Stałe ceny książek

Chociaż Powergraph jest małym wydawcą, to na początku ustaliliśmy, że jeśli tylko się da, to nie będziemy robić programowych przecen po miesiącu ani wysyłać nadmiarowych egzemplarzy na „tanią książkę”. To byłoby działaniem krótkoterminowym, psuciem rynku i nie fair wobec autora, a zresztą i wobec czytelników też (tych, którzy wcześniej kupili po normalnej cenie). Moim zdaniem od tanich książek jest drugi obieg.

Tak więc niejako programowo stosujemy w wydawnictwie stałe ceny przez cały okres „życia książki”. Oczywiście bierzemy udział w promocjach czasowych, bo tego wymagają warunki rynkowe. No nie ma przebacz.

A co jeśli taka metoda działania, a nawet bardziej rygorystyczna, stanie się przymusem ustawowym? Tego typu regulacje rzadko kończyły się dobrze. Stare dobre powiedzenie brzmi „Polak potrafi”. I tak też będzie w przypadku rynku książkowego. Jeśli cena końcowa książki nie będzie adekwatna do jej rynkowej wartości, i ceny tej nie będzie można obniżyć (tak ma działać projektowana ustawa), to reszta nakładu pójdzie na makulaturę. Druga opcja jest taka, że wydawca (więc i autor) będzie musiał zmniejszyć swoje zyski na rzecz dystrybutora i księgarza, by utrzymać książkę w dystrybucji. To można przeprowadzić na tysiąc sposobów. Trzecia opcja jest taka, że „Kup książkę w wysokiej cenie, a przy kasie odbierz talon/gift o wartości połowy wartości książki”, za co również zapłacą wydawca i autor.

Pozytywem ewentualnej ustawy będzie ochrona małych księgarń, które nie wytrzymują konkurencji z sieciami. To ma oczywiście przełożenie na poziom czytelnictwa szczególnie w małych miejscowościach, gdzie księgarnie sieciowe nawet nie próbują wchodzić.

Tu warto zwrócić uwagę, że rynek wydawniczy, jak i każdy, nie jest monolitem. W wielkim uproszczeniu można wydzielić pięć głównych warstw: autor, wydawca, dystrybutor, księgarz no i klient końcowy czyli czytelnik. Interesy wszystkich wymienionych przed chwilą są sprzeczne.

Rynek e-booków jest przykładem, gdzie rządzi promocja, więc większość książek, również nowych, najlepiej sprzedaje się ze znacznym rabatem, czasem wręcz pięćdziesięcioprocentowym. To jest chore, a efektem jest po prostu taka wstępna cena e-booka, która zakłada przyszłe promocje. Czyli podnieśmy ceny dwukrotnie, żeby móc sprzedawać za pół ceny. Brzmi idiotycznie, ale działa. Ludzie zdecydowanie chętniej kupują coś, co kosztowało 40 PLN, ale jest dostępne w promocji za 20 PLN (niezbędne są wielkie litery „PROMOCJA”), od czegoś, co na starcie kosztuje 20 PLN. To jest już chyba temat dla socjologa, czemu ludzie dokonują takich wyborów.

Wygląda na to, że niedługo będziemy mogli sprawdzić, jak to wyjdzie w rzeczywistości, bo ustawa o stałej cenie książki pewnie przejdzie. W tym przypadku, jak zwykle zresztą, jestem ostrożnym pesymistą.


Udostepnij
Glodne Slonce

7 Responses to “Stałe ceny książek”

  1. szary Says:

    ..ustawa o cenie…
    te dwa słowa nigdy nie powinny występować razem

  2. Kamil Says:

    Panie Rafale,
    Bardzo się cieszę, że wywiązuje się dyskusja na temat stałej ceny książki. Sam jednak uważam, że nie poprawi ona pozycji małych księgarni. Wydawcy skarżą się, że duże sieci wymuszają na nich duże rabaty na książkach, o wiele większe niż te które dostają księgarze. Ustawa dotyczy jednak stałej ceny dla odbiorcy końcowego więc przecież nadal duże sieci będą wymuszały duże rabaty, więc ratunkiem dla małych księgarzy byłaby jedynie radykalna podwyżka cen książek aby mogli wyżyć z niższych marży ale przecież to nie pozostałoby bez wpływu na czytelników. Poza tym myślę, że ustawa ma sens ale tylko jeżeli nie będzie w oderwaniu od innych działań. Pan jako wydawca dobrze wie, że przy wydawaniu książek są pewne koszta stałe. Logicznym jest, że przy nakładzie 25 000 i 50 000 cena książki może być niższa przy wyższym nakładzie. Dlatego zapowiedzi jak to ceny książek spadną po wprowadzeniu ustawy uważam za wróżenie z fusów. Ceny książek we Francji i Niemczech są drogie tylko, że Niemiec czy francuz za średnią pensję może kupić parę razy więcej książek niż Polak u siebie. Dlatego uważam, że powinno się mówić o popularyzacji książek, będzie to z korzyścią dla ceny i różnorodności książek ale także wydawców, księgarzy i kultury.

  3. Rev Says:

    Tak, ktoś, kto nie czyta raczej nie sięgnie po książkę tylko dlatego, że jest tania. Tak samo ktoś, kto nie ma psa, nie kupi karmy tylko dlatego, że jest przeceniona, albo nie weźmie do domu psa z powodu karmy.
    Po prostu rozkwitnie czarny rynek i drugi obieg.
    Powinno się właśnie kłaść nacisk na promowanie czytelnictwa.
    Poza tym, jedne książki są drogie, inne aż za tanie. suma summarum średnio wychodzi pieniędzy tyle, ile byśmy płacili przy stałej cenie.
    Stała cena książki jest taka logiczna!

  4. Rafal Kosik Says:

    Ja głównie nie jestem przekonany do idei odgórnej regulacji cen. Są inne, znacznie lepsze sposoby promocji czytelnictwa i ekonomicznego wsparcia dla autorów, wydawców i księgarzy.

  5. KBKBKB Says:

    Heh, a ja właśnie się zawiodłem, bo chciałem kupić kolejne e-booki, a tu w Powergraphie nie ma już promocji 4 za 45 (czy jak ona się tam nazywała) i teraz “biedne” dziecko czyta coś innego niż Feliksa :)

    Promocje mają swoje racje bytu, ja bez nich wręcz nie poznałbym (czyli nie założył konta) Powergrapha. Sorry, ale było i jest za drogo.

    Są pewne progii wejścia. Jeśli “Trzecią Kuzynkę” mogę dostać w Arosie za 27,30 (+3 zł najtańsza przesyłka), a e-booka za 23,20 i to w promocji to coś mi tu nie pasuje. Być może rozbisurmaniły nas ostatnie lata promocji po 9,90. Mentalnie sam oczekuję e-booka ceny w okolicy 15 zł, w ostateczności 20 zł.

    Wróci ta promocja 4 za 45? :P

  6. wisznu Says:

    pesymizm jest wskazany. Całkiem niedawno Żydzi sprawdzili już na sobie jak to działa:

    http://di.com.pl/news/51472,0,Stala_cena_nowych_ksiazek_zaszkodzila_ich_sprzedazy_w_Izraelu-Marcin_Maj.html

    A poza tym - dlaczego tylko książki maja mieć stałą cenę? Przecież z wielkimi sieciami nie dają rady konkurować nie tylko księgarze, także warzywniaki, piekarnie, sklepy obuwnicze… Tylko rowerowe jakoś dają sobie radę ;)

  7. tzigi Says:

    Przeczytałam poniższy tekst i powiem szczerze: z mojego (oczywiście pojedynczego, solipsystycznego itd) punktu widzenia Powergraph strzelił sobie w stopę. Jestem fanką fantastyki od bardzo wielu lat (przy czym przez wiele rozumiemy tu ponad 2 dekady - co na 28 lat życia jest niezłym osiągnięciem - zaczynałam wcześnie i od razu klasykami fantasy), czytam regularnie, kupuję dużo i najczęściej w cenach okładkowych, zwykle w dniu premiery - tych autorów, których znam i cenię. Ale bardzo ostrożnie podchodzę do działów mi nieznanych - nieznanego autora, a co dopiero nieznane wydawnictwo, kupuję wyłącznie w taniej książce albo trafiam na niego przypadkiem w antologii, albo - tak, nie mam z tym problemów moralnych - piratuję (jeśli książka okazuje się fajna, to idę kupić, jeśli nie, to przerywam lekturę i tyle).

    No i Powergraph. Byłam świadoma istnienia tego wydawnictwa, ale szata graficzna tak bardzo do mnie nie trafiała, że jakoś nie chciało mi się losowo wybierać autora do rozpoczęcia przygody z nowym wydawnictwem - zwłaszcza, że twarde oprawy, więc drożej, a Fabryka Słów, czy inny Mag, Uroboros, Papierowy Księżyc wydają tyle, że z trudem nadążam z czytaniem. W pewnym momencie zaczął mi się ze wszystkich stron “objawiać” w internecie Meekhan, więc na długi wyjazd pociągiem po Ukrainie wgrałam sobie na czytnik wersje pirackie - trafiło, po pierwszym rozdziale wiedziałam, że kupię całość w papierze. Stoi na półce. Ale jeden dobry autor nie czyni wydawnictwa. I gdyby nie Legendy Allegro, to pewnie przez wiele następnych lat nie kupiłabym niczego więcej. Legendy Allegro były darmowym ebookiem w sam raz na połowę trasy Łódź-Warszawa pociągiem i pokazały mi dużo nowych autorów - w tym właściciela tejże strony. Dość powiedzieć, że znajdujące się tam opowiadania wystawiły taki kredyt zaufania, iż w kolejce do czytania czekają już wszystkie książki (nienależące do serii “Felix, Net i Nika”, bo nie mam siły wgłębiać się chwilowo w nowy długi cykl). Wszystko oczywiście kupione w papierze.

    Ale gdyby nie Legendy Allegro nie trafiłabym tutaj pewnie jeszcze przez wiele lat - żadna z dróg, którymi zwykle trafiam na nowego autora nie doprowadziłaby mnie tutaj.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).