Rzeczywistość rozszerzona

Rzeczywistość rozszerzonaJeżeli zobaczysz kogoś, kto idzie przez miasto z uniesionym tabletem, jakby się zasłaniał nim przed słońcem, to prawdopodobnie ów ktoś korzysta z raczkującej rzeczywistości rozszerzonej. Kamera filmuje otoczenie, a na ekranie wyświetla się obraz rzeczywistości ubogaconej np. o nieistniejące już historyczne budynki, bądź o opisy usług znajdujących się w zasięgu widzenia urządzeń.

Rzeczywistość rozszerzona znana jest od dawna, a jako pierwsza została wykorzystana oczywiście przez wojsko. Najlepszym przykładem może być przezroczysty ekran przed pilotem myśliwca. Tam od lat sprawdza się doskonale. Podobne zastosowanie trafiło do luksusowych samochodów, ale do tańszych jakoś nie może się przebić. Powodem jest oczywiście cena, głownie cena sensorów, które na bieżąco miałyby „rozszerzać” rzeczywistość np. o obiekty ukryte we mgle, bądź poza zasięgiem reflektorów.

Czy AR sprawdzi się na dłuższą metę, czy też umrze jak wiele wcześniejszych ciekawostek? Wszystko wskazuje na to, że augmented reality jest skazana na sukces i czeka jedynie na odpowiedni hardware, który uczyni technologię bardziej osobistą. �?ażenie po mieście z tabletem w uniesionej ręce jest niewygodne i ciut głupio wygląda. Ale już specjalne okulary mogłyby się sprawdzić. Po rozwiązaniu kilku problemów technologicznych to właśnie okulary będą pierwszymi nadającymi się do powszechnego zastosowania urządzeniami rzeczywistości rozszerzonej.

Miniaturyzacja szybko upodobni je do zwykłych okularów i uzupełni o funkcje znane z dzisiejszych smartfonów. Tak więc za dziesięć–piętnaście lat na ulicach przybędzie okularników z pustymi kieszeniami. W dosłownym znaczeniu pustych kieszeni, okulary AR staną się bowiem kombajnem zawierającym w sobie np. portfel i kody konieczne do uruchomienia samochodu bądź dostania się do domu. Pozwolą również wyszukać znajomych na zatłoczonym placu, przypomną imię i nazwisko przypadkiem spotkanej a niewidzianej od dawna osoby. Pomogą również uniknąć spotkania z kimś nielubianym.

Można przypuszczać, że powstanie cała gama akcesoriów np. wspomagających widzenie w ciemności lub ostrzegających przed możliwością potknięcia się. Sytuacja utrzyma się przez jakiś czas, po czym okulary zostaną zastąpione kolejną generacją urządzeń. Być może będą to soczewki kontaktowe, być może rzutniki wyświetlające obraz na siatkówce oka. Nadal jednak będą to urządzenia zewnętrzne, zdejmowane, kiedy nie będą potrzebne.

Potem nadejdzie czas na urządzenia wewnątrzustrojowe. Nastąpi era masowej cyborgizacji, a opór przed tą ryzykowną symbiozą zostanie złamany presją ekonomiczną – żeby dostać pracę, będziesz musiał dokonać kilku operacji polegających na umieszczeniu wewnątrz twojego ciała komplanta – milimetrowego komputera i podłączeniu jego interfejsów do zmysłów. AR stanie się codziennym, nieodłącznym elementem życia całej klasy ludzi.

Gdy już do tego dojdzie, AR szybko przestanie być dodatkiem, nakładką ułatwiającą pracę. Stanie się standardem, do którego zostaną dostosowane wszystkie dziedziny życia. Człowiek bez komplanta będzie jak analfabeta w bibliotece, istotna część rzeczywistości pozostanie dla niego niewidzialna: wyświetlane w powietrzu menu w restauracji, opisy przycisków windy, panele sterujący wszelkimi urządzeniami w przestrzeni publicznej, ceny w sklepach, sygnalizacja świetlna… można by wyliczać w nieskończoność. Rozwiązania te z pewnością wejdą w życie, ponieważ będą wielokrotnie tańsze od swoich fizycznych odpowiedników.

Tak jak ekrany dotykowe wypierają fizyczne przyciski, tak wirtualne interfejsy wszelkich urządzeń wyprą jakiekolwiek inne formy komunikacji człowieka z maszyną. Momentalnie zniknie bariera językowa, bo np. tablica odlotów na lotnisku będzie wyświetlana dla każdego w jego własnym języku, a nawet z wyselekcjonowanymi dla niego informacjami. Potem wyświetloną na podłodze linią AR zaprowadzi najbardziej roztargnionego pasażera wprost do właściwego gate’u. Pilot samolotu wsiądzie do pustego kokpitu, a wszystkie przyrządy wyświetlą się w sposób nieodróżnialny od rzeczywistego, włącznie z wrażeniem chropowatego dotyku gałki zerowania wysokościomierza.

Samo lotnisko nie będzie musiało być cudem architektury. Wystarczy szklano-metalowa buda, coś jak Terminal 2 warszawskiego Okęcia, a rendering w czasie rzeczywistym zrobi z niego dzieło sztuki. Nie trzeba się będzie już ubierać elegancko, bo odpowiednie ubranie zostanie nałożone przez system i widoczne dla wszystkich. Nasza twarz i ciało – młodsze, szczuplejsze, lepiej umięśnione – również będzie można nałożyć online na prawdziwy obraz. To samo z zapachem. A jeśli tak, to udawać będzie można mimikę, gesty, nastroje. Wtedy używanie AR prawdopodobnie w pewnych miejscach stanie się wręcz obowiązkowe.

Nieunikniony jest też dryf w stronę VR (Virtual Reality). Z każdą kolejną generacją rzeczywistości rozszerzonej, rzeczywistości będzie w niej coraz mniej. W końcu fizyczna obecność w danym miejscu przestanie być konieczna, skoro i tak wszystko będzie udawane. Na niemiłe spotkanie rodzinne będzie można wysłać wstępnie zaprogramowanego avatara i sterować nim z domu, lub nawet puścić go na autopilocie. I nikt się nie zorientuje. Jedynie technicy, których praca będzie niezbędna, będą musieli czasem trudzić się osobiście w świecie częściowo odartym z iluzji.

A w końcu, jeśli ktoś przypadkiem zniknie, nikt tego nie zauważy, wciąż widząc jego zaawansowaną symulację.

Artykuł ukazał się w Nowej Fantastyce 11/2011


Udostepnij
Glodne Slonce

19 Responses to “Rzeczywistość rozszerzona”

  1. [ sXp ] Says:

    Instaglasses, Google Glasses, Google Goggles na Androida… i jeszcze sporo innych bajerów w tym temacie jest już dostępnych.

    Robi się ciekawie, do komplantów już niedaleko. :)

  2. Olla Says:

    Mnie to chyba bardziej przeraża niż fascynuje. Nie da się zaprzeczyć, ciekawa koncepcja, ale nie chciałabym dożyć takich czasów. Rzeczywistość rozszerzona wyparłaby człowieka. Ludzie przestają być potrzebni- przecież równie dobrze mogą istnieć tylko jakieś avatary- bardziej ekonomicznie… Brrr

  3. Mateusz Says:

    I don’t want to live on this planet anymore ;/

    Zdaję sobie sprawę z koncepcji jaką Pan przedstawił. I nie tylko ja sobie zdaję. Gdzieś mi to majaczy na horyzoncie, ale nie podoba mi się to. Nie chciałbym żyć w takich czasach.

    Taki trochę Matrix ;]

  4. gall anonim Says:

    Przypomina mim się “Kongres Futurologiczny” Lema. Tam chodziło co prawda o co innego i sposób był inny, ale tak samo jak Pan napisał: ubarwianie rzeczywistości, tak, ze w końcu nie wiadomo co jest prawdziwe, a co nie…
    Następnym, pokoleniom nie będzie to już przeszkadzać, przyzwyczają się, tak jak my się przyzwyczailiśmy do dzisiejszego świata, za to większość ludzi w podeszłym wieku w tym świecie się gubi, tak samo my kiedy zaczniemy się gubić. Kom,planty oznaczają też ograniczoną wolność osobistą, bardzo ograniczoną…

  5. Tytus Says:

    Niechce takiej przyszłości. Podchodzi Pan do młodej pięknej, kształtnej dziewczyny, gadka jakos sama idzie troche alkoholu i te sprawy, wkoncu tarfia Pan do jej domu, mieszkanie oczywiscie tez wypasione w pieknej dzilenicy, dochodzi do czegos więcej i nagle z nadmiaru emocji komplant się wyłacza, a tu nagle gruby stary transwestyta, chata cła w śmieciach oktore sie pan nie potykał ze wzgledu na komplanta, który odpowiednio kierował pana nogami żeby sie nie potknac, wybiega pan na ulice zanim panu sie komplant spowrotem załączy dostrzega ogólny syf w całym mieście, cpunów i żebrakow ktorzy wyzbyli sie tego “śmiecia”.
    Jak widze ile moich rówiesnikow ma problemy z komunikowaniem sie z ludzmi w realnym swiecie to az sie boje pomysleć co dopiero nadejdzie
    OH GOD WHY?!

  6. flamenco108 Says:

    “Człowiek bez komplanta będzie jak analfabeta w bibliotece, istotna część rzeczywistości pozostanie dla niego niewidzialna: wyświetlane w powietrzu menu w restauracji, opisy przycisków windy, panele sterujący wszelkimi urządzeniami w przestrzeni publicznej, ceny w sklepach, sygnalizacja świetlna… można by wyliczać w nieskończoność. Rozwiązania te z pewnością wejdą w życie, ponieważ będą wielokrotnie tańsze od swoich fizycznych odpowiedników.”

    Prawdopodobnie tak będzie. Ale jeżeli komplant jest wszczepiany operacyjnie, to jak załatwić:
    1. Podstawowy problem współczesnego biznesu, czyli stałą wymianę komplantu na “nowsze” generacje, co zagwarantuje producentom stały dochód.
    2. Możliwość wymiany komplantu, kiedy pojawi się naprawdę nowsza generacja, bez czego nie ma mowy o odbieraniu nowszej generacji AR.
    3. Możliwość rezygnacji z danego komplantu na rzecz innego.

    Parę innych problemów ze sformułowaniem “operacyjnie” zostało tu pominiętych.

    Ale opisany przez Ciebie w Marsie komplant podoba mi się z innego powodu: rewolucja w komunikacji. Nie tylko gadanej, ale i komunikacji mięsa z pkt A do pkt B. Np. ja mam silną tendencję do tycia, ale nie lubię się ruszać, bo od tego się pocę. Uruchomię program “czytam książkę w fotelu”, który pokieruje moim ciałem przez Las Kabacki na piechotę, truchcikiem - ciało się wzmocni, a ja nic nie poczuję. Tylko na końcu będę spocony, nie wiedzieć czemu, ale od tego będę miał program “Young Spice”…

  7. Mateusz Says:

    @flamenco108

    Może w mózgu znajdzie się jakiś “odbiornik”, a komplant który miałby być wymieniany na nowszy znajdzie się w innym miejscu(gdzieś przy ciele)? Poza tym przy tak zaawansowanej technologii, gdzie już nic nie będzie do ulepszenia można będzie ewentualnie wprowadzić opłaty za korzystanie, albo dodatkowe “aplikacje”?

  8. Rafal Kosik Says:

    @flamenco108: W przypadku takiego małego bździdła, które przy masowej produkcji będzie prawdopodobnie ksztowało poniżej 1 USD (a wszczepienie tysiąc razy więcej), business będzie tak zorganizowany, by zarabiać na sofcie i „rozwiązywaniu problemów”.

  9. szary Says:

    Przedstawiona wizja jest bardzo prawdopodobna. Rozwiązania będą najpierw przetestowane w armii, potem w przemyśle pornograficznym, potem trafią pod strzechy.

    Pytanie tylko czy nasza cywilizacja „zachodnia” dotrwa do tego momentu. Kraje, które byłyby w czołówce takiego postępu starzeją się w strasznym tempie ( np. Japonia). W innych rolę techników musieliby przejąć niezbyt dobrze traktowani imigranci. Ludziom wychowanym w dobrobycie nie za bardzo chce się pracować w zawodach wymagających ubrudzenia rąk. (np. Francja). Co prawda jest jeszcze blok poradziecki, ale nam tez się już nie chce jak się chciało 10 lat temu. Dzieciaki wolą studiować marketing-zarządzanie lub psychologie niż cos konstruktywnego.
    Ja nie wartościuje, czy przez Pana opisany postęp byłby dobry lub zły. Chodzi mi o to, że może być tak, ze nie będzie kim.

  10. Fanka Says:

    Coś takiego jak “komplant” może nas całkiem rozleniwić: do szkoły będziemy chodzić będąc w domu, na łóżku, albo do sklepu będzie chodziło coś na kształt… nawet hologram nie pasuje… wytworzona z nieistniejących atomów istota kształtopodobna do nas. Niedługo pewnie wymyślą też lekcje przez internet, przyjaciół będziemy spotykać tylko na serwerach, jeśli biznes będzie nr1 jeśli chodzi o Naukę. Będzie tak, jak w Oranżenadowym Świecie, do którego trafili Felix, Net i Nika: “Nie widzę cię, bo nie masz implanta wszczepionego do rdzenia mózgowego. A jeśli komplanty wejdą w obieg jakiś staruszek ze skrzekliwym głosem będzie drugim Bradem Pittem! Bo jeśli wszystko będzie stworzone cyfrowo… No chyba wiadomo

  11. Samantha Says:

    W sumie, wszystko to Pan już opisał w Felixie…
    I coś czuję, że za parę lat będzie Pan znanym przepowiadaczem przyszłości…

  12. Laura Says:

    Czy ktoś wie co się stało z blogiem Mańka? I czy pisali tu już jego użytkownicy?

  13. wisznu Says:

    nikt jeszcze nie wspomnial o hakerach. Przeciez przy pomocy takiego shackowanego implanta mozna chocby zabic czlowieka - wymazac mu z rzeczywistosci urwisko, samochod…

  14. szary Says:

    @ wisznu

    w prostszej wersji, prowadzi do innego sklepu niż chciałeś i powoduje że kupujesz masło zamiast mydła… :)

  15. Rafal Kosik Says:

    O hakcowaniu komplanktów i wszelkich konsekwencjach tego pisałem dziesięć lat temu w Marsie.

  16. cleevleen Says:

    Na czytałam w Świecie Wiedzy, że już testują takie soczewki z mikro antenką, więc jest to już bardziej rozwinięte niż się wydaje.

  17. szary Says:

    tak a’propos -pięknie zrealizowana wizja:
    http://vimeo.com/46304267

  18. Ufolu Says:

    Jako kosmita myślę że takie komplanty nie są ani dobre ani złe. To znaczy są z pewnością użyteczne ale nie można przesadzać. Byłem na paru planetach gdzie mieli coś podobnego do komplantów i większości świetnie się powodziło choć z co którymś miejscowym trudno się było dogadać. Ale słyszałem o jednej cywilizacji która zupełnie się zgubiła i zapomniała w tym swoim wirtualu. Kontakt się z nimi urwał bo nawet jak się podłączysz do ich sieci to oni chcą gadać wyłącznie o grach, stronach internetowych i takich tam. Jak chcecie pogadać to wpadnijcie na mojego bloga. Blog ufolu.

    { ooo }
    \__/

  19. Kazi Says:

    Porównanie do smartfonów jak najbardziej na miejscu - ta technologia pokazuje idealnie nową rzeczywistość.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).