Toskańskie spaghetti z parówkami w sosie musztardowym

Toskanskie spaghetti z parowkami w sosie musztardowym Jest wielce wątpliwe, by Włosi znali tę potrawę, ale skoro została (przeze mnie) wymyślona w Toskanii, niech się tak nazywa. Jest łatwa w przyrządzeniu i smaczna, o ile ktoś lubi spaghetti, parówki i musztardę.

.

    Składniki:

  • makaron spaghettiToskanskie spaghetti z parowkami w sosie musztardowym
  • parówki (200-400g)
  • cebula
  • czosnek
  • oliwa
  • białe wino (1/3 butelki)
  • parmezan (po starciu 1-2 czubate łyżki)
  • śmietana kwaśna (c. 200g)
  • musztarda (najlepiej Dijon)
  • zioła jakie kto lubi, np. szałwia, rozmaryn, tymianek
  • sól
  • pieprz
  • kostka rosołowa (ewentualnie)

Czas przygotowania: 30-45 minut

ZiółkaNajlepiej, jeśli zioła są świeże, ale rozumiem, że w polskim ogródku ciężko np. o 4 gatunki szałwi.
Parówki Toskanskie spaghetti z parowkami w sosie musztardowym Parówki kroimy w plasterki i podsmażamy na oliwie.
Toskanskie spaghetti z parowkami w sosie musztardowym Gdy się zrumienią, zrzucamy je na talerz transferowy, starając się przy tym, żeby jak najwięcej oliwy zostało na patelni.
Toskanskie spaghetti z parowkami w sosie musztardowym Toskanskie spaghetti z parowkami w sosie musztardowym Dobno pokrojoną cebulkę i czosnek wrzucamy na pozostałą oliwę i smażymy. Cebula nie powinna się zrumienić, tylko zeszklić, czyli wskazany jest mniejszy gaz i częste mieszanie.
Toskanskie spaghetti z parowkami w sosie musztardowym Gdy cebula się zeszkli, wlewamy białe wino.
Toskanskie spaghetti z parowkami w sosie musztardowym Dorzucamy porwane/pocięte przyprawy bez gałązek, czyli z rozmarynu urywamy listki (można je posiekać), tymianek tniemy nożyczkami na małe kawałki, a szałwię rwiemy, pilnując, by do potrawy nie dostała się szypułka. Można dodać kostkę rosołową.
Toskanskie spaghetti z parowkami w sosie musztardowym Odparowujemy, aż zostanie mniej niż połowa wina.
Toskanskie spaghetti z parowkami w sosie musztardowym Dodajemy śmietanę. Trzeba przy tym szybko mieszać, żeby się nie zwarzyła. Jeśli używamy polskiej śmietany, zwarzy się prawie na pewno. Aby tego uniknąć należy w osobnym naczyniu rozmieszać śmietanę z niewielką ilością sosu, celem wyrównania temperatury śmietany.
Toskanskie spaghetti z parowkami w sosie musztardowym Dodajemy musztardę. Jeśli to naprawdę jest Dijon, starczy jedna czubata łycha. Jeśli sarepska, stołowa, czy jakaś podobna - ze dwie łychy. Można dodać więcej, jak ktoś lubi.
Toskanskie spaghetti z parowkami w sosie musztardowym Trzemy parmezan dodajemy i mieszamy. Można użyć jakiegoś parmezanopodobnego wynalazku, ale wtedy smak też będzie samakopodobny.
Toskanskie spaghetti z parowkami w sosie musztardowym Parówki z talerza transferowego lądują z powrotem w sosie i to właściwie na tyle.
Toskanskie spaghetti z parowkami w sosie musztardowym Aha. Wcześniej, czyli najlepiej gdzieś w okolicach wlewania wina na cebulę, warto ugotować makaron, co by teraz nie czekać. Lepszy i zdrowszy jest ciut twardszy, czyli krócej gotowany. Polska tradycja rozgotowywania makaronu niemal do postaci pulpy jest, delikatnie mówiąc, niesłuszną koncepcją.
Toskanskie spaghetti z parowkami w sosie musztardowym Tak to mniej więcej wygląda z ozdobnym listkiem szałwii na szczycie. Naprawdę ciężko coś skopać w tej potrawie.

Udostepnij
Glodne Slonce

6 Responses to “Toskańskie spaghetti z parówkami w sosie musztardowym”

  1. Drago Says:

    Mniam!!!

  2. Miria Says:

    Kuuusisz… Ale nie cierpię musztardy Dijon.;)

  3. Rafal Kosik Says:

    Robię to danie na przemian z tym sosem i z grzybowym. Ten drugi pokażę przy innej okazji. Może być i klasyczny pomidorowy, ale wbrew pozorom dobry sos pomidorowy jest trudniej zrobić. Oczywiście danie to w ogóle nie jest wykwintne. Powstało z tego, co udało się kupić w pośpiechu w sklepie przy zachowaniu co najmniej jednego z dwu warunków: na tym czymś były opisy po angielsku, lub zawartość opakowania była oczywista ;)

  4. agat Says:

    A czy talerz transferowy ma coś wspólnego z takowym rublem? :>

  5. Rafal Kosik Says:

    W tym wypadku raczej z parówką transferową. Talerz takowy to byt bardzo przydatny podczas gotowania. Przy gotowaniu wietnamszczyzny i koreańszczyzny południowej może być i miska transferowa do transferowania gołębia… znaczy kurczaka. Za to do przygotowywania koreańszczyzny północnej nie są potrzebne w ogóle żadne naczynia.

  6. Glorka Says:

    Mmmm… Muszę wypróbować!
    Pycha.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).