Telefon

Głos LemaOto fragment mojego opowiadania, które znalazło się w wydanej w 90. rocznicę urodzin Stanisława Lema antologii Głos Lema stanowiącej hołd dla Mistrza.

— To tutaj. — Taksówkarz wskazał porośnięty dzikim winem mur z podniszczonych cegieł, zza którego pięły się ku niebu stare buki. — Nie chce pani, żebym zaczekał?
— Poradzę sobie.
Wcisnęła mu w dłoń banknot. Nie czekając na resztę, wysiadła.
Dochodziła ósma, ale o tej porze roku słońce wciąż wisiało wysoko. Ulica była pusta, połowa domów w okolicy sprawiała wrażenie opuszczonych. Sto metrów dalej stał jeden stary samochód. Jednak na murze obok bramy opatrzonej zniszczoną tabliczką z numerem 235 z precyzyjnie przyciętej zieloności wyglądała kamera. Kinga podeszła do furtki.
Ażurową niegdyś konstrukcję z kutych prętów szczelnie wypełniono drewnem, by nikt nie zaglądał do ogrodu. Wcisnęła przycisk domofonu z niewyraźnym napisem „Klinika”. Niemal natychmiast z głośnika rozległo się nieuprzejme „Słucham”.
— Kinga Bednarz. Ja w sprawie męża.
Z kim była pani umówiona?
— Nie byłam umówiona. Chcę się widzieć z mężem.
Tu nie ma nikogo o nazwisku Bednarz.
— Wrócę z prasą i telewizją, jeśli mnie pani nie wpuści.
Zamiast odpowiedzi zabrzęczał zwalniacz zamka. Weszła do zacienionego ogrodu. Światło niemal nie przedostawało się tu przez korony buków i w innych okolicznościach może nawet zachwyciłaby się tym miejscem. Teraz wyłożoną kamieniami alejką dotarła wprost do głównego wejścia w szarym portalu rozłożystej piętrowej willi. Kolejny zwalniacz zabrzęczał, nim jeszcze dotknęła klamki. Drzwi były ciężkie, jakby wykonano je z pancernej stali. Znalazła się w niewielkim hallu z ladą recepcji i trojgiem drzwi. Recepcjonistka wyglądała na kogoś z personelu pomocniczego, kogo zwykle widuje się w prywatnych przychodniach, ale brakowało całej reszty: długiego korytarza z krzesłami i drzwiami o kolejnych numerach, kursujących we wszystkie strony pielęgniarek, a co najważniejsze pacjentów.
— To prywatna klinika — odezwała się recepcjonistka. — Dla ludzi, którzy nie chcą rozgłosu.
— Szukam męża. — Kinga oparła się dłońmi o blat recepcyjny. Głównie po to, by dodać sobie otuchy. — Roman Bednarz. Może pani sprawdzić?
— Nie ma tu nikogo o nazwisku Bednarz. — Recepcjonistka pokręciła głową. — Jestem pewna.
W jej spojrzeniu nie było zwyczajowej uprzejmości, jaką starają się choćby udawać osoby na podobnych stanowiskach. Patrzyła raczej jak strażnik, a w jej głosie czuło się wręcz groźbę. Jednak nadzieja, jaką Kinga dopiero co otrzymała, dodawała jej sił.
— Nie odejdę stąd, dopóki z nim nie porozmawiam — oświadczyła. — Może jest w beznadziejnym stanie, ale i tak chcę go zobaczyć. Skoro może rozmawiać przez telefon, może też rozmawiać bez niego.
Recepcjonistka patrzyła na nią nieruchomo, aż otworzyły się drzwi po prawej stronie hallu. Wyszedł przez nie potężnie zbudowany mężczyzna w garniturze. Nie wyglądał na lekarza. Gestem zaprosił, by Kinga weszła, a gdy to uczyniła, wskazał krzesło przy biurku. Usiadła, a on bez słowa stanął za jej plecami, obok drzwi. Teraz naprawdę poczuła się niepewnie.
Gabinet miał trzy na trzy metry i poza biurkiem, fotelem i krzesłem, na którym siedziała, stała tu tylko niska komoda ze stalowymi szufladami na akta. Okna w grubych ramach wyglądały na wzmacniane, może nawet pancerne. Drugie drzwi otworzyły się i wszedł przez nie ktoś, kto jeszcze mniej przypominał lekarza. Siwowłosy pięćdziesięciolatek poruszał się energicznie, jakby cały czas pozostawał gotowy do ataku.
Usiadł za biurkiem i wbił w Kingę spojrzenie, pod którym poczuła ciarki na plecach.
— Kto pani podał ten adres? — zapytał szorstkim głosem.
— Mój mąż…
— On od roku nie żyje.
— Dzwoni do mnie. Rozmawiamy.
Próbowała wstać, ale potężne dłonie chwyciły ją za ramiona. Jej rozmówca wstał, z kieszeni wyjął przedmiot przypominający gruby flamaster, obszedł biurko i dotknął jej szyi. Otworzyła usta, żeby zaprotes…


Udostepnij
Glodne Slonce

12 Responses to “Telefon”

  1. Rafal Kosik Says:

    Drugi fragment znajduje się tutaj.

    Uprzedzając pytanie o fragment FNiN, wrzucę go za kilka dni.

  2. Maeg Says:

    Tylko dlaczego w opowiadaniu pozbawiłeś ?odzi lotniska, co? ;)

  3. Mateusz Says:

    Kiedy kolejny fragment FNiN?

    TROLOLOLOLOLO

  4. Natka Says:

    Ja chcę FNiN !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :D

  5. Rafal Kosik Says:

    ?ódź jest za blisko i dotarłby do Warszawy w godzinę z hakiem.

  6. Maeg Says:

    To od razu wymazywać ze świata? Nie lepiej zamknąć z powodu złych warunków lub przebudowy (euro)? ;P

  7. Werrnerr Says:

    Co tam lotnisko! Ważne, że to jedno z najlepszych opowiadań w zbiorku. Wessałem całą antologię w dwa wieczory. Przyłożyli się Panowie Autorzy :)

  8. Alicja Says:

    No nie, w takim momencie przerywać

  9. BERYL Says:

    Uwielbiam twórczość Stanisława Lema, w większości bo są książki które chętnie pochłaniałem, oraz takie które zarzucałem po kilku stronach. Paradoksem jest chyba że najpopularniejszym bohaterem Lema jest Pilot Pirx, którego sam autor zalicza do tych mniej udanych dokonań. Nawet “Oko Potwora” (z antologii Król Bólu) literacki hołd Jacka Dukaja dla swego mistrza Lema, jest bezpośrednim odwołaniem do Pirxa.
    Sam pomysł na Antologie jest świetny. Już podobną wydała Fabryka Słów: “Bajki dal dorosłych” będąca również hołdem dla zmarłego pisarza Tomasza Pacyńskiego. Czyżby, cytując “Misia” Berei: “narodziła się nowa świecka tradycja”.

  10. Rafal Kosik Says:

    To nic nowego, antologie „ku czci”, choć najczęściej były to przedsięwzięcia czysto komercyjne. W tym wypadku chodzi o co innego, bo marka „Lem” już od kilkunastu lat nie jest komercyjna.

    Lem był chyba najważniejszym polskim pisarzem powojennym, więc czemu nie zrobić mu prezentu na 90. urodziny?

  11. BERYL Says:

    Lem był nie tle najważniejszym powojennym pisarzem, ile najważniejszym pisarzem ostatniego wieku drugiego tysiąclecia. To nawet wstyd że 90 rocznica jego urodzin przeszła w Polsce bez echa.

  12. DEPCO- ROSEN Says:

    You talking with JIM HANSEN?
    He’s the one in NICE?
    We heard he got explosives and that’s why his boat blew up - BAHAMAS?
    We want to know where ROB ROY HOTEL is?
    Can you get this message through to him?
    We understand he can get us some deals.
    He knows GEOLOGIE, too?

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).