The Box

The BoxHorror science fiction, czyli połączenie które lubię najbardziej. Chociaż nie jest to do końca ani horror czy thriller, ani SF. A zatem co? Moralitet umieszczony w scenografii lat siedemdziesiątych? Zbyt łatwo nie da się tego określić. W nocy pod drzwiami domu przeciętnej amerykańskiej rodziny tajemniczy nieznajomy zostawia paczkę zawierającą pudełko ze szklaną kopułką zabezpieczającą czerwony guzik. Następnego dnia, gdy pani domu jest sama, nieznajomy powraca, wręcza jej kluczyk do pudełka i przedstawia swoją ofertę. Jeśli naciśniesz przycisk umieszczony w tym pudełku zdarzą się dwie rzeczy: gdzieś na świecie umrze ktoś, kogo nie znasz, a ty otrzymasz milion dolarów. Na decyzję masz 24 godziny. Wciśniesz guzik?

Uwaga, będą spojlery.

Wybór wydaje się prosty. Skoro umiera ktoś, kogo nie znasz, to zwyczajnie wciśnij ten guzik, bo przecież i tak każdej minuty na świecie umierają tysiące, a milion dolarów zawsze się przyda. Tym bardziej jeśli wiadomo – a stwierdza to główny bohater – guzik nie jest z niczym połączony. To zwykły kawałek metalu ze sprężynką, bez żadnych styków ani transmiterów.

Pojawiają się jednak wątpliwości moralne, bo ten ktoś, kto ma zginąć, choć jest jednym z tysięcy, to jednak jest też konkretną osobą, która może żyć lub umrzeć. Milion dolarów też łatwo odrzucić, jeśli ma się pod dostatkiem pieniędzy. Ale niekoniecznie, jeśli dziwnym zbiegiem okoliczności on stracił okazję do awansu, a ona dowiedziała się, że za dziecko będą płacili znacznie wyższe czesne. Może to trochę dziwnie wyglądać z punktu widzenia polskiego widza, bo w końcu bohaterowie mieszkają w całkiem przyzwoitym domku na przedmieściach, a on jeździ do pracy Corvettą. Jednak w tamtym czasie w tamtej kulturze tak wyglądał przyzwoity standard.

Z reklam filmu można się było dowiedzieć, że przeraża jak The Ring. No więc nie, nie przeraża aż tak. Nawet w przybliżeniu nie jest tak straszny ani nie w ten sposób. Owszem, wprowadza pewien podskórny niepokój, ale nie jest on znowuż tak intensywny, by podczas seansu strach było iść do lodówki po kolejne piwo. To raczej uczucie, które ja odczuwam podczas wakacji, kiedy widzę na rynku jakiegoś miasta koncert disco polo i publiczność, która zna słowa i śpiewa razem z zespołem. Podczas oglądania The box odczuwałem ten sam rodzaj przerażenia wzięty z codziennego życia – czy ludzie naprawdę są aż tak ograniczeni i przyziemni?

Pokusa wciśnięcia guzika jest naprawdę duża. Skoro ludzie często nie potrafią wykazać się empatią w stosunku do kogoś w pobliżu, kogoś kogo znają, to cóż dopiero mówić o abstrakcyjnej osobie gdzieś tam. Pudełko z guzikiem to właściwie uniwersalny test na człowieczeństwo. Test jaki czasem każdy z nas może przejść zupełnie niespodziewanie. Jedziesz samochodem i widzisz na drodze zwalony konar. Zbliża się wieczór i za kilkanaście minut ciemny konar na ciemnym asfalcie stanie się prawie niewidoczny. Zatrzymasz się, żeby zsunąć przeszkodę, czy powstrzyma cię przed tym twoje lenistwo? Wiesz, że jeśli tego nie zrobisz, ktoś może zginąć, a ciebie nie spotka żadna kara. Z drugiej strony, jeśli się zatrzymasz i ściągniesz konar poza drogę, nagrody też nie będzie. Wahasz się? Zaniechaniem możesz kogoś zabić, zyskując w zamian tylko minutę. A czymże jest minuta wobec miliona dolarów?

Nie jest to kino wybitne, jednak jest na tyle przyzwoicie zrobione i na tyle inteligentne, że ogląda się z przyjemnością. Niestety, w drugiej połowie film traci rozpęd i rozmywa się w niezbyt zrozumiałych meandrach akcji, kiedy to bohater zostaje poddany osobliwym testom, z których nic nie wynika. I choć sama końcówka jest mocna, to pozostaje niedosyt. Wątek SF, na który najbardziej liczyłem, jest niedopowiedziany, właściwie pozostawiony bez wyjaśnienia. Szkoda, przydałaby się chociaż sugestia, kto właściwie za tym wszystkim stoi. Film jest więc oparty na historii, z której dałoby się wycisnąć znacznie więcej.


Udostepnij
Glodne Slonce

7 Responses to “The Box”

  1. Ponury Żniwiarz Says:

    Cholera jasna! Nie będę więcej ogladał trailerów takich filmów o drugiej w nocy, dzwięku słuchając na słuchawkach! Podskoczyłem dwa i pół raza… jeśli tak się da w ogóle! No, czyli jutro wiem co sobie obejrzę… Cholera, przecież będę to oglądał raczej w nocy… na słuchawkach! Ale może warto się trochę bac? Dawno nie oglądąłem żadnego horroru…

  2. Donald Says:

    Nacisnęli byście?

  3. DeathDay98 Says:

    No coś ty, ja w życiu bym nie nacisnął! Ale z drugiej strony facet pewnie dałby to pudełko komuś innemu, a wtedy i tak i tak by ktoś zginął, a ja nie miał bym milioma dolarów i… wyrzutów sumienia. Nie, nie nacisnął bym. To moja ostateczna decyzja.

  4. Ponury Żniwiarz Says:

    A ja nie umiem odpowiedziec, bo to jest co innego jak się ma odpowiedziec tak po prostu, niż jak się ma przed sobą taki przycisk i wystarczy jeden ruch żeby miec milion.

  5. Donald Says:

    Ponury Żniwiarz ma racje nigdy nie wiadomo jak się zachowamy w danej sytuacji do puki jej nie przeżyjemy.

  6. cascadebadge Says:

    Hehe, racja, chociaż może… :P

  7. Nika Says:

    A ja bym nie nacisnęła. Z prostej przyczyny. Może gdyby to było 100 000 albo 10 000 to bym się zastanawiała. Ale milionerzy i miliarderzy muszą sypiać w twierdzach wi wszędzie zabierać ochroniarzy, żeby nie zostali porwani. Mnie się marzy spokojne życie, a nie takie coś.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).