Recenzja Marsa na Qfancie

Mars„Mars” wciągnął mnie bez reszty. Język, jakim operuje Rafał Kosik, jest barwy oraz bardzo przystępny, dzięki czemu kolejne strony przewraca się z wypiekami na twarzy. Przyznam, że z czytania czerpałem olbrzymią przyjemność, a przy tym moja wyobraźnia miała duże pole do popisu. Na szczególną uwagę zasługuje marsjańska sceneria, miasta pośród ogromu pustyni. Zastanawiający jest także cyberpunkowy klimat, szczególnie ten panujący w czasach, kiedy Mars stoi już jedną nogą w grobie. „Mars” to książka, która wciąga, zachwyca wnętrzem, a później skłania do głębszych refleksji. (więcej na qfant.pl…)


Udostepnij
Glodne Slonce

6 Responses to “Recenzja Marsa na Qfancie”

  1. pisarz Says:

    Okej. Pierwszy.

  2. Net Bielecki Says:

    Drugi xD
    Ciekawe ciekawe. Mnie wciąga tak FNiN.

  3. Nika Clevleen Says:

    Jest taka sprawa do Pana Kosika: piszę taką jakby książkę (choć nie wiem, czy będzie aż tak gruba, żeby zasłużyć na miano książki) i potrzebuję do fragmentu”coś w ten mroczny deseń” powiedzenie “coś w ten deser”. Wiem, że Pan mi nie pozwoli tego wykorzystać, ale zapytać można.

    Impreza pomału rozkręcała się. Andżelika znów podeszła do okna. Nie miała ochoty tańczyć do rocka zmieszanego z heavy metal. W ogrodzie nic nie było widać. Nagle zza krzaka rosnącego w ogródku wyszedł… zielony kot! Andżela krzyknęła. Lidka i Inès podbiegły do niej.
    - Andżelika, co się stało ? Widziałaś ducha ? - zapytała z nadzieją Lidka.
    - Prawie. Pamiętasz zielonego kota, o którym ci dzisiaj opowiadałam ?
    - Tak, pamiętam. Co z nim ? - znowu zapytała Lidka.
    - Wydawało mi się przez chwilę, że go widziałam !
    - Eeee… Myślałam, że zobaczyłaś ducha, upiora lub coś w teń mroczny deseń. Ale zielony kot……………. Codzienność.
    - Ale o co chodzi z tym zielonym kotem ?! - zapytała zdezorientowana Inès. - O co chodzi ?!
    Andżela w siększym skrócie opowiedziała historię zielonego kota. Zaintrygowana Inès stwierdziła:
    - Chciałabym zobaczyć tego zielonego kota. Narysujesz go?
    - Widziałam go tylko przez chwilę, więc nie dam rady go narysować. Chociaż… Zdaje mi się, że kiedyś już go gdzieś widziałam.
    - Chodź, zobaczymy z drugiej strony domu, może tam będzie – zaproponowała Lidka.
    - Goog idea! - pochwalila ją Inès.

    Jakby co, Lidka jest wzorowana na postaci prawdziwej (jej styl i chłopak).
    Nika Clevleen

  4. Nika Clevleen Says:

    Czy ma Pan jakieś zastrzeżenia do tego fragmentu i jeżeli tak, to powie mi Pan jakie i jak je poprawić?

  5. hm Says:

    Hmm, odzew ;>

  6. Rafal Kosik Says:

    A, sorki. Fragment jest za krótki, żeby go ocenić. Jedyna uwaga, jaka przychodzi mi do głowy to to, że rysowanie zielonego kota nie ma sensu, bo każdy wie, jak wygląda kot a wyobrażenie go sobie w kolorze zielonym nie jest trudne.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).