Wywiad w Czasie Fantastyki

Czas Fantastyki 2/2010 - okładkaW ostatnim numerze Czasu Fantastyki ukazał się spory wywiad z moją skromną i utalentowaną osobą, przeprowadzony przez Joannę Kułakowską. Z tego, co wiem, czasopismo jest dostępne wyłącznie w Empikach. W dalszej części wpisu krótki fragment, ale zachęcam do kupna pisma. Joasia męczyła mnie (w tym pozytywnym tego słowa znaczeniu) przez prawie osiem godzin. Materiału jest więc całkiem sporo i z innych źródeł raczej się tyle o mnie nie dowiecie :)

J.K.: (…) Czy był ktoś, kto w szczególny sposób wpłynął na twoją twórczość? Poza Lemem, o którym wiem, że miał wielki wpływ.

R.K.: Tove Jansson.

J.K.: Muminki?!

R.K.: Zdecydowanie tak. To są bardzo dobre książki dla wszystkich. Dzieci rozumieją warstwę fabularną na poziomie bajkowym, a osoby starsze na poziomie głębszym, społecznym. Ja na przykład znajduję wiele wspólnego z Tatą Muminka, który chce coś w domu naprawić, a akurat nic się nie zepsuło. Problem tożsamości, problemy filozoficzne. Była to moja pierwsza samodzielna, bardzo poważna lektura. To jedna z książek, które mogę znów przeczytać i nadal będą fajne. Większość lektur z mojego dzieciństwa już nie jest „fajna”… Wracając do wpływów literackich na moją twórczość, później pojawili się Lem, Aldiss, Clarke… Ogólnie podobała mi się większość klasyków. Natomiast nie przepadałem za lekturami szkolnymi. Problem z nimi jest taki, że to coś, co jakiś pan profesor uważa, że powinno się przeczytać ze względów historyczno-kulturowych, a często są to koszmarne książki. Przestarzałe tak, że aż niedobrze się robi. No, ale jak to, żeby Orzeszkowej nie przeczytać!?

J.K.: Twórczość Orzeszkowej to przynajmniej specyficzny moment w kulturze, warto coś wiedzieć, choć chwilami jest to fatalnie napisane…

R.K.: No tak, ale czytanie czegoś tylko dlatego, żeby uhonorować autora, który sto parę lat temu zasłużył się dla tego kraju i narodu, żeby mordować przez to…

J.K: …pokolenia niewinnych dzieci?! (Śmiech).

R.K.: Tak! Pokolenia niewinnych dzieci, które znienawidzą książki. To nie jest dobre.

J.K.: A twoja pierwsza fantastyczna lektura?

R.K.: Pamiętam pierwszą książkę, która uświadomiła mi, że to, co lubię, to jest fantastyka. To były „Bajki Robotów” Lema. Można kląć na warstwę językową, ale przedarłem się przez nią i poruszył mnie ten rozmach wyobraźni! Skala była nieporównywalnie większa niż w przypadku innych książek, które wtedy czytałem. To było niczym wieżowiec wyrastający nagle w środku wsi. To ładnie zdefiniowało to, co lubię, i to jest właśnie science fiction.

J.K.: I piszesz science fiction, hard sf, moim zdaniem i nie tylko moim, najbardziej „twardo-naukową” fantastykę na naszym rynku. W twoich światach ważna jest wewnętrzna spójność, logika opisywanych społeczności, a jednocześnie istotna jest techniczna strona tego, w co każesz czytelnikom wierzyć. Interesuje mnie, czy w jakiś szczególny sposób przygotowujesz się do tworzenia światów przedstawionych. Czy wertujesz tony „Świata Nauki”, „Wiedzy i życie”, jakąś specjalistyczną literaturę przedmiotu? Sam wspomniałeś, że sporo problemów wynika z rosnącej specjalizacji…

R.K. Nie robię żadnego researchu… „Wiedzę i Życie” oraz „Świat Nauki” kupuję i czytam, natomiast nie zakładam sobie czegoś w stylu: „A teraz napiszę powieść o problemie dorastania w świecie z wyższą grawitacją”. Mam punkt wyjścia i od niego zaczynam rozbudowywać historię. Dopiero kiedy pojawia się jakiś techniczny problem… Na szczęście choć nie pamiętam nazwisk, dat i definicji, to w głowie mam konglomerat ogólnej wiedzy, więc gdy natrafiam na problem, wiem, gdzie szukać, jakimi drogowskazami się kierować, żeby wyłuskać potrzebną informację. Tak więc za poszukiwania zabieram się, wtedy gdy natrafiam na specyficzny punkt mający wpływ na akcję i dekoracje. Na przykład w przypadku mojej pierwszej powieści pt. „Mars” (to były czasy przed rozbudowaną Wikipedią) dotarłem do momentu, gdy ludzie przylatują na planetę. Po jakimś czasie następuje zanik mięśni, odwapnienie szkieletu, problemy z błędnikiem. Wszystko to dzieje się, ponieważ jest o połowę niższa grawitacja i wielokrotnie mniejsze ciśnienie… To dało się jakoś wydedukować, natomiast co się dzieje, kiedy przyjdą na świat kolejne pokolenia? Czy się dostosują? Znalazłem dojście do lekarza, który zajmuje się problemem przeżycia w warunkach ekstremalnych, to coś związanego z lotnictwem wojskowym… Spełnił rolę specyficznej wersji Google (śmiech). Napisałem na kartce pytania, które zaniosła mu nasza wspólna znajoma, po czym po dwóch tygodniach otrzymałem, znów na kartce, odpowiedzi. Dowiedziałem się, co się dzieje, gdy organizm przebywa dłużej w takich warunkach. Trudno to ekstrapolować na przyszłe pokolenia. Doszedłem do wniosku, że ludzie będą dużo wyżsi, ponieważ brak ograniczeń grawitacji, będą też chudzi i wyposażeni w słabsze mięśnie. Tak więc rzeczywiście, ogromnie ważne są dla mnie wewnętrzne sens i spójność.

Więcej w Czasie Fantastyki.


Udostepnij
Glodne Slonce

17 Responses to “Wywiad w Czasie Fantastyki”

  1. Klaudia xd. Says:

    O, o, o. Jak miło. Rozumiem, że już jest w sprzedaży? To po szkole do empiku. Ale ma być ciekawe, panie Rafale, bo się obrażę! ;)

  2. Donald Says:

    E, tam. Jak wywiad z panem Rafałem może być nie ciekawy?!

  3. net Says:

    Czy to jest tylko cześć wywiadu czy pełna wersja.Ha Ha MUMINKI rządzą.

  4. Justyna Says:

    A ja biedne dziecko do EMPIKU mam daleko. Więc niestety nie przeczytam, ale może jak ktoś kupi to przepisze nam wywiad? Choć to chyba duża prośba.

  5. Zuzanna Says:

    Ja na szczęście mam blisko do EMPIKU, więc się zaczynam wybierać. Choć muszę przyznać, że inne wywiady z Panem były nieco ciekawsze. Ale i tak miło było przeczytać. Pozdrawiam

  6. Hankes Says:

    Ten wywiad ma z 7 stron zadrukowanych czcionką wyjętą z moich ściąg na filozofię…!
    Nie przeczytałam całego, a tylko pobieżnie przejrzałam - Bronsiu przyniósł na spotkanie z Orbitowskim - ale chyba kupię, bo i sam wywiad jest ciekawy i Dukaj zmalował coś tradycyjnie bardzo mądrego (przy czym wyjątkowo dla mnie zrozumiałego) i Cetnarowski mignął mi w zestawieniu z “Nadchodzi”.

  7. ann0 Says:

    Ja widziałam to czasopismo w kiosku w moim mieście. Jak ktoś mnie już nie uprzedził to kupię :)

  8. cascadebadge Says:

    Ehh…, jaka miła rozmowa o spójności i realistyczności świata… :)

  9. BlackButterfly Says:

    Fajny wywiad:)

  10. Felix Says:

    Szkoda, że tylko w empikach. Trochę za daleko… :(

  11. Lisek Says:

    Bylem w swarzędzkim empiku i niestety nie było… Bede musial przejechac sie do Poznania…

  12. Klaudia xd. Says:

    W e-kiosku można jeszcze kupić. (e-kiosk.pl) Z tym że, wersję niepapierową. ;)

  13. KE Says:

    Ja do taty własnie dzwoniłam, żeby kupił mi jak będzie wracał z pracy.:) Ten wywiad to będzie ciekawa odmiana, bo cały czas siedzę w domu i mi się odrobinę nudzi. W końcu ile czasu można oglądać TV?:)

  14. myśliciel Says:

    Nie :( u mnie w mieście nie ma empiku…

  15. myśliciel Says:

    Oo. w e-kiosku można, to sobie może kupie…

  16. tesska Says:

    Ciekawy wywiad… :)

    A przy okazji znalazłam wzmiankę o moim wykładowcy i ciekawy tekst o tłumaczeniach… ;) Muszę się wreszcie kopnąć po prenumeratę, bo notorycznie przegapiam terminy wydania.

  17. wera Says:

    nie wiem, ale w gliwicach w empiku już nie ma. a szkoda bo przyda mi się na polski. mieliśmy opisać wybraną lekturę i jej autora wybrałam pana, panie rafale i pańską książkę trzy kuzynki to książka stulecia (no chyba ze napisze pan drugą jeszcze lepszą)

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).