Polskie kino

Nigdy wcześniej nie zasnąłem w kinie. Poważnie. Zdarzyło mi się to pierwszy raz w zeszły czwartek. Pod tym względem film „Szklane usta” Lecha Majewskiego jest filmem szczególnym i zapamiętam go na dłużej. Właściwie „Szklane usta” to videoinstalacja przemontowana w film pełnometrażowy. To, co może być ciekawe w odbiorze jako krótka forma, po sklejeniu w dziewięćdziesięciominutowy polimer, staje się niestrawne dla znakomitej większości widzów. To trochę jakby skleić ze sobą pięć kotów i chcieć otrzymać rysia. Poza garstką ludzi, nazwijmy ich na potrzeby tego textu hiperelitą intelektualną, nikt nie ma szansy odebrać poprawnie tego filmu. Nie chodzi nawet o jego zrozumienie, bo to się daje zrobić, ale raczej o odczucie tego, co wyemitował z siebie twórca.
Nie rozumiem ani nie czuję głównonurtowej sztuki nowoczesnej: obierania ziemniaków na dachu Dworca Centralnego, sprzedawania kałuż, ani filmowania staruszków w łaźni publicznej. Właściwie to skłaniam się do poglądu, że większa część twórców nieźle się bawi, wyczyniając najgłupsze brewerie i oglądając potem, jak widzowie boją się wyjść na profanów stwierdzeniem, że król jest nagi. Na przeciwnym biegunie jest sztuka masowa, gdzie twórca musi zniżać lot, żeby szara masa dojrzała go z poziomu ziemi. Wystarczy włączyć po południu dowolny kanał telewizyjny, żeby się o tym przekonać.
Nie widziałem od wielu już lat dobrego polskiego filmu. Albo cienkie romanse i kiepska sensacja czyli rozrywka dla chorych na niedoczynność mózgu, albo odjazd ala Majewski. Czy jest coś po pomiędzy? „Dług”, „Pręgi”, „Plac Zbawiciela” i wiele innych, nagradzanych i oklaskiwanych filmów to właściwie fabularyzowane reportaże poruszające aktualne problemy społeczne. Festiwal filmowy w Gdyni, właściwie można by przemianować na festiwal reportażu. Przypomina to trochę sytuację kina radzieckiego, które (z nielicznymi naprawdę wyjątkami) musiało opowiadać o problemach zwykłych ludzi, robotników i chłopów. Tam twórców ograniczała doktryna. Co ogranicza ich we współczesnej Polsce? Niedostatki wyobraźni? Chęć zrobienia filmu pożytecznego społecznie? Tylko po co kręcić pięćdziesiąty film o bezrobociu na Śląsku, o tragediach narodu wybranego czy o przemocy w rodzinie?
Reasumując: mamy sztukę wysoką, niestrawną i nieosiągalną dla 99% społeczeństwa i sztukę masową, która, zamiast edukować, ogłupia. Pomiędzy tym otchłań nudy z kilkoma samotnymi, wartymi uwagi wyspami.


Udostepnij
Glodne Slonce

18 Responses to “Polskie kino”

  1. Taka Jedna Says:

    Ale jaką sztukę wysoką? Przykłady poproszę! Bo ja chyba wzrok mam nienajlepszy. Niczego takiego w kraju na Wisłą nie dostrzegam :(

  2. Rafal Kosik Says:

    “Szklane usta” miały być zdaje się tą sztuką wyższą… Właściwie w tym problem, że powyżej pewnej “wysokości” nie da sie już stwierdzić, czy to sztuka, czy wygłupy. Osobiście przyjmuję definicję, że dobrą sztuką jest to, co mnie w jakiś sposób wzrusza. A czy to jest sztuka uznawana przez kogoś za wysoką, nie ma znaczenia.

  3. Miria Says:

    To poproszę przykłady tych samotnych wysp, bo ja z kolei chyba przegapiłam.:(

    Co do “wysokiej” sztuki w ogóle, zgodzę się całkowicie z Tobą, Rafale. Nie mam kompleksów z powodu nierozumienia owej “wysokiej” sztuki. Posługuję się tym samym kryterium, co Ty - dobre jest to, co wywiera na mnie wrażenie, nie zostawia mnie obojętną.

  4. Taka Jedna Says:

    Uważam, że definicja sztuki wysokiej opierająca się na wzruszaniu odbiorcy jest mocno ułomna. Wzrusza mnie prawie wszystko, co dotyczy a. dzieci, b. psów, c. śmierci bliskich. I zapewniam, że wiele dzieł, które mnie wzruszają, od sztuki wysokiej jest bardzo daleko.

    Dyskredytowanie sztuki wysokiej wynika często z jej niezrozumienia. Z definicji jest elitarna. Aby ją odbierać, trzeba parę rzeczy przeczytać, parę zobaczyć. Nie wypowiadam się teraz o “Szklanych Ustach” bo nie znam. Natomiast takie podejście do sztuki przez wielkie S kojarzy mi się trochę z podejściem parobka, który wchodząc do miejsca o zbyt wysokich progach, rzuca na dzień dobry “Wersal się skończył”.

  5. Rafal Kosik Says:

    Samotnych wysp jest parę, choćby w bliskiej nam literaturze fantastycznej. Jeśli zaś chodzi o film, to z najbardziej współczesnych na pierwszym miejscu przychodzi mi do głowy Kolski. Potrafi opowiedzieć historię, która nie jest banalna i nie jest jedynie odtwórczą, fabularyzowaną obserwacją życia. Czy jest to wybitne, nie wiem. Definicja wybitności dzieła jest zresztą względna. Kto ma oceniać, co jest wybitne, a co nie? Kto jest znawcą? Krytyk sztuki, którzy w swojej recenzji przepisuje treść z materiałów promocyjnych dystrybutora filmu?

    I co to znaczy zbyt wysokie progi? W tym rozumieniu najdoskonalsza sztuka elitarna będzie zrozumiała tylko dla swojego twórcy. Poza tym, czy sztukę należy rozumieć, czy odczuwać? Rozumieć albo nie rozumieć można rzemiosło i rzemiosłu to wystarczy. Rozumieć można Fakty TVN i poranną prasę. Sztuka polega na tym, żeby ją, oprócz tego rozumienia, czuć. Jeśli coś mnie nie wzruszyło, a do tego zdołało zanudzić, to autor poniósł klęskę.

  6. Taka Jedna Says:

    “Oprócz tego rozumienia”. Nie zamiast. Właśnie dobrym przykładem jest Jasminum. Urocze, ale o czym? Jaka jest warstwa intelektualna? Sztuka wysoka powinna łączyć siłę wzruszeń człowieczych z siłą przekazu. Inaczej nie jest SZTUKĄ tylko wzruszającym filmem (w przypadku Jasminum).

    “Zbyt wysokie progi” to sytuacja gdy wybrany przez parobków parobek wkracza do Sejmu RP i do ludzi, którym ewentualnie mógłby nawóz na działkę sprzedawać mówi “Skończyło się. Wersalu nie będzie. TKM, a Balcerowicz musi odejść”.

    Jak Pan myśli, co tenże parobek mysli o sztuce? Co jest w stanie zrozumieć? Który film, jaką książkę, że o malarstwie nie wspomnę?

    Nie mylmy popkultury, która jest oczywiście konieczna, z KULTURĄ. Ta, sorry, nie jest dla każdego. Smutne, ale prawdziwe.

  7. Rafal Kosik Says:

    Podałem “Jasminum” jako przykład sztuki, która nie jest banałem w stylu fabularyzowanych dokumentów, zwanych filmami fabularnymi. Sztuka wysoka to nie jest, wiem.

    Bez popkultury KULTURA będzie dostępna nie tyle nie dla każdego, co dla garstki. Twórcy “sztuki wysokiej” mają, zdaje się, w pogardzie wszystko, co poniżej nich. Ich prawo.

    Czy np. wystawa pt. “Hitlerowcy” sprzed paru lat w Zachęcie to była sztuka wysoka, czy tylko prowokacja, utopromocja?

  8. Big Cyc Says:

    Zgadzam sie w pelni. Polowa tfurcow tak zwanej sztuki wysokiej wciska ludziom kit, bo ludzie beda sie bali przyznac, ze nic nie rozumieja.

  9. DomiNika Says:

    Panie Rafale! Błagam niech pan do mnie napisze! Chciałabym zadać Panu bardzo ważne pytanie, ale dosyć głupio mi to pisać tutaj, gdzie każdy może to przeczytać. Proszę! Bardzo proszę! Pozdrawiam i gratuluję niemożliwue do pojęcia genialnej książki! Oczywiście FNiN! Pozdrawiam! mój mail: domcia13@amorki.pl

  10. Taka Jedna Says:

    Współczesne działania twórcze (bo sztuką jednak bym tego chyba nie nazwała) zbyt łatwo wykorzystują ludzką naiwność i pragnienie elitarności. Videoarty, instalacje itp. działania typu kupa na talerzu najczęściej ze sztuką mają tyle wspólnego, że zostały wyprodukowane przez magistra sztuki i w galerii sztuki wystawione.

    Ale z drugiej strony mamy proste w swej większości społeczeństwo, które sztuki wysokiej nie rozumie, bo nie może. Że też sięgnę do mojego ulubionego przykładu Wicepremiera: co Andrzej powie po obejrzeniu Przypadku Kieślowskiego? A co po przeczytaniu Solaris? Zakładając optymistycznie, że percepcyjnie da radę :) Co do niego dotrze z warstwy intelektualnej?

  11. Rafal Kosik Says:

    Taka Jedna: Proste społeczeństwo nie zrozumie sztuki wysokiej. To oczywiste. Niestety sztuka, która jest kierowana do prostego społeczeństwa często “upraszcza” je jeszcze bardziej. Wiadomo, jaki film trzeba zrobić, żeby zarobić - film, który spodoba się większości. Czyli film schematyczny i nie za mądry.

    Domcia13: mój mail nie jest tajny. Kliknij “kontakt” na stronie głównej.

  12. Katty Says:

    O, widzę, że będzie nowe opowiadanie! Z tytułu wynika, że związane ze snem… Świetnie, bo już tęskniłam :) Nie mogę się doczekać :) Na pewno zamówię :)

  13. Aniuniunia Says:

    Ile zamierza pan napisać książek FNiN?

  14. Charisma Moore Says:

    F O R B I D V I D ::: xxx Video shop, x rated videos, x rated video sales, xxx video special deals, xxx videos for sale…

    Useful, thank you!…

  15. Cliodhna Callaghan Says:

    Quincy MA Online - Welcome to Quincy, Massachusetts: Your Guide to the City of Quincy, Mass…

    Thank you for your post!…

  16. Thomas Stanwood Says:

    Barrington Coffee…

    Useful, thank you!…

  17. Anna Says:

    Witam, podpisuję się pod słowami Właściciela serwisu.
    Brakuje sztuki AMBITNEJ. Byłaby gdy był na nią popyt. A popyt jest na szmirę. Kłania się problem niewyedukowanego społeczeństwa. Każdy idiotyzm można dziś wcisnąć o ile jest kasa na promocję. Dotyczy to głównie malarstwa współczesnego. Brak nawet krytyków wyedukowanych, lansują totalną szmirę. Co niektórzy nie są nawet w stanie odróżnić malarstwa temperowego od olejnego. Jak z takimi rozmawiać ma twórca profesjonalista, który poważnie traktuje fach i zna się na rzeczy. Zdarza się dobra sztuka abstrakcyjna ale to wielka rzadkość.
    Dziś zamiast doskonalenia talentu króluje lenistwo.
    Ja jako twórca, stwierdzam jednak, że najważniejsze to robić swoje i nie flustrować się. Jak widać po wypowiedziach w necie ludzie inteligentni jeszcze isnieją. Dobra sztuka jest doceniana, choć ciężko się bardzo przebić….

  18. cleevleen Says:

    Zgadzam się. Sztuka coraz częściej jest robiona dla pieniędzy. Producent myśli o jak największym zysku, a nie o tym, żeby ludziom się podobało.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).