Pimp my ławeczka

Ławeczki siłowniane żyją krócej niż ludzie. Moja z piwnicznej siłowni ma ponad dziesięć lat i przestała nadążać za współczesnością. Miałem więc wybór: wymienić ją na nową lub zmodernizować. W piwnicy nie ma miejsca na dodatkowe przyrządy, na przykład na takie do ćwiczenia nóg. Postanowiłem więc niewielkim kosztem dodać do ławeczki gniazdo do mocowania dodatkowego osprzętu i tym samym sprezentować jej drugą młodość. No OK, godną starość, ale zawsze.

Zakupiłem za grosze, a ściślej mówiąc za kilka tysięcy groszy, profil metalowy, którego wewnętrzna średnica jest minimalnie większa od średnicy przystawki do robienia nóg. Większość amatorskich przystawek ma średnicę 40 mm. Grubość ścianki profilu to 3 mm, co daje spory zapas wytrzymałości, bo przesadnie silny nie jestem.

Tak, wiem, że byłoby lepiej nagrać o tym filmik na YouTube, ale mam tylko zdjęcia. Do niektórych dodałem opisy; do wszystkich mi się nie chciało.

Gdyby ktoś chciał samodzielnie podpimpować podobną ławeczkę, to z narzędzi przyda się:
• miarka;
• kątownik;
• flamaster lub coś podobnego;
• wiertarka (do wiercenia i czyszczenia powierzchni pod spawy);
• szlifierka kątowa;
• szlifierka stołowa;
• spawarka;
• papier ścierny;
• pędzel;
• ewentualnie też odkurzacz do łapania pyłów.

Z materiałów za to przydadzą się:
• oczywiście odpowiedni profil;
• płaskownik na wsporniki;
• nakrętka do przyspawania;
• elektrody spawalnicze (to oczywiste);
• śruba do zakręcania ręcznego (można ją zrobić samemu);
• przetyczka (ja wziąłem ją z nieużywanego sprzętu).

Profil wystarczy przeciąć pod minimalnym kątem (np. 95 st.), równiutko przyspawać, dodać wykończenie i ławeczka zyskuje drugą młodość. No OK, godną starość, ale to przecież prawie to samo. Ławki nie mają uczuć.


Udostepnij
Glodne Slonce

8 Responses to “Pimp my ławeczka”

  1. Przypadkowy Says:

    Kreatywność przede wszystkim!! Typowa polska złota rączka.
    Znalazłem dzisiaj świetną recenzję jednej z pana książek i trafiłem tutaj.
    (link do recenzji: http://ladyabooker.blogspot.com/2016_05_01_archive.html
    śmieszne jest to, że dzisiaj wstawiona i to z resztą pierwsza recenzja na tym blogu, ale zachęciła mnie). Chciałem się dowiedzieć, czy będą jakieś castingi do jakiejś ekranizacji pana książki? Jeśli tak to gdzie można zapoznać się z informacjami?

  2. Janek Says:

    Rewelacyjny pomysł! Bardzo mi się podoba takie kreatywne podejście do starych sprzętów, które zalegają w domu! Wszystko można zmodernizować i znowu sprawić, że będzie się tego z przyjemnością używało.

  3. wisznu Says:

    zazdroszczę:
    sprzętu, miejsca, czasu, umiejętności i chęci :D

  4. Rafal Kosik Says:

    Zazdrość niesłuszna, bo sprzęt słaby, w większości do wymiany; miejsca nie ma i stąd zresztą modyfikacja; umiejętności zdobywam w trakcie, a chęci… Tak, chęci zazdrość ;)

  5. wisznu Says:

    Słuszna niestety, jak się mieszka w bloku, ma piwnicę wielkości namiotu i jedynym miejscem jako-tako nadającym się do majsterkowania jest kuchnia (po 22:00 ;)), a kombo: praca, kredyt i małe dziecko zabiera resztki czasu pieniędzy i chęci, bo marzenia krótkoterminowe ograniczają się do spania ;D

    Samo odlutowanie kabelków od głośnika w subwooferze (dla sprawdzenia/wykluczenia jednego powodu buczenia) - czyli pół godziny roboty, gdy trzeba odganiac koty z kolan - wymagało 5 dni planowania i czekania na okazję - kiedy dziecko wreszcie zaśnie a ja jeszcze nie.;)

  6. Wojtek Says:

    Najlepsze ostatnie zdjęcie: Poland stronk!
    Zmieściłaby się w tej piwnicy “klatka” do przysiadów (squat rack)?

  7. Rafal Kosik Says:

    Tam jest bardzo mało miejsca - 205×280 cm i dosyć nisko, więc żadne klatki ani atlasy nie wchodzą w grę. Muszę sobie radzić urządzeniami wielofunkcyjnymi i wolnymi ciężarami. Zamiast klatki muszą wystarczyć wysunięte wysoko stojaki do sztangi. Przed każdym ćwiczeniem muszę wszystko przestawiać i konfigurować. To w sumie samo w sobie też jest ćwiczeniem :)

  8. Wojtek Says:

    Właśnie spytałem o klatkę bo dla mnie to najbardziej uniwersalne cudo i dobre jak w domu nie mamy asekuranta do dużych ciężarów :) ale faktycznie wymaga miejsca.
    Wiem o co chodzi, sam tak ćwiczyłem - w czasach nastoletnich zmieściłem ławeczkę w pokoju 7mkw. Z kolegą żartowaliśmy że jak będzie trzeba, to prędzej z pokoju wyleci łóżko. Wysokie stojaki też później przerabiałem. Teraz mam za to w domu 10 kg żywego i wszędobylskiego “ciężaru” - drążek musi wystarczyć za siłownię.

    A atlas to przyrząd rehabilitacyjny a nie wyposażenie siłowni :>

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).