Wierność

Caban na schodach Ile są warci przyjaciele, możesz się łatwo przekonać, dzwoniąc do nich o drugiej w nocy z pytaniem, czy pomogą ci zakopać trupa w lesie. Sądzę, że mam paru takich, którzy powiedzą, że umyją tylko zęby, narzucą płaszczyk na piżamkę, wezmą z piwnicy łopatkę i jadą. Albo tylko mi się wydaje…
Miłość jest szczególnym przypadkiem przyjaźni. Miłość to taka przyjaźń pro, wyższy etap wtajemniczenia. I nie dotyczy tylko ludzi.
Mój pies ma megastresa, gdy widzi, jak wyciągam z szafy torbę podróżną. Sporo podróżuję z racji wykonywanego zawodu (aktualnie: pisarz) i Caban nigdy nie wie, czy zabiorę go ze sobą. Ale stres i namolne prośby są zawsze. Jak puppety z „Solaris” Lema, Caban pragnie tylko bezwarunkowo jechać ze mną tam, gdzie ja jadę.
Często jeżdżę do domku w górach. Domku z bardzo stromymi schodami. Sądzę, że po tylu latach Caban, wywąchując, co pakuję do torby, doskonale wie, dokąd jadę. Pies nie jest kotem, lubi prerie a nie wspinaczki po drzewach, ale ładuje się do samochodu, bo nie chce zostać sam. Chce jechać, z pełną świadomością tego, co go w tym domu czeka. A czekają go te właśnie strome schody.
Caban, schodzący po tak stromych schodach, że ja sam po trzecim piwku mam wątpliwości, czy podołam, wygląda jak czarna, włochata śmieciarka na oblodzonym zjeździe zakończonym ostrym zakrętem i przepaścią. W kabinie siedzą dwaj wczepieni paznokciami w tapicerkę śmieciarze, którzy marzą tylko o dwóch rzeczach: o zmianie pracy i żeby ABS nie zawiódł. Psie szczęście to być z własnym panem, nawet za cenę udawania dyszącej stresem śmieciarki z przerażonymi śmieciarzami w środku.
Caban wieczorem wdrapuje się po tych schodach, żeby spać ze swoim stadem, a rano zczołguje się z tych schodów, żeby być ze stadem, kiedy stado je śniadanie.
Psia wierność jest bezgraniczna i bezinteresowna, w przeciwieństwie do ludzkiej, która wygląda jak umowa cywilno-prawna, zaminowana warunkami i wyjątkami. Będę ci wierny/wierna, jeśli nie zacznie ci jechać z gęby, dopóki się nie pomarszczysz, jeśli zrobisz to lub tamto. Jak nie zrobisz, to się wal – szukam innych ofert. Mogę cię wspierać w chorobie, jeśli nie będziesz zanadto ani za długo chory. Mogę ci pomóc wejść po schodach, ale tylko do drugiego piętra. Mogę cię wspierać, jeśli…
Hej! Nie odchodź! Mogę cię wspierać bambusową tyczką trzymaną w dwóch palcach! Sorki… pozostałe osiemnaście mam już zajęte innymi sprawami. Powinieneś to zrozumieć. Za kogo się uważasz właściwie? Nie jesteś całym moim światem!


Udostepnij
Glodne Slonce

13 Responses to “Wierność”

  1. Taka Jedna Says:

    Może jestem staroświecka, ale wydaje mi się, że jeżeli jest miłość, to jest i wierność. Co na to płeć przeciwna? Hmm, nie jestem pewna. Z mojego, bardzo subiektywnego punktu widzenia, wierność w miłości jest bezwarunkowa. Kupię mu tik taki, krem przeciwzmarszczkowy, pójdę z nim do lekarza, a jeśli tak się ułoży, będę go myć, podcierać i trzymać za dłoń, jeśli pierwszy będzie umierać. A potem sama będę chciała umrzeć, bo mój świat odszedł.

  2. Rafal Kosik Says:

    Nie jestem bezdusznym materialistą. Wprost przeciwnie, jestem nadwrażliwcem. Może przez to związki międzyludzkie, obserwowane z boku w ogromnej większości wydają mi się takie, jak to napisałem. Mam nadzieję, że sam nie tworzę takich związków, bo marzę mniej więcej o tym, co napisałaś.

  3. Taka Jedna Says:

    Marzyć miła rzecz, ale czy sam też to oferujesz? Chcemy żeby w imię miłości inni dla nas góry przenosili, ale JA też to mamy robić? Taka fatyga…, no naprawdę, czy to aby konieczne?

  4. Piotrek Says:

    Świat schodzi na psy. I to dosłownie, bo ludzie coraz mniej się szanują nawzajem. Komersja i konsumpcja są ważniejsze niż miłość. Psia wierność się nie zmienia.

  5. Inga Says:

    Gorzkie to wszystko bardzo i piękne zarazem. Prawdą jest, że każdy z nas szuka miłości. Moznaby się pokusić i tu, jak parę stron wcześniej o stwierdzenie: tak nas zaprogramowano, prokreacja ! dla niej wszystko! Dlatego całe życie czujemy niedosyt i szukamy. Nieliczni znajdują tą jedyną, prawdziwą. Ale nawet kiedy znajdą… Czasem zdarza się to za późno i wówczas można się rozgrzeszyć. Częściej poprostu nie umiemy jej docenić na dłużej. Prawdą jest, że żeby brać trzeba dawać. Taki proste a tak trudne, nawet dla mnie.

  6. Rafal Kosik Says:

    Niestety w wielu wypadkach, w większości przypadków właściwie, to dawanie i branie przypomina planowanie inwestycji. Liczymy ile opłaca się dać i jak pewny jest zwrot poniesionych kosztów. Nie jest to wymysł człowieka cywilizowanego, tak było zawsze, teraz dopiero to zrozumieliśmy. Ta prawda tak nie pasuje do naszych wyobrażeń, że odrzucamy ją, jako coś złego.

  7. Agusia Says:

    Zawsze marzyłam o psie… Takim kochającym i wiernym jak Pański Caban. Pojechać z takim psem nad morze… Zobaczył by ogromną wodę i plażę… Takie moje marzenia ;)
    Pozdrawiam Pana serdecznie,
    wierna czytelniczka książek FNiN.

    PS: Nigdy nie wiem, czy czyta się “Caban” czy “Kaban” czy “Saban” czy jeszcze inaczej…

  8. Rafal Kosik Says:

    Caban był w te wakacje nad morzem. Nawet pływał, choć chyba tego nie polubił… Na pewno szczytem cabaniego szczęścia był już sam fakt, że przed wyjazdem jego kocyk podróżny został położony obok bagaży.

    P.S. Więcej ludzi ma z tym problemy, a czyta się go tak jak się pisze “Caban”.

  9. Katty Says:

    Nie mam psa, ale je kocham. Moja koleżanka też nie wiedziała, jak się to czyta, ale teraz już wie :) Pozdrawiam, wierna fanka :) Byłabym zaszczycona, gdyby Pan odpisał na ten komentarz :)

  10. Agusia Says:

    Czyżby “Plaża Kupa Cabana” istniała naprawdę na Pana wakacjach? ;)

  11. Rafal Kosik Says:

    Chyba w następnej części FNiN umieszczę w przypisach pisownię Cabana, żeby już wszyscy wiedzieli:)

    Plaża Kupa Cabana nie istnieje na prawdę. Caban zachowywał się na plaży bardzo kulturalnie:) Istnieje natomiast plaża Copacabana w Rio de Jeneiro, która to mnie natchnęła do nazwania polskiej plaży imieniem Cabana. Dla utrudnienia brazylijską plażę czyta się “kopakabana”.

  12. Katty Says:

    Mam pytanie odnośnie PS: Czy bohaterowie kiedyś przypomną sobie o zdarzeniach w Pałacu Snów? I czym jest bekonia? :)

  13. kasia:) Says:

    pies po prostu cudny:) miałam kiedyś prawie identycznego:) nazywał się Tobi, ale to był pudel, lecz w żadnym stopniu nie podobny do tych’zwykłych’, dziwnie przystrzyżonych itp. Tobi miał fryzurę na owieczkę:) mam pytanie: ile lat ma pański Caban? pozdrowienia:)

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).