Tu nawet Manfred nie pomoże

Znów śnieg i znów problem. Manfred nic nie pomoże, bo światła sobie a ludzie sobie. Przy takim zatkaniu miasta równie dobrze można by te światła w ogóle wyłączyć.

A zaczyna się tak: O! Śnieg pada. To dziś nie jadę autobusem, bo do przystanku aż 100 metrów i mnie zapada. Wezmę samochód. A że nie umiem jeździć w po śliskim? To przecież problem innych, nie mój. A że opony letnie? Nie wierzę w te marketingowe bzdury - letnie i łyse są bardziej ekologiczne. Jak nie będę mógł ruszyć spod świateł, to zawsze ktoś popchnie.

Mamy więc miasto zapchane samochodami nie przystosowanymi do zimy z kierowcami, którzy nie potrafią w zimie jeździć. Brak podejścia obywatelskiego, bo przecież jak ja zostawię samochód w domu to nic to nie zmieni, skoro milion innych ludzi nie zostawi. No więc ja też nie zostawię. Więc pojadę, choć nie muszę, i spędzę kilka godzin w tym samochodzie, i inni spędzą kilka godzin w ich samochodach.

Trzeba jednak spełnić kilka warunków, by miasto zatkać kompletnie. Im bardziej zawalone skrzyżowanie, tym ważniejsze jest, by je jeszcze troszkę dopchać, żeby być o te 10 metrów bliżej celu podróży i aby inni nie byli w domu szybciej. A jak jest kawałek pustej drogi, to nie wolno przekraczać 15 km/h, co jednakowoż nie zwalnia z obowiązku utrudnienia innym szybszej jazdy. No i z trzech pasów zróbmy dwa, bo każdy chce jechać dalej od krawężnika. A jak się przydarzy stłuczka, to samochody mają stać tam, gdzie się spotkały, aż spotka je kolejny. Bardzo ważne jest też, żeby próbować pokonać wzniesienie, którego na pewno na łysych letnich oponach pokonać się nie da. Jak pierwszy utknie, to szybko drugi stary rumpel musi wypełnić lukę obok, by żaden cwaniak na zimówkach nie próbował przejechać. Jak równość to równość.


Udostepnij
Glodne Slonce

40 Responses to “Tu nawet Manfred nie pomoże”

  1. Yoga Says:

    Pozostaje mieć nadzieję, że za jakiś czas ludzie jednak zrezygnują z samochodów, bo po prostu szkoda im będzie czasu (i pieniędzy). A do tego czasu? Narty biegówki? ;)

  2. BERYL Says:

    Ludzie co osiem miesęcy przezywają zimę, a i tak ciągle na nią narzekają. Dla malkontentów najwyższej próby, polecam równik, przez cały rok tylko jedna pora roku: lato.

  3. cascadebadge Says:

    A potem, jak to wszystko się wydarzy, wszyscy ci co jednak jechali autobusem stwierdzają, że wolą stać w korku we własnym samochodzie, i jest jeszcze gorzej.

  4. Julia/Nika Says:

    Tak jest wszędzie, chociaż z tatą uważam, że poznaniacy powinni choć na jeden dzień pojechać do W-wy, aby nauczyć się jeździć. To koszmar co oni wyprawiają na tych drogach!

  5. flamenco108 Says:

    Strasznie to osobiste, co napisałeś, jakby problem korków dotyczył tylko Ciebie, a nie wszystkich. Ja na przykład z przyjemnością jeżdżę komunikacją miejską, bez względu na pogodę, ale zimą akurat nie mogę, bo poboczy zarząd dróg nie odśnieża, więc zbyt wielkie ryzyko maszerować z dziećmi po zwężonej zaspami szosie, po której zasuwa sznurek samochodów z ludźmi, którzy już pół godziny temu powinni być w pracy, ale niestety - zima. W tej sytuacji najbezpieczniej jest kisić się w samochodzie.
    Niecierpliwym polecam zanabyć terenówkę, terenowo ją podrasować (podnieść zawieszenie, zaopatrzyć w opony) i ewentualne korki omijać po zaspach, na pewno nikt złego słowa nie powie, tylko będą się wszyscy z zazdrością wytrzeszczać.

  6. TrzyKropki Says:

    taa… Ostatnio ze szkoły wracałam 2,5 godziny autobusem… Jakaś ciężarówka wywróciła się na wiadukcie.

  7. Rafal Kosik Says:

    Ależ ja mam terenówkę, ale i tak stoję w korku, bo przede mną na podjeździe utknął koleś, któremu było szkoda parę złotych na opony zimowe. I owszem, piszę ze swojego punktu widzenia. Wiem, że każdy chce dojechać, nawet ten aspołeczny osobnik wyjeżdżający mimo że ma letnie opony. Gdyby on jeden zostawił samochód, to dziesięciu na zimówkach by swobodnie przejechało.

    Owszem niektórzy muszą korzystać z samochodu. Ja np. dziś nie przewiozę 30 paczek z książkami tramwajem. Uważam, że jak ktoś ma pieniądze na samochód, to powinien mieć też na eksploatację. W przeciwnym razie naraża bezpieczeństwo innych ludzi i marnuje ich czas.

    A przy okazji: tramwaje do mnie nie dojeżdżają od poniedziałku rano, bo „zamarzły tory”. Jak tory mogą zamarznąć? Nie ma komu ich odśnieżyć po prostu.

  8. Nieznajomy Says:

    Może zamarzł np. ten rachityczny system zwrotnic, hę?

    No i oczywiście każdy woli tkwić w korku w swoim nagrzanym samochodzie, w miękkim fotelu z grającym radiem, niż stać w autobusie.

  9. Martyna Says:

    Mnie najbardziej dziwi to, że choć nie od dzisiaj wiemy ze w Polsce jest zima to i tak co roku wszyscy są zaskoczeni, ze pada śnieg jest duzy wiatr trzeba zmienić opony i tak dalej

  10. eAzy e Says:

    A ja mam 14 lat i rekreacyjnie sobie po gruntówkach jeżdżę. Nie, żeby szpanować tylko na dwójeczce :D Jeżdżę sobie tak od piątku i jeszcze, żadnego samochodu innego nie spotkałem, no cóż takie uroki wsi :/
    Może dzięki temu będę lepiej przygotowany do jazdy w przyszłości? ;)

  11. tatamaxa Says:

    Offtopiczne pytanie - dlaczego na witrynie Powergraphu wisi wciąż zeszłoroczny konkurs?

  12. ... Says:

    To ja jestem chyba bardziej oryginalny i po przerobieniu mojego roweru jadę nim teraz do szkoły:D

  13. Arvena Says:

    @…: też miałam taki pomysł, ale musiałabym nabyć specjalne ubranko do tego, bo inaczej można zamarznąć. poza tym u mnie w szkole nie ma prysznica, a taka rzecz się przydaje, bo po rowerze jest człowiek cały mokry… na moje szczęście metra jeszcze nie zasypało =)

  14. xyz Says:

    Rafale, a jak wyglądała Twoja pierwsza przejażdżka zimą po mieście :)?

  15. ann0 Says:

    @…: Ciekawi mnie, jak przerobiłeś swój rower?

  16. Samantha Says:

    no własnie, mnie też to ciekawi xd

  17. Rafal Kosik Says:

    Wczoraj odbyłem ożywioną dyskusję z synem, podczas której tłumaczyłem mu, że w zimie nie należy jeździć na rowerze. Być może byłoby to dopuszczalne na oponach z kolcami i tam, gdzie nie jeżdżą samochody, ale w Warszawie trudno o takie miejsca.

    A konkurs jest nie rozwiązany do końca.

  18. flamenco108 Says:

    Szczęściarz. Tramwaje do Ciebie nie dojeżdżają. Do mnie nigdy nie dojeżdżały, nawet jak tory odmarzły. Napisz o tych aspołecznych osobnikach, co nawet po papierosy do pobliskiego kiosku jadą samochodem. Napisz o tych aspołecznych osobnikach, co z okazji mrozu uruchomili swoją bryczkę. I o tych, co zrobili to z okazji upału. Niestety - na tym polega pieprzona wolność, że ludzie MOGĄ takie rzeczy zrobić. Jak widzisz, u nas zakazują dopalaczy, ale nie potrafią wstawić przepisu o zimowych oponach (w Szwecji to 15 października bez względu na pogodę) - a byłoby z głowy. To znaczy, samochody dalej by się wykrzaczały, ale na zimowych oponach. Bo to nie wynika z braku pieniędzy, tylko z niedbalstwa.
    U nasz rozumisz ci, co mają pieniądze, zwrócili się onegdaj do rady miasta, że oni zapłacą, żeby im zamknąć parę ulic w centrum miasteczka, bo tam mieszkają sami bogaci i oni nie chcą, żeby im się pospólstwo po ulicach pętało. A dlaczego? A dlatego, że oni wypasionym porsze chcą sobie dodać tam gazu, a tu dzieci na deskorolkach, wicie, rozumicie, kobity z siatami na familok maszerujo… Nieprzespiecznie, trzeba uważać. Mowa o drogach publicznych. W efekcie pospólstwo, czy to na piechty, czy welocypedem, czy autem własnym, musiałoby pederować kilka kilometrów dookoła tej ich strefy. Jak myślisz, co na to rada miasta? Tak czy owak, jest to myślenie tych ludzi słuszne - jak ktoś ma pieniądze, to chce móc sobie za to kupić ulicę i jak nie może, to jest to dyskryminacja.
    A w przypadku Twojej terenówki, to poczekaj jeszcze ze 20 lat, a wszyscy będą jeździć terenówkami, jak, nie przymierzając, w Mongolii, bo drogi się rozpadną. A z drugiej strony, to Toyota Hilux na zimowych oponach tańczyła na wczorajszej ulicy lepiej niż Opel na letnich. Zatem nie tylko w oponach sprawa. I nie umiejętnościach, dodam, bo kierowca w Toyocie przewyższał tego w Oplu o parę milionów kilometrów.

  19. Arvena Says:

    @flamenco: jesteś góralem? właśnie rozkminiam, czy piszesz tak specjalnie czy to gwara…

  20. Nieznajomy Says:

    :D

  21. Hankes Says:

    @flamenco108: To jakiś jawny atak na ludzi, którzy są zdania, że idioci bez wyobraźni i ludzie, których nie stać na utrzymanie samochodu, nie powinni samochodów posiadać i nimi jeździć? To, co pisze Rafał totalnie ma sens.

    A co do tej historii z ludźmi, co sobie kupili ulice, to pewnie jedna strona medalu. Bo oprócz tego zdaje mi się, że tacy ludzie często łożą mnóstwo kasy na przykład na obiady dla dzieci z biedniejszych rodzin w okolicznych szkołach, albo dopłacają do jakichś wyjazdów takich dzieci na wakacje, finansują budowy ośrodków pomocy społecznej i podobnych. Nic nie mówię o tym, że płacą najwyższe podatki, więc ciągną miasto do góry. Też chciałabym, żeby moi rodzice kupili zakaz np. jeżdżenia tirem po odcinku drogi przy domu, w którym mieszkają, bo pękają tam ściany od wstrząsów. Debile na tachografach nie są skłonni jechać 5 kilometrów na około, za to po drodze przystosowanej dla pojazdów ciężarowych.
    Myślę, że Twoja złość wynika z jakiegoś poczucia niesprawiedliwości i emocjonalnego przywiązania (jak u większości polskiego społeczeństwa) do stereotypu “bogaty, bo oszust i w dodatku z pewnością chce żerować na tych, co nie mają tak lekko”.

  22. Rafal Kosik Says:

    @flamenco108: Celowo kupiłem dom w miejscu, gdzie dojeżdżają tramwaje. Jak wybierałem dom, obejrzałem ich kilkadziesiąt, w tym wiele za miastem, gdzie są już tylko tylko autobusy podmiejskie, a w ogrodzie można grać w tenisa. Za tę samą cenę mam ogródek tylko do ping-ponga i hałas tramwaju. To kwestia świadomego wyboru. Tak samo jak z terenówką - samochód jest mniej wygodny, ale wszędzie wjedzie.

    W sprawie zamkniętych osiedli mam zapewne takie samo zdanie jak Ty, więc nie mamy co dyskutować. Jednak dyskusja o samochodach zimą to nie podział na bogatych i biednych, tylko mądrych i głupich. Komplet opon zimowych do małego samochodu to 400 PLN, a wystarczą na parę lat. Zwraca się po pierwszym niespotkaniu z latarnią.

    Nie uwierzę, że Hilux radzi sobie gorzej od Opla na letnich oponach. To fizyce wbrew ;)

  23. Nieznajomy Says:

    W Niemczech i samochodów więcej, i idiotów na letnich, i słabych kierowców.
    Mimo wszystko po Hannoverze jeździ się prawie jak latem.

  24. eAzy e Says:

    Oplem na zimówkach jeździ się całkiem nieźle :D Na letniakach po śniegu nie próbowałem :P

  25. Rafal Kosik Says:

    Przestawiałem dziś drugi samochód, w którym mam letnie opony. Wyjechałem tylko 2 metry za bramę, by go przeparkować pod innym kątem i powrót zajął mi pół godziny.

  26. Carrie_21 Says:

    Nie ma to jak mieszkać na zadupiu, gdzie nie ma korków, 500 m od szkoły i z górki :)

  27. Gloria Knipszyc/Laura.Julka(dla znajomych) Says:

    :P

  28. eAzy e Says:

    A jaki to samochód? :)

  29. Dziobal Says:

    @Carrie_21 z górki w obie strony?

  30. lolek Says:

    Carrie to w takim razie możesz do szkoły na sankach jeździć :D

  31. HejżeHa Says:

    zaprzęgiem do szkoły! kto jedzie ze mną? :D

  32. Carrie_21 Says:

    Tylko od mam na sankach. Do szkołu musze pod górkę. Ale na nogach chodze tylko w poniedziałki, bo mnie mama podwozi(nauczyciel) :)

  33. Gloria Knipszyc/Laura.Julka Says:

    O_o nie zazdroszczę -> mama nauczyciel ! :P:P

  34. Samantha Says:

    Wczoraj nie było połowy klasy, dziś też. Powody? W pobliskich miejscowościach odwołali autobusy, a jedna koleżanka nie mogła otworzyć drzwi od domu (zaspa na półtora metra) xD
    To mi się podoba, zdecydowanie też bym tak chciała :D

  35. Mateusz Says:

    Szczecin poddał się zimie. Na autobus czekałem dzisiaj 30minut, a korki były takie, że drogę, którą jadę w 20minut jechałem tych minut 80. Dodatkowo miałem przesiadkę, ale nie było tak źle i z 11minut zrobiło się 20. Jakiś dziadek na letnich oponach jechał, wjechał w zaspę na podjeździe na most, nie miał jak wykręcić i zakorkował calutki pas ;/

  36. Nieznajomy Says:

    @Rafał: Ja zainwestowałem w tym roku w zimowe opony do roweru i jakoś specjalnie nie mam problemów z poruszaniem się po mieście, chociaż głównych dróg, wiadomo, trzeba unikać przy tej ilości prowadzących samochody greenhorn’ów.

  37. Michał Says:

    Hehehe. A wczoraj to było tak zimno, że psy mi nie chciały zaprzęgu ciągnąć. I co? Poszedłem na piechotę. Nie dość, że szybciej to jeszcze mogłem pośmiać się z tych buraków w samochodach. Hehe

  38. Błażej Says:

    Mój tata zimą z 60 na mieście zwalnia do 50 i przy światłach staje trochą dalej niż zwykle i patrzy, czy samochód za nim zdąży wyhamować.

    A tak na marginesie, to może pomyślałby pan nad zmianą layoutu? Ten taki stary już.

  39. Mateusz Says:

    @Błażej
    Stary ale jary :D

  40. An Says:

    Mieszkanie w Warszawie, ma swoje wady. Nie ważne czy minus 20, czy więcej, i tak do szkoły, gdy pada śnieg, a śnieg do kolan. Na moje szczęście mam siedem minut do szkoły, ale w zimie zajmuje mi to 15 minut, czyli dwa razy więcej. Samochody przed blokiem parkują, zabierając dwa miejsca na normalne. Przez to co chwilę dochodzi do zderzenia się jednego z drugim, przez próbę parkowania. Dodatkowo, trzeba muszę być cały czas czujna, bo co chwilę są wypadki, i był już jeden śmiertelny. Nie wiem co takiego trudnego zwolnienie o 10 może 20 km/h. Wyjść wcześnie do pracy, szkoły. Korki są, prawda, ale zawsze można jeździć przez uliczki. Przez to nienawidzę zimy, co chwile wycie w nocy samochodów i hałasy wypadków, niedaleko. Do tego jest jeszcze łamanie przepisów, gdyż obok mojego bloku jest uliczka, którą od lata nie można wjechać od strony jezdni, a od strony odwrotnej. Przez to co chwile są tego próby, bo durni kierowcy, tego nie widzą. Przez co, codziennie prawie dochodzi do wypadku.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).