Wit Szostak - Sto dni bez słońca

Wit Szostak - Sto dni bez słońcaLesław Srebroń z pewnością nie jest osobą, z którą chciałbym się zaprzyjaźnić. Nikt z Was też by nie chciał, no chyba że jesteście do bólu samotnymi popaprańcami. Lesiek nie jest wprawdzie bucem, nie jest też złym człowiekiem, on ma gorzej – ma zawyżoną samoocenę oraz… no, tu trzeba by wymienić kilka pojęć z zakresu psychologii, których niestety nie znam.

Srebroń nie jest złym człowiekiem. Jego problem polega raczej na tym, że nie potrafi sam siebie określić. Problem jego otoczenia z kolei polega na tym, że to jego wadliwe samookreślanie się rozmija się ze stanem rzeczywistym tak mniej więcej o 180 stopni. Opisywana jego oczami historia jest więc z gruntu fałszywa i odkodowywanie tego ciągłego błędu poznawczego jest połową frajdy z czytania tej powieści. Można przyjąć, że cała treść zawarta jest tu między wierszami, bo to, co napisane wprost, jest nieprawdą

W skrócie jest to więc historia palanta, który odbiera sygnały płynące z otoczenia całkowicie opacznie, i myśli, że jest geniuszem. A przy okazji robi nam gruby obciach za granicą. Na szczęście jego współpracownicy i studenci niewiele mu ustępują.

Srebroń jest polskim literaturoznawcą, którego, jak możemy się domyślać, przełożeni pozbywają się w sprytny sposób – wysyłają go do najdalej położonego i najmniej znaczącego uniwersytetu Europy, na archipelag Finneganów (sprawdźcie na Google Maps, gdzie to jest). Tamtejszy uniwersytet decyduje się go przyjąć chyba tylko dlatego, że na ten wypierdziszew nikt normalny nie chce przyjechać.

Tematem wykładów naszego bohatera ma być twórczość Filip Włócznika, znanego polskiego pisarza fantastycznego. Znanego, owszem, ale głównie samemu Srebroniowi. Nie dość, że Włócznik jest zupełnie zapomniany w Polsce, to nigdy nie został przetłumaczony na angielski. To jest spore utrudnienie w prowadzeniu zajęć, bo studenci nie rozumieją ich tematu. Szczerze mówiąc, chyba niewiele tracą.

Jak zwykle u Szostaka, akcja nie jest najistotniejszym elementem opowieści. Pobyt Srebronia na Finneganach to parada niezauważonych wtop, nadinterpretacji i błędów zawyżonej samooceny. Z początku obserwujemy jego poczynania z uśmiechem politowania, potem z niesmakiem, wreszcie odczuwamy zupełnie realne zażenowanie. U co bardziej wrażliwych czytelników w tym momencie w nieuchronny sposób z tyłu głowy zaczyna się kołatać pytanie „Jezus Maria, a co jeśli to jest opowieść również o mnie?!”.

Powieść została nominowana do Paszportów Polityki oraz Nagrody Sienkiewicza.


Udostepnij
Glodne Slonce

3 Responses to “Wit Szostak - Sto dni bez słońca”

  1. Rafal Kosik Says:

    Aha, gdzie kupić? Ano na przykład tutaj: http://sklep.powergraph.pl/produkt/207-dwupak-sto-dni-bez-slonca-i-oberki-do-konca-swiata

  2. gotrek Says:

    Finnegany nie istnieją, ale niestety “takie” uczelnir i “tacy” naukowcy niestety tak. Sporo ich w Sarmacji.

  3. gotrek Says:

    Sorry za błędy. Klawiatura mi uciekła i gdzieś zapodziałem okulary.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).