Za dobre to zrobiliśmy

publikacja Nowa Fantastyka 4/2002

(fragment)

Nowa Fantastyka 4/2002 - okładkaByło dobrze. Nawet bardzo dobrze. Jedyne czego teraz się bał, to poprawek klienta. Paradoksalnie jedyna nadzieja była w tym, że zostało tak mało czasu.
Nie umiał powiedzieć co dokładnie sprawiało, że spot wyszedł tak dobrze. Aktorzy nie byli świetni, bo ci świetni planują czas na miesiące wprzód, a nie siedzą pod telefonem. Scenariusz, zdaniem samego autora, pozostawiał sporo do życzenia, a scenografia została zmontowana w godzinę. Jedynie ekipa filmowa i sprzęt były bez zarzutu. Można było zastosować wszystkie efekty nie wymagające godzin pracy stacji graficznych.
Cóż zatem sprawiało, że banalny testymoniał był tak dobry? Banalna historia, banalne postacie i niebanalny fart.
„Boże – pomyślał.– Za dobre to zrobiliśmy. Za dobre dla tego bubla.”
– Dobre, ale to jeszcze nie oznacza, że skuteczne – powiedział Piotr jakby odgadując jego myśli. Wyciągnął płytkę z odtwarzacza.– Szkoda, że nie ma czasu na focus…
– Musi iść tak – potwierdziła Maria.
– Wiem. Martwi mnie głównie to, że mamy wystarczającą ilość kasy na badanie skuteczności.
Wszyscy za wyjątkiem Adriana uśmiechnęli się pod nosem.

Po wieczornym niebie wolno sunęły trzy czarne spodki. Z początku nikt ich nie zauważył, ale gdy dotarły nad Żoliborz telefony w redakcjach telewizyjnych i radiowych rozdzwoniły się na dobre. Na numery policji jak zwykle niewielu osobom udawało się dodzwonić.
Po piętnastu minutach od pierwszego sygnału widzowie kilku stacji telewizyjnych mogli na żywo oglądać jak statki kosmiczne obcych zbliżają się do centrum miasta.
Minęło kolejne pół godziny, nim z lotniska na Bemowie wystartował helikopter. Podążał za lecącymi w nierównym szyku statkami trzymając się w bezpiecznej odległości. Gdy wreszcie pilot zebrał się na odwagę i zmniejszył dystans latające talerze zawirowały umykając mu w wy myślnych ewolucjach.
Nagle jeden ze spodków zmarszczył się i zapadł w sobie, jakby próbował przejść do innego wymiaru. Manewr chyba się nie udał, bo pojazd sflaczał do końca i furkocząc opadł na drzewa w Parku Saskim. Kilka minut później dwa pozostałe poszły w jego ślady.

-„Pomalowane na czarno dekle od Fiata i pneumatyczne ochraniacze. Prosty uchwyt i napełniony helem balon w kształcie dysku. Oryginalny sposób na prezentację aparatów telefonicznych nowej generacji. Autorem pomysłu jest ta sama agencja, która kilka tygodni temu przeprowadziła kontrowersyjną kampanię płynu Flix.” Czy to ty synku wymyśliłeś to ufo?
Mama odłożyła gazetę.
– Tak – odparł Adrian odsuwając od siebie pusty talerz po kapuśniaku – choć nie przypominam sobie bym wprowadzał ten projekt w życie…
Wziął gazetę i przeczytał artykuł na pierwszej stronie. Pokręcił ze niedowierzaniem głową i postanowił wyjaśnić to następnego dnia. Wstał i zaniósł talerz do zlewu.
– Używasz tego, mamo? – zapytał unosząc opróżniony do połowy kanisterek z płynem Flix.
– Skoro sam zrobiłeś reklamę tego środka to musiałam spróbować, jak to działa.
Przygotował kampanię Flixa dwa miesiące temu. Uniwersalny płyn do mycia wszystkiego, do zmywania i prania. Jego zdaniem były to zwykłe mydliny z wodą.
– I jak działa?
– Nie widzisz, jak tu czysto? – Mama wykonała rękoma gest, jakby prezentowała wnętrze skarbca Bank of England, a nie swoją kuchnię.
Adrian rozejrzał się i stwierdził, że faktycznie było tu bardzo czysto. Wręcz czysto jak nigdy odkąd się wyprowadził do własnego mieszkania.
– Więc według ciebie to naprawdę działa? – upewnił się.
– Działa doskonale.
– Usuwa kamień?
– Zobacz tutaj.– Wskazała na błyszczący chromami kran, który chłopak pamiętał jeszcze z dzieciństwa.
Schylił się i przyjrzał mu się z bliska. Znikły nawet stare odpryski.
– Czyści drewno, dywany i okna?
– Oczywiście. Czemu się tak dziwisz?
Chłopak wyprostował się i spojrzał na swoją matkę jakby podejrzewał, że na starość jej odbija. Wziął małą miskę stojącą w znajomym miejscu, pod zlewem, nalał do niej wody i nieco płynu z kanistra. Wymieszał zawartość i umoczył w niej szmatkę. Podszedł do okna i przejechał nią w poprzek szyby. Matowe smugi Flixa były widoczne zanim jeszcze odparowała cała woda.
– Oj dziecko, dziecko. – Mama wzięła od niego szmatkę.– Znajdź sobie żonę, bo zarośniesz brudem.
Przejechała tą samą szmatką po jego śladzie ścierając go całkowicie. Adrian przysunął twarz do szyby wpatrując się w krystaliczną przejrzystość szkła.
Przez okno widział wyraźnie i ostro Pałac Kultury oświetlony dziesiątkami reflektorów.

Mężczyzna liczył gwiazdy na nocnym niebie. Chłodny, jesienny wiatr targał mu włosy. Słyszał jednostajny szum miasta, dźwięki klaksonów, hamujący tramwaj. I rzężący megafon, przez który ktoś próbował z nim rozmawiać. Spojrzał na fosforyzujące wskazówki zegarka. Jeszcze dwie minuty. Nogi drętwiały mu od zapierania się o kamienny gzyms. Wstał i spojrzał w dół. Momentalnie oślepiły go reflektory. Zasłonił oczy dłonią i zachwiał się. Przez tłum przeszedł pomruk. Mężczyzna wiedział, że oni chcą by skoczył. Po to tu przyszli.
Dwa helikoptery stacji telewizyjnych obniżyły pułap chcąc uchwycić lepsze ujęcia.
„Czy to naprawdę jest rozwiązanie? – pomyślał.– Nie ma innego sposobu?”
Wsłuchał się w łomot serca, wziął głęboki oddech i wybił się z całej siły do przodu. Krzyk tłumu słychać było na drugim brzegu Wisły. Mężczyzna przez ułamek sekundy widział wycelowane w siebie dziesiątki kamer, migające stroboskopy ambulansów, radiowozów i pojazdów straży pożarnej. Widział uciekających ludzi. Minął w odległości kilku metrów kolejny gzyms najeżony kamiennymi stalagmitami.
Potem nastąpiło silne szarpnięcie. Mężczyzna spojrzał w górę. Biała czasza spadochronu z wielkim logo X-com otworzyła się poprawnie. Pociągając za linki skręcił omijając w odległości dwudziestu metrów krawędź Pałacu. Wykorzystując wiatr opadał powoli w kierunku parkingu przed Muzeum Techniki.
Motocyklista kopnięciem zapalił silnik. Mężczyzna sprawnie wylądował na trawniku uwalniając się od uprzęży dla niepoznaki ukrytej pod specjalną kamizelką. Podbiegł kilka kroków i wskoczył na motocykl obejmując kierowcę w pasie. Warkot silnika zagłuszył zbliżające się wycie syren.
Mężczyzna w myślach przeliczał zarobek.


Udostepnij
Glodne Slonce

4 Responses to “Za dobre to zrobiliśmy”

  1. Karolina :) Says:

    Można to gdzieś przeczytać w całości?

  2. feaweerie Says:

    Diky za zajimave informace

  3. siouks73 Says:

    Taaak - pamiętam to opowiadanie, ale nei wiedziałem że to Pana dzieło. Super pomysł i świetne pióro, podobnie jak Mars…..

  4. requiem007 Says:

    To wciąga . Mnie już wciągnęło. Muszę dokopać się do archiwalnych numerów ,,Fantastyki'’. Nie wiem jeszcze jak to zrobię , ale zrobię na pewno .

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).