produkująca świetlówki gwarantuje pełną jasność świetlówki w 7 sekund po zapaleniu. To prawda, świetlówka zużywa więcej prądu na początku - przez te 7 sekund “zżera” zamiast np. 17W około 23 W. Hmm… No i kwestia recyklingu. 95% całego układu startującego ze świetlówki jest wykorzystywane do produkcji nowych. Po to je właśnie się oddaje do skupu, a nie wyrzuca na śmietnik. No ale rzeczywiście, najlepiej nakarmić lud głodnym tekstem o tym, że trzeba wrócić to, co było wygodniejsze.
    Proszę wybaczyć, ale Pana tekst jest nie do końca zgodny z prawdą.

  25. Rafal Kosik Says:

    Jasność mierzyłem organoleptycznie :) Czasu osiągnięcia pełnej jasności świetlówki z Ikei (to ta ze zdjęcia na początku artykułu) też nie mierzyłem stoperem, tylko na oko oceniłem to na kilkadziesiąt sekund. Nie chce mi się tego mierzyć dokładnie, ale osiągnięcie maximum trwa 40-50 sekund. Na pewno nie siedem.

    Nie krytykuję idei świetlówek, tylko chcę mieć wybór. Niech kryterium będzie ekonomia (kup żarówkę, a zapłacisz za prąd 4x więcej) a nie przymus.

  26. marsjaninzmarsa Says:

    Właśnie, ściemniacze… To jest moim zdaniem jedyna wada tego typu żarówek - nie można ich montować w obwodzie ze ściemniaczami… :P

    PS: Przydała by się wtyczka do powiadamiania o nowych komentarzach przez mail. ;)

  27. Rafal Kosik Says:

    Jest RSS, a nowy komentarz przybywa co kilka minut, więc po co obciążać pocztę.

  28. Marcin Says:

    Polecam wątek na forum elektroda.pl, o świetlówkach energooszczędnych właśnie. Te “szybko zapalające się”, tanie, z reguły szybko szlag trafia bo wypalają się elektrody. Te dobre, droższe, bo zawierające bardziej skomplikowana elektronikę, rozświetlają się łagodniej, ale czas życia mają nieporównanie dłuższy.
    http://www.elektroda.pl/rtvforum/topic791270.html
    Barwa światła współczesnych, dobrych świetlówek jest ciepła i bardzo przyjemna dla oczu, a widmo, w przeciwieństwie do “rurek” z dawnych lat nie jest jednym czy dwoma paseczkami, choć do ciągłego widma żarówki sporo mu brakuje.
    Co do trwałości - po wybudowaniu domu trzy lata temu wkręciłem w żyrandole w sumie około 20 kompaktów, część drogich bo malutkie a relatywnie mocne (7W), pozostałe tanie, około 12 - 18W. Do dziś świecą pięknie wszystkie “droższe”, z tych budżetowych spaliła się jedna. Są zarówno w salonie, jak i w kuchni czy łazience, dość często włączane i wyłączane. W skali domu o powierzchni ponad 300m2 przejście na świetlówki oznacza ogromną oszczędność. Warto sprawdzać w sklepie jak zapala się żarówka - spokojny, powolny zapłon wróży dużą trwałość.
    W kwestii składu żarówki “wolframowej” - żarnik nie składa się z samego wolframu, bo jest zbyt kruchy. Jest to stop wolframu i osmu, a ten ostatni do zbyt zdrowych nie należy. Wspornik żarnika zwykle zrobiony jest z irydu, zaś większość żarówek halogenowych napełniana jest dodatkowo parami jodu.
    Stłuczoną żarówkę rtęciową wystarczy posypać sproszkowaną siarką, i po kłopocie. Siarczki rtęci są jednymi z najtrudniej rozpuszczalnych soli…

  29. polykaj.pl Says:

    Hej,

    dzięki za artykuł. Starałem się wymyślić zdanie opisujące wszystko bardzo zwięźle tak samo zdania proponentów i wymyśliłem to:

    “Jeśli one są takie dobre to czemu jesteśmy do nich zmuszani?”

    What do you think?

  30. vic Says:

    dlatego wolałem zainwestować w ledy, mam światło ciepłe rzędu 7k jak nie więcej i mam biało w pomieszczeniach…

    a rachunki za prąd dalej wysokie… bo komputer pożera mi 400W

  31. tt Says:

    > Stłuczoną żarówkę rtęciową wystarczy posypać sproszkowaną siarką,
    > i po kłopocie.

    Genialne. Oczywiście większość z nas ma w domu sproszkowana siarkę. Nie macie? Jak to?

    A może wystarczy tę siarkę zdrapać z zapałek? Nie, to chyba nie o taka siarke chodzi ;-)

  32. mcv Says:

    „(…) rezystancja zimnego wolframu jest naprawdę wysoka, dopiero po rozgrzaniu znacznie maleje” — łojezu, jaka bzdura. Rezystancja zimnego wolframu jest dużo niższa niż gorącego. Co oczywiście oznacza, że na początku zwykła żarówka też przez ułamek sekundy żre więcej prądu.

    Druga rzecz, migotanie 50Hz nie jest zauważalne, bo nagrzany metal (wolfram) ma zbyt dużą bezwładność, żeby dało się choćby zmierzyć w ogóle to migotanie.
    Z drugiej strony miganie świetlówek kompaktowych to też bujda, ale to już napisał przedpiśca.

    „Dobra energooszczędna (nie chiński shit) odpala nawet w 2s, zwykła wolframowa potrzebuje ok 1s więc ja pytam…”

    No, dwie moje Philipsa, nie dość że po włączeniu w ciemności nie zauważałem różnicy, to już po około roku zdażyły paść. Na szczęście Osram się jeszcze trzyma, ale mam wrażenie że świeci słabiej niż na początku (może to tylko wrażenie). Philips to chińska firma?

    Co do oszczędności i podniecania się, że zwykła żarówka ssie, bo żre ile żre — stać mnie, to używam czego chcę. Proste? Wsadzania do gniazdka rezystorów 1kΩ 50W też mi zabronią? Bo dużo prądu ciągnie? A może od razu zakazać sprzedaży drogich win, bo biedni ludzie zbyt dużo pieniędzy wydają, a mogliby przeciwdziałać głodowi na świecie?
    Eee, nie. To nie przejdzie — producenci tanich win nie są w stanie przekupić żadnego parlamentu, nie da się też tego podciągnąć ani pod ekologię ani pod walkę z dziecięcą pornografią.

    Swoją drogą też gdzieś słyszałem, że ponoć te długo nagrzewające się działają dłużej, a te co odpalają od razu szybciej się zużywają właśnie przez dawanie pełnej mocy na nierozgrzane elektrody. Philipsy grzały się długo i padły szybko, Osram zapala od razu i działa dalej. Sfalsyfikowałem teorię. ;-)

  33. Mateo Says:

    Test poboru mocy trzech świetlówek.
    Fakt, my płacimy za moc czynną, średni cos fi wynosi 0.6, więc taka świetlówka sporo więcej mocy pobiera niż pisze. Przykładowo 30W pobiera aż 46VA mocy pozornej, licznik liczy nam tylko 26W w tym danym przypadku świetlówki Polux 30W.
    I gdzie tu ta ekologia?

    Test: http://www.garnek.pl/tygrysa

  34. Buntownik Says:

    Odchodząc od tematu, wkurza mnie, że wszyscy używacie terminu “Ekologia”, w rzeczywistości mając na myśli “Sozologię”

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Sozologia
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ekologia

    Pozdro

  35. intervojager Says:

    A co do wycinania lasów deszczowych-podziękujcie wielkim korporacjom. One placić za emisję CO2 nie muszą.

  36. Zar-ówka Says:

    Ludzie spokojnie na targowisku Ukraincy sprzedają 75-piątki o 100W
    Zapraszam
    Hehe

  37. Bartek Says:

    A ja pozwolę sobie skomentować linkiem:
    http://palecwkompocie.blox.pl/2009/12/Jasnie-Oswietlony-Terroryzm.html
    Pozdrawiam

  38. Brudny Harry Says:

    BARDZO DOBRY TEKST. BRAWO!

  39. can Says:

    No tak niestety ekologia niejedno ma imię :/

  40. lucas33 Says:

    Jestem od jakiegoś czasu klientem sklepu online motoledy.pl. Polecam. Mają dobre ceny, zważywszy że oświetlenie jest profesjonalne, ledowe, dużej mocy i nie jest to led chiński, który tak naprawdę zbyt wiele z technologią luminescencyjną nie ma wspólnego, tylko atestowane, realne ledy. Wysyłka jest szybka, nie ociągają się z tematem, no i produkty sprzedają na gwarancji. Mi nie robili problemów z odsyłką, bo się raz okazało, że jednak nie potrzebuję żarówek, bo miałem w domu gdzieś zapasowe.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).