Peter Watts - Wir

Peter Watts - WirDla tych, którzy czytali pierwszą część trylogii, Rozgwiazdę, nie będzie niespodzianką temat tomu drugiego. Behemot, czyli obca forma życia, która wylazła z głębi Ziemi, próbuje nam zawłaszczyć biosferę. To największe w historii zagrożenie nie tylko dla cywilizacji, nie tylko dla naszego gatunku, ale dla całego życia na Ziemi. I oto człowiek, największy truciciel i szkodnik, jest jedynym gatunkiem, który może uratować wszystkie inne.

Wir nie wciąga zbyt szybko. Przez jedną trzecią jest to bardzo nudna lektura i bym ją dawno pyrgnął za wersalkę, gdyby nie pamięć niezłej Rozgwiazdy. Rzeczywiście, Wir w końcu się rozkręca.

Z jednej strony śledzimy losy mocno skrzywionej psychopatki, której wdrukowano fikcyjną bolesną przeszłość, m.in. to, że była w dzieciństwie wykorzystywana. Z drugiej strony obserwujemy całą plejadę psychopatów u władzy, bądź przez tą władzę zatrudnianych. Zatrudnianych przez władzę korporacyjną, bo to taka przyszłość, gdzie państwa niewiele już znaczą. Oni próbują ową psychopatkę złapać, bo jest nosicielem Behemota. Ona próbuje się nie dać złapać, a sporo pożytecznych idiotów próbuje jej w tym pomóc.

Część z tych bohaterów jest biochemicznie modyfikowana, żeby podnieść ich sprawność w wąskospecjalizowanych dziedzinach, albo wzmocnić ich wierność wobec sprawy. A im kto mniej zmodyfikowany, tym większe głupstwa popełnia. Są też uchodźcy szturmujący mury mocno zdegenerowanej cywilizacji zachodniej, powstają nowe religie, ludzie jedzą napakowaną otumaniającymi hormonami sieczkę z generatorów pożywienia. Umówmy się, że nikt z nas nie chciałby żyć w takich czasach. Niestety jest to książka o przyszłości, więc nie czuj się zbyt pewnie.

O co chodzi z tym całym Behemotem? Ów Behemot jest replikatorem, który znacznie sprawniej metabolizuje azot. Co kogo obchodzi azot, można by zapytać. Gaz w końcu obojętny, więc co nam po nim? Ano bez azotu nie wyrośnie żadna roślina, którą jemy, albo którą je nasze jedzenie (zwierzęta). Czyli bez azotu umrzemy w pełni zdrowi, ale z głodu. Behemot ma alternatywny rodzaj przemiany materii, oparty na innych pierwiastkach. To oznacza, że tworzy on zupełnie nowy ekosystem, który nie może na jednej planecie współistnieć z naszym, opartym na znanym nam białku i DNA/RNA. Innymi słowy, jeśli nic nie zrobimy, to nas wszystkich zwyczajnie zeżre.

Wiele nie zajspojluję (jeśli się obawiacie, że jednak wiele, to pomińcie dwa akapity), gdy powiem, że sprawiedliwość dziejowa nakazuje przyznać rację Behemotowi. On jest bowiem pierwotną formą życia, która była na Ziemi, zanim nasi przodkowie (nawet jeszcze nie jednokomórkowi) wylądowali tu na odłamku skały marsjańskiej kilka miliadrów lat temu. Behemot schronił się dawno temu w głębi ziemi, a my go przypadkiem uwolniliśmy.

I zgadnijcie, co się dzieje? Idiokracja nie śpi i pojawia się taka niewypowiedziana jednoznacznie, ale jednak idea, że może powinniśmy zginąć, bo moralne prawo do życia na Ziemi ma Behemot. Bo to autochton, a my to biali kolonizatorzy. My, czyli życie rozwijające się tutaj od miliardów lat. Behemot, przypomnę, jest nawet nie bakterią tylko czymś klasy, powiedzmy, enzymu. Wybaczcie niefachowe słownictwo.

Peter Watts - WirTytułowy „Wir” to określenie na internet w przyszłości. Niekontrolowana przez nikogo sieć zamieniła się w dżunglę, gdzie prócz znanych dziś idiotów z krwi i kości, brylują organizmy niematerialne, które w dzisiejszej terminologii wypadałoby nazwać skryptami. To bannery reklamowe, wirusy, czy zwykłe boty, które dostosowują się do warunków środowiskowych, ewoluują i zamieniają w prawdziwe wirtualne piranie, których jedynym celem jest przetrwać i skopiować się w jak największej liczbie. Tak funkcjonujący internet bynajmniej nie ułatwia ludziom walki z Behemotem.

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że właśnie przeczytałem powieść napisaną przez kogoś bardzo mądrego.


Udostepnij
Glodne Slonce

3 Responses to “Peter Watts - Wir”

  1. wisznu Says:

    Ale przeciez jest proste rozwiązanie, stosowane m.in. przez bialych w Stanach. Dać Behemotowi rezerwat, niech sobie tam żyje i ewoluuje :)

    A sądząc po opisie wiru, to wygląda na to, że pewnie w kolejnej części okaże się, że ludzkość zostaje wyparta przez ewoluujące programy, ktore zyskają świadomość ;)

  2. Rafal Kosik Says:

    W tym przypadku rezerwat nie wchodzi w grę. Żadne współistnienie nie wchodzi w grę.

  3. wisznu Says:

    ale nawet taki zamkniety pod szczelną kopulą?

    swoją drogą zapowiada się intrygująco:)

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).