Pierwszy dzień szkoły

Nika dotarła sporo przed czasem. Przysiadła na murku obok schodów prowadzących do szkoły i obserwowała uczniów. Większość ubrana była elegancko, a przynajmniej odświętnie. Czasem pomachał ktoś znajomy. Nie zauważyła na razie nikogo ze swojej klasy, za to sporo osób nie kojarzyła nawet z widzenia. Oni również wyglądali na zagubionych, jakby znaleźli się tu pierwszy raz. Pewnie pierwszoroczni, choć… wyglądali na starszych.
Przy krawężniku bezszelestnie zatrzymał się czarny Land Rover. Felix wysiadł, pożegnał się z tatą i spojrzał na ponury i masywny gmach szkoły, przypominający trochę stary obiekt wojskowy. Dopiero po chwili dostrzegł Nikę. Przywitali się serdecznie, choć nie widzieli się zaledwie kilka dni.
– Dużo nowych – mruknęła Nika.
Felix obejrzał się za siebie. Pojawiało się coraz więcej uczniów. Do rozpoczęcia apelu pozostało dziesięć minut.
– Nie wyglądają na pierwszorocznych – zauważył. – Niektórzy są starsi od nas.
– Młodzież dziś tak szybko dorasta. – Net przeskoczył murek i stanął między nimi. – Za naszych czasów to było nie do pomyślenia.
Cmoknął Nikę i uścisnął dłoń Felixa.
– Znowu jesteśmy pierwszakami – rzucił. – Starszaki będą nam kraść kredki. A już czułem się taki dorosły, taki odpowiedzialny.
– A propos odpowiedzialności. – Felix wycelował w niego palec. – Wisisz mi dwie dychy.
– Oj tam, oj tam. Nie jestem aż tak odpowiedzialny, jak ty małostkowy.
– Dwadzieścia funtów, nie złotych.
– Oddam przecież.
Felix spojrzał na zegarek i machnął głową, że już czas.
Na schodach dołączyli do nich Oskar i Wiktor.
– Nie zgadniecie, gdzie byłem – rzucił zamiast przywitania Oskar.
– W Grecji – odparł Net. – Wrzuciłeś ze sto zdjęć.
Oskar zmarszczył brwi i mruknął coś niewyraźnie.
– Widzieliście kogoś z naszej klasy? – zapytała Nika. – Jest dużo nowych.
– Połączyli nas z Siódemką – wyjaśnił Wiktor, który zawsze był doskonale poinformowany. – Część uczniów od nich przeszło do nas. Tak jak u nas, wszyscy, którzy mieli iść do trzeciej klasy gimnazjum, wylądowali w pierwszej liceum.
– A co się dzieje z tymi z niższych klas? – zapytał Net.
– Wracają do podstawówki. W Siódemce będzie tylko podstawówka, a u nas tylko liceum.
– A to nie miało być jakoś inaczej zrobione?
– Lokalne zawirowania czasoprzestrzeni.
– Ale przypał… – szepnął Net. – Degradacja. Jak to dobrze, że jesteśmy w trzeciej. Znaczy, że mieliśmy być.
Weszli do znajomego hallu szkoły i wraz z gęstniejącym tłumem licealistów podążyli po schodach na ostatnie piętro, gdzie dziwnym kaprysem architekta umieszczono salę gimnastyczną. Tu też wszystko wyglądało znajomo: niewielkie podwyższenie z ustawionym mikrofonem, obok długi stół z tym samym co zawsze zielonym płótnem. Za stołem siadali już nauczyciele, z których większość wykazywała tyle samo entuzjazmu, co uczniowie. Szykował się kolejny nudny apel.
– Nie ma Eftepa… – szepnął z radością Net. – Jest chory albo… Albo już tu nie pracuje! To by wyjaśniało, czemu strona nie była aktualizowana od początku wakacji.
Za stołem zasiadło kilka nieznanych im osób, zapewne nauczycieli z Siódemki. Eftepa rzeczywiście nie było nigdzie widać. Ani rzutnika, który zwykle obsługiwał, ani ekranu do prezentacji, a cały system nagłośnienia sprowadzał się do mikrofonu podłączonego do jednego głośnika.
Gdy wszyscy usiedli, do sali wszedł dyrektor magister inżynier Juliusz Stokrotka. Tym razem zupełnie niepodobnie do siebie założył czarny garnitur i ciemnoszarą kamizelkę. Koszula i muszka również były szaroczarne, a pogrzebowego nastroju dopełniała ponura mina. Tylko brzuszek i łysina pozostały takie same.
– Witajcie w nowym roku szkolnym – powiedział do mikrofonu, a ton jego głosu pasowałby raczej do mowy pogrzebowej. – Nastąpiło wiele zmian. Wiele dobrych zmian, które z całą pewnością wpłyną na poprawienie jakości edukacji…
Zazwyczaj po trzecim zdaniu połowa słuchaczy zupełnie traciła zainteresowanie przemową. To akurat się nie zmieniło.
– Myślicie, że Eftep odszedł? – zapytał szeptem Net. – Znaczy, nie że kopnął w matrycę, tylko że odszedł z naszej szkoły.
– Stokrotka go wyrzucił – powiedział Wiktor. – Dyscyplinarnie.
– O! – Net spojrzał na niego z zainteresowaniem. – Super! – Zorientował się, że mówi za głośno i ściszył głos. – Za co?
– Poszło o jakieś przewały przy międzynarodowej olimpiadzie informatycznej.
Net ściągnął usta i wymienił spojrzenia z Felixem i Niką , po czym zaśmiał się jak brzuchomówca. Jerzy Wierszewski, zwany przez uczniów Eftepem, od początku uwziął się na Neta. Nauczycielowi trudno było znieść, że uczeń zna się na informatyce znacznie lepiej od niego.
– … pewne zmiany personalne – ciągnął tymczasem dyrektor – i głęboka restrukturyzacja. Jak już wspomniałem na wstępie, perspektywiczne decyzje…
Net, mimo najszczerszych chęci, nie potrafił się dłużej skupić na monotonnym słowotoku Stokrotki. I nie był w tym odosobniony. Popatrzył na Nikę i poruszył brwiami w sposób, który oznaczał „zniknęła ostatnia przeszkoda, by ta szkoła stała się znośna”. Nika w odpowiedzi zmarszczyła nosek, co miało znaczyć „pamiętaj o chemii i geografii”. Felix poruszył tylko kącikiem ust, co oznaczało „zawsze może być gorzej”, na co Net skrzywił się „nie psuj mi tej chwili małego triumfu”.
– … wszystkim serdecznie nowego roku szkolnego. – Stokrotka skinął głową, co znaczyło, że skończył przemowę.
Dopiero jednak dłuższa cisza dała wszystkim do zrozumienia, że trzeba zacząć bić brawo. A jednoznaczny sygnał wysłał pan Czwartek, nauczyciel fizyki, który zaczął klaskać, nawet nie odrywając wzroku od ekranu leżącego na stole smartfona. Podzielna uwaga. Obok pan Cedynia, historyk, skupił się na czynności, która od zawsze wychodziła mu najlepiej - drzemał. Konstancja Konstantynopolska, geograficzka, siedziała nieruchomo i obserwowała salę przez zmrużone powieki, jakby to były szczeliny strzelnicze.
Dyrektor skinął głową i przygarbiony ruszył do jedynego wolnego miejsca za stołem. Jako że był bardzo niski, wyglądało to, jakby usiadł na małym stołeczku zamiast krzesła. Z drugiego końca stołu wstał przystojny trzydziestolatek z czarnymi włosami zaczesanymi do tyłu, w nieskazitelnym grafitowym garniturze. Zapiął najniższy guzik marynarki i eleganckim krokiem podszedł do mikrofonu. Ze zdecydowanie przesadnym gestem uniósł go o dwadzieścia centymetrów i uśmiechnął się do całej sali.
– Dzień dobry państwu – odezwał się miękkim, ale jednocześnie silnym głosem. – Witam panie i panów. Dziękuję bardzo mojemu zastępcy za ten erudystyczny wstęp, a teraz jednak przejdźmy do konkretów.
Net kaszlnął nieco zbyt głośno, choć gardło go ani trochę nie swędziało. Przez salę przeszła fala niemego niedowierzania. Dyrektor Stokrotka jeszcze bardziej zniżył się za stołem.
– Nazywam się Romuald Wąs i jestem nowym dyrektorem tej szkoły.


Udostepnij
Glodne Slonce

22 Responses to “Pierwszy dzień szkoły”

  1. Stały Czytelnik Says:

    Panie Rafale, czy mamy rozumieć, że zbliża się nowy tom?

  2. Kage-Sama Says:

    Nooo, nareszcie pełnokrwisty fragment! Powrót do szkolnych dram przy jednoczesnym wymieszaniu ekipy, zapowiada się co najmniej ciekawie :D

  3. KE Says:

    Ach… Nowy frag Felixa na blogu, suma liczb przy dodawaniu komentarza, nawet Kage-Sama. Flashback sprzed lat, jeden z najlepszych.

  4. Tymek Waniewski Says:

    A może by tak dać na imię temu dyrektorowi nazwisko Bródka?

  5. Doma323 Says:

    Super

  6. Jot Says:

    Tom piętnasty is coming! :D

  7. Justyna Says:

    25 lat na karku, czytam od pierwszej gimnazjum, i w końcu się nawet doczekałam 1 liceum u FNiN :D Po reformie, ale zawsze :D

  8. EverGreen0 Says:

    U mnie sytuacja jak u Justyny ;) 25 lat. Czytam F,NiN odkąd byłam w gimnazjum. Teraz jestem już panią magister i cieszę się, że w końcu wyszli z gimnazjum xD wprawdzie reforma nieco dopomogła… inaczej być może spędziliby tam kolejne 5 tomów.
    Jak tylko się ukaże, pędzę do księgarni!

  9. Izabela Lis Says:

    Ja mam 22 lata i czytam FNiN od gimnazjum. Niech Pan Rafał nie kończy nigdy tej serii!

  10. D. Says:

    24 lata, z FNiN od 5 klasy szkoły podstawowej :). Obecnie sama uczę w szkole języka polskiego. Już się nie mogę doczekać kolejnego tomu! Poza tym, oczywiście, wszystkie “dorosłe” tomy oraz AiK. Pozdrawiam i czekam na więcej!

  11. LBD Says:

    Wow, pięknie kończy się ten weekend! (skoro się przedstawiamy, lat 49, zaczynałem FNIN z synem gdy był gimnazjum). Myślicie, że będzie na Gwiazdkę? ;-)

  12. rafnin Says:

    Mam nadzieję że już niedługo.

  13. Rafal Says:

    Również mam 22 lata i czytam FNiN od gimnazjum, pierwszą część, po którą sięgnąłem był “Pałac Snów”. Okładka mnie nie zachęciła wcale, ale na szczęście treść wciągnęła i to bardzo. Oczywiście potem sięgnąłem po resztę książek i stałem się fanem serii. Nie mogę się doczekać nowej części, dobrze, że FNiN wreszcie ukończyli gimnazjum, choć trochę i tak są zastani w porównaniu do nas. :)

  14. Nazeli Says:

    Zaczęłam czytać FNiN jak byłam w szóstej klasie podstawówki, a teraz jestem na ostatnim roku studiów. Aż się łezka w oku kręci. I dopóki Pan, Panie Rafale będzie pisać to ja będę czytać, nie tylko FNiN :) Moja młodsza siostra również połknęła bakcyla i uwielbia Amelię i Kubę, które dostała ode mnie po targach książki. Jak podrośnie to przyjdzie czas na FNiN :)

  15. LamPL Says:

    Mam 21 lat, zacząłem czytać FNiN, gdy byłem w drugiej klasie gimnazjum. Przez ten czas zdążyłem skończyć gimnazjum, liceum, oraz pierwszy rok studiów. Niezmiernie mnie cieszy, że nasi ulubieni bohaterowie trafili w końcu do liceum. Marzy mi się jeszcze, że z racji tego iż trafili do liceum, może kiedyś zobaczymy jak kończą 18 lat, Net i Felix kupują pierwsze samochody itp. Może, kiedyś się tego doczekam. Na razie nowy tom zapowiada się fenomenalnie.

  16. Shana Says:

    Czekałam na jakiś fragment książki, bo z wcześniejszego wywiadu wynikało, że w końcu nadejdzie 15 część. Mimo że mam już 22 lat, to nadal chyba będzie mi się podobać ta seria. Chociaż zaczęło się od spróbowania przeczytania w 6 klasie podstawówki, ale od 3 części i mnie nie wciągnęło. Dopiero w gimnazjum koleżanka miała je u siebie i zaczęłam od pierwszej części i tak wciągnęło, że czekam z utęsknieniem na każdą nową część ;).

  17. Beata Says:

    mam 42 lata i czytam od 7 chyba lat…
    Oczywiście zbyt mało ich, za rzadko wychodzą, za mało Pan Rafał pisze - znacie ten ból:-)

  18. JM Says:

    A tutaj 25 lat, czytam od 2 gimnazjum, a tymczasem już po studiach. :) Nowy FNiN (i nie tylko) to zawsze taki promyczek słońca i masa ekscytacji. Zarwane noce na czytaniu zawsze wspominam miło. ;) Nie mogę się doczekać nowego tomu!

  19. Magda Says:

    Czyżby to fragment z najnowszej części FNiN? 🤔

  20. Alutka Says:

    Ja mam 51 lat i zaczynałam czytać z córką. Teraz czekam na kolejną część. Oby na Gwiazdkę była….

  21. Fluskak Says:

    Łał. Grubo

  22. Tomasz Przybyłowicz Says:

    Ja mam 41 lat. FNiN czytam nie pamiętam od kiedy. Chyba kupiłem wszystkie tomy, jak ostatnie były Nadprogramowe Historie. Uwielbiam tę serię. Przeczytałem powyższy fragment i nie mogę się doczekać końca listopada. Już odliczam dni. :)

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).