Przepraszam, z pani psa coś wypadło

Psie kupy w mieście to problem jednocześnie przyziemny i przykry, ale również socjologiczny. To jedna z naszych brzydkich cech narodowych – wysypywanie śmieci za płot. Podrzucenie problemu komuś innemu w polskiej mentalności równa się rozwiązaniu problemu. Przecież ta kupa sama nie zniknie. Albo ktoś w nią wejdzie, albo ktoś ją będzie musiał ją uprzątnąć. Większość ludzi sądzi, że ktoś inny powinien coś z tym zrobić; albo udaje, że nie widzi, co zrobił ich pies; albo gówno to symbolizuje jego wiarę w wolność jednostki… etc. Sprowadza się to do tego, że chodniki i trawniki zamieniły się już dawno w pola minowe.

Tłumaczenie wygląda często tak: płacę podatek za psa, więc nie obchodzi mnie, co z mojego psa wylatuje. Ktoś powinien coś z tym zrobić. Tylko jak by to miało niby wyglądać? Nie wyobrażam sobie patroli sprzątających dwa razy dziennie wszystkie warszawskie ulice. Nie wiem, kim są ludzie, którzy wyprowadzają psy koło mnie na chodniki wzdłuż szeregu domków jednorodzinnych, gdzie przez 500 metrów nie ma ani kawałka trawnika, ale wiem, że raz na dwa tygodnie znajduję kupę dokładnie w mojej furtce. Kobietę, która chodzi z psem tą trasą widziałem wiele razy, ale dopiero teraz udało mi się ją uwiecznić na fotografii w kilkanaście sekund po dokonaniu czynu wydalniczego. Jej pies zrobił kupę przed furtką mojego sąsiada. Zwróciłem jej uwagę. Oburzyła się, że przeszkadzam jej w spacerze. Kupa? I co z tego, że kupa? No przecież psy srają. Normalne. W czym problem?

Co ciekawe, faceci reagują znacznie lepiej od kobiet. Trzech panów już przyuważyłem i zwróciłem im uwagę. Grzecznie przyjęli ode mnie torebkę i sprzątnęli, choć, jestem pewien, że nie zmienili swoich zwyczajów. Przepraszam, z pani psa coś wypadłoCo najwyżej do spacerów z psem wybierają inną uliczkę. Ta pani, którą przyłapałem na gorącym uczynku srania psem, zareagowała agresywnie. Dlatego jej zdjęcie właśnie zamieszczam, licząc się z możliwymi konsekwencjami. Chociaż właściwie za co miałbym mieć wytoczony proces? Za ujawnienie wizerunku osoby łamiącej prawo i uciekającej? Tak, czy inaczej zaryzykuję.

Ciekawa jest postawa starszych ludzi. Podczas rozmowy ze wspomnianą wyżej panią od psiego gówna, pojawił się pan koło sześćdziesiątki, który mnie zrugał i powiedział, że jeśli się czepiam psiej kupy, to powinienem też ścigać tych, co rzucają papierki po cukierkach i tłuką butelki pod śmietnikiem. Sens tej wypowiedzi był taki, żebym się odwalił od kobiety, bo nic złego nie zrobiła. Co więc ma zrobić człowiek, który widzi kogoś srającego psem przed furtką sąsiada? Może wezwać straż miejską, która przyjedzie po pół godzinie. I co? Zrobią testy DNA kupy, żeby stwierdzić czyj to pies? Musiałbym tę panią ubezwłasnowolnić, czyli fizycznie przytrzymać do czasu przyjazdu straży miejskiej. Przecież tego nie zrobię.

Miałem późną jesienią podobną sytuację z kolesiem, który rozklejał ulotki na przystankach. Przykleił reklamę czegoś tam dokładnie na tabelce rozkładu jazdy (na tej plastikowej szybce chyba lepiej się trzyma), więc zerwałem ją od razu. Zauważył to i powiedział, że zaczeka, aż odjadę autobusem i wtedy naklei ponownie. Przetrzymałem go z przykrą świadomością, że to niczego nie zmienia, bo czas kolesia rozklejającego ogłoszenia na przystankach wart jest o rząd wielkości mniej od mojego. Ludzie w moim wieku udawali, że niczego nie widzą, natomiast dwaj panowie pod sześćdziesiątkę wzięli zaklejacza w obronę. Zapewne w imię idei, że nie należy się interesować tym, co ktoś inny robi. Może to brutalne, co powiem, ale wierzę w to, że w Polsce coś na poważnie zacznie się zmieniać, kiedy wymrze pokolenie budowniczych socjalizmu. Nie chodzi mi ludzi, którzy w ogóle żyli w socjalistycznej Polsce, tylko o tych, którzy w nią wierzyli. I którzy wierzą w nią do dziś.

Staram się nie czepiać ludzi. Powtarzam sobie, że moim zadaniem jest obserwowanie i analizowanie, działanie na innej płaszczyźnie. Mam pracować słowem pisanym, zmieniać świat literaturą, kształtować poglądy, a nie szarpać się z właścicielami jamników… Czasem ciężko się jednak powstrzymać… Znajomy odgrażał się, że stworzy blog „gówniarze/gówniary”, gdzie będzie publikował zdjęcia właścicieli przyzwalających na psie ekscesy. W sumie, mam dla niego pierwsze zdjęcie. Tam będzie je mógł umieścić bez paska anonimizującego.

W Europie Zachodniej problem w zasadzie nie istnieje. Gdzie nie byłem, normą jest sprzątanie po psach, w extremalnych przypadkach (Monaco) aż do wycierania psich szczyn z trotuaru. Wiem z własnego doświadczenia, że sprzątanie po psie nie jest trudne technicznie. Kupy Cabana (naszego psa) sprzątamy regularnie, bowiem on załatwia te sprawy na naszym małym prywatnym ogródku, również z upodobaniem wybierając miejsce tuż przed furtką. To naprawdę nie jest trudne, zebrać psią kupę w torebkę i wyrzucić ją do najbliższego śmietnika.

Zdaję sobie sprawę z tego, że większość czytelników tego textu najpewniej nie sprząta po własnym psie. Nie napisałem tego artykułu po to, by kogoś obrazić, ale by zwrócić uwagę na pewien śmierdzący problem, w którym wszyscy tkwimy.


Udostepnij
Glodne Slonce

32 Responses to “Przepraszam, z pani psa coś wypadło”

  1. medar93 Says:

    BRAWO! nareszcie ktoś rozpisał się porządnie na ten temat!

    jestem też pierwszy na liście tych co oczekują tego blogu gówniarzy i gówniar i proszę Pana o przesłanie mi linku jak najszybciej po jego powstaniu! :) no chyba, że go pan opublikuje, to wtedy jeszcze łatwiej :D
    też mam psa, dużego, który zostawia duże kupy. Zazwyczaj sra w lesie bródnowskim niedaleko mnie, więc nie ma problemu, ale jeśli zdarzy mu się coś walnąć na chodniku to mam zwyczaj sprzątnąć… popieram w stu procentach!!! :)

  2. Iza Says:

    TO JUŻ WIEM SKĄD WIZI??O SI? IMI? DLA KSIĄŻKOWEGO CABANA.
    JA MAM PSA (KIEDYŚ MIA?AM DWA, ALE DRUGI NIEDAWNO ZAGINĄ?), ALE ON MA SWÓJ, ŻE TAK POWIEM ‘’POKOIK'’ NA DWORZU I TAM JEST PE?NO JEGO KUP. CZASAMI AŻ CI?ŻKO KO?O TEGO ‘’POKOIKU'’ PRZEJŚĆ, NIE ZATYKAJĄC NOSA.

  3. fan fnin Says:

    Co za hamstwo

  4. Rafal Kosik Says:

    Imię Cabana pochodzi od staropolskiego słowa oznaczającego “coś dużego” i nie ma nic wspólnego z jego zachowaniem w ogródku. Zresztą dowody jego bytności regularnie trafiają na kompost.

  5. Iza Says:

    Że to nie ma nic wspólnego z jego zachowaniem w ogródku to można się domyślić. Tu raczewj chodzi o wielkość samego Cabana

  6. Magda Says:

    Tez mam psa-labradora retrivera.Czarny.Jak smola.A ze mieszkam w mini-mikro-miasteczku,tuz przy lesie,wiec problemu nie ma.Ale fajny naglowek…Z pani psa cos wypadlo…

  7. Elladan Says:

    Powiem jedno - a to kupcia ^^

  8. MUUZ Says:

    Elladan… DOBRE… a to KUPCIA xD

  9. Rafal Kosik Says:

    Jeszcze jedno skojarzenie przyszło mi do głowy w związku z tym tematem. Podobna dyskusja musiała się toczyć w dziewiętnastowiecznych miastach Europy: Po co ta cała afera o kanalizację? Przecież problemu nie ma, bo są rynsztoki.

  10. WrocLoveMan Says:

    Wieśniaki poprzenosiły się do miasta i srają.

  11. Kerie Says:

    Dziwię się ludziom którzy wyprowadzają psy do lasu i twierdzą, że “nie ma tam problemu z kupami”. No sorry ale czy to duża dla was różnica zostawiać swoje śmieci na chodniku/trawniku czy też w lesie ? Kupa jest kupą, należy ją uprzątnąć zarówno po swoim psie zarówno z chodnika jak i z lasu.
    Jakoś nie widzę różnicy między wdepnięciem w kupę leżącą na chodniku czy też w lesie. A wy ?

  12. teleorg Says:

    No bez przesady z tym lasem. Las jest dla zwierzat, chodnik dla ludzi. Tam gdzie zwierzeta tam jest gowno, tam gdzie ludzie - nie powinno byc. Przeciez lesnik nie bedzie sprzatal po sarnach i dzikach :)

  13. NIXin Says:

    Kerie: Zgodziłbym się, ale to zależy od “ostentacyjności” takiego działania. Kupa to bardzo dobry nawóz i jeżeli nie jest zostawiona na ścieżce po której chodzą ludzie to IMHO ma prawo się znaleźć w lesie. Krótko mówiąc - tam gdzie chodzą ludzie - nie powinno być kup (i nie ważne czy to las, czy nie).

  14. Majk Says:

    Świetnie. Ostatnio co raz więcej się o tym mówi i to dobrze… bo mimo że w mistach np takiej gdyni pojawiły się automaty na “sprzęt” do sprzątania po swoim kudładym Smrodzie to ludzie i tak maja głęboko całą tą sprawe.

  15. Páll Ævarsson Says:

    Z tym sprzątaniem po swoim pisaku nie widzę jakiegoś problemu. Tak ciężko na spacer wziąć torebkę foliową? Będąc we Florencji wychodząc z psem siostry właśnie tak się robiło. Jeśli chodzi o las, to popieram NIXina. Ja zawsze swojego psa puszczam luzem tam, gdzie nikogo nie ma (las, nad Bugiem..) i pobiegnie gdzieś “w krzaki” załatwić się, a nie na drodze.

  16. vkx Says:

    No nie zgodzę się z tym, że problem na zachodzie praktycznie nie istnieje. Bo istnieje i szczególnie uwidacznia się w dużych miastach - Paryż, Londyn, Dublin. Szczególnie na osiedlach/dzielnicach gdzie nie ma zieleni ludzie z bloków wyprowadzają psy na chodniki i mają wywalone na jakiekolwiek sprzątanie - ostatnio mieszkałem 3 miesiące w Paryżu i nie widziałem, żeby ktokolwiek sprzątał po swoim pupilu… Idąc rano do metra musiałem zawsze omijać psie kupy… Fakt, że wieczorami służby porządkowe czyściły te chodniki, ale co z tego, skoro rano i tak było nasrane (jedyny pozytyw był taki, że nie było kumulacji psich odchodów).

  17. xuj Says:

    Kupa Cabana?!?:D

    A myślałem że to w Rio de Janeiro :D

  18. erep Says:

    http://pomoz-polsce.pl/ ePolska cię potrzebuje!

  19. woocash Says:

    A propos czepiania się, mnie ostatnio zaskoczyła inna sytuacja.
    Poczta, maszynka z numerkami. Kolejka.
    Przychodzi mój numerek, podchodzę do okienka a tam starszy pan z tym samym numerkiem co ja. Pani w okienku pyta się, to z nas oszukuje i ma stary numerek, patrząc wymownie na mnie (pewnie z racji wieku). Facet wygląda na lekko zmieszanego a ja kątem oka widzę, że ma numerek z datą z wczoraj. Najlepsze było jednak to że jakaś stara raszpla stojąca w okienku obok rzuciła: “to ten młody, widziałam jak podnosił numerek z ziemi”. Czyli jawne kłamstwo i robienie mi kuku, chociaż ja tej kobiecinie nic nie zrobiłem.
    Niesamowite.

  20. boooo Says:

    tez mam psa. mieszkam w bloku, z psem sie wychodzi (co prawda nie ja, bo przez 5/7 dni w tygodniu mieszkam w innym miescie) dwa razy dziennie na dlugi spacer (srednio 2 godziny) do lasu, poza tym na polane za blokiem zeby sie zalatwil. szczescie mamy takie, ze pies jest niesamowicie wstydliwy, ze aby sie zalatwic, musi sie schowac glebooooko w las, za drzewami i krzakami, tak ze go nie widac, a co dopiero jego odchody znalezc ;) kiedys rodzicielka byla z psem w lesie wlasnie i spotkala pana z jamnikiem. jamnik bezpardonowo zalatwil sie na samym srodku sciezki, rodzicielka zwrocila wlascicielowi uwage, w zamian uslyszala “a pani pies to pewnie taki madry i w krzaczki chodzi”, w tym momencie moj pies uciekl gleboko w las, zeby sie zalatwic. facetowi zrobilo sie glupio i sprzatnal xD

  21. m Says:

    Brawo popieram. Kiedyś słyszałem o gościu, który szpikował jakieś psie żarcie i zostawiał na trawnikach. Dla psów bez kagańców, bez smyczy. Może jakiś psi laksigen ;-)

  22. xyz Says:

    Z tym “nieistnieniem” problemu w Europie Zachodniej to przesada. Dla mnie największym pod tym względem szokiem był elegancki deptak w jakimś miasteczku w Luksemburgu (a może w Belgii), który był wręcz usiany psimi kupami. Tylu kup nie widziałem nigdy wcześniej i nigdy potem, a mieszkam w Polsce.

  23. Daria Says:

    Ale w tym sęk, że kupy psa nie można wyrzucić do najbliższego śmietnika (to tak jakby ludzkie odchody lądowały na wysypisku śmieci), przynajmniej w polsce, tylko trzeba się przebiec i poszukać najbliższego przeznaczonego na psie odchody. Sprzątam po moim psie, bo brzydzą mnie kupy na chodnikach, skwerkach itd. Ale samorządy miast powinny właścicielom psów zapewnić odpowiednie pojemniki na odchody pupili.

  24. Trz. Says:

    Ostatnio przygarnąłem psa, ale obok mnie nie ma za dużo trawników. Wdepnięcie w kupę potrafi zepsuć humor, więc pomyślałem, że będę sprzątał, bo sam bym tego oczekiwał. (Wtrącę: już 2 razy wdepnął w czyjąś kupę sprzątając swoją psią). Używam do tego specjalnych narzędzi: dłoni i niedziurawych worków dowolnego pochodzenia (np. jednorazówki po bułkach czy chlebie); piszę dla tych, którzy mają opory.

    Za niesprzątanie po psie są kary – np. 500 zł w moim mieście, choć wlepiona dopiero jeden raz (!?). Ale wyrzucanie psich kup do śmieci komunalnych też jest karalne.

    Wybrałem, że zgodniej z sumieniem będzie mi przyjąć karę za zaśmiecanie, niż za zasranie. O koszach na psie kupy tylko czytałem w gazecie, nie widziałem ani jednego.

    (PS: Rafale, tej pani pstryknij nową fotę, jak jek pies się wypina i prześlij do Straży Miejskiej albo przyklej na kilku słupach)

  25. ?ukasz Says:

    Przykład podobnych donosicieli http://www.ultrasonline.com/ref/unter/

  26. sic000 Says:

    Duży +!! Świetna postawa, jestem za.

    Ja np. nie posiadam psa (kiedyś takowego zwierza chodowałem) bo zdaję sobie sprawę, w przeciwieństwie do większości społeczeństwa, że to duża odpowiedzialność. Na tą odpowiedzialność składa się między innymi sprzątanie po czworonożnym przyjacielu. Wniosek: nie chce ci się schylić po “ciastko”? Nie bierz psa na utrzymanie…

    Pozdrowienia dla myślących i odpowiedzialnych

  27. Pies Says:

    Świetny artykuł w Szczecinie prowadzę taką akcje “posprzątaj po swoim pupilu”
    więcej info na: www.psiekupy.bloog.pl oglądajcie. Pozdrawiam.

  28. Pies Says:

    OGLĄDAJCIE NA: WWW.PSIEKUPY.BLOOG.PL

  29. Rafal Kosik Says:

    Zastanawiam się, co szkodzi psia kupa w koszu na śnieci. Te śmiecie jadą na wysypisko, gdzie dzięki jakimkolwiek odpadom organicznym może rozpocząć się powolna rekultywacja górki śmieciowej. Mówię o perspektywie kilkudziesięciu lat, ale to jednak chyba ważne.

  30. Anna Pieńkowska Says:

    Dzień dobry,

    Przesyłam informacje o rozwiązaniu dla problemu psich odchodów. Realizowany jest nowy projekt miejski, który umożliwia firmom i przedsiębiorstwom prywatnym przeniesienie reklam na woreczki na psie odchody. Nasza firma zajmuje się projektowaniem graficznym, produkcją i dystrybucją do mieszkańców miast pomarańczowych woreczków w rolkach. Dzięki zamieszczanym reklamom woreczki są dostępne za darmo w miastach, więc pieniądze podatników można przeznaczyć na inne cele, a firmy prywatne mają PR, CSR i reklamę komercyjną. Działamy już we Wrocławiu, projektem jesteśmy w stanie objąć wszystkie miasta w Polsce, toteż potrzebujemy dotrzeć do mieszkańców i przedstawicieli firm w miastach. Jeśli zaciekawił Pana temat, serdecznie zapraszam do kontaktu. (więcej również na www.kuponsponsorowany.pl)
    Pozdrawiam,
    Anna Maria Pieńkowska
    +48 602 324 728
    amp@afair.pl

  31. Edwin Says:

    No właśnie psie kupy swego czasu były plagą trawników i chodników, całe szczęście że to się na przestrzeni lat nieco zmieniło, może nie do poziomu, który sprawiłby że jest bardzo czysto, ale zmienia się na lepsze. Ja sam używam takich torebek: http://eko-asklepios.pl/sprzatanie-po-psach-kosze-na-psie-odchody-torebki-woreczki-dystrybutory-psie-stacje/torebki_na_psie_kupy_animals/ i zachęcam wszystkich aby sprzątlai po swoich psach bo dzięki temu będzie nam się wszystkim żyło lepiej a nie jest to wstydliwe.

  32. Diana_1978 Says:

    eh tam, kupa psa na ulicy to jeszcze pikuś. u nas jest sąsiad z 3 psami, które… nie wychodzą na spacery!!!! :((( niestety wszystko robią w domu i smród na klatce jest okropny :( to blok spółdzielczy sąsiad płaci czynsz i naprawde nic mu “nie są w stanie” zrobić:( a my mamy katorgę. ktoś miał podobnie tylko z kotami: http://www.eporady24.pl/smrod_na_klatce_uciazliwy_sasiad_co_robic,pytania,4,55,4695.html i niby można iść do sądu, już to widzę u nas. :((

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).