Postęp na przykładzie automatu biletowego ZTM

Automat biletowyPostęp to ogół zmian prowadzących do poprawy życia lub stanu rzeczy. W przypadku nowoczesnych technologii polega on między innymi na ułatwianiu obsługi i dostosowywaniu produktów do nowych warunków. Tak brzmi wersja dla idealistów, bądź też - jak kto woli - dla naiwnych. Poniżej wyjaśnienie zasady działania postępu na przykładzie procesu kupowania biletu 20-minutowego w dwóch warszawskich automatach biletowych: starym i nowym.

Automat starego typu

Automat nowego typu

Automat biletowy Automat biletowy

Automat starego typu wita nas ekranem wyboru. W automacie nowego typu zanim zaczniemy zakupy, musimy obejrzeć reklamę. Po kliknięciu przycisku na dole ekranu czekamy kilka sekund, nim reklama zniknie.

Automat biletowy
Automat biletowy Automat biletowy
Automat biletowy Automat biletowy
Automat biletowy Automat biletowy
Automat biletowy Automat biletowy
Automat biletowy Automat biletowy
Automat biletowy Automat biletowy

Na koniec, pod pozorem wyboru sposobu płatności, w nowym modelu pojawia się druga reklama, odwracająca uwagę od przycisków nawigacyjnych. Stary model po prostu drukuje bilet.

Automat biletowy

Zanim dostaniemy bilet, nowy model zalicza dziesięciosekundowy zwis. Prawdopodobnie przyczyną jest system operacyjny Windows ‘Brak Odpowiedzi’ Vista. W następnym modelu zwis zapewne zostanie zaprogramowany i wykorzystany do wyświetlenia następnej reklamy.

Automat biletowy

Zakup tego samego biletu w nowym modelu biletomatu wymaga dwóch kliknięć więcej i trwa prawie dwukrotnie dłużej niż w starym. Nowy, owszem, ma więcej funkcji, ale tę podstawową, czyli sprzedanie banalnego biletu, realizuje gorzej.

Postęp to ogół zmian prowadzących do poprawy życia lub stanu rzeczy. Owszem, ale z czyjego punktu widzenia? Dwa kliknięcia więcej i obejrzenie dwóch reklam nijak nie ułatwia życia klienta. ?aduje mu tylko do głowy dwa kolejne śmiecie (tu: reklamy telefonii Play i karty Citibanku). Dla klienta biletomatu to śmiecie, a dla reklamodawcy potencjalny zysk. Wynika z tego w prosty sposób, że postęp w przypadku warszawskich biletomatów poprawia stan rzeczy w jednej sieci komórkowej i w jednym banku. No i u operatora biletomatów. U klienta, dla którego w zasadzie jest przeznaczony ów automat, stan rzeczy się pogarsza.

Postęp w żadnej dziedzinie nie polega na poprawie życia lub stanu rzeczy użytkownika. Postęp polega na poprawie u tego, kto decyduje o postępie. Poprawa u użytkownika końcowego jest tylko efektem ubocznym, z którego producenci najchętniej by zrezygnowali. Nie mogą tego zrobić, bo nie pozwala im na to wolny rynek. Trwa więc nieustanna walka o to, by wyprodukować taniej, a sprzedać drożej. W ostatecznym rozrachunku liczy się tylko to, ile da się wydoić z klienta. Przy czym układ sprzedawca-klient powtarza się wielopiętrowo, bo producent biletomatów jest klientem u producenta ekranów dotykowych itd.

Jakiś czas temu zepsuła się tylna wycieraczka w moim Jeepie. Mechanizm kosztuje 800 PLN i tyle chciał za naprawę (wymianę) autoryzowany serwis. Stwierdziłem, że to jednak przegięcie i jeździłem z niedziałającą wycieraczką. Niedawno mały warsztat specjalizujący się w marce Jeep naprawił ja za 50 PLN. Rozebrali teoretycznie nierozbieralny moduł i po prostu usunęli zanieczyszczenia. Wycieraczka działa. Czym się kierowała korporacja Daimler-Chrysler podczas montowania do samochodu nierozbieralnego elementu? Na pewno nie chęcią poprawy życia lub stanu rzeczy u klienta. Kierowała się banalną chęcią zysku, bo przecież na samochodzie sprzedanym osiem lat temu można nadal dobrze zarabiać. A im bardziej samochód się psuje, tym większa poprawa stanu rzeczy u producenta. W nowszym modelu Jeepa element ten został dodatkowo ulepszony, tak że jest praktycznie nierozbieralny. Został tak zaprojektowany, by przy próbie rozmontowania ulegał zniszczeniu - łamie się zębatka.

Żyjemy w czasach kultu wzrostu. Najważniejszym wyznacznikiem stanu ekonomii danego kraju wciąż jest PKB (Przychód Krajowy Brutto). Jeśli PKB nie rośnie, zaczyna się panika. Jeśli jakaś firma nie zarobiła więcej niż w roku poprzednim, to znaczy, że źle się w niej dzieje. W USA ważnym wyznacznikiem stanu gospodarki jest również ilość sprzedanych aut. A niestety, żeby sprzedać komuś nowe auto, trzeba najpierw sprawić, by pozbył się starego. Postęp wymusza więc tworzenie bardziej wybajerzonych ale mniej trwałych aut, które dodatkowo muszą być kłopotliwe i drogie w serwisowaniu po gwarancji.

Producenci software’u czynią podobnie, na ile pozwala im prawo. Program n-tej generacji potrafi zapisać plik jedynie dla generacji n - 1 (czyli poprzedniej). W momencie wypuszczenia na rynek 5-tej generacji pakietu Creative Suite firmy Adobe, użytkownicy generacji 3-ciej stracili kompatybilność z posiadaczami najnowszej wersji. W samym pakiecie graficznym nie ma rewolucji, a więc nie ma też dostatecznej motywacji do zakupu. A jednak ów sprytny, celowo wprowadzony brak kompatybilności wciąż napędza zyski firmy Adobe. Tu też postęp prowadzi do poprawy stanu rzeczy głównie u producenta.

Główną przyczyną plagi nadwagi wśród Amerykanów jest nadprodukcja żywności, którą producenci próbują wszelkimi sposobami wtłoczyć w ograniczoną populację. Kampanie reklamowe za miliardy dolarów skłaniają zwykłych ludzi do zmiany przyzwyczajeń tak, by więcej jedli i to jedli żywność jak najbardziej przetworzoną. Działania społeczne na rzecz zdrowego odżywiania są skazane na niepowodzenie, ponieważ przemysł spożywczy również jest wyznawcą kultu wzrostu.

Podobnie dzieje się wszędzie, gdzie postęp jest podporządkowany wolnemu rynkowi. Reklamy wciskają się drzwiami i oknami, szczęście w powszechnym rozumieniu zależy od poziomu konsumpcji. Czy to źle? W miejscach gdzie wolny rynek nie funkcjonuje, ludzie jedzą trawę zamiast hamburgerów. W sumie więc chyba trzeba się z tym pogodzić. Biletomat wymagający większej liczby kliknięć jest lepszy od braku biletomatu. Ale jeżeli już mamy być traktowani jak statystyczna masa, to bądźmy chociaż masą myślącą. Te dwa dodatkowe kliknięcia to nasz mały wkład w rozwój wolnego rynku i w dobrobyt. W postęp.


Udostepnij
Glodne Slonce

39 Responses to “Postęp na przykładzie automatu biletowego ZTM”

  1. OfCourse, że Nika Says:

    Super pan Stronce kolorki Halloween’owe dodał. :]. Świetnie. Faaajnie. Przepraszam, że może nie w temacie komentarz(co do powyższego tekstu) ale mógłby pan napisn”ąć” słowek pare co z FNiN8? Proszę…

  2. Rafal Kosik Says:

    W temacie FNiN 8 nic nowego. Rozłożyłem powieść na kawałki i składam ponownie.

  3. eprzemeks Says:

    Myślmy o przeszłości, lecz patrzmy w przyszłość.

  4. y Says:

    Brawo, panie Kosik. Świetna Halloweenowa odsłona strony!

  5. ;) Says:

    A mi się nie podoba wersja halloweenowa srony, gdyż jest strasznie nieczytelna i dająca w oczy. Ale innym się podoba…

  6. ;) Says:

    Aha, a może można założyć na stronie jakiś rodzaj shoutboxa? To byłaby odpowiedź na to, że niemal wszystkie dodane teraz wpisy tutaj, nie są związane z tematem…

  7. Rafal Kosik Says:

    Myślałem o shoutboxie, ale problem w tym, że sam administruję tą stroną, więc nie mam komu tego zlecić… Jak doradzicie jakieś rozwiązanie, to czemu nie.

  8. Magd. Says:

    Nauczyłam się ignorować reklamy - gdybyś nie wytknął, że tam w ogóle się jakieś pojawiają, byłabym ich nieświadoma. Nawet nie pamiętałam, że takowe w tych nowych automatach się pojawiają - tę pierwszą traktuję jak wygaszacz ekranu, ta druga całkiem mi umyka.

    Preferuję biletomaty nowe, z prostego powodu: praktycznie nigdy nie kupuję jednej sztuki biletu na raz, leniwiec jestem, a w tych nowych jest możliwość zakupu różnych biletów przy jednej płatności, czego nie ma w tych starych. Jeśli miałbyś kupić 4x bilet 20-minutowy, 4×40-minutowy i jeszcze ze cztery jednorazowe, to już transakcja w starym biletomacie trwałaby nie trzy, a sześć razy dłużej, bo każdą trzeba przeprowadzać oddzielnie. W nowym płacę raz i pozamiatane. Plus chyba jeszcze nie we wszystkich starych biletomatach można płacić kartą, a to też jest spore udogodnienie. I koszt dwóch klików to jest tak naprawdę żaden koszt, moim zdaniem.

    Magd.

  9. Zegarmistrz Says:

    “Najważniejszym wyznacznikiem stanu ekonomii danego kraju puki co jest PKB (Przychód Krajowy Brutto).”
    … Co to są puki? :)

  10. rm7 Says:

    Shoutbox:
    http://wordpress.org/extend/plugins/wp-wall/

    Na dole strony jest takie coś:
    “Rafał Kosik is proudly powered by WordPress and Etop.pl”

    Wykupił pan serwer w Etop.pl?
    Jak popatrzyłem na cennik, to najtańszy serwer www to 250 PLN za rok.
    Przykładowo na http://linuxpl.com/ podobny serwer kosztuje 50 zł rocznie.

  11. rm7 Says:

    Ręcznie moderuje Pan wszystkie wpisy?
    Nie wystarcza Anti-Spam?

  12. pim Says:

    Co do sprzedawania modułu wycieraczek za 800 zł, to myślę, że jest tutaj ważne jeszcze co innego. Otóż serwisowi prościej i szybciej jest wymienić całą część, niż grzebać się rozbieranie jakichś malutkich części. Mało tego, podejrzewam, że większością klientów tych autoryzowanych serwisów są korporacje, które nie patrzą, gdzie naprawią taniej, tylko czy jest naprawione.

  13. rm7 Says:

    pim: A czy gdyby bardziej opłacalna byłaby naprawa, nie sądzisz, że znalazłyby się pieniądze na zatrudnienie dodatkowych ludzi do napraw?

  14. Jakub Says:

    takie budki z biletami stoją u mnie pod rondem i na zewnątrz ale czy ja wiem lepiej w kiosku kupić

  15. net Says:

    Lubie nowe technologie i zmiany.P.S Super wystrój strony

  16. OfCourse, że Nika Says:

    Dziękujęę za odpowieedz :];];];];]

  17. Dziebak Says:

    Wystrój strony? U mnie cały czas taki sam jest heh.

    Apropo biletomatu się nie wypowiem, bo w W-wie nie mieszkam, za to wiem, że nie w każdej dziedzinie życia postęp oznacza poprawę bytu producenta, ale głównie poprawę stanu rzeczy u odbiorcy.

    No i pytanie o FNiN mnie naszlo takowe, czy może pan zdradzić czas akcji BM’u? W jakiej odległości od końcówki 3K

  18. Dziebak Says:

    OK wysłałem comment i się wystój zmienił. NVM then.

  19. ann0 Says:

    Też się zastanawiałam nad czasem akcji.

    Co do reklam, to w sumie producent na nich zarabia i może produkować nowe, lepsze automaty, które w końcu za kilka lat będą prawdopodobnie szybciej działały od tych starych, nawet z reklamami.

    PS Nie lubię halloween.

  20. Adggamma Says:

    Wesołego hallowen panie Rafale!

  21. Dziobal Says:

    Hę? “Wesołego święta Zmarłych”. Ah, jak uroczo to brzmi.

  22. Rafal Kosik Says:

    Odpowiem hurtowo:

    Zauważyłem, że nowe automaty mają opcję koszyka, czyli że można kupić kilka rzeczy. Nie widziałem jeszcze nigdy kogoś wykorzystującego tę opcję. Ja kupuję kilka takich samych, bardzo rzadko dwa rodzaje. Oszczędność czasu w nowym automacie jest tylko na jednorazowym wrzucaniu monet. Klikania i tak jest dwa razy więcej. A reklamy, których świadomie nie zauważamy, i tak na nas działają.

    Puki (a właściwie póki) to są wciąże. Przerobiłem na „wciąż” :)

    Akcja FNiN BM dzieje się w szkole zaraz po feriach.

  23. Samantha Says:

    mmm :D nie uważacie, że to nawet fajnie?
    Będziemy czytać książkę (tzn ci, którzy mają w tym czasie ferie) mniej więcej w tym czasie, kiedy będzie się dziać BM xD
    Całkiem mi odpowiada, że załóżmy Nika będzie siedzieć w pokoju owinięta kocem, za oknem będzie padał śnieg, a u mnie to samo ;)

  24. Samantha Says:

    Aha, czy Pan zdjął wystrój strony? Bo ja go jakoś nie widzę. xd

  25. Samantha Says:

    Przepraszam za trzeci pod rząd, ale chcę zgłosić, że już widzę :P

  26. Ponury Żniwiarz Says:

    Ja też już nie widzę, a szoda ;(
    Teraz mamy płomyk nad “i” ;)

  27. Ponury Żniwiarz Says:

    szkoda*

  28. Jakub Says:

    szkoda*

  29. Gall anonim Says:

    Taa, reklamy są wszędzie. Najbardziej wkurzające to są chyba w kinie, przed obejrzeniem filmu trzeba przetrwać przez pół godziny reklam.Automatów jakoś nie zauważyłam jak ostatnio byłam w Warszawie, a jak chciałam kupić bilet trzydniowy to przez godzinę chodziłam po sklepach i kioskach, aż wreszcie ktoś mi powiedział że trzeba iść na pocztę ;)
    No, szkoda że nie widziałam dekoracji Hallowenowej( czy jak to tam się piszę) ;(

  30. Jakub Says:

    a z tych automatów bilety są troche inne niż te z ksiosku naprzykład

  31. Mateusz Says:

    @Gall anonim

    I po tych reklamach w kinie nie ma już połowy popcorn’u :D

  32. Ponury Żniwiarz Says:

    I coli xD

  33. Mateusz Says:

    :D

    Tak, teraz zaspamowałem;p

  34. Samantha Says:

    Tak, z tym popcornem i colą to największy problem xd

  35. EverGreen Says:

    Z tego co zrozumiałam, żeby zobaczyć nowy wystrój, trzeba wysłać komentarz… Ok.

    O biletomatach się nie wypowiem, bo nie mieszkam w Warszawie.

    Ps. Dlaczego mam każde słowo podkreślone na czerwono, mimo iż piszę poprawnie?

  36. D Says:

    Niestety często jest tak, że lepsze jest wypierane przez gorsze (dla klienta). W końcu liczy się zysk, a ergonomia - sprawa drugorzędna.

    @EverGreen: też tak miałem, przed chwilą odkryłem,że mam włączone sprawdzanie pisowni, ale PO ANGIELSKU! Kliknij prawym przyciskiem myszy na jakieś podkreślone słowo i pokombinuj :)

  37. Kelle Says:

    Boże, ostatnio wracałam ze szkoły i czekałam na autobus -.-’
    Chciałam kupić bilet. Przez TĄ G?UPIĄ REKLAM? (gdy zapłaciłam i czekałam na wydrukowanie biletu pojawiły się fałszywe przyciski) zwiał mi jedyny autobus do domu!
    Dlatego nienawidzę tego miasta! ?orsoł Siti, nie ma co -.-’

  38. HiHuHa Says:

    Fajne biletomaty zapewniła Warszawie Hania :/
    Lepsze są te w autobusach.

  39. Radek Says:

    Niestety teraz reklamy bombardują nas z każdej strony - nawet w automatach biletowych… trzeba nauczyć się je ignorować, choć powszechnie wiadomo jak irytujące są. Chociaż na automaty w autobusach i tramwajach nie narzekam - nie ma w nich reklam i są całkiem użyteczne.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).