Zakazany pokój


Jest wiele filmów, które chce się obejrzeć ponownie. Ten również do nich należy, choć w inny sposób: nie chcę obejrzeć go jeszcze raz w całości; chcę obejrzeć konkretne fragmenty. Bo ten film jest bardziej taką luźną federacją szczątkowych fabuł, związanych w całość tylko wizualną spójnością wizji. Ale, kurka wodna, jakiej wizji!

Zacznijmy od początku, choć początek tutaj to pojęcie względne. Zakazany pokój zachwycił mnie już pół roku temu i nawet chciałem coś o nim napisać, ale nie czułem się kompetentny. Wolałem zaczekać, aż ktoś napisze to za mnie i po prostu to podlinkować. Cóż, nikt nie napisał. Zatem z braku laku…

Początek filmu to łódź podwodna z czasów bliżej nieokreślonych, raczej dawno temu. Kończy się tlen, ale nie można się wynurzyć, bo na pokładzie jest wielka bomba z zapalnikiem ciśnieniowym. Opuszczenie głębin oznacza wybuch. Niestety tlenu jest tak mało, że marynarze dobierają się nawet do zapasu placków, żeby, jedząc je, wdychać zawarty w cieście tlen. Nagle otwierają się drzwiczki szafki i wychodzi z niej drwal z amnezją. Ostatnie, co pamięta, to wyprawa w głąb zimowego lasu w Szlezwiku-Holsztynie w poszukiwaniu bliżej nieznanej Margot. Drwal zaczyna opowiadać swoja historię: idzie przez ten zimowy las i po drodze spotyka człowieka, który ma przywiązane do stóp głazy i leży, słuchając opowieści śniegu. Następnie narracja przeskakuje do opowieści śniegu, a potem jakakolwiek logikę trzeba zawiesić na kołku. Dalej jest tylko gorzej. To znaczy lepiej.

Każdy scenarzysta był kiedyś, pewnie nie raz, w sytuacji gdy wiele genialnych pomysłów unosiło się luzem w zupie fabuły, żyjąc własnym życiem. Genialny zaczyn, nawet nie półprodukt jeszcze. Wielu by powiedziało, że to punkt startu do pracy, jeden Guy Maddin uznał, że to już meta. Część scen sczytywano chyba jeszcze z kabli encefalografu podczas fazy REM scenarzysty. Efekt? Porażający.

Zakazany pokój to wizualny majstersztyk, fabularny nokaut dla każdego recenzenta, bo tego zrecenzować się nie da. Toteż i ja jedynie polecam. To pierwsza udana próba ekranizacji snu. Polecam ten film wszystkim z gruboskórną, zahartowaną psychiką. Robisz to na własną odpowiedzialność, ale raczej nie będziesz żałował.


Udostepnij
Glodne Slonce

One Response to “Zakazany pokój”

  1. transport materiałów sypkich silosami Says:

    Bardzo fajna recenzja, może zalukam

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).