Parytety to usancjonowany prawnie szowinizm

Parytety - bądźmy konsekwentni

Pod obywatelskim projektem ustawy dotyczącej parytetów na listach wyborczych podpisało się ponad 100 tys. obywateli, co znaczy, że projekt będzie rozpatrzony przez sejm. Jeśli ustawa przejdzie, w następnych wyborach na listach do parlamentu i samorządów będzie musiało się znaleźć co najmniej 50% kobiet (górnej granicy nie ma). Jeśli warunek ten nie zostanie spełniony, lista danej partii nie zostanie zarejestrowana w komisji wyborczej, czyli partia nie będzie mogła wziąć udziału w wyborach.

Pisałem już o tym, ale powtórzę: parytety to zaprzeczenie demokracji. Nie podoba mi się to oczywiście. Nie podobałaby mi się również sytuacja odwrotna, czyli parytet w dowolnej dziedzinie życia publicznego dla mężczyzn, albo dla jakiejkolwiek innej grupy społecznej. Wolne wybory wymyślono po to, by każdy dorosły obywatel (jeśli nie jest kryminalistą) mógł kandydować, oraz po to, by każdy inny dorosły obywatel mógł na niego głosować. Parytety oznaczają, że 50% miejsc na listach wyborczych zostanie wyjętych spod mechanizmu demokratycznego. To usankcjonowany prawnie szowinizm (a dokładniej jego odmiana - seksizm*).

*Zazwyczaj seksizm błędnie utożsamia się ze zjawiskiem dyskryminacji kobiet. Istnieje jednak także seksizm anty-męski i wynikające z niego nierówne traktowanie. Jego przejawami są m.in. obowiązek służby wojskowej, dyskryminacja ojców i podrzędna rola mężczyzny jako rodzica, niższe nakłady na profilaktykę i badania naukowe dot. zdrowia mężczyzn, niższa płaca za tę samą pracę, krótszy okres otrzymywania emerytury, presja społeczna na bycie dostarczycielem dóbr i opiekunem kobiet, akceptacja radykalnie anty-męskich ideologii przez część środowisk akademickich itp.


Udostepnij
Glodne Slonce

39 Responses to “Parytety to usancjonowany prawnie szowinizm”

  1. Dziebak Says:

    Noż po prostu niemożliwe! Kurde, jak można być tak tępym, że podpisywać się pod takim (…) Zawsze parytety kojarzyłem z grupą kobiet z przerostem ambicji, ale te 100tys. podpisów wszystko zmienia…

    Ciekawe, czy ustawa zawiera punkt, że połowa pracujących w kopalni to powinny być kobiety?

    No, ale wierzę, że Rząd nie przepuści tej ustawy.

    Moim zdaniem, równouprawnienie w najlepszym wydaniu przejawia się w otwarciu drzwi na oścież (do różnych zawodów) dla kobiet i mężczyzn.

  2. Rafal Kosik Says:

    Takie zbierania podpisów to nic niezwykłego. Co chwilę ktoś na coś zbiera, czasem pod zupełnie niepoważnymi petycjami. I rzeczywiście, ludzie nie czytają, co podpisują. W Stanach (oczywiście) przeprowadzono kiedyś eksperyment polegający na zbieraniu podpisów na ulicy pod całkowicie absurdalnym dokumentem, który został stworzony ze zbitek bełkotu pseudonaukowego i nic z niego nie wynikało. Ludzie oczywiście podpisywali dla świętego spokoju, skoro ktoś prosił.

    Ludzie w ogóle wykazują daleko idącą beztroskę w sprawach ważnych, takich jak np. wybory.

  3. Dziebak Says:

    No tak, ale wydaje mi się to tak nielogiczne, tak idiotyczne, że aż trudno uwierzyć. Zupełnie jak podpisywanie podsuniętych dokumentów bez ich lektury….

    Wiem, że zbieranie podpisów to żadna rewelacja, od czasu do czasu trafiam na jakiś “wolontariuszy”, nie wiem jak ich nazwać. Od dofinansowania leków po zmianę organizacji ruchu…

    Parytety obrażają wszelką logikę przecież, a idzie sobie jakaś babuszka i myśli, że jak podpisze, to dostanie wyższą emeryturę? Nie rozumiem tego.

  4. Hankes Says:

    Na szczęście w sejmie procentowa ilość mężczyzn jest znacznie wyższa niż kobiet, więc istnieje niewielka szansa, że parytety przejdą “pozytywnie” proces rozpatrywania. Zresztą nawet gdyby przeszły, ustawa zaraz trafiłaby do Trybunału Konstytucyjnego, określona jako podważanie demokracji i równości, o jakich mówi Konstytucja RP.

    Od jakiegoś czasu nie podpisuję się pod niczym, co nie jest związane z fokami w Kanadzie, dofinansowywaniem obiadów w szkołach albo podtrzymywaniem kultury ?emków.

  5. NikaaaS Says:

    A ja na inny temat, bo za bardzo nie wiem gdzie o to zapytać : Czy będą jeszcze jakieś castingi dla np. statystów czy coś do filmu FNiN ?

  6. Renata Says:

    Pisarze fantastyki to prawie sami faceci. Tu też wprowadźmy parytety. Dlaczego autorek nie może być tyle co autorów? Panowie, ustąpcie nam połowę rynku! Albo i więcej, bo przez lata okupowaliście półki w księgarniach. Tak będzie sprawiedliwie. Parytety w literaturze są proste do zrealizowania. Wiem, że do wydawnictw przychodzi dużo maszynopisów, a tylko niektóre są wydawane jako książki. Można maszynopisy podzielić na te od kobiet i od mężczyzn. Jeśli wydawnictwo planuje wydać 20 książek rocznie, to niech weźmie po 10 najlepszych maszynopisów od pań i 10 najlepszych od panów. To bardzo proste i sprawiedliwe. Uważam, że lepiej i szybciej załatwi to ustawa o parytetach. Wysłałam kilka opowiadań do portali literackich. Odrzucili je. Może nie jestem mistrzynią pióra, ale i tragicznie nie piszę. Wiem, że taka ustawa zmusiłaby portale, żeby opublikowały moje opowiadania. Bali by się odmówić, bo kara też powinna być surowa, jeśli ustawa ma działać. Parytet 50% to szansa uczciwej publikacji dla mnie i dla innych niedocenionych autorek. Jak czytelnik ma mnie poznać i docenić, gdy nikt nie chce mnie publikować?

  7. Rafal Kosik Says:

    A nie pomyślałaś przez chwilę, że przyczyną odrzucenia textów mogły być inne przyczyny niż płeć?

    Rzeczywiście, jest nas więcej - autorów fantastyki niż autorek. To nie wynika z polityki wydawnictw, tylko z liczby kobiet, które chcą pisać ten gatunek. Na zakończony niedawno konkurs wydawnictwa Powergraph na opowiadanie hard SF przyszło bardzo dużo textów, ale tych przysłanych przez kobiety jest na pewno mniej niż 10%.

    Mam nadzieję, że ustawa o parytetach nigdy nie wejdzie w życie. Ale nawet jeśli wejdzie, to i tak nie będzie obejmowała dziedzin atrystycznych. Ingerencję prawa w sztukę już przerabialiśmy w czasach PRL-u. Wprawdzie wtedy nie było ważne, kto tworzy, tylko czy jego dzieła są zgodne z obowiązującym kierunkiem sztuki wyznaczonym przez ideologów systemu.

  8. Dziebak Says:

    Hmmm, no tak, jeśli poprzedni comment nie jest ironią… Panie Rafale, ależ z Pana bezduszny cham! Wykorzystuje Pan swoje niemałe umiejętności do pisania książek, która złe nie są i zabiera Pan miejsca paniom pisarkom. Noż to już przesada. Niech Pan zmniejszy skilla, albo połowę książek wydawać jako nie Pana dzieło…

    No już kurde bez przesady, kto na takie coś pójdzie? Projekt nie ma szans.

  9. Donald Says:

    Z autorką Harrego Pottera było interesująco bo przytoczę Wikipedię ,,Przed publikacją Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego jej wydawca, Bloomsbury, w obawie przed odstraszeniem potencjalnych czytelników damskim imieniem na okładce, zasugerował, aby podpisać książkę inicjałami, dodając drugie imię. Rowling wybrała imię swojej babci, Kathleen, chociaż sama nigdy go nie nosiła'’
    No i co o tym myślicie?

  10. Dziebak Says:

    No i…? Nie wiem kogo odstrasza płeć autora, no ale ludzie są różni.

  11. Anrya Says:

    Za komuny akademie medyczne podczas rekrutacji studentów przyznawały dodatkowe punkty za pochodzenie robotnicze i płeć męską. Chore, bo gorsi kandydaci mogli kilkoma punktami wygryźć lepiej przygotowanych maturzystów. Zasada jest ta sama, czy przy rekrutacji na uczelnie czy do parlamentu.Parytety to zaprzeczenie demokracji, a moim zdaniem również równouprawnienia.
    Nie sądzę, żeby ta ustawa weszła w życie. Bardziej mnie martwi to, że pewien procent panów uzna parytety z pomysł kobiet jako całości, a ich gniew spadnie również na mnie i inne Bogu ducha winne niewiasty.

    Wiem, że leję wodę, ale chciałabym odnieść się jeszcze do postu Renaty.
    O ile to nie jest ironia, piszesz, że dobrze byłoby zniwelować dominację panów na rynku fantasy, ograniczając wydawnictwa.A pomyślałaś, jakie te zmiany przyniosły by skutki na rynku np.romansu? Tak szczerze, myślę że mężczyzn wydających powieści z pod znaku “Zmierzch” czy “Dom nad Rozlewiskiem” jest do prawdy mało, 1:100, może mniej. Co ma począć wydawnictwo, które ma wydać 20 książek, a otrzyma 100 maszynopisów żeńskich i 1 męski? Wydać 2 książki??? A może nakazać każdemu autorowi pisać po równo, tzn. po tyle samo książek z każdego gatunku???

    Dziękuję za uwagęXD mam nadzieje że ktoś to przeczyta;)
    Pozdrawiam!

  12. Rafal Kosik Says:

    Rowling coś wspominała o tym imieniu, ale to chyba chodziło o to, że ma użyć samych inicjałów. To może być teoria dorobiona później, bo pamiętam, że tożsamość Rowling nie jest dla mnie tajemnicą, odkąd po raz pierwszy usłyszałem o HP.

    Nie wiem jakie znaczenie ma płeć autorki przy sprzedaży książki. Może jak się jest wydawcą wielkości Bloomsbury, to te potencjalne pół procent oznacza kilka milionów funtów? Pewnie ja sam, kupując instrukcję obsługi samochodu, zawahałbym się chwilę, gdyby autorem była kobieta, no ale to inna tematyka. Jeszcze bardziej bym się zawahał, gdyby opiekunem mojego dziecka w przedszkolu miał być facet. Nie sądzę, by to był wpływ stereotypów, bo owszem, kobieta może być doskonałym mechanikiem, a facet przedszkolankiem, ale to naprawdę bardzo rzadkie przypadki.

    W pisaniu romansów przewaga kobiet jest odwrotna niż w przypadku SF - jakieś 10:1, może 20:1.

  13. Renata Says:

    To są właśnie stereotypy. Z tym trzeba walczyć. Kobieta też może być mechanikiem samochodowym. 10% tekstów od kobiet? To ile ich jest? Jak są cztery, to możecie je opublikować w tej antologii i dołożyć cztery od facetów. Parytet będzie zachowany. Można? Można! Trzeba chcieć. W sztuce parytety są bardzo potrzebne, żeby odbiorca miał kontakt ze sztuką tworzoną przez kobiety. Jak będzie miał kontakt, to zacznie doceniać. Jak te cztery teksty odrzucicie, to nie będzie mógł ich docenić. To będzie nierówne traktowanie autorek. A romanse zostawmy, jak jest teraz. Jak jest przewaga kobiet, to jest dobrze i parytet jest niepotrzebny.

  14. Dziebak Says:

    No comment normalnie, aż się commentowac nie chce…

    Taki surrealistyczny absurd…

  15. Rafal Kosik Says:

    Nie widziałem jeszcze kobiety mechanika samochodowego, chyba że na reklamach, ale dopuszczam możliwość, że to się zdarza. A co do antologii, to decyduje jakość textów. Tak jak i zresztą w ogóle przy wydawaniu książek. Żyjemy w (prawie) wolnym kraju i z drobnymi wyjątkami żaden paragraf nie wcina się w działalność artystyczną. Lepiej jak tak zostanie.

  16. Renata Says:

    Ja nie piszę o jakości tekstów tylko o równouprawnieniu. Jeśli w dowolnej antologii nie ma połowy opowiadań napisanych przez panie, to to jest dyskryminacja. Rozumiem, że to jest SF i panie mogły przysłać trzy opowiadania a panowie trzydzieści. Ile łącznie powinno być opowiadań? Osiem, dziesięć? To te trzy już są, a pozostałe jedno czy dwa trzeba znaleźć. Są autorki, można do nich napisać, poprosić. Gdyby to nie było SF, to sama bym te dwa dosłała.

  17. Dziebak Says:

    No cóż, a wydawnictwu chodzi o jakość tekstu, a nie równowydawanie.

  18. Ponury Żniwiarz Says:

    No chyba przesada… Że niby jak jest mniej opowiadań od kobiet to wydawnictwo ma błagac jakieś inne autorki, żeby przysłały swoje opowiadania?! Skoro wcześniej ich nie wysłały to albo tego nie chcą, albo wysłały gdzieś indziej… Dużo może byc możliwości… A jeżeli nawet jest po równo opowiadań od pań i panów, a jest więcej lepszych opowiadań od panów to ja bym wolał czytac te lepsze niż na siłę wciśnięte byle co, aby było tyle samo od pań i panów…

    Kobieta czy mężczyzna, każdy sobie sam wybiera gatunek, w którym czuje się dobrze i tak pisze… Kobiety, moim zdaniem, mają mniejszą wyobraznię… Zostały jakby stworzone do tego, by nas, mężczyzn przywracac do realnego świata, doprowadzac do porządku, umoralniac, dlatego mniej kobiet zajmuje się fantastyką…

    Koniec.

  19. Rafal Kosik Says:

    Dopóki to jest moje wydawnictwo, to nie będzie wpychania do książek złych textów, byle spełnić jakieś politycznie poprawne postulaty. Zresztą te postulaty są moim zdaniem poronionym pomysłem w każdej dziedzinie życia, co napisałem w artykule na początku.

  20. Kasia Says:

    No nie wierzę, “Renata” to jakaś męska prowokacja, żeby ośmieszyć kobiety… Parytety w sztuce?! Przecież to zaprzeczenie sztuki. Żadnych opowiadań się nie znajduje, żeby było po równo, tylko zamieszcza najlepsze. “Po równo” to już kiedyś u nas było i jeśli ktoś za tym tęskni, to w paru krajach to “po równo” jeszcze dogorywa, można się przejechać i zobaczyć.

    Dżisas…

  21. Ponury Żniwiarz Says:

    Się to po Żniwiarzemu nazywa niespełnienie literackie :]

  22. fritz Says:

    te feministki są takie głupie naprawdę czy tylko udają?

  23. Donald Says:

    Czemu mam wrażenie, że ,,Renata” to nieudany żart niedoszłej autorki?

  24. Dziebak Says:

    Napisze jakiś badziewny romans i będę się kłócił, że ma być wydany? Raczej nie.

  25. Dziebak Says:

    eh.. nieważne. No comment

  26. Ranata Says:

    Nie wierzę! Wy nic nie rozumiecie. Mówię o prawie kobiet do udziału 50% (co najmniej tyle!) w każdej dziedzinie życia. W literaturze też. Kobiety powinny się trzymać razem, by wziąć odwet za lata dyskryminacji. Parytety to doskonały sposób. Dlaczego wszyskie nie chcecie tego poprzeć?

  27. Ponury Żniwiarz Says:

    Ale tak się nie da… Nie można na siłę we wszystkim dawac kobietom i mężczyznom 50%… Hmm… Według Twojej teorii, czyli równouprawnienie w każdej dziedzinie życia, chyba powinienem się gdzieś zgłosic w związku z tym, że w mojej klasie jest 19 dziewczyn, a tylko 13 chłopaków… Gdzie to równouprawnienie? A dlaczego w szkole uczą mnie prawie same kobiety?! Gdzie to równouprawnienie?! A może teraz trochę drastyczniej… Jeżeli na świecie żyje więcej mężczyzn niż kobiet to co teraz? Może wymordujmy trochę facetów żeby było po równo…

  28. Dziebak Says:

    Odsyłam do obrazka na górze.

  29. Ponury Żniwiarz Says:

    To zgranie treści mojego posta i obrazka u góry było niezamierzone…

  30. Kasia Says:

    Droga Renato!

    Ależ nikt kobietom tego prawa nie odbiera! Niech się wykażą kompetencją, wiedzą i talentem - to powinny być jedyne kryteria, a nie kryterium płci.
    Nie zamierzam brać na nikim odwetu, chcę natomiast żyć w zasobnym, bogatym kraju, myśląc o przyszłości mojej, moich najbliższych i kolejnych pokoleń. Jak wybieram polityka, to chcę wybrać najbardziej kompetentnego, który mi tę przyszłość zapewni, jak idę do lekarza, to do takiego, który mnie wyleczy, a jak wydaję lub kupuję antologię, to z najlepszymi, a nie ustawionymi tekstami.

    Moim zdaniem parytety są wielkim błędem, który obróci się przeciwko kobietom. Jeżeli ktoś chce coś dobrego dla równouprawnienia zrobić, powinien zająć się pracą u podstaw - edukacją, zarówno dzieci, jak i całego społeczeństwa.

    Trzymać razem? No sorry, ja od solidarności jajników wolę solidarność rozumu.

  31. Me Says:

    Całkowicie zgadzam się z Kasią! Sądzę, że powinno być więcej kobiet w życiu publicznym, ale jeśli mają mieć gorsze kompetencje od mężczyzn, którzy na razie głównie tam goszczą, to ja już wolę tych mężczyzn.
    Swoją drogą, czy to nie troszkę żenujące (dla kobiet)? Potrzebujemy jakiejś specjalnej ustawy, żeby zaistnieć w świecie polityki?
    Zwłaszcza, że w tej chwili, chcąc do seksizmu nie dopuścić, sami się go dopuszczamy, tyle, że kierujemy go w inną stronę. Gdzie tu logika?

  32. tesska Says:

    W wypadku Pottera Rowling oświadczyła, że chciała, żeby inicjały stwarzały pozory męskiego autora, by nie odstraszać męskich czytelników. I jasne, że jak stała się popularna, natychmiast się okazało, kim jest - no ale przecież mogła się tak popularna nie stać. A wtedy “J.K. Rowling” nie byłoby od razu deszyfrowane jako “Joanne”, tylko pasowałoby do J.R.R. Tolkien, C.S. Lewis…

    Może to też element jakieś tradycji anglojęzycznej - Lucy Maud Montgomery zastrzegła, że dopiero po jej śmierci książki mogą się ukazać z rozwiniętym imieniem, wcześniej było L.M. Montgomery, z tego samego powodu.

  33. tesska Says:

    Powyższy komentarz napisałam w celu wyjaśnienia wątpliwości nazwiska Rowling, bo akurat to śledziłam od samego początku, więc nie kierowałam się “późniejszą” ideologią, a tej wokół jej serii faktycznie narosło sporo.

    Ale ręce mi opadły, jak doczytałam wypowiedzi Renaty… Litości! Co jeszcze? Niech Ewa Białołęcka napisze tom “Felixa, Neta i Niki” a Rafał skończy “Kroniki Drugiego Kręgu”? Bo cykle zostały nierówno obsadzone męskimi i kobiecymi autorami?

    Nie zamierzam kupować więcej literatury pisanej przez kobiety, jeśli wśród ulubionych autorów mam głównie facetów. Kiedy podobają mi się książki jakiejś autorki, to je kupuję. Wydawnictwem RUNA zarządzają kobiety i wątpię, żeby ideologicznie nie wydawały innych pań. A byłabym bardzo rozczarowana, gdyby odrzuciły teksty “męskie” dla idei.

    Absurd odnośnie antologii “wydajcie wszystko, co przysłały kobiety, i mały odcinek tekstów facetów” naprawdę nie mieści mi się w pale. Zrozumiałabym jeszcze, odnośnie “równych szans”, postulat, że skoro przyszło 10% tekstów autorek, to niech twórczość pań zajmie 10% antologii. Nie, żeby miało to jakikolwiek sens, ale przynajmniej nie krzywdziłoby tak logiki. Z jakiej racji mają zostać wydrukowane WSZYSTKIE teksty pań, bez względu na poziom? Z jakiej racji miałyby zostać odrzucone dobre teksty facetów, żeby zrobić miejsce tym tekstom?

    A jakby nadeszło 90% opowiadań od pań, to droga Renato, walczyłabyś o wydrukowanie wszystkich opowiadań facetów?

  34. Ponury Żniwiarz Says:

    Ha!!! Mocny argument…

  35. Rafal Kosik Says:

    Tu nie ma symetrii. Ustawa o parytetach miałaby wyglądać tak, że kobiet na listach ma być CO NAJMNIEJ 50%, co znaczy, że może ich być 60%, albo i 90%. Ani o kwalifikacjach kandydatek, ani o minimalnej liczbie mężczyzn nie ma tam słowa. Zapewne szanowna koleżanka myśli tak samo o literaturze.

  36. tesska Says:

    Heh, zapewne tak, ale byłam ciekawa, czy sama tak stwierdzi…

    Przeraża mnie, że osoby będące za parytetami mówią o “równouprawnieniu”…

  37. Dziebak Says:

    Sam fakt, że ktoś za parytetami jest, jest dziwny.

    HAPPY NEW YEAR!!!!!!!!!!!!

  38. NiKa Says:

    A ja uwielbiam Harry’ego, ale brakuje tam trochę humoru, a w FNiN jest go akurat dużo i to jest plus. Ale ciekawi mnie czy Nika to jakaś ksywka czy np. skrót od Nikola albo coś?

  39. cleevleen Says:

    “A romanse zostawmy, jak jest teraz. Jak jest przewaga kobiet, to jest dobrze i parytet jest niepotrzebny.”
    Że what?????? Czyli uważasz że równouprawnienie to znaczy: kobiet ma być tyle samo co mężczyzn lub więcej. Mężczyźni nie mogą stanowić więcej niż 50%, a kobiety owszem?
    Nie mogę tego pojąć. Jeśli już chcesz parytetów to przynajmniej i dla mężczyzn i dla kobiet, chociaż to i tak jest złe. Powinno być to, co najlepsze, a nie “po równo”. Dołąnczam się do wszystkich postów Kasi.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).