Zakaz palenia

Właśnie weszła w życie ustawa o zakazie palenia tytoniu w miejscach publicznych. Uczucia mam mieszane, chociaż sam nie palę. OK, palę fajkę, ale sporadycznie i w zaciszu własnego gabinetu, więc to się nie liczy. A uczucia mam mieszane głównie z powodu zmian kulturowych, które wymusiły powstanie tej ustawy. I tych, które za tą ustawą idą.

Z jednej strony palenie jest oczywiście złe. Chyba nic bardziej nie rozwala spotkania towarzyskiego, niż palacze co kilkanaście minut wychodzący na dymka. Palacze w pracy również są przyczyną zamieszania, a z tych kilku dymków dziennie robi się półgodzinna przerwa, której są pozbawieni niepalący. Po wyjściu z knajpy, gdzie się pali, dymem śmierdzą wszyscy. Ponadto papierosy to zwyczajnie tandetna używka.

Z drugiej strony zakaz palenia to kolejny zamach na wolność jednostki. Jeśli śruba zostanie przykręcona mocniej, efekt może być odwrotny i palenie stanie się wyrazem buntu i niezgody na wcinanie się państwa w prywatne życie obywatela.

To chyba już niestety nieunikniony efekt przyspieszającego procesu komplikowania życia i zależności społecznych. Unifikacja jest koniecznością i warunkiem bezpieczeństwa mieszających się kultur. Trzeba ustalić w jakikolwiek sposób standardy postępowania, żeby u zarania rozładowywać konflikty.

Sytuacja nie różni się tak bardzo od tej, w której prawo zabraniałoby spożywania np. tłustego mięsa, bo jest szkodliwe; albo mięsa w ogóle, bo to obraża uczucia religijne kogoś przy sąsiednim stoliku. Coś w tym jest, bo mi w knajpie bardziej od dymu przeszkadza smród przypalonego tłuszczu. Dobra, wiem, troska głównie o zdrowie otoczenia. Jednak argument o szczególnej szkodliwości biernego paleniu jest świadomym nadużyciem propagandowym. Czynny palacz wciąga niemal 100% dymu ze swojej strony papierosa, podczas gdy bierny ledwie ułamek tego, co wylatuje z drugiej. Ale fakt faktem, bierny palacz jest ociupinkę podtruwany wbrew własnej woli. Wydzielona strefa dla palaczy jest więc rozwiązaniem jak najbardziej logicznym. Obawiam się niestety, że ta ustawa to dopiero pierwszy krok stronę całkowitego zakazu palenia.

Na dworcach kolejowych w Berlinie strefa dla palących to niewielki prostokąt wymalowany żółtą linią na peronie. Linia oczywiście nie zatrzymuje dymu, ale tam nie chodzi o ochronę zdrowia postronnych, tylko o piętnowanie. Większość ludzi zaczęła je palić pod presją środowiska, żeby nie odstawać, a potem już nie potrafili się wyrwać. Ustawa piętnująca palaczy jako ludzi chorych i odmieńców może przynieść dobry efekt, bo nie będą wciągali do nałogu następnych.

Jest jeszcze kwestia skuteczności zakazu. Ponieważ kultura w narodzie jest raczej niska, już teraz np. w pociągach toalety służą za palarnie. Jeśli to samo będzie miało miejsce w knajpach, to zrobi się nieprzyjemnie. Dobrym rozwiązaniem wydają się e-papierosy, podające nikotynę bez reszty szkodliwych związków zawartych w zwykłym dymie. Warto bowiem wiedzieć, że sama nikotyna prócz działań szkodliwych, ma też i pozytywne. Kiedy jednak zobaczyłem e-fajkę, to musiałem przyznać, że to nie to samo. Nie wiem, czy palacze papierosowi widzą to podobnie. Używanie e-fajki jest prostsze niż zwykłej fajki. W przypadku e-papierosa jest odwrotnie. Zapalić i ćmić papierosa potrafi nawet szympans; z e-papieorsem raczej by sobie nie poradził.

Przeszkadza mi ta ustawa, chociaż mnie nie dotyczy. Przeszkadza mi, bo stawia państwo w roli nauczyciela pouczającego niegrzeczne dzieci. Przeszkadza mi chyba też dlatego, że potencjalnie mogłaby mnie dotyczyć, gdyby przyszła mi ochota zapalić fajkę w kawiarni. Przecież gdyby chodziło tylko o fajczarzy, nikt by sobie głowy dymem nie zawracał – dym z fajki pachnie, podczas, gdy papierosowy śmierdzi. My fajczarze zostaliśmy więc wrzuceni do jednego worka ze stukrotnie liczniejszymi papierosowcami i poniekąd jesteśmy ofiarami systemu. To chyba podchodzi pod dyskryminowanie mniejszości?

Ciekawe czy dzięki krnąbrnej pomysłowości Polaków za chwilę powstanie sieć sklepów z popalaczami, czyli nie wymienionymi w ustawie zamiennikami tytoniu?


Udostepnij
Glodne Slonce

67 Responses to “Zakaz palenia”

  1. Yenfri Says:

    A ja jestem palaczką. Bezczelną i nałogową. Z tym, że ja nikomu nie każę palić, nie namawiam do tego. Jeśli ktoś, kto nie pali, chce siedzieć ze mną w strefie dla palaczy, to to jego wybór. Podtruwa się na własne życzenie. Przecież mogę siedzieć wśród niepalących, ale wtedy rozwalam spotkanie towarzyskie.
    Więc jaki mam wybór? Rzucić palenie? Dlatego, że państwo mnie do tego zmusza? Kiepski argument. Palę, bo lubię, pomijając uzależniającą stronę nałogu.
    Mnie ta ustawa przeszkadza i to bardzo. Bo gdzie ta moja, gwarantowana Konstytucją, wolność? No właśnie.
    A wzg. e-papierosów… Nie, po prostu nie. Ciężkie, niewygodne, skomplikowane i można poważnie zatruć się nikotyną.

  2. Jakub Says:

    Panie Rafale mój tata też pali fajke.Ja nie pale i nie będe palił.Ale to naprawde ten zakaz to jak pan wspomniał zamach na jednostke.Jeżeli państwu to nie pasjue to niech nie pasuje.ale z drugiej strony sa tez specjalne pomieszczenia dla palaczy.Mój dziadek jest nałogowym palaczem pali od 45 lat i naprawde na zdrowie to mu nie przychodzi.

  3. ann0 Says:

    Nie palę i nie zamierzam, więc ustawa mi nie przeszkadza, a nawet cieszę się z teoretycznie mniejszej liczby papierosów wypalanych w moim towarzystwie. Ciekawa jestem tylko jak przestrzeganie prawa będzie pilnowane, bo jeśli tak jak zakaz sprzedawania alkoholu, czy właśnie papierosów, nieletnim to cel może nie zostać osiągnięty.

  4. Ponury Żniwiarz Says:

    Od wczoraj nie zauważyłem ani jednego przejawu przestarzegania tego zakazu. Palacze w szkole, włącznie ze mną i palącymi nauczycielami, jak palili, tak palą. Wybieram się w najbliższym czasie w miasto, do ulubionego pubu też zamierzam wpaśc. Zobaczymy jak to wygląda. Jeszcze niedzielę w tym pubie normalnie można było palic. Ciekaw jestem jak to jest teraz.

  5. Ponury Żniwiarz Says:

    Zapomniałem wspomniec, że palący nauczyciele mają swój pokoik, a na drzwiach jest napis PRALNIA. Cóż, uczniowie i tak wiedzą, że z pralnią nic to nie ma wspólnego, a dym czuc już nawet jak się przechodzi koło tego pokoiku.

  6. Samantha Says:

    xDD Każdy wspomniany wyżej szympans by się domyślił. xD Po co w szkole pralnia? =O

  7. Samantha Says:

    A co do mnie: nie palę i nie zamierzam, akurat w moim przypadku mam tą 100% pewność, że na pewno nie będę :)
    Ustawa? Gdyby nie Pan, to bym o niej nie słyszała, to raz. W wiadomościach albo w gazetach może podali, nie wiem, nie oglądam/czytam.
    Czy kamienica 5-mieszkaniowa to miejsce publiczne? Znaczy się klatka schodowa, korytarz?
    Jeśli tak, to mi ustawa się podoba. Bo czasem na moje 2 piętro muszę wbiegać bez oddychania, inaczej bym chyba padła na miejscu -.-’

  8. Deemr Says:

    Nie na widzę papierosów! Rozumiem zapalić sobie co jakiś czas i to nie tak, żeby zatruwać kilka osób dookoła siebie. Czasami jak jestem w mieście z rodzicami to zdążyło się, że po prostu opuszczaliśmy lokal ze względu na nie przyjemny, unoszący się w powietrzu zapach. Jakoś nie mam ochoty jeść w takiej atmosferze.

    Kolejna sprawa to często mi się w mieście zdarza jak gdzieś idę lub czekam na przystanku. Stoi taki jeden z papierosem i cały dym na mnie.

    Co do samej ustawy to nie jestem do końca pewien czy coś się zmieni. Również jak Samantha, dzięki Panu dowiedziałem się, że to weszło w życie (wcześniej tylko słyszałem o pracach nad nią). Swoją drogą ciekawe ile osób palących jest nieświadomych, że taka ustawa istnieje. Mam nadzieję, że chociaż trochę ludzi powstrzyma się od palenia w miejscu publicznym, a nawet może ktoś stwierdzi, że nadszedł najwyższy czas rzucić ten paskudny nałóg.

  9. Andrzej Says:

    A ja się zgodzę z Yenfri.
    Palę, bo lubię. Jestem młody, mam często stresy, a poza tym - lubię sobie zapalić.
    Sam zakaz jest idiotyczny - w pubie nie wolno palić, bo ma za małą powierzchnię dla wydzielenia sali dla palących(która i tak nic nie daje), wyjść na zewnątrz zapalić też nie - bo przyjdzie Straż Miejska i wlepi mandat za ‘’zanieczyszczanie środowiska'’.
    Nie oszukujmy się, piwa nie da się wypić bez papierosa. I tego zdania jest każdy bywalec pubów.
    Zakaz jest jak prohibicja w USA po I WŚ - i nie będzie on przestrzegany, bo ludzie palą od blisko dwóch tysięcy lat, i nie przestaną ‘’od ręki'’, bo jakiś tam rząd jakiegoś tam premiera im zakaże, nawet groźby papieży i Watykanu nie zmieniły tego. Nawet to ‘’piętnowanie'’ tego nie zmieni - koncerny tytoniowe są potężne i jeśli nie w Berlinie, to w Chabarowsku będą palić. I wypalą potencjalnie więcej(w Rosji jest najwięcej palaczy czynnych na świecie, a poza tym, ich papierosy są jednymi z najsilniejszych na świecie).
    A często papieros jest jedynym sposobem na odstresowanie się - zwłaszcza u ludzi, którzy tę pracę maja bardzo stresującą - jak lekarze czy prawnicy na przykład. Wspomnę tu o fakcie, że jedyne, za czym tęsknią polscy żołnierze, którzy wrócili z Afganistanu, to karton fajek za 2 dolary.
    Wspomniał Pan o e-papierosach. Próbowałem, kompletnie mi nie smakują, nikotyna nie jest tak mocna, jak w normalnych papierosach, dodatkowo od używania czegoś takiego można nabawić się raka żołądka(mnie tam żołądek bardzo boli po kilku minutach tego wynalazku).
    No i zaporą są ceny - za dobrego e-papierosa Ego czy ColinsSa trzeba zapłacić circa 200 zł(te za 20 zł szybko wysiadają i wszyscy użytkownicy e-papierosów je odradzają - jeden zaleca ‘’puknięcie się w głowę'’), a ludzi po prostu na to nie stać i wolą kupić sobie paczkę np. Marlboro za dwudziestokrotnie mniejszą cenę. I ja do nich należę.
    Dodam, że wchłanianie bierne dymu tytoniowego jest znacznie mniej szkodliwe, niż wdychanie ołowiu ze spalin samochodowych(mi to osobiście znacznie bardziej przeszkadza), oparów benzyny albo używanie żarówek energooszczędnych(wszyscy jesteśmy zmuszeni do ich użytkowania dzięki UE - wbrew woli), które mocno pogarszają wzrok. Czyli jak zwykle bierzemy się za wyważanie okien na strychu zamiast drzwi wejściowych. A najlepiej to zakazać posiadania kurzu w domach, bo też jest szkodliwy. Za jeden pyłek ~ 500 zł mandatu. Albo odchody psie na ulicy - jestem zmuszony do ich oglądania i wąchania wbrew mojej woli.
    Jak robić coś absurdalnego - to na całego.
    Rzucę tu mały pstryczek, że rząd, zamiast podwyższać VAT na książki(wiem o wycofaniu tego projektu, jednak zaszedł on tak daleko, że ceny raczej mimo to wzrosną), mógłby podnieść jeszcze bardziej akcyzę na papierosy i alkohol. I dwa problemy rozwiązane za jednym zamachem.
    Co do przystanków - to można poprosić pana, który pali, by się przesunął, bądź samemu się przesunąć.
    Podsumowując: całość tej hecy to jakiś absurd.
    Teraz wyjdę bezczelnie na ulicę i wypale jednego, ap otem brutalnie go przygniotę obcasem!

  10. Mateusz Says:

    @Andrzej

    Też jestem młody, mam stresy, a nie palę, bo po co? A takie tłumaczenia(jak niektórzy robią) w stylu “raz się żyje” to zwykłe pierdzielenie z braku argumentów.

    Ja palić nie chcę, bo wiem na “własnym” przykładzie, jak wstawałem kilka lat temu i widziałem na stole strzykawki, rękawiczki gumowe i inne pozostałości po nocnej interwencji pogotowia, więc szlugom mówię NIE. Palcie sobie gdzie chcecie, tylko żebym ja nie musiał tego wdychać, bo nienawidzę tego dymu.

  11. Dziobal Says:

    Każdy lubi co innego. Mi na papierosy szkoda kasy, pomijając już to, że zwyczajnie i po ludzku śmierdzą. Myślę też, że głównie o to chodzi w tej ustawie: szkodliwość biernego palenia jest tutaj wyolbrzymiana, ale pomysł zrodził się po to, żeby wyeliminować ten smród z miejsc publicznych. Jak ktoś pali, to spoko - niech pali w zaciszu domowego balkonu. Mnie osobiście bardzo przeszkadza fakt, że po wyjściu z lokalu z palaczami cały tym dymem jestem przesiąknięty, duża część społeczeństwa sądzi podobnie. Czy chodzi o to, żeby kontrolować niegrzeczne dziecko, zakazując mu palić? Myślę, że nie - ustawa ma na celu wyeliminowanie smrodliwego dymu z miejsc publicznych. Mi pasuje, chociaż ofc. to subiektywne odczucie.

  12. łosiek Says:

    Papierosów nie lubię, co innego szisza (fajka wodna). Znam osobę która uzależniła się od gumy, co niby ma pomagać w zwalczaniu palenia (wiele razy droższa od papierosów). Ludzie znajdą inne sposoby, muszą.

  13. ann0 Says:

    Ponury, ja od razu przeczytałam zamiast PRALNIA PALARNIA i nie wiedziałam co w tym takiego dziwnego ;)

  14. Arvena Says:

    Osobiście nie mogę palić ze względów ideologicznych, ale ustawa mi przeszkadza. Głównie dlatego, że palaczem jest mój brat, który dotąd na dymka wychodził pochodzić po osiedlu. Teraz niestety miły pan “Security Sokół” (to jeden ze śmiesznych akcentów mojego osiedla, każdy na nich mówi skrótem xD) zwrócił mu uwagę, że palić w takich miejscach niestety nie wolno. Od teraz pali w swoim pokoju przy otwartym oknie, przez co nie dość że śmierdzi, to jeszcze jest zimno. Za to na ulicach w centrum nie odnotowałam żadnej zmiany. Nawet z ciekawości wypatrywałam palaczy i naoglądałam się dosyć dużo nikotynowych twarzy, które raczej nie miały zamiaru zrezygnować z palenia. Także ustawa jest niby dobra, bo wyeliminowanie dymu, zdrowie i tak dalej. Ale tak jak mówił Andrzej, bardziej szkodliwe są wszechobecne w dużych miastach samochodowe spaliny. Ale cóż, jazdy samochodem państwo już zabronić nie może, a na stworzenie centrum dostępnego tylko dla pieszych i dla komunikacji miejskiej raczej długo sobie poczekamy.

  15. Miko Says:

    Już od paru lat był zakaz palenia na ulicach, po prostu był całkowicie martwy. A taki przepis musi być i musi być egzekwowany. I nie chodzi tu o zmniejszenie liczby palących, czy o ich zdrowie. Chodzi o niepalących, którzy nie dość że muszą wdychać obrzydliwy zapach, to jeszcze są przy tym truci. Wyobraźmy sobie że ktoś wchodzi do restauracji i oświadcza że uwielbia arszenik (to tylko przykład). Następnie sam go zażywa, wsypuje wszystkim gościom do jedzenia i mówi, że przecież jeśli oni go nie lubią, to mogą iść do innej restauracji. Taka sama sytuacja jest z papierosami.

  16. Andrzej Says:

    Ale to co mówicie o tym smrodzie jest idiotyzmem.
    Jasne - jestem przeciwnikiem palenia w kawiarniach czy restauracjach - no pewnie! Kulturalny człowiek wychodzi, gdy chce palić, a ja sam nie lubię gdy ktoś mi dymi nad moim talerzem.
    Ale zakaz palenia na przystankach czy w pubach jest po prostu śmieszny.
    Na przystanku - bo może się nie podobać zapach papierosów, ale to, co wdychacie ze spalin samochodowych, jest znacznie gorsze i trujące niż cała paczka papierosów.
    Poza tym, zakaz palenia na przystanku to, moim zdaniem, zamach na moją wolność - jak komuś przeszkadza smród papierosa na ulicy, to po prostu niech na nią nie wychodzi. Bo i tak ludzie będą śmierdzieć, tyle, że spalinami samochodowymi.

    Dodam tutaj, że palenie w domu(bo mało kto ma balkon, nawiasem mówiąc) jest gorsze, bo palacz truje całą rodzinę, a w blokach - często i wszystkich mieszkańców w pobliżu(a i owszem!).

  17. Dziebak Says:

    To co mówisz jest bez sensu. Jak Ci przeszkadza, że palę opony pod Twoim oknem ci przeszkadza, to zamknij okno. Zamach na moją wolność, jeśli mi tego zakażesz.

    Co do przystanków: wszystkich wkurza nawet jeden palacz, jeszcze gorzej jak trafi się dwóch. Nie może odejść kilka kroków, tylko musi mi z wiatrem dym w twarz puszczać? Zapach jest naprawdę irytujący, co powie Ci każdy niepalący, tak więc ćmikom na przystanku mówię stanowcze NIE!

  18. Samantha Says:

    Jeśli o ustawie zrobi się głośno, na tyle że powie mi o tym ktoś, a nie że tylko będę mogła przeczytać w necie, to pójdę do mojej ulubionej kawiarni, do której nie chodziłam, z powodu niesamowitego smrodu. I za to lubię tę ustawę (o ile praktycznie wejdzie w życie).
    Co do przystanków: jest jeden, mały problem. Ile razy prosisz kogoś palącego, żeby się odsunął, to nie, on stoi i to Ty masz się odsunąć. Ale chwila moment, dlaczego?! Teraz przynajmniej będzie argument.
    Z jednym się zgadzam, Andrzej - z pubami. Nie chodzę i nie zamierzam i tam na moje to moglibyście sobie palić ile chcecie ;D

  19. Ponury Żniwiarz Says:

    O, przepraszam, jeżeli wybieramy się do jakiegoś pubu, to chyba automatycznie zgadzamy się z tym, żeby nam ktoś dymił, tak? Proste i logiczne, jeżeli właściciel pubu wyraża na to zgodę, to osoba niepaląca albo sama się na to naraża, albo po prostu idzie w inne miejsce.
    Jak mi w moim ulubionym pubie zakażą palenia, to się chyba wkurzę i to porządnie ;/

  20. y Says:

    Palisz?

  21. Dziebak Says:

    Pub z założenia jest dla palących, przystanek już nie.

  22. Andrzej Says:

    Dziebaku, nie chodzi o całkowity bezsens tego zakazu.
    Jak wyżej wspomniałem, jestem zwolennikiem zakazu palenia w szkołach(a jak! :D), w kawiarniach(ja sobie kawę piję, a ktoś ma mi dymić? No way!), czy w restauracjach(jak obok).
    Ale zakaz palenia na przystanku, w pubie czy generalnie na ulicy, to jakiś absurd.
    Po pierwsze - puby mają najczęściej zbyt małą powierzchnię, by można było wydzielić salę dla niepalących, po drugie, ilość osób palących przewyższa wielokrotnie ilość niepalących w pubach. Poza tym, osoby niepalące rzadko chodzą do pubów.
    Po drugie - ulica/przystanek. Z reguły znacznie bardziej niebezpieczne są spaliny samochodowe. To, że wyeliminujemy dym tytoniowy, niczego nie zmieni, bo ludzie nadal będą się truć, zwłaszcza w dużych miastach, spalinami.
    A palacze i tak będą palić, palą od lat, będą kolejni. Ja nie paliłem, by nie odstawać od grupy, bo u mnie wszyscy potępiali palenie, ale dlatego, że mnie to zaciekawiło.
    I truć się dymem będą nie tylko oni, ale też domownicy i sąsiedzi.
    Od trzech dni nie zauważyłem żadnej zmiany, sam chodzę po mieście z papierosem w zębach i słuchawkami na uszach i nikt mi nie zwrócił żadnej uwagi do tej pory.
    Jedynce co, to że sprzątaczki palą teraz na zewnątrz szkoły. I słusznie im tak.

    Z całym szacunkiem, Samantha, ale życzę Ci tylko takich problemów w życiu, jak palący obok człowiek.

  23. Dziebak Says:

    Dym tytoniowy lecący mi w twarz nie dość, że mnie wkurza, śmierdzi i truje, to jeszcze nim nasiąkam. Fuj. Przykład z paleniem opon: czemu zakazywać palenia opon w sąsiedztwie oczyszczalni, skoro i tak śmierdzi?

  24. Andrzej Says:

    1. Spaliny też mnie wkurzają.
    2. Spaliny też śmierdzą i trują.
    3. Spalinami też nasiąkam.

    1. Psie kupy też mnie wkurzają.
    2. Psie kupy też śmierdzą.
    3. Psie kupy przekraczają grancie dobrego smaku i burzą mój ład estetyczny chodnika.

    Zakażmy samochodów i psów! Są równie szkodliwe!

  25. Dziebak Says:

    Do wyeliminowania samochodów z miast powinniśmy dążyć, biorąc przykład np. ze Skandynawii.

    Z tego co wiem, kupanie psem na chodnik i miejsca do tego nie przeznaczone już jest nielegalne.

  26. Drago Says:

    Mnie ta ustawa pasuje, a to ze względu na to że jestem astmatykiem i wolę swoich płuc nie nadwyrężać. Strasznie mnie wkurza gdy ktoś kto znajduję się blisko mnie pali papierosa, może i nie jest to aż tak trujące jak czynne palenie, ale i tak wolałbym nie być truty wcale. A już parę razy zdarzyła mi się sytuacja gdy ktoś perfidnie wypuszczał dym w moją stronę…

    Co do psich kup: jak ktoś ma odrobinę przyzwoitości to posprząta po swoim piesku, a co do reszty- cóż trudno przekonać do czegoś niektórych osłów.
    A spaliny samochodowe- mam nadzieję że już wkrótce po drogach będą jeździły tylko eko-samochody.

  27. Andrzej Says:

    1. To zalecam chodzenie w masce przeciwgazowej, skoro aż tak nadwerężają Twoje płuca papierosy.
    2. Wielu z nas coś denerwuje. Ale na to nie ma wpływu i trzeba - jako istota społeczna - żyć z tym, albo - jak osoba mądrzejsza - ustąpić.
    3. Podtruwanie z papierosa jest naprawdę mniej szkodliwe niż godzinny spacer po centrum miasta.
    4. Pytanie brzmi: jak dużo takich osób z odrobiną przyzwoitości jest.
    5. Powiedziałbym, co sądzę o nadziei, zwłaszcza w polskich realiach, ale…

  28. Dziebak Says:

    Dalej nie rozumiesz, że palacze w miejscach publicznych są wybitnie irytujący. Szczególnie na przystanku, gdzie trzeba stać przez 20 minut, a obok stoi sobie jakiś koleś i kopci.

    Jako istota społeczna i mądra powinieneś wiedzieć, że jeżeli większość ludzi wkurzają psie kupy - posprzątasz.
    Nie palę liści, nie zamierzam parkować na chodniku ani chodzić ścieżką rowerową - szanuję innych i rozumiem ich punkt widzenia (tu: sąsiedzi, piesi x2). Również powinieneś zrozumieć, że to ty powinieneś odejść z przystanku, jeżeli koniecznie musisz zapalić, a nie zmuszać 10 innych osób, żeby stanęły gdzieś indziej.

  29. Andrzej Says:

    Ależ ja odchodzę z przystanku.
    I to za kiosk, budkę telefoniczną czy drzewo, żeby być plus minus 20 m od ludzi. :)

  30. Dziebak Says:

    Hvala

  31. Ponury Żniwiarz Says:

    No i właśnie to jest najgorsze. Ja mam się kryc, bo chcę zapalic? O, przepraszam, z jakiej racji? Oczywiście, odchodzę z przystanków i ja jeszcze nigdy nie spotkałem się z człowiekiem, który po chamsku by palił na zatłoczonym przystanku. Cóż, chyba w innych miastach żyjemy, skoro u Was to jest takie nagminne i irytujące.
    Tak czy inaczej, nie mogę przecierpiec słów Dziebaka. Odczuwam teraz wręcz potrzebę okazania buntu i zapalenia publicznie, wśród tłumu.

  32. FNiN_addict Says:

    Od kiedy spróbowałam palić, rozumiem ból nałogowców. Ogólnie nie przeszkadzają mi papierosy nigdzie na wolnym powietrzu, chyba, że mi ktoś prosto w twarz bucha dymem. W pubie… no cóż. Wolałabym nie, ale rozumiem, że niektórzy chcą. Acha, i żeby było jasne, nie palę, choć czasem mnie chętka bierze. ;)

  33. Jakub Says:

    Ja jakos nie widze żeby ktos na przystankach lub juz innych miejscach w których nie wolno palić palił w moim miescie aż tak tych praw nie lamią

  34. Dziebak Says:

    @up: rzadko jeździsz autobusami :)

    @PŻ: powiedz może, co cię tak zirytowało? Że przeszkadzają mi palacze na przystanku?

  35. Ponury Żniwiarz Says:

    Nie, dokładnie to, że powiedziałeś, że to my mamy się ulatniac z przystanków. Jakbyśmy byli jacyś przeklęci.

    PS. Jak się czeka na przystanku i chce się przyspieszyc przyjazd autobusu/tramwaju, wystarczy zapalic papierosa. Niejednokrotnie wypróbowane. 95% skuteczności.

  36. Dziebak Says:

    Wiesz, na przystanku stoją 3-10 osób, które irytuje ta jedna paląca. Czemu to oni powinni się usunąć, a nie palacz?

  37. Andrzej Says:

    Dziebaku, rozumiem to, co masz na myśli(chyba), jednakże zakaz palenia na ulicy i przystankach to żałość.
    Po pierwsze - ulica i przystanek są do użytku publicznego, a nie zarezerwowane wyłącznie dla niepalących.
    Po drugie - jeśli ktoś pali u siebie na werandzie czy balkonie, albo w konie, to co to za różnica, czy pali tam, czy na ulicy?
    Po trzecie - dym na powietrzu jest bardzo szybko rozrzedzany i rozwiewany, inaczej niż w pomieszczeniach zamkniętych. Więc nawet przypadkowe wciągnięcie dymu jest bardzo mało szkodliwe.
    Po czwarte - jak już pisałem, smród spalin jest znacznie bardziej toksyczny, ponieważ szkodliwe związki w postaci CO2, CO, NOx oraz tlenki ołowiu(w pojazdach starszego typu ), a także rakotwórczy HC. Czyli jak przejdziesz się ulicą powiedzmy, Warszawy o godzinie 15.30, to krótki spacer dostarczy Ci tyle przyjemności, ile 1-2 paczki najgorszych papierosów. Smacznego!

    Ponury Żniwiarz: dokładnie tak! Powiem więcej - jak się czeka, to papieros bardzo pomaga, bo przyspiesza zegarek. :)

  38. Dziebak Says:

    Niestety, jako że jest to przestrzeń do użytku publicznego, powinieneś uszanować zdanie innych i, jeżeli im to faktycznie przeszkadza, nie smrodzić papierosem.

    Argument ze spalinami jakoś do mnie nie trafia. Skoro już one mnie trują, to czemu zezwalać na dodatkowe kopcenie papierosami?

  39. Miko Says:

    No, tak, przystanek to miejsce użytku publicznego. A więc także na przykład kogoś, kto chce potrenować strzelanie z karabinu. I ten ktoś zaczyna strzelać na przystanku. I to nie ona ma iść na strzelnicę, tylko inni ludzie muszą się odsunąć, bo przecież przystanek to miejsce użytku publicznego.

  40. Dziebak Says:

    Nom, poza tym przecież samochody i trwające obok roboty drogowe i tak już hałasują.

  41. Ponury Żniwiarz Says:

    Dziebak, nie masz żadnych argumentów tak naprawdę, które w najmniejszym stopniu są w stanie przekonac mnie do Twoich racji.

    Dlaczego osoby na przystanku nie mogą uszanowac, że ja chcę zapalic? Dlaczego to ja muszę rozważyc najpierw kilka możliwości dotyczących miejsca, w którym zapalic mogę, albo nie, a najlepiej to jeszcze przepraszac każdego z osobna?

    Miko genialnie zburzyła Twoją teorię dotyczącą przystanku. Brawo!

  42. Andrzej Says:

    Dziebaku, do mnie również nie przemawia argument z papierosami. Papieros przy samochodach to malutki(0,000002 ml) soczek(jabłkowo-miętowy) Tymbarka przy beczce wódki(Starogardzkiej na dokładkę!).
    Jako kulturalny człowiek odsuwam się - jasne, bo nie chcę komuś truć. Ale nie podoba mi się, że mój papieros, który mniej szkodzi każdemu obywatelowi, niż powietrze, którym oddycha, jest zakazany przez prawo.
    A skoro samochody Cię trują, to co za różnica, czy wciągniesz raz dym?
    @Miko: nie wiem, za bardzo o co Ci chodzi.
    Jeśli nie chcesz się truć, to wychodź z domu w masce przeciwgazowej, bo HC Ci i tak zatruje płuca. A mój papieros to jakiś żart - to, co przypadkiem wciągniesz do płuc to ułamek promila tych szkodliwych związków, które pobierasz na ulicy.
    Całkowita histeria.
    I ja już mówię, że do zmiany obyczajów nie zmusi mnie jakiś tam rząd, o którym za 10 lat nikt nie będzie pamiętać.

  43. Yenfri Says:

    ?adna dyskusja się rozwinęła, jak widzę. Ja przyznaję się do bycia kulturalnym palaczem i jeśli w ogóle palę na przystanku (co mi się zdarza), to staram się możliwie daleko odsunąć od ludzi, albo staję przy śmietniku, by nie śmiecić. Poza tym, ustawa jasno określa co jest, a co nie jest palarnią, co znacznie utrudnia jej zrobienie w lokalu. A tak przy okazji palenia w domu - robię tak, mogę sobie pozwolić, bo moja współlokatorka też pali. A gdyby nie? Paliłabym w oknie. Mieszkanie na poziomie chodnika, więc dmucham dymem przechodniom w twarz, bezczelnie ich truję, jednocześnie nie paląc w miejscu publicznym. I co? Nic.
    Poza tym podpalenie papierosa faktycznie przyspiesza przyjazd autobusu :)
    I taki ciekawy link, a propos tematu:
    http://media.wp.pl/kat,1022943,wid,12862446,wiadomosc.html?ticaid=1b445

  44. Dziebak Says:

    @PŻ: bo to przeszkadza tym 10 osobom, z którymi stoisz. Podobnie rozumując mogę w miejscu publicznym słuchać heavy metal’u, kląć, krzyczeć i strzelać z karabinu. Bo Żniwiarzu, Andrzeju, chyba nie wyczuliście ironii zawartej w komentarzu Miko.

    @Andrzej: nie chodzi o to, że się truję, ale o to, że to po prostu śmierdzi. Brzydko pachnie. Cuchnie.

  45. Olka Says:

    A ja myślałam, że ta ustawa dotyczy tylko zamkniętych miejsc publicznych np, restauracji i barów… Bo jeśli naprawdę w ramach zakazu nie wolno palić na przystanku, to trochę chore =/

  46. butch Says:

    Jak na mój gust, w takim beznadziejnym ustroju jakim jest demokracja, gdy większość coś ustanawia to trzeba się dostosować. I pora na dyskusje ,czy to jest normalne czy nie, była wtedy gdy Marszałek sejmu ją czytał. Oczywiście nie odbieram nikomu prawa do walki z tym zakazem jednak dopóki on obowiązuje myślę , iż palacze powinni się dostosować.

  47. DeathDay98 Says:

    Wstawi pan swoje zdjęcie z fajką? plxx :)

  48. Andrzej Says:

    @Dziebak - ależ wyczułem tę ironię, swoją drogą niskich lotów.
    Jednak nadal nie rozumiem, czym smród papierosa bardziej Ci przeszkadza, niż smród spalin.
    Moja kurtka - mimo iż palę - śmierdzi bardziej spalinami, niż papierosami. Wszystkim innym, ale nie fajkami.
    Na otwartej przestrzeni ten smród jest po prostu ledwo wyczuwalny i wręcz nieszkodliwy. I zakaz palenia na ulicy czy przystanku właśnie dlatego jest idiotyczny.

  49. Ponury Żniwiarz Says:

    Tak, zgadzam się. Moja kurtka praktycznie w ogóle nie śmierdzi papierosami, bo jedyny kontakt z papierosowym dymem ma na dworzu. Zdecydowanie bardziej śmierdzi np. moja bluza, bo w niej palę w pomieszczeniach raczej zamkniętych, gdzie dym tak szybko się nie rozchodzi i rozwiewa.
    Dziebaku, ja, palacz, śmierdzę z zewnątrz papierosami w malutkim stopniu. Jeżeli Ty, niepalący, mający styczności z dymem tytoniowym tylko i wyłącznie na przestarzeniach otwartych, mówisz mi, że nie chcesz śmierdziec, to prędzej jesteś rozhisteryzowany, niż rzeczywiście przejęty swoim zapachem.
    A tak właściwie to możesz się nawet mocniej nie chwytac teorii smrodzie, bo na otwartych przestarzeniach jest on niewyczuwalny w porównaniu z tym, jak śmierdzące i zanieczyszczone jest nasze powietrze, bez tego jednego papierosa, którego wypalę na przystanku razem z Andrzejem i Yenfri.

  50. Andrzej Says:

    Żniwiarzu, wypalimy kiedyś fajkę pokoju! ; )

  51. Rafal Kosik Says:

    Palacze nie czują lub prawie nie czują zapachu dymu. To przyzwyczajenie.

  52. Samantha Says:

    A ja tam podzielam ogólnie zdanie Dziebaka, choć nie do końca. Ponury, nie zabij mnie xD. Pogadamy kiedyś o tym prywatnie ;p
    A wg mnie porównanie Miko jest dobre i ta ironia jest jak najbardziej na miejscu. Za to Andrzej, nie musisz pisać w każdym komentarzu eseju o zatruwaniu spalinami, powtarzasz się niesamowicie ;d

  53. Samantha Says:

    I popieram zdanie Pana Rafała!

  54. Dzejes Says:

    “Z drugiej strony zakaz palenia to kolejny zamach na wolność jednostki.”

    Rafale, z całym szacunkiem, ale bredzisz. Ja nie paląc nie dokonuję żadnego zamachu. Ktoś, kto pali dokonuje zamachu na moją wolność poprzez smrodzenie.

    QED.

  55. Ponury Żniwiarz Says:

    Panie Kosik, palacze czują zapach (o ile to określenie tu pasuje) dymu. Kiedy w szkole moi kumple z klasy akurat na przerwie zapalą, a potem przyjdą pod klasę, albo przypadkiem przejdą koło mnie, śmierdzi niemiłosiernie. Ale nawet jak się przebywa przy osobie palącej, palacz czuje ten smród.

  56. Andrzej Says:

    Widocznie, Panie Kosik, jestem jakimś wyjątkiem, bo papierosy czuję na kilometr, zwłaszcza, gdy sam nie mam czego zapalić. ;)

  57. Rafal Kosik Says:

    @Dzejes: Wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego. To proste, ale problem tkwi w niemożności ustalenia granicy między dwiema wolnościami. Twoja wolność to oddychanie czystym powietrzem, czyjaś wolność to swobodne palenie. Udowodnij, że miedza jest o trzy palce bardziej w lewo.

    @Ponury Żniwiarz: Jak zdarzy mi się w moim gabinecie zapalić cygaro (ostatnio w lipcu 2009), to nie czuję niczego niezwykłego. Za to następnego dnia, kiedy już się wyśpię, stwierdzam, że w gabinecie strasznie capi palonym szczurem.

  58. Dzejes Says:

    @Rafał
    Twoja wolność to oddychanie czystym powietrzem, czyjaś wolność to swobodne palenie.

    Moja wolność oddychania czystym powietrzem nie wchodzi w twoją do palenia w wyznaczonych miejscach, palarni na lotnisku, sali dla palących w knajpie i tak dalej.

  59. Rafal Kosik Says:

    Spójrz na to z drugiej strony: można by dopuścić palenie wszędzie i wydzielić specjalne strefy, gdzie nie wolno palić. I wtedy wolność do palenie palacza nie będzie wchodziła w Twoją wolność do oddychania czystym powietrzem w wyznaczonych miejscach, oddychalni na lotnisku, sali dla oddychajacych w knajpie i tak dalej ;)

  60. Asru Says:

    Taaa, zamachy na wolność non-stop.
    btw, popalam czasami, mało, dla przyjemności.

    Idiotyczne jest że państwo narzuca właścicielom prywatnych lokali zakaz palenia, i to mnie boli.
    Zgadzam się z zakazem palenia na przystankach czy w środkach komunikacji, sam odchodzę daleko od przystanku jak akurat mam na nim ochotę zapalić, niemniej lokale to powinna być kwestia prywatna właściciela, nikt niepalących nie zmusza do chodzenia do tych dla palących.

    A szkoły…hah, śmieszne to jest, bo co za problem przejść 5m dalej, za płot szkoły? Niemniej w poprzedniej szkole była palarnia, osoby wchodzące do szkoły nie musialy przechodzić przez kurtynę znikomego, ale jednak dymu.

    Pozatym palenie na ulicy jest nadal jak najbardziej legalne, bo parę osób chyba nie do końca to rozumie, tak czytając komentarze.

  61. Michalina Says:

    Jakoś przeżyłam 14 lat w obecności 2wóch a potem jednego palacza więc moje płuca i tak wyglądają jak u nałogowca. Mogę znieść smród papierosów np. marki Malboro ale jak ktoś zapali koło mnie L&Ma to rzygać się chce! Najbardziej śmierdzące pety na świecie U mnie w mieście jako tako stosują się do zakazu ;). Najgorsze jest jak moi koledzy z klasy przychodzą po paleniu. Nie ma to jak mieszanka smrodu potu i papierosów.
    A propos psich kup. Zamontowali ostatnio u mnie w mieście tzw. psie pakiety, full kulturka i te sprawy. Kiedy następnego dnia mój pies zostawił w parku po sobie “pamiątkę” ruszyłam w stronę “pakietu”. Co się okazało? Worków już nie ma! Musiałam sobie sama skombinować.
    Nie wiem czy ludzie biorą sobie te worki by pakować w nie kanapki czy nie mają w domu toalety że muszą ich używać? Maskara!
    Andrzej, ciągle porównujesz papierosy do samochodów. To już trochę nużące. Jak ci tak bardzo przeszkadzają samochody to się przeprowadź do małego miasteczka przez które nie jeżdżą ciężarówki. To trochę jak z ludźmi mieszkającymi przy lotnisku - jęczą że samoloty hałasują, a sami przecież kupili tam mieszkanie. Tylko proszę mi teraz nie wytykać, że może wtedy nie było tam lotniska, dopuszczam tą ewentualność do siebie.
    Ludzie zawsze będą coś palić czy to papierosy, fajki, szisze czy ogień w kominku ;). Trzeba się z tym pogodzić ew. uciec tam gdzie nikt nie pali, bo innego wyjścia nie widzę.

  62. Loki Says:

    Jaki zamach na wolnosc???
    Pasy w aucie to tez zamach na wolnosc, a trzeba je zapinac bo taki mamy zapis w prawie drogowym :) Okazuje się, że poprawiają bezpieczeństwo wiec…
    Ja zapytam inaczej: gdzie są moje prawa obywatelskie, moja wolność gdy ktoś obok mnie pali śmierdzącego papierosa, a ja muszę się z tym męczyc albo ustąpić ? Bo ludzi którzy przestają palić po zwróceniu uwagi praktycznie nie ma.
    Czemu ten człowiek palący w końcu dla własnej przyjemności ma większe prawa niż ja ?
    Teraz w końcu się to teoretycznie wyrównało - teoretycznie bo prawo to jedno a jego stosowanie to drugie. Na razie dużo hałasu, a zmian niewiele.

  63. Bartek Says:

    http://zakaz-palenia.pl

  64. lwaloms Says:

    Może odkopuje temat, ale nie doczytałem czy ktoś o tym pisał: ustawa dyskryminuje palaczy ale takie działanie zniechęci potencjalnych nowych palaczy i da nadzieje na to że Ci starzy rzucą. Głównym problemem palenia papierosow jest ogromna liczba ludzi chorujących przez to na raka, leczenie jest strasznie kosztowne(zazwyczaj tylko przedłużenie o kilka mies zycia) i splacane przez państwo(moja babcia umarła na raka przez papierosy i koszty leczenia były ogromne!), dane statystyczne dowodzą żę państwo wiecej kasy wydaje na leczenie ludzi chorych na raka niż zyskuje na tym że oni wydają pieniądze na fajki. Wiem jaki smak maja papierosy i nie wierze że ktoś zaczynał palić bo to było takie smaczne i odprężające, to musiała w blisko 100% presja tłumu lub szukanie aprobaty, szacunku- ustawa daje nadzieje że dzieciaki nie beda patrzeć jak starsi pala i w konsekwencji dojrzeją do świadomej własnej decyzji czy chcą sie truć dla trucia.

  65. Rafal Kosik Says:

    Papierosy śmierdzą, owszem, i większość ludzi zaczyna palić pod wpływem presji otoczenia. Palenie skraca życie, zwiększa ryzyko raka, etc. Wszystko to prawda, ale bardziej skraca życie przechodzenie na czerwonym świetle.

    Ja nie bronię palaczy, ja bronię wolności jednostki. Zapinać pasy należy głównie na tylnych miejscach. Jak nie zapniesz z przodu, zabijesz siebie; jak nie zapniesz z tyłu, zabijesz jeszcze tego przed sobą. Z papierosami jest podobnie, należy niepalącym dać możliwość oddychania czystym powietrzem, ale nie zabierać prawa do palenia w osobnej sali.

  66. Niewidomy Says:

    W ogóle zabronić oddychać to będzie dobrze ;)

  67. krzysztof Says:

    Hej,
    Mam propozycje:
    Oddawajcie stolec i mocz w miejscu publicznym.
    żygajcie na ulicy.
    Wyciagajcie gluty z nosa przy jedzeniu w restauracji.
    Kopulujcie sie publicznie wtedy wasza wolnosc konstytucyjna bedzie zaspokojona.
    Szczęśliwi ??????????
    ————————————————————————————-
    Nikt nie ma prawa ingerować w czyjejś zdrowie.
    palacze niech palą z dala ode mnie, nie chce czuć ich smrodu.
    Każdy niech zyje jak chce ale niech nie utrudnia innym prawa do czegos co jest wazniejsze niz czyjes zachcianki uzywki widzimisie.
    Piszecie glownie tutaj wlasnie widzimisie.
    pora dorosnac i odzielac co jest wazne a co nie.
    Stop uprawianiu debilizmu!!!

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).