Pod kopułą (Under the Dome)

Under the DomePomysł jest niezły, choć w sumie prosty. Mała amerykańska mieścina nagle zostaje odcięta od świata przez tajemniczą kopułę, a dokładniej przezroczystą kulę o średnicy kilku mil. Przechodzi przez nią światło i fale radiowe o pewnych częstotliwościach, ale żadna materia ani dźwięki już nie. Wewnątrz są uwięzieni mieszkańcy miasteczka, nie wszyscy rzecz jasna, oraz kilka przypadkowych osób. Tak wygląda punkt startu serialu Pod kopułą. Zapowiada się świetnie.

Zapowiada się świetnie, ale im dalej, tym gorzej. Uwaga, będą spojlery. Niestety najbardziej interesujący (przynajmniej mnie) wątek, dotyczący tytułowej kopuły, jest odmalowany wyjątkowo niechlujnie. W zasadzie jest tylko pretekstem do odseparowania grupy ludzi i obserwacji, co się będzie między nimi działo. Projekt firmowany przez Stephena Kinga nie uniknie przegadanych scen, ciekawych, lecz zupełnie niespójnych charakterologicznie postaci i fabuły naciąganej, że aż boli.

Pisałem już, że seriale brytyjskie są lepsze od amerykańskich? Ten jest amerykański i jak inne amerykańskie seriale jest skonstruowany ze sprawdzonych wielokrotnie elementów. Szczerze mówiąc, trochę mnie to już nudzi, bo znam je na pamięć. Widz lubi być zaskakiwany, więc zaskoczmy go za wszelką cenę. Zdradziłem, ale tak naprawdę nie zdradziłem, choć zdradziłem, tyle że na niby i właściwie to wtedy spałem. Snem świadomym. Tego typu sposób żonglowania antagonista–protagonista jest może ciekawy dla odbiorcy o umyśle surykatki (broń boże nie mam nic przeciwko frakcji surykatkowej wśród widzów i nie chciałem obrazić nikogo, kto czuje się surykatką), ale jednak bardziej świadomy widz zaczyna się zastanawiać „co jeszcze, kurna?”. Zwroty akcji są cenne, wręcz pożądane. Jednak gdzieś leży granica oddzielająca dramat od komedii.

Jest też sporo banalnie głupich wpadek scenariuszowych. W miasteczku trwa wojna o wodę, bo farmer, właściciel jedynej działającej studni, zamiast udostępnić ją miastu, używa jej po putinowsku do prowadzenia swojej małej polityki. Być może autorzy scenariusza zakładali, że przeciętny widz pamięcią sięga nie dalej niż kwadrans wstecz, bo już dwa odcinki dalej mamy scenę, gdzie walczący przedtem o tę wodę miasteczkowy włodarz śmiga motorówką po wielkim jeziorze.

W połowie pierwszego sezonu producenci zorientowali się, że wieje nudą, a fabularny sos zaczyna kisnąć (nie czytałem powieściowego pierwowzoru, oceniam serial jako samodzielny byt). Znikąd pojawia się więc zapchajdziura blond gangsterka, która, odkąd opadła kopuła, siedziała podobno gdzieś w ukryciu i tylko obserwowała. W kilka godzin organizuje w miasteczku podziemie hazardowe. Zastrzega przy tym stanowczo, że nie czerpie zysków z prostytucji (w domyśle: bo handel ciałem jest nawet dla niej niemoralny), a chwilę potem obserwujemy scenę nielegalnych walk bokserskich, gdzie ta sama gangsterka przyjmuje zakłady. Nie zdradzę wiele, jeśli powiem, że matka gangsterki zostaje utopiona w jeziorze (w tym, o którym wspomniałem akapit wyżej). Gangsterka odkrywa to podczas spontanicznego spaceru w szpilkach po plaży. Czemu ni stąd, ni z owąd spaceruje w szpilkach po plaży? Scenarzyści znają powód – ma znaleźć wyrzuconą na brzeg martwą matkę. Brilliant! Na szczęście zaraz sama również ginie i to w równie nielogiczny sposób.

Trzeba jednak oddać sprawiedliwość serialowi. Przykuł moją uwagę na cały sezon i nawet polubiłem bohaterów. Mam świadomość, że to, co dla mnie jest błędem i wadą, dla większości widzów zapewne okaże się zaletą. Jaki procent odbiorców będzie zainteresowany naturą lub pochodzeniem kopuły? Największym wzięciem cieszą się przecież po tysiąckroć opowiadane te same historie o ludziach, ubrane tylko w inne scenografie. Niestety.

Jeśli ktoś oczekuje science fiction, w Under the Dome dostanie go tyle, ile kryminału dostali widzowie Niewolnicy Isaury. Fantastyka jest tu pretekstowa. I to mnie boli, bo obietnica była inna. Miała być fantastyka z dodatkiem socjologii, a jest trochę W kamiennym kręgu, tyle że krąg nie z kamieni.


Udostepnij
Glodne Slonce

7 Responses to “Pod kopułą (Under the Dome)”

  1. Ponury Żniwiarz Says:

    Zacząłem to oglądac już kiedy wyszedł pierwszy odcinek i początek zainteresował mnie na tyle, że postanowiłem sięgnąc po książkę, chociaż nienawidzę Kinga. Gigantyczne tomiszcze wciągnęło mnie nawet nie wiem kiedy i nagle było po wszystkim. Serial trwa dłużej niż przeczytanie książki, chocby i miała te 950 stron, a z czasem okazało się, że serial z powieścią ma wspólny tytuł i imiona bohaterów. Twórcy serialu dostali do ręki chyba tylko pierwsze 50 stron z książkowego pierwowzoru, bo później już nie zgadza się nic. Trochę szkoda, bo kawał świetnego materiału poszedł na marne (poza zakończeniem, bo jest tak beznadziejne, że King chyba dopisywał je na kolanie w drodze do wydawnictwa i jestem przekonany, że moja siedmioletnia siostra wymyśliłaby coś konkretniejszego).
    Serial zdecydowanie należy oceniac jako samodzielny byt i na pewno jest dużo słabszy niż książka, ale w jakiś pokręcony sposób wciąż to oglądam. Smutne jest tylko, że o ile pierwszy sezon już momentami wydaje się dziwaczny, to sezon drugi z odcinka na odcinek zawiewa jakimś tanim absurdem. I coś mi się zdaje, że będą to wszystko tak gmatwac, że serial nie skończy się ani na sezonie drugim, ani trzecim, ani pewnie nawet nie na piątym.

  2. Snorri Says:

    Śmieszna sprawa z tym serialem jak się okazuję. Do wymienionych przez Pana zarzutów dodałbym jeszcze drewniane aktorstwo i irytująco denne efekty specjalne. A mimo to oglądam go i czekam na kolejne odcinki… Co jest o tyle dziwne, że zdarzało mi się odpadać od seriali, które uważałem za bliskie perfekcji w każdym calu jak Bates Motel czy Gra o Tron…

  3. PiotrB Says:

    Socjologia jest, tylko mniej więcej podana jak MOM w parówkach, trzeba sobie ją znaleźć i gdzieś na boku poprowadzić swój wątek ;).
    Też widzę drewniane aktorstwo i strasznie mnie to boli - Julia Shumway to jakaś kpina z wczucia się w rolę. Ale też trzymam się tego, że coś się ruszy w temacie kopuły.

  4. Ponury Żniwiarz Says:

    Ja bym się raczej nie przyznawał, że odpuściłem Grę o Tron, a zostałem przy Under the dome ;)

  5. Snorri Says:

    Przeczytałem Pieśń Lodu i Ognia - wystarczy :P

  6. Rafal Kosik Says:

    Pamiętam tylko dwie dobre ekranizacje Kinga: „Carrie” (stara wersja) i „Mgła”. Oba filmy lepsze od pierwowzoru. Zwykle obowiązuje prosta zasada, że im bardziej „mistrz” grzebie przy scenariuszu, tym gorszy efekt. Przykład negatywny „Bastion”. Na marginesie, ta powieść też ma zwalone zakończenie.

  7. Pani Od Kotów Says:

    Mam bardzo podobne odczucia, jeśli chodzi o amerykańskie seriale. Nie wszystkie oczywiście, bo są i świetne i nowatorskie (chociaż to Pan napisał, że wszystkie możliwe historie zostały już opowiedziane i wszyscy bohaterowie byli w nich wykorzystani, tak sobie podczytuję bloga po cichu czasem). Ale “Falling skies” porzuciłam po dwóch odcinkach, a do podobno świetnego “The walking dead” nie podchodzę - bo to wciąż te same motywy, wałkowanie ludzkich postaw w obliczu zagrożenia i w izolacji, i sprawą jest drugorzędną, czy to atak kosmitów, zombie, czy inna jeszcze apokalipsa, czy może eksperyment naukowy albo tajemniczy wypadek - to tylko dekoracje. Też by mnie strasznie ciekawiło, skąd się wzięła ta kopuła, liczyłabym na jakąś mroczną fantastykę socjologiczną. Faktycznie szkoda trochę. Na pewno niebawem kolega, który jest bardziej amerykanofilem, obejrzy niebawem, to będę mogła porównać wrażenia.
    Z seriali brytyjskich w lżejszych, nieomal komediowych - choć to oczywiście humor specyficzny i czarny, a co najmniej ciemnoszary - fantastycznych klimatach polecam “Being human” i “Misfits”. Poważny i ciężki z kolei “The fall” - pięcioodcinkowy jak dotąd kryminalny thriller z Gilian Anderson.
    A z amerykańskich jak dla mnie majstersztyk to “Hannibal” - wszystko jest tak starannie dopracowane, można rozkładać na czynniki pierwsze, że np. w ostatnim odcinku ktoś mówi dokładnie odwrotność tego, co powiedział w pierwszym albo jakaś scena jest nakręcona analogicznie do innej. To się nie nudzi. I też jest pewna doza specyficznego czarnego humoru, choć daleko serialowi do komedii - inaczej tych estetycznie podanych zbrodni człowiek nie byłby w stanie znieść.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).