Uzależnieni od tandety

W umowie gwarancyjnej Toyoty Land Cruiser jest disclaimer mówiący, że serwis może odmówić naprawy gwarancyjnej, jeśli samochód był eksploatowany w terenie. Tymczasem Toyota Land Cruiser to samochód zdecydowanie terenowy, reklamowany jako prawdziwy twardziel. Można przypuszczać, że inni producenci aut terenowych umieszczają w swoich umowach podobne zapisy. Czemu? Większość z tych samochodów nie nadaje się do jazdy terenowej - pierwsze odpadną plastikowe zderzaki. To pogoń za optymalizacją procesu produkcyjnego i eksploatacji oraz za maksymalną redukcją kosztów. Z utwardzonych dróg zjedzie 5% użytkowników samochodu terenowego, a mniej niż 1% ruszy w prawdziwy teren. 99% zapłaciło kupę kasy za złudzenia, że będą mogli wjechać w krzaki. Nie zrobią tego oczywiście, bo już się pocą na myśl o rachunku od lakiernika. Dla producenta te 99% znaczy więcej niż 1%, co poniekąd oczywiste. Tworzy więc samochód tak, by zadowolić większość i zapiąć budżet. Ów mniej niż 1% niemile się zdziwi, gdy samochód odmówi pracy w trudnych warunkach. Oczywiście są produkowane samochody, nawet specjalne wersje europejskiego Land Rovera, czy wspomnianej Toyoty, które są prawdziwymi twardzielami bez elektroniki i słabych elementów. Są również firmy zajmujące się przystosowywaniem samochodów do wypraw dookoła świata, co obejmuje również usunięcie ile się da elektroniki. Nie da się jednak takiego samochodu zarejestrować w EU.

Do nowoczesnego silnika wystarczy nalać paliwa kiepskiej jakości, by go uszkodzić – samochód stanie w środku lasu i nie będziemy potrafili go naprawić. Nie będziemy też mogli nic zrobić, gdy zamoknie komputer pokładowy. Samochód, zamiast kichać i prychać przez jakiś czas, rozkraczy się w środku kałuży i zażąda wezwania assistance. Są dostępne filtry i uszczelnienia, ale stuprocentowej pewności i tak nie będzie. Delikatność silnika jest spowodowana normami ochrony środowiska, delikatność konstrukcji względami ekonomicznymi i bezpieczeństwa, a nadmiar delikatnej elektroniki naszym pożądaniem komfortu. Wszystko to sprawia, że na samochód nie będzie można liczyć w sytuacjach ekstremalnych, jak na przykład katastrofy wywołanej żywiołami natury. Przesadzam? To czytajcie dalej.

W wyniku solidnej ulewy kilka miesiecy temu warszawska stacja metra Wilanowska została kompletnie zalana. Przy czym „kompletnie” znaczy dosłownie to, co znaczy, czyli po strop. Ulewa była naprawdę spora, co poświadczą wszyscy, którzy byli jej świadkami. Ale czy to wystarczające usprawiedliwienie dla projektanta? Kilka wrocławskich osiedli w czasach PRL-u beztrosko postawiono na terenach zalewowych. Zrobiono to, ponieważ przez dziesięciolecia nie było tam solidnej powodzi. Dawni niemieccy budowniczowie mieli więcej oleju w głowie i potrafili planować na pokolenia, a nie na najbliższą pięciolatkę. Plan został zrealizowany, osiedle stoi, a że za dwadzieścia, za trzydzieści lat zostanie zalane… to dużo czasu, kto by się przejmował? Tej zimy zwaliło się kilka linii wysokiego napięcia pozbawiając Szczecin prądu. Nie zwaliło się kilka losowych słupów, ale całe linie, od horyzontu po horyzont. Przyczyna - oblodzenie. Czy projektant nie przewidział oblodzenia? Takie rzeczy się przecież zdarzają. Przewidział, ale tylko takie, jakie kazała mu przewidzieć norma. Przepisy są tworzone tak, by zanadto nie obciążać inwestorów, bo to szkodzi rynkowi. Jest więc np. określona wydajność kanalizacji, która potrafi sprostać 99% deszczy. Ale raz na kilka lat przychodzi taki deszcz, że kanalizacja nie wyrabia.

Nie zostawiamy sobie marginesu bezpieczeństwa i zrobi się nieprzyjemnie, jeśli okaże się, że za 20 lat oberwanie chmury będzie się zdarzać nie raz na kilka lat, ale kilka razy w roku. Czy to z naszej winy, czy nie, klimat się zmienia. Za kilkadziesiąt lat miesięczne susze i następujące po nich oberwania chmur staną się normą. Normą będą wichury, które rozniosą domki budowane na lekkim szkielecie drewnianym; normą będą powodzie, które podtopią wielokrotnie to, co podtapiają teraz, tylko mocniej; normą będą pożary lasów, takie z jakimi teraz rokrocznie walczą strażacy z południa Europy. Mimo ocieplenia klimatu będą się też trafiać niespodziewane opady śniegu na niespotykaną dziś skalę. Słowem – klimat się zaostrza, a my budujemy mniej solidne budynki, niż budowaliśmy kiedyś, mniej odporne samochody i coraz bardziej liczymy na opiekę technologii, która nie jest dostosowana do trudnych warunków.

Znane są przypadki uruchomienia pojazdów z drugiej wojny światowej, które przeleżały kilkadziesiąt lat pod wodą. Starczyło usunąć z silnika wodę, uzupełnić olej, zatankować i silnik działał. Czy udałoby się to ze współczesnym samochodem? Z pewnością nie, nawet po kilkuminutowym pobycie pod wodą. Paradoxalnie wraz z postępem cała nasza cywilizacja nastawia się na coraz szybszy zysk, bo szybszy zysk, to możliwość szybszych inwestycji – kto myśli inaczej, odpada z gry. I budownictwo i motoryzacja podlega tym samym prawom. Samochód nie powinien dać się naprawiać w nieskończoność, bo producent chce nam sprzedać następny. Firma budująca domy ma tylko dwa zadania: zbudować budynek spełniający normy i opchnąć go jak najszybciej.

Używałem przez kilka lat Nokii 6250, z którą można było zrobić wszystko włącznie z rzucaniem o ścianę, topieniem, deptaniem. Był to telefon, który nie miał prawa zawieść w żadnych warunkach. I był to ostatni taki model Nokii. Wprawdzie firma Nokia zyskała sobie tym modelem moją dozgonną wierność, ale ja nie jestem statystyczny. Za mało ludzi wykazało zainteresowanie tak wytrzymałym sprzętem, by opłacało się go produkować. Tymczasem przecież zalanie telefonu, upuszczenie na chodnik, czy inny przykry wypadek zdarza się całkiem często. Skąd więc tak mały popyt? Uważamy, że nam się to nie przytrafi. Wybieramy produkt tańszy i w momencie zakupu obiecujemy sobie o niego dbać. A za tydzień wpada nam do kibla i przestaje działać. Śmieszne, prawda? Ale kogoś, kto złamał nogę w górach i leży w szczelinie skalnej z zamokniętym telefonem mniej by to śmieszyło. Gdy chcesz wezwać pomoc, wszystkie bajery telefonu przestają się liczyć. Liczy się jego wodoszczelność i zasięg. No ale o tym myślisz dopiero, gdy chcesz wezwać pomoc.

Tandetność stała się już wbudowaną i zaplanowaną cechą produktów. W pewnych warunkach może być to cecha zabójcza dla użytkownika.


Udostepnij
Glodne Slonce

41 Responses to “Uzależnieni od tandety”

  1. Iza Says:

    Mój telefon wytrzymał u mojego taty dwa lata i teraz należy do mnie. Ma ledwie małą rysę na ekranie. Jest świetny. Żadna tandeta. Jeszcze nie zawiódł.

  2. Fan - Amon-Re Says:

    No to się Pan rozpisał tym razem ;). Ale rzeczywiście, temat palący - tandeta z roku na rok zalewa nas coraz bardziej, a na dodatek czego teraz nie weźmie się do ręki, jest “Made in China”, albo, żeby ludzie nie zrozumieli o co chodzi - “Made in PRC”. Za kilkanaście lat pewnie i połowa samochodów będzie z Chin. A o coraz większej zawodności samochodów - mogę podać bliski mi przykład.
    Mój ojciec ma kilkunastoletniego już Forda Galaxy (zdaje się, że z 98′) - swego czasu jeden z lepszych samochodów jeżdżących po polskich drogach, i do tego też świetnie się nadawał (i niestety nadal nadaje), ponieważ ma stosunkowo wysokie zawieszenie, i nawet z gorszych leśnych dróg jest w stanie wyjechać. Po kilku wypadkach (spotkanie 3. stopnia z tramwajem na Grójeckiej, drzewo na Mazurach, i parę innych…), po kilkudziesięciu już chyba wizytach w serwisie NIE z powodu przeglądu, nadal świetnie się sprawdza i chyba jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żeby nie zapalił. No cóż - ojciec uznał, że najwyższy czas zmienić furę, ale po wielu przymiarkach w końcu zdecydował się na nowy model Forda Galaxy, diesla, sprowadzonego z Niemiec po kursie 3zł za euro (używany na niemieckich autostradach to jak u nas po jeździe próbnej po Warszawie…). Samochód full wypas, nawigacja, szyberdach i inne bajery. No i tu zaczęły się problemy - nie ma miesiąca żeby klima albo elektronika szwankowała, a o jeżdżeniu po Warmii i Mazurach nie ma nawet co mówić… Każdy serwis związany z jakimś problemem to co najmniej tydzień, a o naprawieniu w garażu nie ma mowy, bo najpierw trzeba podłączyć laptopa z odpowiednim oprogramowaniem.
    No i jak tu nie narzekać…

  3. Shadowmage Says:

    Nie jest tak źle z komórkami: nokia e65 przeżywa bezproblemowo crashtest polegający na rzuceniu z całej siły o ścianę przez frustrata (znaczy mnie). Rozpada się na trzy części, ale po złożeniu działa jak nowa.

    A ogólna tendeta? To kwestia kultury konsumcjonizmu. Nie opłaca się robić rzeczy, która starczy na lata - jak się wyprodukuje taniej rzecz, która wytrzyma 2-3 lata, to zmusi się klienta, do kupienia nowej.

  4. Rafal Kosik Says:

    Że telefon wytrzymał? Bo ściana też była tandetna ;)

  5. Martyna Says:

    moja mam miała nokie przez 6 lat i wytszymała wszystko upadki na chodnik kilka razy zalana była no ogulnie poezja.Ja jestem ciekawa jaki Pan ma samochód stawiam na coś terenowego Włocha ale typu Alfa, albo Szweda.Już kilka żeczy dodał Pan od siebiedo książki to dlaczego nie samochód. pozdrawiam wszystkich.

  6. Procesor Says:

    Osobiście jechałem 20 letnią Toyotą Land Cruiser(J80), po Saharze, z kierowcą, który nie bał się zjeżdżać z stromizny(gdyby nie jego umiejętności, prawdopodobnie rozwalilibyśmy się, lądując na zderzaku). Kierowca mówił, ze chodzi na przeglądy co pół roku i tylko raz miał poważną usterkę.

    Producenci wszelkich produktów starają się coraz bardziej redukować koszty produkcji. Im więcej tandety sprzedadzą tym lepiej - tandeta szybciej się psuje, a więc szybciej zobaczą klientów, którym te rzeczy po prostu się popsuły. Czysty zysk. Producenci telefonów używają gorszych komponentów, z branży spożywczej ładują coraz więcej syfu do mięsa… Tak jest ze wszystkim.

    Panie Kosik, jak sam pan powiedział, ostre zmiany klimatyczne nastąpią za kilkadziesiąt lat. Ale to nie będzie tak, że ktoś pstryknie palcami i nastąpi globalna katastrofa. Zmiany będą dość powolne, że ludzie zdążą się dostosować.

  7. tesska Says:

    Ja mam Motorolę, z którą jestem bardzo zżyta, i która przeżyła już wiele upadków, w tym na chodnik z dużej wysokości i uderzenia o ścianę… Byłam też świadkiem utopienia jakiejś Nokii w kiblu, działała jeszcze ze trzy lata ;)

    Tandetę w telefonach w sumie łatwo uzasadnić - mało kto tak przyzwyczaja się do jednego modelu, żeby go nie wymienić potem na więcej bajerów, nie opłaca się więc produkowanie trwałych, po dwóch latach i tak człowiek się ich pozbywa. Urocze jest za to produkowanie pralek czy lodówek, które mają przetrwać niewiele więcej niż wynosi gwarancja - oczywiście właśnie po to, żeby kupować kolejne. A znam ludzi do dziś używających starych Frani - i te się nie rozlatują.

  8. Justyn a Says:

    moja mama miała nokię 3310 taka cegiełka trochę przetrwała wiele crash testów w tym upadek z 4 piętra.a potem miałam ją ja grało się w piłkę telefonkę bez problemowo ,przeżyła bliskie spotkanie 3 stopnia z marmurowa podłogą i to nie raz.Ma 6 lat i tylko raz trzeba było wymienić baterię ba nawet działała na mrozie

  9. LIK Says:

    Ja mam nokie 5200 i mi się nie podoba więc wpadłem na pomysł się jej pozbyć i zaczęła się cała seria “wypadków” np. wlecenie do wanny, wylecenie z 2 piętra, pogryzienie przez łasice itp. itd. a dzisiaj ma tylko pękniętą szybkę tak to jest cała i nie chcę jej wymienić na nowszy model. Oto piękny przykład miłości człowieka z maszyną.

  10. Martyna Says:

    Miałam Nokie nie pamiętam modelu i miała już pare lat bo wczesniej miała ja mama przeżyła między innymi kilkuminutowe topienie w basenie(mój brat miał w tedy 3 lata =))miałam samsunga e-250 wielkie g.Teraz mam nokie 6210 i jak nna razie jestem zadowolona.Bajerów ma sporo ale do szkoły tarafie( przez płot i prosto) więc nawigacji nie używam.ale ta pierwsza była po prostu niezniszczalna.Nie polecam samsungów

  11. Tess Says:

    Tak jak powiedziano - kultura konsupcjonizmu. Ciuchy się kupuje na jeden sezon, potem się mechacą/rozpadają/prują aby klient mógł kupić nowy… Telefon wymienia się średnio co 2 lata, mnie również szlag trafia, kiedy mi się w międzyczasie coś psuje. I tak wygląda nasz rzeczywistość. W sumie, całkiem prawdziwy i niezły pomysł na książkę. Ależ można by łakomych producentów obśmiać…

  12. Donald Says:

    Najlepsze były stare Nokie. Nie miało się w nich co popsuć. Teraz w telefonach jest tyle elektroniki, że (jeśli telefon nie jest wodo odporny) to nie przeżyje sekundy w wodzie. Ja używam telefonu wyłącznie do dzwonienia i wysłania wiadomości. Wolę kupić aparat i telefon odzielnię. Wiele przedmiotów ma ten sam problem co roboty modułowe Mortena są zbyt dostosowane w związku z czym wszystko w nich jest bardzo delikatne.

  13. Procesor Says:

    Albo nowe samochody terenowe załadowane elektroniką. Niby ma snoorkel, wysokie zawieszenie, a przez szeroką rzeczkę o glebokości półtora metra nie przejedziesz. Czemu? A bo komputer pokładowy zalany odmówi współpracy. Koniec jazdy, wezwij serwis w środku głuszy. Prawdziwe auta terenowe nie powinny mieć wcale elektryki, lub ją mieć na tyle niezależną, że bez niej też ruszysz.

  14. Iza Says:

    Nie znam się na samochodach, więc się nie wypowiadam na ten temat…

  15. Asru Says:

    Nie da się nie zgodzić.

    Pamiętam moją starą nokie, i następny telefon - simensa me45 - były niezniszczalne, dosłownie.
    Grałem nimi w piłke, rzucałem o sciany, wrzucalem do wody, z wszystkigo wychodzily cało, nokie przestałem używać bo bateria siadła całkowicie a nie produkowali takich już od lat… simensa mam nadal, bateria też ledwo wyrabia.

    Aktualny mój telefon - SE w200i w sumie dzwoni, smsuje, i ma miły dodatek - odtwarzacz mp3 ale wiem że przy mocniejszym upadku czy coś zwyczajnie się rozpadnie…

    Stare samochody - stare mercedesy które mogły przejechać 10x więcej kilometrów niż te nowe, jakiejkolwiek marki, i to bez napraw…

    Nowe ciuchy właściwie też - stare LRG miały jakość nieporównywalnie lepsza niż te najnowsze, a mineło tak nie wiele czasu…

  16. Rafal Kosik Says:

    Właśnie mam starego Mercedesa i już boję się, co będzie z nowym samochodem.

  17. tesska Says:

    O, mam imienniczkę… ;)

  18. Iza Says:

    O kogo ci chodzi?

  19. Donald Says:

    Ostatnio w moje posiadanie dostał się nootebook marki hp, po używaniu przez 2 miesiące monitor po prostu wyświetlał białe kreski. Na początku myślałem, że to sterowniki ale ich zmiana nie pomogła. Oddałem go do serwisu (na szczęście miał gwarancje). Gdy dostałem go po tygodniu okazało się, że miał spalony wyświetlacz, kabel LCD oraz płytę główną. Wszystko zostało wymienione dodam, że laptopa używałem tylko w domu w bezpiecznych dla niego warunkach. To pokazuje jak wadliwy jest dzisiejszy sprzęt. Okazało się, że to nie był przypadek ktoś ze znajomych opowiadał o tym samym z nowym laptopem. Iza Ci piszemy z wielkiej litery.

  20. tesska Says:

    Iza, chodzi mi o Tess.

  21. mathew Says:

    Jeśli chce pan kupić wodo-kurzo-upadkowo odporny telefon to polecam SAMSUNG SOLID - bajerów skompo ale odporność

  22. moon_girl Says:

    Siemensy są nieśmiertelne ;D Mam pięcioletniego Siemensa M65, który, jak to kiedyś ładnie wyraził Net, “był już zalany, upuszczony, przydepnięty i usiądnięty. Ma manitou jak stąd do Bydgoszczy”. Poklejony Silver Tape’m, z wytartymi klawiszami i porysowanym ekranem, ale jest i działa… Mój brat miał nową Nokie; raz mu upadła i już nie nadawała się do użytku. Niby te telefony takie świetne, bajerów tysiąc, kosztują jeszcze więcej, a potem wypadną z ręki i koniec zabawy…

  23. Iza Says:

    O tak. Ja mam telefon po tacie. Upada mi co jakiś czas, równie często się gubi, siostra lubi go pożyczać, żeby w zagrać w jakąś durną gierkę, a trzyma się dobrze. Ma tylko małą rysę na monitorze. Za to moja mama ma bardzo nowoczesny telefon-z dotykowym ekranem. Za to założę się, że gdyby spadł z łóżka czy biurka, to… [*]

  24. kam193 Says:

    Mimo, iż obecne telefony są coraz gorsze, poziom Nokii albo wcale nie spada, albo spada słabiej od pozostałych. Uważam, ze są to obecnie najwytrzymalsze telefony, mimo, iż kiedys były lepsze (mówię z doświadczenia). Ich najsłabszym punktem jest oprogramowanie - programiści raczej nie przykładają się tak jak kiedyś.

    Niestety, ma Pan rację. Tandeta jest częścią tego świata i niestety ciężko ją usunąć. Ale co do elektroniki, nie wieżę, że nie da się zrobić elektroniki, która przetrzyma prawie wszystko. Wystarczyłoby chcieć i mieć pieniądze.

  25. Juhu07 Says:

    Nokia? Haha
    Nokia to przeżytek. Nawalone mnóstwo funkcji, z której żadna nie jest na dobrym poziomie. Najsłbszym punktem jest to, że to Nokia.
    Nokia to tandeta nad tandetami. Sony ericsson bije wszystkim na głowę nokie.
    I nie spierajcie sie że nokia jest najlepsza, bo to nieprawda.
    Jakość zdjęć na niskim poziomie, muzyka tak samo.
    Jakość maeriałów pozostawia wiele do życzenia.

    No niestety tandeta istnieje na tym świecie, a Nokia jest tego bardzo dobrym przykładem

  26. marchewa128 Says:

    Nokie sa dobre jesli chce sie miec telefon do wszystkiego, czyli do niczego :D Taka prawda…

  27. maciek Says:

    co do noki, to trudno się nie zgodzić, nawet tandetna nokia 3220 która przeżyła pogryzienie przez psa (wymiana ekranu i obudowy) działała 2 lata + zalanie, i sprzedana w stanie “jak nowa”( nowy właściciel przez rok używania nie powiedział złego słowa ) wymieniona na e51… i kurcze zdziwko, metalowe elementy trzeszcza, plastikowe popękały po roku (bez konkretnej gleby ani nic), a do tego bateria zaczęła od tak trzymać równe 20 godzin na czuwaniu :) jakość jest aktualnie towarem deficytowym, na równi z uczciwością sprzedawców

  28. Albert Says:

    To nie wszystko Nissan w swowm topowym sportowym samochodzie GT-R ma taki sam wpis “nie można korzystać na torze” inaczej przepada gwarancja. Ma lanch-control ale jego użycie jest logowane w komputerze i to powoduje utratę gwarancji na skrzynię biegów.

  29. T-driver Says:

    Niezawodność starych Nokii to miejska legenda - tamte telefony rozwalały się tak samo szybko jak współczesne. Tutaj działa mechanizm psychologiczny - ‘dawniej było lepiej’, gdy byliśmy młodsi. Ale technologia, materiały, elektronika była tak samo podatna na uszkodzenia jak w przypadku dzisiejszych telefonów.

  30. Kamilia Says:

    Święta prawda, to tak samo jak z płytami “zagraniczna plyta, polska cena” niby wszystko fajnie, ale tandetne to, bo tanie.

  31. zafkiel Says:

    Co do tych linii wysokiego napięcia w Szczecinie to poprostu kłamstwo. Projektanci przewidzieli oblodzenie, w tych czasach linie energetyczne były bardzo dobrze projektowane. Winą odcięcia Szczecina od zasilania była wichura i połamane drzewa. Tak wypadło parę linii. Reszta została wyłączona z powodu przeciążenia.

  32. krystian Says:

    Zbytnio wszyscy w komentarzach zaczeli sie rozpisywac o telefonach - kij z nimi, tandeta czy nie to tylko telefon. Przyjzyjmy sie za to czemus innemu - np do zywnosci pakuje sie teraz tyle gowna, ze az strach to czasem jesc - miesa napakowane chemia zeby przyjmowaly wode, chleb ktory nie jest chlebem, produkty typu mix tluszczowy czy jakies sztuczne smietany - a my to wszystko jemy. Ile ludzi znacie, ktorzy zachorowali na raka - ja znam wielu, ciagle cos slysze od moich znajmowych, dzieje sie to w mojej rodzinie. I od czego to. M. in. od GOWNIANEGO jedzenia. Interes sie kreci…

    Zauwazylem jeszcze inna tendencje - mozna kupic produkty nie-tandetne ale ich ceny sa kosmiczne. I tutaj swietna okazja dla firm, zeby wyprodukowac cos normalnego, po prostu solidny but i skasowac za niego 1000 zlotych. Oczywiscie maniacy na forum gorskim powiedza ci, ze kupujesz raz na pare lat i 900 zlotych to jeszcze nie tak duzo za cos tak solidnego. Zastanowcie sie troche nad tym - czy ten but jest naprawde wart 1000 zlotych czy moze ktos nabija was w butelke bo wypordukowal cos, co kiedys bylo po prostu normalnym butem. I nie chodzi tylko o buty ale o cala mase innych porduktow. Zastanowcie sie troche nad tym. Swiat nie konczy sie na telefonach komorkowych…

  33. Martyna Says:

    wiecie co chyba sie przerzuce na warzywka z ogródka + rybka i krewetki.2 tygodnie tak przerzyłam więc.Przeczytałam komentarz krystiana a jak byłam przy lodówce to kilka etykietek przejrzałam…

  34. nikisaku Says:

    Cóż, muszę przyznać, że wiele w tym prawdy. Chociaż w kwestii telefonu to moja Nokia E51 wytrzymała wiele. Jako pracownik fizyczny poruszam się dużo i w niedogodnych warunkach, toteż wielokrotnie wypadała, latała, była deptana i zalewana, a jednaj wyszła zwycięsko. Przeszedłem przez wiele telefonów. Kilka Nokii, Samsungów, jakiś stary Ericsson [jeszcze bez Sony], nowszy Sony Ericsson i jednak najbardziej wytrwałe były te najstarsze. Z samochodem cięższa sprawa i tu nie mogę się wypowiedzieć, ponieważ nie jestem kierowcą. Ale fala tandety jest i jest wykształcona przez ludzi, którzy lecą na gadżeciarstwo zamiast funkcjonalności.

  35. kuba Says:

    jeszeli chceszz nowa wytrzymalom nokie polecam n70

  36. wykopowicz Says:

    wykop pozdrawia

  37. Sakreble Says:

    Stacja Metro Wilanowska nie zostało kompletnie zalana. Zamknięte zostały drzwi wejściowe (metrowe suwane bloki), które skutecznie zagrodziły dostęp wody. Woda stała - owszem, ale tylko przy górnych schodach na zewnątrz. Stacja była zamknięta - ale wewnątrz sucha.

  38. kmieciu Says:

    Literówka: “Paradoxalnie” :-)
    My nie jesteśmy uzależnieni od tandety tylko celowo uzależniani.

  39. mystic Says:

    mojemu starszemu nokia 3310 wypadła z kieszeni z tyłu spodni i umarła. nawet serwis nie chciał jej robić.

  40. Klaudia xd. Says:

    Mieszkam na wsi i nie ma u nas za dobrej szkoły. Więc do gimnazjum zapisałam się w mieście oddalonym o 20 km, bo skusił mnie najwyższy w powiecie profil nauczania. Ale ta odległość zmusza mnie do wstawania o szóstej i dojeżdżania z tatą do miasta (nie ufam rannym autobusom - prawie zawsze są spóźnione). Często zapominam jednak pieniędzy na bilet powrotny więc telefon żeby zadzwonić po mamowy transport się przydaje. Niefortunnie pewnego razu wsiadając do auta położyłam mojego siemensa na dachu samochodu. Po powrocie ze szkoły przeszłam się częścią trasy mojego dojazdu do miasta i znalazłam komórkę 300 m od domu. Szczerze mówiąc nie posadziłabym tego różowego przedpotopowego czegoś o taką wytrzymałość, ale jednak owo coś przeżyło. Przyznam, że wybierając je spośród innych modeli, jako ośmiolatka kierowałam się kolorem i wzorkiem na obudowie. Tandeta też ma swoje dobre strony.

  41. asia Says:

    Mojej siostrze kiedyś dotykowy telefon zsunął się na kolano i upadł na podłogę.Musiała oddać go do naprawy.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).