Saturn. Czarne obrazy z życia mężczyzn z rodziny Goya

Jacek Dehnel - SaturnNa pewno Saturn ma niewiele wspólnego z biografią Francisca Goi. Zbyt wiele tu szczegółów i ryzykownych pomysłów, które w czasach współczesnych malarzowi, uznane by zostały za oszczerstwa. Nie jest łatwo sprawdzić, ile tez postawionych przez Jacka Dehnela zostało opartych na faktach, a ile wyłącznie na wyobraźni. Ale, szczerze mówiąc, ma to znaczenie tylko dla miłośników Goi. Dla całej reszty powieść będzie wciągającym opisem relacji silnego ojca i dorastającego w jego duszącym cieniu syna.

Powieść zupełnie spoza fantastyki, ale tak pięknie napisana, że ten brak fantastyczności mogę jej wybaczyć. W przeciwieństwie do większości książek niefantastycznych, które ostatnio wpadły mi w ręce, tu jest coś poza ładnym stylem służącym opisywaniu wielkiego niczego. Saturn to powieść, w której wypełnione są wszystkie warstwy, na jakich powinna funkcjonować dobra literatura. Oznacza to, że można ją czytać na wiele sposobów, a dwaj różni czytelnicy znajdą w niej inne wartości, być może nawet nie zahaczające o siebie.

Na przemian narratorem jest ojciec, Francisco Goya, i jego syn, Javier. Ojciec, szanowany malarz, charyzmatyczny geniusz, wielki kochanek – w swoim mniemaniu, bo widziany oczami syna jest raczej perwersyjnym satyrem pozbawionym moralności. Javier to słaby psychicznie i fizycznie, chorowity, cierpiący na wieczne depresje delikatny wrażliwiec. Zdaniem Francisca jest zaś po prostu gnuśnym beztalenciem. Pod koniec do tego duetu dołącza jeszcze syn Javiera, bardziej podobny do dziadka, niż do ojca. Cała historia opowiedziana takimi slajdami różnych punktów widzenia jest przygnębiająca, ale też i w pewien sposób zabawna – szczególnie, gdy kolejni narratorzy opisują to samo wydarzenie, które rozumieją w totalnie inny sposób. Dobre intencje są odbierane jako niegodziwość, a drobne złośliwości jako wyrazy sympatii. Jedno łączy bohaterów: niechęć do pozostałych. Jeżeli można się tu doszukać śladowych pozytywnych uczuć, to tylko na linii dziadek-wnuk, ale one też wynikają jedynie z pogardy dla ogniwa pośredniego.

Być może za sławę i wielkość despotycznego geniusza zawsze muszą płacić najbliżsi? Może z tego rodzaju ludźmi jedyna możliwa relacja to poddaństwo, nawet jeśli podszyte uwielbieniem przemieszanym z odrazą? Może zawiść to najbardziej uniwersalne uczucie, a pozostałe to tylko nadbudowa? Te pytania są aktualne dla każdych czasów.


Udostepnij
Glodne Slonce

One Response to “Saturn. Czarne obrazy z życia mężczyzn z rodziny Goya”

  1. Samantha Says:

    Co do Goi polecam więc też książkę “Maja” Josteina Gaardera - zahacza tylko o ten temat, ale zahacza niewyobrażalnie fantastycznie - no właśnie, elementy fantastyczne też tu istnieją, ale początkowo są dobrze ukryte ;)

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).