Vertical - fragment #4

Vertical - okładkaNa okna opadły ze szczękiem stalowe powieki. Silniki znów ciągnęły pełną mocą. Teraz wibracje targały nami w świetle słabych lamp sufitowych. Byliśmy zdani na łaskę automatycznego sterowania. Ufałem mu. Her wyciągnęła do mnie rękę, ale nie mogłem jej dosięgnąć. Jakaś niezwykła jasność przebiła się przez szczeliny powiek i ugodziła nas gorącem. Czas jakby zwolnił bieg, unieśliśmy się ponad otwarte nagle fotele, a wszystko wokół zamarło w kompletnej ciszy i śmiertelnej poświacie, bijącej teraz już nawet z obramowań nitów i szczelin okładzin sterowni. Zdawało mi się, że świecą kontury wszystkich przedmiotów, każda kreska, rysa na ścianie.
– Oto koniec i początek historii – powiedział robot, aktywowany chyba na moment zagubionym sygnałem z dołu. Bezwładnie płynął przez sterownię w towarzystwie kilku książek, przyniesionych tu przez czarnowłosą. Patrzyłem na szalejące wskazówki zegarów spod sufitu sterowni, pełen dziwnego spokoju. Dosięgnąłem wreszcie dłoni Her i przyciągnąłem ją do siebie. Przez ściany przebiegło dziwne falowanie, jakby otaczająca nas konstrukcja naraz stała się płynna. Fale ciepła i zimna, przenikające nas na wskroś, poczęły kończyć ten dziwny ewenement naszej podróży. Dół na powrót stał się dołem, a silniki odzyskały moc. Upadliśmy, rozciągnęło nas na podłodze. Byłem tak ciężki, że nie dałem rady unieść głowy. Z trudem oddychałem. W dłoni czułem dłoń Her. Trwało mniej niż pół minuty, nim ciężar wrócił do znajomego poziomu.
Metalowe powieki wreszcie odemknęły się i zobaczyliśmy nocne niebo pełne gwiazd. Kosmos. Teraz dla odmiany staliśmy się lekcy. Mogliśmy doskoczyć sufitu, odpychając się jedną nogą.
Zgrzytnęła blacha i rakieta drgnęła nieznacznie. Obły prekursor liny błysnął matowo w świetle słońca i wyprzedził nas w drodze do gwiazd. Kosmos za oknem pokrył się szpalerami lin.
Mętlik w głowie stopniowo uspokajał się. Nawet jeżeli miałem jakieś podejrzenia, co do naszego obecnego stanu, nie wypowiedziałem ich głośno.
Spojrzałem na Her. Profil jej twarzy rysował się ostrą linią na tle czerni kosmosu. Czy moglibyśmy żyć razem normalnym, spokojnym i nudnym życiem mieszkańców miast?


Udostepnij
Glodne Slonce

3 Responses to “Vertical - fragment #4”

  1. Szachraj Says:

    Wspaniała książka , daje dużo do myślenia.

  2. Akirazashi Says:

    w pełni się zgadzam

  3. Noname Says:

    momentami nie da się zrozumieć, ale fakt. Daje do myślenia

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).