Poglądy alternatywne

Poglądy alternatywneMoja strategia podczas imprez rodzinnych od dawna już wygląda następująco: zjeść szybko zupę i pod byle pretekstem oddalić się od stołu, zanim rozmowa z chwalenia talentów kulinarnych pani domu przeniesie się na bieżącą politykę. Sprawdza się doskonale i słucham tylko z odległości odgłosów szermierki słownej zwolenników z przeciwnikami.

Jaki sens niesie ze sobą przekonywanie kuzyna lub znajomego, kogokolwiek zresztą, do swoich poglądów politycznych? Ktoś, kto prowokuje taką dyskusję, ma mocno wyrobione poglądy. Czyli jest okopany, zabetonowany, zabunkrowany. Czyli wojna pozycyjna, czyli brak szans na consensus. Po co więc w ogóle rozpoczynać spór? Nie lepiej porozmawiać o czymś ciekawszym? Na przykład o teorii wieloświata?

Próbowałem, ale chyba w nieodpowiednim towarzystwie, bo po trzech zdaniach rozmowa i tak zeszła na politykę. Będę się jednak upierał, że temat wieloświata jest ciekawy, lecz wymaga równie ciekawego towarzystwa do rozmowy. Szczerze powiedziawszy, fizycy nie są zgodni co do tego, czy teoria ta ma sens. Natomiast, by sens miał dalszy ciąg tego felietonu, załóżmy dla ułatwienia, że światy alternatywne istnieją. Tym bardziej że wynika to w prosty sposób z teorii kwantowej, co z pewnością zrozumie każdy, kto miał okazję habilitować się z pokrewnego tematu.

W uproszczeniu – teoria wieloświata, zwanego też multiverse, zakłada, że nasz (wszech)świat nie jest jedyny; że jest ich, mniej lub bardziej podobnych, tak wiele, że ich liczby nie sposób zapisać w systemie dziesiętnym, gdyż zer byłoby więcej niż atomów w obserwowanym wszechświecie. Według Hugh Everetta III wszystko co może się wydarzyć, wydarza się. Wyobraźmy sobie rzut kwantową monetą, którego rezultatem jest wyrzucenie i orła, i reszki. Tyle że jednocześnie świat rozgałęzia się na dwa, a w każdym z nich otrzymujemy inny wynik. A ponieważ dzieje się tak w każdej chwili, wieloświat jest stale rozgałęziającym się drzewem zrealizowanych możliwości.

To nie jedyna teoria, jednak ta właśnie najbardziej przyjęła się w kulturze masowej, gdyż w sumie, na chłopską logikę… czemu nie? Inna teoria mówi, że wszechświaty powstają ciągle, ale niezależnie od siebie. W wyniku Wielkich Wybuchów powstaje być może nieskończona liczba wszechświatów izolowanych od siebie w wyższym wymiarze, jak kolejne kartki w książce, bądź różnymi prawami fizyki. Teorii jest wiele, a praktyczne ich zastosowania mogą mieć całkiem ciekawe konsekwencje dla nas, zwykłych śmiertelników. Pod warunkiem że zdołamy dokonać wymiany informacji między tymi światami. To już czysta fantastyka, czyli robi się ciekawie.

Weźmy pierwszą lepszą dziedzinę życia – niech będzie motoryzacja. Wyobraź sobie, że możesz porozmawiać ze swoim alterbliźniakiem, z którym rozgałęziłeś się, powiedzmy, miesiąc temu. Mam na myśli rodzaj rozmowy telefonicznej lub e-mailowej. Załóżmy, że w twoim samochodzie coś stuka w silniku i nie wiesz, czy to coś poważnego. Możesz zapytać swojego alterbliźniaka, czy zepsuł mu się ostatnio samochód. Jeżeli mu się zepsuł, to lepiej od razu jedź do warsztatu, zanim i twój rozkraczy się na środku ulicy. Pytanie skierowane do jednego alterbliźniaka to mało. Lepiej założyć rodzaj spółdzielni wieloświatowej i zadać to samo pytanie kilkudziesięciu alterbliźniakom. Wynikiem takiej, nieco schizofrenicznej, przyznam, rozmowy będzie określenie prawdopodobieństwa awarii twojego samochodu. Wynik okaże się prawdziwy dla wszystkich uczestników tej alterkonferencji, choć nieco mniej satysfakcjonujący dla tych, których samochód już się zepsuł.

Jeśli dopuszczamy wymianę informacji w tak banalnej sprawie, jak stan techniczny samochodu, to czemu nie dopuścić do altertelefonu lub altermaila wybitnych umysłów? Mogliby zmultiplikować swój geniusz, celem rozwiązania najtrudniejszych problemów współczesnej nauki. Zrobiliby to w miesiąc, zamiast głowić się samotnie lub z głupszymi od siebie przez dziesiątki lat.

A jeżeli tak, to nastąpiłaby również rewolucja w przeciwdziałaniu przestępczości. Oddziały prewencji jak w Raporcie mniejszości wpadałyby do domu nic niepodejrzewającego delikwenta i aresztowały go za teoretycznie możliwą malwersację, ponieważ malwersacji tej dokonał z prawdopodobieństwem 63,2%. Skoro bowiem w 63,2% przebadanych światów równoległych już to zrobił, po co czekać, aż dokona jej również tutaj. Przed oskarżeniem o przestępstwo superpozycji nie byłoby się nawet jak bronić. Cóż z tego, że konkretny-lokalny ty nie zrobiłeś niczego złego, skoro twój alterbliźniak, w nieco tylko odmiennych warunkach, to zrobił?

Oczywiście marketing nie śpi, więc szybko wieloświat zostałby zawłaszczony do testowania strategii reklamowych, badania wiarygodności kontrahentów, a wreszcie powstałyby alterświatowe korporacje, które handlowałyby jednynym możliwym w tych warunkach towarem – informacją.

Zasada jest prosta. Jeśli zastanawiasz się, czy coś kupić, to gdzieś już to kupujesz. Jeśli rozważasz popełnienie morderstwa, to już je popełniasz. Jeśli roztrząsasz, czy komuś o tym powiedzieć – już mówisz. Nie tu, to tam, gdzieś na pewno. Gdzieś popełnisz błąd, a tutaj wyląduje to w twojej kartotece policyjnej bądź bazie danych jednej z wielu korporacji informacyjnych.

Zanim następnym razem zaczniesz kogoś przekonywać przy piwie do swoich jedynych słusznych poglądów, pomyśl o tym, że w którymś równoległym świecie na 99,9(9)% Twój alterbliźniak przekonuje go do poglądów dokładnie odwrotnych.


Udostepnij
Glodne Slonce

23 Responses to “Poglądy alternatywne”

  1. DeathDay98 Says:

    Mózg… Rozwalony…
    Nie, to bardzo proste, jeśli się ma umysł ścisły ^^. A o tym komunikowaniu się z alterbliźniakami pisał pan w którymś opowiadaniu w “Obywatelu, który się zawiesił”. Niestety, gdyby to była prawda, to świat byłby wtedy całkiem porypany ;]

  2. Viatoro Says:

    Ok, niby wszystko się zgadza, ale wychodząc z początkowego założenia, że w momencie każdej decyzji wszystko dzieli się na dwa, to np. myśląc o kupieniu czegoś prawdopodobieństwo zakupu nadal wynosi tylko 50%, nieważne ile alterbliźniaków zostanie przepytanych.

    Wynika to z tego, że decyzję podejmujemy raz. Reszta alterbliźniaków nie podejmowała jej w ogóle i nigdy nie podejmie, podjęła ją dawno albo podejmie dopiero za jakiś czas. Oczywiście może się zdarzyć, że dwóch alterbliźniaków w tym samym momencie w różnych środowiskach zada sobie to samo pytanie, ale to już graniczy z niemożliwością, zwłaszcza, że decyzja może być różna, ze względu na różne przeżycia.

    Jedynie można korzystać z dyskusji geniuszy, chociaż co będzie jeśli okaże się, że w jednym ze światów Einstein umarł, w innym świecie inny Einstein kiedy o tym się dowiedział, to wpadł w depresję i specjalnie wprowadził w błąd resztę Einsteinów, aby zniszczyć całą ludzkość? ;)

  3. szary Says:

    Tak na pierwszy rzut oka.
    Skoro suma wszystkich prawdopodobieństw = 1, to tak na prawdę nie miałoby sensu zaglądać do innych alterświatów. Bo znajdziemy tam właściwie każdą możliwą sytuację. W skali nieskończonego skomplikowania interakcji i nieskończonej ilości wszechświatów każdy z nas jest mordercą każdego, prezydentem każdego możliwego kraju, odkrywcą każdego możliwego do odkrycia wynalazku, kupił wszystko co jest możliwe do kupienia i ożenił się z każdą kobietą na świecie.

    Pozdrawiam

  4. Viatoro Says:

    Mnie chodziło o 50% tylko przy przepytaniu o dany wybór, bo można zapytać dwóch alterbliźniaków tylko, reszta w tym momencie nie podejmowała decyzji, pytanie ich w ogóle nie ma sensu.

  5. Rafal Kosik Says:

    To bardziej zabawa w teoretyzowanie, bo nieprędko potwierdzimy doświadczalnie istnienie wieloświata. Ale teoria z wymianą informacji chyba trzyma się kupy.

  6. szary Says:

    @ Rafał Kosik
    Tak, ale jej zastosowanie byłoby znikome - jeżeli chodzi o badania statystyczne. Można by ją stosować przy założeniu, że możemy w jakiś sposób wyodrębnić światy “pokrewne”.
    Upraszczając - np tylko te w których ja istnieję i dożyłem do tego samego wieku, pracuję na tym samym stanowisku i mam tę sama rodzinę.
    A to jest mikroskopijny wycinek wszystkich alterświatów. Bardzo mały i bardzo trudny do “wytropienia” a tak naprawdę do zdefiniowania. Bo trzeba by było określić minimalną część wspólną obiektów ( ludzi, zdarzeń, właściwości) wspólnych aby był sens pytać o rożne wersje zdarzeń.
    Dalej twierdzę, że na dowolne pytanie zadane wieloświatowi odpowiedź jest twierdząca a prawdopodobieństwo poszczególnego zdarzenia dąży do zera.

  7. szary Says:

    No i oczywiście o zabawę tutaj chodzi. (zamiast polityki) :)

  8. M&M's Says:

    Jakiś (raczej spory) czas temu czytałem artykuł o teorii wszechświatów alternatywnych w jakimś czasopiśmie popularnonaukowym (Chyba “Wiedza i życie”, ale nie jestem pewien). Wynikało z niego, że w każdej sekundzie każdy wszechświat rozpada się na 10^(10^90) wszechświatów potomnych. Trochę dużo.

  9. FNiN_addict Says:

    Od razu przypomniało mi się jedno z pana opowiadań. :) Poza tym od tego czytania zdążyłam się zestresować, bo przecież często “w nerwach” człowiek myśli o czymś, czego przenigdy w życiu by nie zrobił, a tu zonk: alterowi do głowy przyjdzie to samo. Ale co w takim razie robić? Przestać myśleć? Działać? ;)

  10. Crushmount Says:

    Teoria wieloświata jest niezwykle interesująca (przynajmniej dla mnie), ale nawet, gdyby była jedynie średnio ciekawa, to jest to o wiele lepsza alternatywa od dyskusji o polityce. Takie rozmowy nie mają żadnego sensu, ich koniec nie różni się niczym od początku, a ludziom skacze ciśnienie z agresji i nadpobudliwości w obronie swoich poglądów. Jak się zastanowić, to każdy inny temat wydaje się lepszy od polityki (oczywiście jeżeli chce się zjeść miły, spokojny obiad).

  11. szary Says:

    A ja myślę, że polityka jest tematem dobrym, jak każdy inny. Wymiana poglądów jest zawsze pożyteczna, chociażby miała jedynie prowadzić do ugruntowania i uporządkowania swoich własnych. Problem polega raczej na tym, że z racji tego, że opłaca nam się posiadać większą ilość “współwyznawców” zwykła dyskusja przeradza się z wymiany poglądów w agitację.

  12. Rafal Kosik Says:

    Większość ludzi nie potrafi dyskutować. Zakładają z góry, że ich własne poglądy są jedynymi słusznymi, a inni mają poglądy „wadliwe” i należy je poprawić. Oczywiście zdarza się, i to całkiem, że czyjeś poglądy są stekiem bzdur, których posiadacz nie zamierza poddać kontroli spójności; bywa że wynikają z bardzo subiektywnego oglądu świata i egoistycznych interesów. Tyle, że zwykle dotyczy to więcej niż jednego uczestnika dyskusji, więc jeden wadliwy system próbuje „poprawiać” drugi wadliwy system. To do niczego nie prowadzi.

    Przekonywanie kogoś do swoich racji ma większy sens w sytuacji, gdy trzeba dojść do konsensusu, np. wybrać trasę wspólnej wycieczki. Jeśli chodzi natomiast o poglądy polityczne, to rozmowa jest okazją do spojrzenia na przykładowy problem z innej perspektywy, co zazwyczaj jest ciekawe a czasem nawet pouczające. A przekonywanie lewaka, żeby został prawakiem… bessęsu.

  13. Dziobal Says:

    Skoro już zakładamy, że można przeskoczyć do określonego punktu we wszechświecie alternatywnym (choćby bitem informacji), to co jeśli oprócz miejsca można by wybrać też… czas? To dopiero miałoby zastosowania :)

    No i powstałyby ciekawe dylematy. Czy ktoś, kto niby ma mój genom, ale został wychowany w zupełnie innym środowisku to nadal mój “alterbliźniak”, czy też… daleka rodzina, do której nie chcemy się przyznawać?

  14. Olla Says:

    Trochę pokręcone to wszystko… Trzeba by chyba zresztą zacząć od tego, że mój alterbliźniak nie może mieć tego samego genomu co ja, bo codziennie pod wpływem różnych czynników dochodzi do wielu mutacji, z których większość nie daje nawet o sobie znać, bo nie wprowadzają bardzo istotnych zmian, ale jednak istnieją. Więc tak czysto teoretycznie, po wielu takich mutacjach u nieskończonej ilości moich alterbliźniaków, gdzie byłaby granica na ile to jestem ja, a na ile odgałęzienie mnie, które staje się kimś nowym? A jeżeli dobrze zrozumiałam, ja też jestem alterbliźniakiem innych równoległych “ja”, więc wszystko robi się coraz bardziej dziwne, bo czy istnieje jakikolwiek oryginał? Podziwiam, jak wy to ogarniacie;)

  15. Rafal Kosik Says:

    Ależ może mieć ten sam genom. Teorii wieloświata jest wiele. Jeśli prawdziwa jest ta, która mówi, że świat w każdej chwili się rozdziela, to Twój losowy alterbliźniak i Ty mogliście się rozdzielić kilka sekund temu.

  16. Olla Says:

    I znowu gdybanie… ;)

  17. Rafal Kosik Says:

    Kiedy nie ma gdybania, a jest pewność, to to się nazywa literatura faktu a nie science fiction;)

  18. Olla Says:

    I tutaj sie zgadzamy :)

  19. szary Says:

    Co do genomu - to wydaje mi się, że jest prawdopodobne ( w skali wieloświata ) uzyskanie tego samego genomu z całkiem innych rodziców i poprzez inne mutacje.
    ( czy rzucę lewą ręką, czy prawą i tak może wypaść 6 ) ;-)

  20. pyton Says:

    @Rafał Kosik

    Pomysł wymiany informacji pomiędzy alternatywnymi światami wydaje się łamać założenie o ich alternatywności. Nie jestem fizykiem, ale ten pomysł wydaje mi się błędny.

  21. Rafal Kosik Says:

    A czy ludzki głos może się poruszać szybciej od dźwięku? Czy adresat wykrzyczanego z odległości pytania może odpowiedzieć, zanim dobiegnie do niego fala dźwiękowa z tym pytaniem?

    Oczywiście, że tak. Wystarczy użyć dwóch telefonów komórkowych.

  22. fanNeta Says:

    Viatoro@ - może nie musi na 2
    Możesz przecież:
    1) Kupić
    2) Nie kupić
    3) Kupić później
    4) Poczekać aż ktoś Ci kupi.
    5) Poczekać na promocję.

  23. Maciek Says:

    jeśli światów alt. są takie ilości to skąd pewność, że kontaktując się ze swoim alt.-bliźniakiem np. w ww. sprawie samochodu będzie mówił w jakimkolwiek znanym nam języku, że będzie wiedział czym wogóle jest samochód? ile światów tyle możliwych scenariuszy jego hmm… rozwoju.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).