Powstanie ‘44

Kilkanaście lat temu na prośbę kumpla oprowadzałem po Warszawie wycieczkę studentów z Hiszpanii. To byli jego znajomi, bo kumpel, w latach osiemdziesiątych jeszcze, wyemigrował do Hiszpanii. Odwiedziliśmy dwa kluby (bo tylko dwa wtedy znałem) i przespacerowaliśmy się nocą po Śródmieściu. Były to jeszcze czasy, kiedy po 22:00 stolica wyglądała, jakby ogłoszono zaciemnienie przed nalotem. Może to mi nasunęło temat, który w postaci opowieści łamanym angielskim przekazałem moim podopiecznym. Opowiedziałem im historię Warszawy w czasie drugiej wojny światowej, ze szczególnym naciskiem na Powstanie. Powtarzałem kilka razy, że wszystko to wokoło było zburzone przez Niemców, że Niemcy zrobili z tego miasta wielkie gruzowisko etc. Potem dowiedziałem się, że ci studenci, owszem, przyjechali z Hiszpanii, ale co do jednego byli Niemcami. Studiowali po prostu w Barcelonie.

Przemyślenia mam z tego powodu dwa. Pierwsze, że jak zwykle strzeliłem faux pas, ale drugie (dotarło mnie po latach), że oni prawdopodobnie wcześniej nie słyszeli o Powstaniu. Mało kto na Zachodzie o nim słyszał. My sami, a ściślej mówiąc – nasi komuniści, wiele lat pracowali nad zniszczeniem legendy powstania, a nawet nad fizyczną eliminacją jego bohaterów.

Niepodległa Polska istnieje od dwudziestu lat, a w sprawie postrzegania Powstania niewiele się zmieniło. Są obchody, przemowy, zmiany wart, wieńce, znicze, kolorowe pierdy… To się nie sprawdza, jak w TV jest sto kanałów. Założę się, że nikt by nie zauważył, gdyby Prezydentowi Kaczyńskiemu podmieniono text przemówienia na zeszłoroczny, już raz odczytany. Prezydent musi strzelić smutną gadkę, smutna ceremonia musi się odbyć. To ważne, ale niekoniecznie wystarczające, by zainteresować kogoś, kto nie był wcześniej zainteresowany. Jest Muzeum Powstania, jest wybitna płyta grupy Lao Che i jest… Kanał Andrzeja Wajdy sprzed prawie pół wieku. Bardziej znane na świecie jest powstanie w getcie, które zresztą jest standardowo mylone z Powstaniem Warszawskim (niczego nie ujmując temu pierwszemu).

Myślę, że pierwszym punktem w planie zmiany tego stanu rzeczy powinno być nabranie dystansu do sprawy. To trudne, ale konieczne. O Powstaniu powinien być nakręcony film w klimacie Black Hawk Down, czy nawet, przepraszam wszystkich, Indiany Jonesa. Bez tego możemy zapomnieć o zainteresowaniu tematem polskiej młodzieży, o widowni zachodniej nie wspominając. Powstanie jest też wymarzonym tematem na grę komputerową i gra taka dawno by powstała, gdyby nie to, że inwestor jest zazwyczaj zagraniczny i nie bardzo czai klimat.

Jest jednak światełko w tunelu. Hardkor 44 wydaje się dobrym pomysłem na modernizację, nowoczesną mitologizację Powstania. Tomek Bagiński jeszcze nie wie, jakie baty zbierze od środowisk tetrykotwórczych za obrazę dosłowności pamięci. Jeśli projekt się powiedzie, w co nie bardzo wierzę, ale za co jednocześnie trzymam wszystkie cztery kciuki, to będzie to pierwsza szansa na pokazanie tego wydarzenia za granicą, gdzie tylko i wyłącznie popkultura ma szansę przebić się do zbiorowej świadomości.

Sam od dłuższego czasu przymierzam się do umieszczenia akcji kolejnego tomu Felixa, Neta i Niki w realiach Powstania Warszawskiego. Odsuwam to na później, mam opory, bo wiem, że to karkołomny plan. Nie obawiam się krytyki, tylko tego, że zwyczajnie polegnę na temacie. A to by była już przykrość podwójna.

P.S. Text ten napisałem i opublikowałem, siedząc w Londynie.


Udostepnij
Glodne Slonce

23 Responses to “Powstanie ‘44”

  1. Janek Says:

    Dawno mnie tu nie było wiele się zmieniło od tego czasu, ale jak widze blog nadal sprawnie funkcjonuje. Bardzo się z twego powodu cieszę. Co do Powstania Warszawskiego to myśle, że jest się czym chwalić mimo tego, że zostało stłumione(zresztą jak każde powstanie wzniecone przez Polaków). Panie Rafale nie wiem czy słyszał p0an o tym, że prezydent Lech Kaczyński chce, aby rocznica PW stała się swiętem narodowym. Co pan o tym uważa?
    Pozdrawiam
    P.S Jak tam pogoda w Londynie?

  2. ktośtam Says:

    Nie HardCore 44, a HardKor 44 :)

  3. Rafal Kosik Says:

    Poprawione :)

    A w Londynie jak zwykle słońce. No, wczoraj trochę lało. Nigdy jeszcze nie widziałem tu mgły.

  4. fritz Says:

    Powstanie Wielkopolskie to pies?? A dzień 1 sierpień świętem powinien być.

  5. Karol Says:

    Ja też trzymam wszystkie cztery kciuki za Hardkor 44 (swoją drogą, czy to się poddaje deklinacji?), ale po powyższej zapowiedzi również za Fnina w czasach powstania. :)

  6. Rafal Kosik Says:

    A jeszcze co do święta, to mam mieszane uczucia. Kolejny wolny dzień, kolejny długi weekend. Nie wiem, czy nas na to stać.

  7. fritz Says:

    1 sierpnia nie będzie dniem wolnym!!!

  8. BERYL Says:

    Ludzie czy wy zdajecie sobie sprawę czym było powstanie warszawskie! Masakra, ludobójstwo, hekatomba tylko te słowa w pełni oddają to co wydarzyło się w Warszawie w sierpniu i wrześniu 1944. Co my właściwie podziwiamy. Jak dowództwo AK kazało kilkunastom tysiącom ludzi uzbrojonych ludzi w karabiny, pistolety, granaty ręczne i butelki z benzyną, stanąć do wali z regularnym wojskiem niemieckim dysponującym samolotami, czołgami i ciężką artylerią. Niemcy wybili większość z nich a do tego wymordowali przy okazji 180 tyś osób cywilnych. W ciągu ostatnich paru lat tę ranę czci się z dziwną nabożnością. Przecież świętowanie porażek jest chore. Czy ktoś z was internauci zna kogoś kto obchodzi rocznice oblania matury, albo zwolnienia z pracy? Owszem należy uczcić pamięć pomordowanych, ale nie robić z tego narodowego święta, ani tym bardziej stawiać na piedestale ludzi przez których doszło do tej tragedii.
    Żeby tego było mało planuje się jakieś hucpiarskie filmy- Hardkorr 44- który ma sławić przed światem naszą narodową klęskę i dowdy głupoty ówczesnych ludzi

  9. Ziuta Says:

    Cóż…
    Francja co roku świętuje wyłamanie drzwi w miejskim więzieniu i ścięcie legalnej głowy państwa
    Izrael ma dzień pamięci holocaustu. Buczą syreny, ruch na ulicach się zatrzymuje.

    więc chyba nie odstajemy od średniej światowej?
    Poza tym, wszystkie nasze dotychczasowe święta są optymistyczne. Konstytucja 3 maja, Niepodległość, pobicie bolszewików 15 sierpnia. Nawet święta religijne są wesołe. Postronny mógłby pomyśleć, że jesteśmy zdziebko najarani.

    Rafał Kosik: ciekawy pomysł, tylko że w ten sposób podbierasz pomysły kilku innym autorom. I bądź tu oryginalny. Przy okazji, muszę w końcu wziąc się za Feliksy.

  10. Rafal Kosik Says:

    @Beryl: Bardzo jednoznacznie to widzisz. Mniej więcej tak to przedstawiała propaganda komunistyczna. ?atwo jest oceniać przeszłość, mając naszą wiedzę. Do dziś fachowcy spierają się, czy Powstanie miało szanse na powodzenie. Skoro dziś nie jesteśmy tego pewni, dysponując odtajnionymi informacjami wszystkich stron, to wyobraź sobie, jaki obraz sytuacji musiało mieć dowództwo AK.

    Dowództwo nie wiedziało np., że Rosjanie nie udostępnią swoich lotnisk brytyjskim samolotom wykonującym zrzuty broni dla Powstańców. Nie mogło też wiedzieć, że Rosjanie będą strzelać do brytyjskich samolotów, tym samym zmuszając je do przelotów nad terytorium zajętym przez Niemców. Gdyby nie to, Powstańcy zostali by dozbrojeni przed przejściem do defensywy. To tylko jedna sprawa, o której nie mogli wiedzieć dowódcy AK.

  11. BERYL Says:

    Panie Rafale z cały szacunkiem, ale nie liczą się intencje tylko skutki, a te były katastrofalne. Mnie jednak nie chodzi o oceną przeszłości, ale o sposób obchodzenia kolejnych rocznic powstania, który przypomina polityczny happening a nie poważne uroczystości mające upamiętniać pomordowanych. Czczenie klęski jako powodu do dumy, i wychowywanie na tym kolejnych pokoleń to droga donikąd.

    Normalne narody świętują zwycięstwa. Wspomniani przez pana Rosjanie sa dumni z tego że pokonali Napoleona czy Hitlera, a już na pewno nie z tego że Mongołowie podbili i na dwa stulecia zniewolili ich ojczyznę.

    Dziwi mnie i jednocześnie irytuje że nie obchodzi się w ogóle rocznic takich wydarzeń jak wojna polsko-bolszewicka czy powstanie wielkopolskie. A przecież bez tych zwycięstw 11 listopada byłby tylko kolejnym dniem w kalendarzu. Czytając dzież Charakternika Jacka Piekary dowiedziałem się o bitwie pod Parkanami, rozegranej po słynnej Odsieczy Wiedeńskiej. W bitwie tej z trzydziestotysięcznej armii tureckiej po starciu z wojskami Jana III Sobieskiego ocalało ledwie 600 żołnierzy, a straty Polaków wyniosły raptem 400 poległych. Takie wydarzenia powinno się świętować, pisać o nich książki, rysować komiksy, komponować piosenki czy wreszcie kręcić filmy. świętowanie porażek wzmacnia tylko martyrologię i cierpiętnictwo które zaniża poczucie wartości nas jako Polaków i wpędza w kompleksy wobec reszty Europy.

    P.S. Polecam jeszcze dwa artykuły osób co maja odmienne zdanie w tej materii:
    http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/3606/
    http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/3616/

  12. Rafal Kosik Says:

    Jednym z najważniejszych argumentów w obronie decyzji o rozpoczęciu Powstania jest analiza nastrojów Warszawiaków z tamtego okresu. Gdyby nie rozkaz, prawdopodobnie Powstanie i tak by wybuchło, ale składałoby się z nieskordynoiwanych oddolnych akcji.

    Nie zamierzam bronić tego poglądu. IMHO obchodzenie rocznicy Powstania nie ma na celu czczenia geniuszu dowódców AK, ale pamięć bohaterstwa zwykłych żołnierzy, którzy tym bardziej nie zastanawiali się nad tym, czy idą umierać za przegraną sprawę.

    Z czysto pragmatycznego punktu widzenia dziś wybór wygląda nastepująco: co się stało, to się nie odstanie, możemy więc albo przemilczać temat Powstania jako kolejnej niechlubnej narodowej klęski, albo świętować je, tak jak to robimy, budując kult narodu, który się nie dał zniewolić okupantowi.

  13. fritz Says:

    Widać Beryl że trybunę ludu czytasz do snu:)

  14. BERYL Says:

    @fritz

    Nigdy w życiu nie miałem trybuny ludu w ręku, a to z prostej przyczyny. Jestem ideowym konserwatystą i nienawidzę wszystkiego co jest na lewo ode mnie z komunizmem na czele. Wielu krytyków powstania warszawskiego ma prawicowe poglądy i doczepianie im etykiety komunistów jest po prostu głupie.

    Wracając do przeszłości. Polski ruch oporu to nie tylko Armia Krajowa. Była tez tak organizacja o dumnej nazwie Narodowe Siły Zbrojne. Bojownicy tej organizacji byli przeciwni wybuchowi antyniemieckiego powstania ponieważ zakończyło by się to narodową rzezią. Jak czas pokazał była to przytomna i trafna ocena. Niestety.

    P.S. Mnie oczywiście zależało na wywołanie dyskusji, konfrontacji stanowisk, niż przyjmowanie jakiegoś jedynie słusznego stanowiska. W sytemie demokratycznym po prostu tak wypada.

  15. Kasia Says:

    Felix, Net i Nika mieszkają w Warszawie. Przewija się ona przez wszystkie tomy - w niektórych jest jej więcej, w niektórych mniej. Dla Warszawiaków (mówię tu o rodzinach, których korzenie tkwią w Warszawie przedwojennej) Powstanie jest czymś szczególnym. Nie oceniam jego ideologicznej słuszności, to zupełnie inny, acz ważny temat, tylko myślę o tych, którzy w Powstaniu walczyli i ginęli. W mojej rodzinie było to kilkanaście osób. Chciałabym, aby dla mojego syna krzyż Virtuti Militari, zdjęcia i powstańcze legitymacje, które kiedyś odziedziczy, nie były tylko pustymi, starymi gadżetami.

    Myślę też o moim mieście, które jest takie paskudne dlatego, że kiedyś wystąpiło tu niezłe zagęszczenie bohaterów na kilometr kwadratowy. Myślę o tym, kiedy jestem w Krakowie, Paryżu, Pradze. Dziś mało kto wie, że Warszawa była pięknym miastem. Zgwałcona przez wojnę, odarta z godności przez komunistyczną odbudowę, spospolitowana tanią architekturą początków kapitalizmu. I kiedy jakiś nowy Warszawiak, który przyjechał tu zarabiać kasę, opowiada mi, jaka ta Warszawa brzydka, to mnie boli, tak fizycznie.

  16. Rafal Kosik Says:

    A co do zachwycania się klęskami narodowymi, to rzeczywiście nie jesteśmy w tym odosobnieni. Właśnie przypomniał mi się film Pearl Harbour.

  17. BERYL Says:

    Niech ktoś mi wskaże kraj w którym media tak uporczywie propagują klęski narodowe i zmuszają społeczeństwo do ich świętowania, i to w dodatku z użyciem kłamstw, mitów i przemilczeń. Obchody tych klęsk prowadzi się w sposób jarmarczny: koncerty, gry, zabawy, inscenizacje. Zamiast społecznej debaty lansuje się jedynie słuszna interpretację tej klęski a każdego kto ośmieli się publicznie przedstawić odmienne zdanie odsądza się od czci i wiary. Jeśli ktoś wskaże mi taki kraj dam sobie spokój.

    A co do Pearl Harbor albo wcześniejszego Tora, Tora, Tora- może kręcono je ku przestrodze, albo żeby przedstawić amerykański punkt widzenia tych wydarzeń. To że powstał jakiś film historyczny o porażce to za mało, aby mówić o jakimś zachwycie nad klęskami.

  18. Rafal Kosik Says:

    Nie ma jedynie słusznej interpretacji sprawy Powstania. Najlepszym dowodem na to jest ta dyskusja. Powstanie jest najbliższym nam wydarzeniem historycznym o tej skali, dlatego wzbudza tyle emocji. Bitwa pod Grunwaldem, czy Odsiecz Wiedeńska nie mają tej siły.

    A Amerykańskie kino stale serwuje nam katastroficzne wizje czy to fikcyjne, czy oparte na faktach.

  19. Karol Says:

    A film 300?
    A choćby Alamo, które niedawno było na Polsacie?
    To też czczenie klęsk? O pewnych rzeczach trzeba pamiętać.

    Byłem na obchodach wybuchu powstania na placu Krasińskich. Jestem młody, mam 17 lat i pewnie powinienem być znudzony i poirytowany nadętą formą. Nie jestem, bo to wcale nie jest tak jak Pan Rafał napisał :”Prezydent musi strzelić smutną gadkę, smutna ceremonia musi się odbyć.” Są uroczystości dla powstańców, bo oni ich potrzebują, jest więc apel poległych i gadki osobistości, ale są też uroczystości dla młodych np. świetny, poruszający koncert. Nie możemy odbierać powstańcom ich święta, ale trzeba dać coś młodym. Niech więc powstają filmy takie jak Hardkor 44, niech muzeum powstania zaprasza zespoły z zagranicy (bodajże rok temu była Apocalyptica), niech historia stanie się popularna, bo ludzie nie potrzebują skostniałych faktów, ale życia.

    Co do Warszawy, powiem, że jestem w niej zakochany, bo to moje miasto, mała ojczyzna i może dlatego lubię jej wygląd. Jestem zauroczony Krakowskim Przedmieściem, Placem Teatralnym, gdy wychodzę w nocy z opery i widzę iluminacje budynków, lubię mosty na Wiśle, Metropolitan sir Normana Fostera i wieżowiec Rondo 1. Wiem, że większość to postkomunistyczny syf, ale trzeba oddać sprawiedliwość, stolica pięknieje i pięknieć będzie, a choć nie jest miastem marzeń, to może będzie nim dla moich dzieci i wnuków. Od nas zależy, czy tak się stanie. Postarajmy się :)

    Na zakończenie dodam, że zawsze ogromnie wzrusza mnie godzina W, gdy wyją syreny i wszystko tak jakby na moment zamiera. Chwała bohaterom!

  20. Janek Says:

    Ja tam nie wiem jaki robić z tego problem. Gruzja miała ostatnio rocznice wybuchu wojny z Rosją i było dobrze nikomu to jakiejś krzywdy nie zrobiło. Dosyć ciekawa dyskusja widzę się wywiązała.

  21. Fannn Zuk Says:

    Panie Rafale najlepsza okazja do napisania przygod Felixa Neta i Niki w tle powstania wedlug mnie juz minela(nie obrazajac pana talentu)mianowicie w Teoretycznie Mozliwej Katastrofie.Chyba ze myslal Pan wtedy o tym ale zabraklo odwagi??

  22. Rafal Kosik Says:

    W ‘44 pierścienie już pracowały… ale nie uprzedzajmy faktów ;)

  23. Andrzej Says:

    Powiem tak:
    NSZ było przeciwne wybuchowi Powstania z tej prostej przyczyny, że mieli za słabe siły w Wa-wie i w razie zwycięstwa, nie liczyliby się u zwycięzców. Całe siły NSZ stanowił pułk im. Sikorskiego.
    A jeśli chodzi o Powstanie… prof. Bartoszewski ocenia decyzję jako dobrą, ponieważ gdyby do niego nie doszło, mogłoby dojść do lokalnych rozruchów, które mogły skończyć się jeszcze gorzej niż całe PW.
    Beryl, dramatyzujesz. Ilość zabitych cywili w PW jest oceniana od 100 do 250 tys.
    Natomiast ja Pearl Harbor oglądam, gdy chcę się z czegoś pośmiać, bo ten film jest potworny.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).