Piekło na Ziemi

Europę szturmują nieprzebrane zastępy uchodźców, bądź też, zależnie od przyjętej dialektyki, hordy imigrantów. W roku 2015 było ich grubo ponad milion. Polityczna niemoc, moralne kłótnie, ekonomiczne analizy, krwiożerczy Assad, krwiożercze ISIS, to wszystko nie dotyka istoty problemu. Tym bardziej że ten milion to ledwie ułamek tych, którzy będą próbowali tu dotrzeć, wliczając w to tych, którzy jeszcze o tym nie wiedzą lub nawet się nie narodzili. Zjawisko tak masowej migracji miało miejsce już wiele razy, ale trudno będzie znaleźć o nim wzmiankę w podręcznikach historii, bo mowa o czasach, które możemy poznać tylko dzięki wykopaliskom, i to głębokim wykopaliskom. W grę wchodzi nie archeologia, lecz paleoantropologia.

Paleoantropolodzy nie są zgodni co do tego, kiedy dokładnie na Ziemi pojawili się pierwsi Homo sapiens (załóżmy, że około 200 tys. lat temu), choć jednogłośnie twierdzą, że stało się to w Afryce. Zresztą pojęcie gatunku jest mocno umowne, bo ewolucja nie polega na planowym wprowadzaniu nowych, udoskonalonych modeli. To powolny proces, który przyspiesza tylko w okresach wyjątkowo silnej presji środowiskowej, co wiąże się z masowym wymieraniem. Brutalnie mówiąc, giną osobniki najmniej przystosowane.

Stąd też tak wyraźne różnice między mieszkańcami Afryki i Europy, choć rozdzieliliśmy się ledwie nieco ponad 45 tys. lat temu (tu również naukowcy nie są zgodni). W jaki sposób nasza skóra stała się jasna? Ciemnoskórzy kolonizatorzy w Europie chorowali na wiele chorób. Wystarczy wymienić tylko mialgię, miopatię i osteoporozę, by otrzymać obraz naprawdę wadliwego myśliwego. Słabe mięśnie i słabe kości, przy braku socjalu, regularnej opieki medycznej i syntetycznych suplementów diety oznaczają niemal pewną śmierć przed odchowaniem potomstwa. Mamy więc spełnioną definicję wymierania gatunku.

A jednak nie wymarliśmy, czego najlepszym dowodem jesteś Ty, czytelniku. Przeżyłeś w tym zimnym i deszczowym kraju, bo prawdopodobnie masz jasną skórę. Dzięki małej ilości melaniny Twoja skóra produkuje sześć razy więcej witaminy D niż skóra najciemniejszych Afrykańczyków. Melanina pochłania promieniowanie UV, co jest bardzo pożądane na południu, ale tutaj powoduje poważne niedobory witaminy D, a co za tym idzie naprawdę długą listę schorzeń. Przez tysiąclecia dobór naturalny eliminował ciemniejsze odcienie skóry (czyt. ciemniejsi umierali wyraźnie częściej), aż po licznych krzyżówkach doszliśmy do tego, co widzisz w lustrze.

Jesteś produktem eonów ewolucji. Twoje cechy fizyczne i psychiczne zostały w nas wykształcone drogą doboru naturalnego przez niezliczone pokolenia. Zarówno te cechy, które uważasz za „złe”, jak i te „dobre” umożliwiły przetrwanie wszystkim Twoim przodkom. Wszystkim bez wyjątku. Stoisz na czele długiego ciągu ludzi sukcesu, tych, którym się udało, podczas gdy miliony, miliardy innych poniosły klęskę. Jednak zanim zaczniesz myśleć o sobie jak o chodzącej doskonałości, wiedz, że cechy przydatne dziś, jutro mogą się stać Twoją zgubą. Jak choćby wspomniana wcześniej duża ilość melaniny, która w wyniku zmian klimatycznych znów może się okazać przydatna na południu Europy.

W skali historii życia na Ziemi te kilkadziesiąt tysięcy lat to jak pstryknięcie palcami, a te kilka tysięcy, z których pochodzą jakiekolwiek spisane kroniki, to nanomgnienie. W przypadku człowieka, wyposażonego w całkiem niezły mózg, proces selekcji naturalnej zachodzi szybciej, między innymi dlatego, że pasjami zabijamy się wzajemnie. Również z powodu innego koloru skóry.

Nie należy mylić masowych migracji z wyprawami łupieżczymi. Największe migracje są powodowane presją środowiska, najczęściej zmianami klimatycznymi. Europa była kolonizowana przez przybyszy z Afryki wielokrotnie i działo się to jeszcze w czasach, gdy nasi przodkowie zdecydowanie bardziej przypominali goryle niż nas. Co najmniej od kilkunastu milionów lat wynikłe ze zmian klimatycznych problemy ze zdobyciem pożywienia pchają zwierzęta, w tym i ssaki naczelne, do marszu w nieznane. Gdy o ten sam teren zaczynają konkurować dwie grupy, robi się nieciekawie. Nie trzeba chyba wyjaśniać, że walka o kurczące się zasoby nigdy nie polega na dzieleniu się po równo i trosce o słabszych.

Niezależnie od tego, czy jest to wyłącznie proces naturalny, czy troszkę mu pomagamy, czy też jesteśmy głównymi winowajcami, globalne ocieplenie jest faktem. Jeżeli ktoś w nie nie wierzy, zachowuje się jak dziecko, które w lutym nie wierzy w lipiec. W geologicznej historii Ziemi takie zmiany temperatury nie są niczym niezwykłym, po prostu w skali ludzkiej, czy nawet cywilizacyjnej, zachodzą bardzo powoli, przez co są niezauważalne.

W połowie tego wieku najprawdopodobniej spora część Afryki Północnej i większa Półwyspu Arabskiego nie będą się nadawały do zamieszkania. Przy czym należy to stwierdzenie rozumieć dosłownie: nie da się tam przeżyć jednego dnia poza klimatyzowanym pomieszczeniem. Będzie za gorąco. Zdecydowanie za gorąco. Tempo dostosowania ludzi do warunków środowiskowych robi wrażenie. Jednak trudno sobie wyobrazić przystosowanie ewolucyjne pozwalające dużemu organizmowi stałocieplnemu, jak np. człowiek, na przetrwanie w temperaturze powyżej 50°C i wilgotności przekraczającej 95%. Zwyczajnie organizm nie ma wtedy jak odprowadzić nadmiaru ciepła.

Ci, którzy powinni być tą sytuacją najbardziej zaniepokojeni, czyli mieszkańcy tych rejonów, wydają się ignorować nadciągający kataklizm. Populacja, zamiast maleć, rośnie w tempie niespotykanym nigdy wcześniej, a zasoby wód głębinowych są marnowane do celów niespożywczych. W mieście Doha, stolicy Kataru, nie tak dawno od zera powstała dzielnica biznesowa przypominająca miniaturę Manhattanu. Powstała tuż nad powierzchnią podnoszących się wód Zatoki Perskiej.

Być może jeszcze za naszego życia w tych rejonach przydadzą się przygotowywane z myślą o wyprawach marsjańskich technologie budowy habitatów. Będzie to jednak energochłonne, drogie i niewygodne, jak mieszkania na stacjach polarnych. Zmuszeni do funkcjonowania w takich warunkach będą pewnie tylko pracownicy nadzorujący wydobycie ropy naftowej. Najciekawsze pytanie brzmi: co się stanie ze wszystkimi pozostałymi?


Udostepnij
Glodne Slonce

2 Responses to “Piekło na Ziemi”

  1. Liteon Says:

    Trochę zaczynam ciemno patrzeć ;-) w przyszłość. Jak przygrzeje…
    Taki wniosek się nasuwa czytając twój tekst. Skoro skóro-odporni (-: nie dadzą rady tam to tym bardziej my bladzi nie damy tu. Czyżby poszukiwanie korzeni nordyckich nam pozostanie, tzn. emigracja - choć wielu już na Islandię się przeniosło (przewidzieli? :-D)

  2. Szary Says:

    Nie wiem, czego się bardziej obawiam: samego problemu, czy sposobów jego “rozwiązania” przez nasze elity.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).