Szczelina

publikacja Science Fiction 46 (styczeń 2005)

(fragment)

Science Fiction 46 (styczeń 2005) - okładkaNagle za drzwiami przedziału ktoś przebiegł, aż zatrzęsła się podłoga. Chłopak poderwał się i szarpną za klamkę. Drzwi nie ustąpiły. Profesor usłużnie przekręcił zameczek. Adrian wychylił głowę na zewnątrz, ale było już za późno.
– W którą stronę biegł? – zapytał.
Profesor znów wzruszył ramionami. Adrian zasunął drzwi, usiadł i miał już coś powiedzieć, gdy raptem drzwi znów się otworzyły. Marlena krzyknęła i zasłoniła się rękoma. Adrian też odruchowo drgnął, opierając się o ścianę.
– Dzień dobry – powiedział konduktor mechanicznym głosem. – Poproszę bilety do kontroli.
Profesor sięgnął do kieszeni i podał swój bilet. Adrian zamrugał oczami i też podał swój. Tylko Marlena, blada jak papier, wpatrywała się w konduktora z przerażeniem. Wyglądał niby normalnie, jak zwykły konduktor, choć w jego postaci narzucała się jakaś nieuchwytna, nieokreślona niechlujność. Był to postawny mężczyzna w niebieskim mundurze, ze skórzaną torbą przewieszoną przez ramię. Mógł mieć jakieś pięćdziesiąt lat. Patrzył gdzieś w przestrzeń, jak ktoś, kto się zamyślił. Nie był jednak zamyślony – z pewnością chodziło o coś innego. Musiał istnieć inny powód, dla którego nie mógł patrzeć nikomu w oczy.
– Lepiej niech pani poda ten bilet – powiedział cicho profesor.
Kobieta ocknęła się i sięgnęła do torebki. Drżącą ręką podała zagnieciony bilet konduktorowi. Ten wziął go dziwnie mechanicznym ruchem i maznął znaczek długopisem.
– O której godzinie dojedziemy do najbliższej stacji? – zapytał Adrian.
Profesor spojrzał na niego mrużąc oczy.
– Pociąg jest opóźniony – odparł konduktor patrząc przed siebie, w swoje odbicie w szybie.
– Czyli o której dojedziemy? – naciskał Adrian nie rozumiejąc spojrzenia profesora.
– Pociąg jest opóźniony – powtórzył konduktor nieco głośniej.
– Ale ja pytałem… – Adrian nagle zamilkł widząc, jak niebieski garnitur napina się. Wyglądało to, jakby konduktor zrobił wdech, ale całym ciałem, łącznie z ramionami, nogami, a nawet twarzą. Jakby nagle przybyło mu muskułów, albo, jakby go ktoś napompował. Niewytłumaczalne wrażenie niechlujności nasiliło się, zbliżając się niemal do granicy obrzydliwości.
– Pociąg jest opóźniony!!! – ryknął konduktor, odwrócił się na pięcie i wyszedł ledwo mieszcząc barki we framudze. Trzasnął drzwiami.
Marlena cała się trzęsła. Wyciągnęła z torebki papierosa. Adrian szybko sięgnął do kieszeni po zapalniczkę i podał jej ogień.
– To było niebezpieczne, co pan zrobił – powiedział profesor cedząc słowa.
– Starałem się dowiedzieć czegoś o naszym położeniu – odparł Adrian, mimowolnie przepraszającym tonem.
– Są ludzie, którzy badają krokodyle, ale to nie znaczy, że sami wpychają im ręce do paszczy. Niech pan myśli o możliwych konsekwencjach swojego postępowania.
– Opóźniony!!! – Dobiegło jeszcze z końca korytarza.
Marlena drgnęła i złapała się poręczy fotela. Minęło jeszcze kilka minut, nim się uspokoiła. Papierosa wypaliła, łapczywie wciągając dym.
Adrian wyjrzał przez okno – wciąż jechali przez las.
– Gdzie my właściwie jesteśmy? – zapytał. – Musieliśmy gdzieś skręcić, zjechać z trasy. Ktoś to musiał zauważyć. W Polsce nie ma bezpańskich torów kolejowych… takiej długości.


Udostepnij
Glodne Slonce

4 Responses to “Szczelina”

  1. katine Says:

    fajne ale krotkie

  2. Moralny Says:

    Mam ten numer SF i czytałem to opowiadanie w całości. Przeraziłem się tym bardziej że czytałem je… w pociągu :) Świetna robota!

  3. gothic114 Says:

    Ile kosztuje jestn numer SF ????????????????????

  4. Morten Says:

    Z tego co pamiętam, około 10 zł.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).