Pakiety memowe

Pakiety memoweJeżeli zapytasz kogoś nieznajomego o jego poglądy na temat np. aborcji, to po usłyszeniu odpowiedzi z dużym prawdopodobieństwem będziesz potrafił określić, co sądzi o lekcjach religii w szkole lub dotowaniu nierentownych przedsiębiorstw. I być może nawet ten ktoś chciałby mieć na temat aborcji, imigrantów albo, dajmy na to, związków partnerskich własne zdanie, no ale niestety przyjął pakiet. Pakiet zwalniający z myślenia. Po co samodzielnie wyrabiać sobie opinię, analizować plusy i minusy każdego aspektu życia? To wymaga myślenia, więc boli. Lepiej przyjąć gotowe i kompleksowe rozwiązanie.

Pakiet to wygodne rozwiązanie, bo po jego zakupie i zainstalowaniu w mózgu będziesz mógł się spotykać i rozmawiać z ludźmi w pełni zgodnymi z twoim światopoglądem, unikając faux pas. Będziecie sobie uprzejmie przytakiwać oraz wspólnie się oburzać, gdy usłyszycie wypowiedź posiadacza innego pakietu. Uwaga, wróg na horyzoncie! Tamten, patrz, tamten w niebieskiej kurtce, jest przeciwnikiem / zwolennikiem aborcji. O chce ograniczyć wolność wyboru / mordować nienarodzonych. Nie rozmawiajmy z nim, bo on jest głupi.

Przypomina to trochę wykupywanie usług u dostawcy telewizji kablowej lub satelitarnej. Jeśli się zdecydujesz na któryś pakiet, to dostajesz cały zestaw programów. Ale oczywiście wcisną ci coś, całkiem sporo czegoś, co nie jest Ci potrzebne. Tyle, że i tak to kupisz. Człowiek jest istotą społeczną i potrzebuje akceptacji, a akceptację najłatwiej zrealizować równaniem do średniej w grupie. Czyli wyłącz myślenie i bądź jak inni. Witaj w kolonii mrówek. Twoje mrówki dobre, inne mrówki złe. Jak to? Nie lubisz zeszytów A4 z okładką w biało-różowe paski? Jak można nie lubić zeszytów A4 z okładką w biało-różowe paski? Co z ciebie za człowiek?! Nie chcę Cię więcej znać!

Oczekuje się od Ciebie, że pozwolisz się szufladkować, oraz że będziesz sobą reprezentował komplet poglądów przynależnych danej szufladce. To ułatwia szybką i łatwą ocenę Twojej osoby. Ale, szczerze mówiąc, to… nudne. Twój mózg to komputer, na którym ktoś uruchomił program „Konserwatysta v3.11”, „Anarchista 5.5 Pro” czy „Lewak 2013 Home Premium”. Używasz tego softu bezrefleksyjnie, bo brak Ci wyobraźni do stworzenia własnego.

Światopogląd to w gruncie rzeczy przypadkowe zbitki idei powstałe bez ustalonego z góry planu, w wyniku doświadczeń życiowych. Jest w porządku, jeśli skleciłeś je sam, po amatorsku. Gorzej jeśli przyjąłeś gotowy pakiet i nie zauważyłeś, że jest pełen błędów. Trafiają się tak nieprawdopodobne połączenia idei, że nie mogą być wynikiem niczyich świadomych przemyśleń. Gdyby bliżej przyjrzeć się np. przeciwnikowi zabijania zwierząt na futra, to prawdopodobnie okazałoby się, że jest on jednocześnie gorącym zwolennikiem całkowitej dopuszczalności aborcji. How could it be?!

Sprzeczności wewnątrz pakietów memowych może zauważyć ktoś, kto patrzy na to z boku i nie wyznaje tych konkretnych poglądów. Taki ktoś powie „Hej, nie możesz przecież jednocześnie popierać blokady gospodarczej Kuby i palić kubańskich cygar”. Część ludzi myślących i zdolnych do autoanalizy prędzej czy później zauważy sprzeczności w swoim światopoglądzie. Ale większość nie. Większość ludzi poddaje się działaniu własnych mechanizmów obronnych, których zadaniem jest niedopuszczanie do zmian. To obrona spójności osobowości. Innymi słowy, memy okopują się w naszych w głowach i nie chcą oddać twierdzy innym. Obrona Częstochowy. Albo Stalingradu.

Istnieje sposób weryfikacji spójności Twoich własnych poglądów – to rozmowa z kimś o innych poglądach. Warunkiem wstępnym jest gotowość tej drugiej osoby. Warto próbować, choć w dziewięciu przypadkach na dziesięć rozmówca spróbuje Cię przeciągnąć na swoją stronę, lub zareaguje agresją na sam fakt, że Twoje poglądy są inne. Agresja to pierwszy znak, że rozmówca w głębi duszy nie wierzy w to, co sam mówi, i musi się posiłkować podnoszeniem głosu, ośmieszaniem Cię lub przerywaniem rozmowy.

Ustabilizowanie pewnych akrobatycznych połączeń sprzecznych idei wymaga scalenia ich w konglomerat i wewnętrznego zaizolowania, by się nawzajem nie zagryzły. Ta delikatna konstrukcja wymaga jednak zdecydowanej obrony, bo inaczej się rozsypie. Gdyby zapytać o poglądy skrajnego polskiego nacjonalistę, prawdopodobnie byłby on, delikatnie mówiąc, daleki od potępienia niemieckiego nazizmu, który przecież chciał naród polski zmieść z powierzchni ziemi. Feministki potrafią mówić o idei równości, a w tym samym zdaniu żądać dla siebie przywilejów. Kościoły nadużywają słów „wolność” i „prawda” w odniesieniu do tematów, których analizowanie i kwestionowanie są zabronione. Jeśli zapytasz kogoś o te sprzeczności, nie licz na sensowną odpowiedź. Ona nie istnieje.

Im bardziej niespójny system wartości, tym większa agresja w obronie swoich przekonań i tym większa chęć wykluczenia z dyskusji zwolenników poglądów przeciwnych. Nie chcemy dopuścić do siebie argumentów, które mogłyby naruszyć ten nasz konglomerat. Stąd szarże, których celem jest dyskredytacja potencjalnych oponentów – należy ich przedstawić jako wyznawców poglądów ogólnie nieakceptowanych, nawet jeśli nie akceptuje ich garstka. Określenia „homofob” czy „rasista” są przykładami słów-torped, które rzadko już są używane w swoim pierwotnym, prawidłowym, znaczeniu. Podobnie zresztą jak „antypolski” i „haniebny”, żeby zachować symetrię.

Głównym zadaniem wystrzeliwania takich torped jest dyskredytacja bez rozwijania dyskusji i bez refleksji, co właściwie oznacza słowo/sformułowanie torpedująco-piętnujące. Mało kogo już w sumie obchodzi rzeczowa dyskusja, liczy się forsowanie poglądów. Jeśli też to robisz, to jesteś umysłem wziętym w jasyr. Zarażono Cię pakietem memów, więc będziesz siał dalej. To jest jak grypa.

Nie próbowałeś się nigdy zastanowić, czy Twoje poglądy naprawdę są Twoimi poglądami, czy też bezkrytycznie powtarzasz cudze? Czy rzeczywiście masz rację, głosząc konkretne poglądy, czy tylko są one dla Ciebie wygodną racjonalizacją, z której nie zdajesz sobie sprawy? Może zwyczajnie przyjąłeś jakiś pakiet memowy, by usprawiedliwić swoje zachowanie, które jest nietolerowane w ramach innego pakietu? Bo co oznacza słowo „normalny”? Kim jest ktoś „normalny”? To proste – „normalny” to ktoś taki jak Ty. „Normalny” czy „dobry” to ktoś wyznający Twoje zasady, czyli abonent tego samego pakietu memów. Jeśli kiedyś zmienisz pakiet (zdarza się), „dobrzy” staną się „złymi”, a „normalni” staną się co najmniej „dziwnymi”.

Gdyby ktoś spojrzał na Ciebie z góry, uznałby Twoje przeświadczenie o wyższości Twoich poglądów nad poglądami innych, za całkiem pocieszne. Przecież Ty nie posiadasz poglądów – to poglądy posiadają Ciebie. Ludzie często są zdziwieni, gdy odkryją, że ktoś, kogo zdążyli polubić, lub kogo szanują, ma odmienne poglądy. Przecież skoro jest taki fajny i mądry, to powinien myśleć tak samo jak ja. Ty pewnie też tego doświadczyłeś. Zmartwię Cię – większość ludzi na świecie ma na dowolny temat inne poglądy niż Ty. Dlaczego akurat Twoje poglądy miałyby być lepsze, właściwsze? Pakietów memowych jest wiele i nie istnieje arbitralny sposób ich oceny. Ocena zawsze będzie zależna od poglądów sędziego. Niestety w przypadku dowolnego zagadnienia, statystycznie rzecz biorąc, najbardziej prawdopodobne jest to, że nie masz racji.


Udostepnij
Glodne Slonce

37 Responses to “Pakiety memowe”

  1. FNiN_addict Says:

    Nie zgadzam się, nie ma pan racji! Homofil, lewak, bezbożnik, morderca nienarodzonych i do tego jeszcze kucharz! Na stos z nim!

  2. Rafal Kosik Says:

    :)

  3. Czapla Says:

    Bardzo pouczający artykuł. Dziękuję za jego opublikowanie :)

  4. Trojka Says:

    U mnie porządek w kwestii oceniania ludzi na “normalnych” i “dziwnych”, istnieje w odwrotnej kolejności. Ja sam uważam siebie za dziwnego i innego, bo posiadam punkt widzenia wyróżniający się na tle poglądów mojej rodziny czy większości znajomych. I gdy ktoś ocenia mnie i twierdzi że jestem dziwakiem, to traktuje to jako komplement, co utwierdza mnie w tym że nadal jestem sobą, a nie kolejną pustą butelką wypełnianą komercyjnym piwem reklamowanym w TV. Swoja inność cenię i uważam za swój atut.

    Normalni to dla mnie ludzie którzy po prostu nie próbują samodzielnie myśleć, czyli większość, niestety.

  5. Kaczor Says:

    A propos futer i dzieci. Znałem kiedyś dziewczynę, która straszliwie była przeciwna karakułowym futrom. Wiecie, jak się robi karakuły? Otóż jest to delikatne i mięciutkie runo z jagniąt, które zabija się tuż po urodzeniu, albo wywołuje się u ciężarnej owcy sztuczne poronienie. Więc ta osoba szczerze protestowała przeciwko karakułowym futrom. Ale jednocześnie była za aborcją. Gdy jej zwróciłem na to uwagę — przyznaję, mało delikatnie — zerwała ze mną wszelkie kontakty. Nie wiem, czy jej poglądy uległy po tym zmianie.

  6. Kaczor Says:

    * żeby nie było: moje “więc” na początku zdania jest takim samym zabiegiem stylistycznym, jak pisanie marek aut wielką literą przez Autora tego bloga. O.

  7. Mateusz Says:

    Te “pakiety” biorą się z tego, że pogląd na każdy temat oceniamy według pewnych kryteriów, więc przyjęciu “pakietu” jest dość naturalną sprawą.

  8. dzemeuksis Says:

    Celnie. Zjawisko, które opisujesz, jest też poniekąd związane z potrzebą posiadania opinii. Mamy jakieś osobliwe opory przed przyznaniem w odniesieniu do popularnych tematów: “nie wiem”, “nie mam zdania”, “brakuje mi danych, żeby wyrobić opinię”. Dlatego przyjmujemy pakiety.

  9. Rafal Kosik Says:

    Rzeczywiście, to może być jedna z przyczyn. Osobiście nie mam problemów z tym, że nie posiadam opinii na jakiś temat. Lepiej nie mieć opinii, niż mieć głupią, choć w powszechnym mniemaniu to właśnie głupi nie mają opinii. Tymczasem wyrobienie sobie opinii na dany temat wymaga jego dobrej znajomości.

  10. Fnin uber ales Says:

    Komentarze z przyszłości, piszę to o 19.01 czasu polskiego, i widzę komentarze umieszczone o 19.48.

  11. Rafal Kosik Says:

    Ech ta zmiana czasu…

  12. kj Says:

    Ciekawe spostrzeżenie, choć moja przekorna natura każe mi zauważyć, że to też rodzaj uogólnienia, że “ludzie robią to i tamto”, którzy ludzie? :) Droczę się, ale tak serio, to uwaga o społecznym przymusie posiadania opinii wydaje mi się trafna. Dodałabym do tego jeszcze emocjonalne podejście do poglądów (i idącą za tym nieumiejętność prowadzenia dyskusji) i kwestię kompleksów: obowiązek udowadniania, że nie jest się niewychowanym/niewykształconym/niezamożnym/nieinteligentnym itd. Szlachetna postawa, jeśli stoi za nią czynne samodoskonalenie się, ale w przypadku gdy mamy “goły” kompleks bez chęci jego poprawy, człowiek staje się podatny na manipulacje otoczenia (nawyk myślenia “na skróty”). Pozdrawiam. :)

  13. Jacek Says:

    No i bardzo mądry artykuł. W prostych słowach powiedziane to co w mojej głowie było niepoukładane. Szacun dla autora ;)

  14. Robert Says:

    @Kaczor: Bo prawo do aborcji to prawo wyboru, wolność osobista człowieka. Owca nie wybiera, owca jest “narzędziem” człowieka do wykonania futerka. Nie można porównywać tych dwóch sytuacji ze sobą i wg mnie nie jest sprzeczne z logiką posiadanie takich poglądów. Osobiście nie mam nic przeciwko aborcji i zabijaniu jagniąt, ale jestem w stanie zrozumieć ludzi, którzy na jedno powiedzą tak a na drugie nie. To są inne klasy zdarzeń, nie ma między nimi znaku równości.

    Za to głupie jest obrażanie się jak ktoś inaczej myśli i nieumiejętność obronienia tych poglądów/ dyskutowania na ich temat. To oznacza właśnie, że to nie są nasze poglądy, ich podważenie burzy światopogląd a reakcją jest agresja. Myślę, że brak kontaktu z tą koleżanką wyjdzie ci na dobre.

  15. Fileas Says:

    Dosyć ryzykowne założenie, że nie istnieją obiektywne miary słuszności poglądów. Tzn. o tyle ryzykowne, że w tym wypadku nie można przecież krytykować ani nazistów, ani stalinistów - ostatecznie nie ma żadnych obiektywnych przesłanek, żeby ocenić ich poglądy.

  16. Mateusz Says:

    @Fileas

    Istnieją “obiektywne miary słuszności poglądów” i tymi miarami jest dobro i zło. Problem w tym, że chyba nikomu jeszcze się nie udało ocenić czym to dobro tak naprawdę jest, i czy zło to jego brak(tak jak chłód to brak ciepła), czy też “byt”(zjawisko?) o innej charakterystyce. Natomiast jest kilka cech/postępowań, które z całą pewnością można zaliczyć jako “dobre” lub “pożądane” i tak też da się obiektywnie nazistów i stalinistów(i kogokolwiek innego) ocenić.

    @Robert
    Z tą aborcją jako własnym prawem do wyboru to nie jest tak do końca. Tu - tak samo jak np. z adpocją dzieci przez homoseksualistów - dwie strony(pewnie jest ich więcej, ale “dwa obozy” są główne - tak/nie) “mają rację”. Tutaj nie ma zasady, że 2+2=4 :)

  17. Bolondo Says:

    Z aborcją to niby wolny wybór? Kogo wybór? Dziecka (płodu) nikt nie pyta, czy chce być zabite. Naziści też mieli wolność wyboru, zabijać czy nie.

  18. Adversarius Says:

    @Robert
    Zgadzam się, że między aborcją a hodowaniem jagniąt na futra nie ma znaku równości, lecz jeśli ktoś protestuje przeciw hodowli a aborcja jest mu obojętna to system wartości takiej osoby wydaje się być lekko przestawiony.

    @Mateusz
    Dzisiaj akurat w mojej pracy magisterskiej opisywałem związki i rodziny homoseksualne. Generalnie wygląda to tak, że jedna strona w ogóle nie dopuszcza możliwości legalizacji związków homoseksualnych o adopcji nie wspominając, a druga stara się udowodnić równość między rodziną hetero i homoseksualną. Co najważniejsze zwolennicy takiej formy życia rodzinnego wbrew pozorom nie gloryfikują tego typu rodzin, lecz starają się ukazać, że są one normalne i każdego dnia borykają się ze zwyczajnymi problemami.

    Już co do samego tekstu, to przyznać muszę, że jest ciekawy i dotyczy tematu, który dość często zaprząta moje myśli. Wielokrotnie w moim życiu zadawałem sobie pytanie: Czy nie łatwiej byłoby być normalnym/takim jak inni? Gdzie pojęcie normalny nie koniecznie ma pozytywne konotacje, gdyż wszystko zależy od tego jak ową “normalność” zdefiniujemy. Zawsze gdy nachodzi mnie taka refleksja odpowiadam sobie, że nie warto bo przestałbym być sobą.

  19. Bratzacieszyciela Says:

    @FNiN_addict: I cyklista!
    A dopiero trafilem na ten blog i od razu taka perelka wpisowa! Oczywiscie, nie zgadzam sie, ale jeszcze nie wiem z czym.

  20. szary Says:

    Posiadanie “pakietu memów” wynika poza potrzebą społecznej identyfikacji i akceptacji również z pojęcia autorytetu. Jest to już bardzo zszargane pojęcie - ale jednak chcemy komuś ufać i identyfikując się z hasłami przez tę osobę głoszonymi przyjmujemy, że on to już “za nas” przemyślała.

    Jakość dyskusji zależy przede wszystkim od zwykłej ogłady i szacunku.

    Z drugiej strony wszelka dyskusja powinna zawsze rozpoczynać od ustalenia definicji i pojęć.
    Problemem rozwalającym większość dyskusji wspomnianych powyżej jest na przykład pytanie: Od kiedy zaczyna się życie konkretnego człowieka?
    Albo jaka jest definicja małżeństwa?
    Bez ustalenia takich pojęć wcześniej - zawsze dochodzi się do sprzeczności.

    Paradoks Eubulidesa - jest wtedy najmniejszym z problemów.

  21. flamenco108 Says:

    1. Pakiet memów powstaje przypadkiem, tak samo jak własne opinie biorące się z niedoskonałego doświadczenia. Pakiet memów może być sprzeczny z doświadczeniem, a jednak wygrać konkurencję. Bo pakiet memów przede wszystkim oszczędza energię - mózg zużywa jej 30% z całego ciała, więc to ważna oszczędność! Identyfikacja może nadejść (acz nie musi) później, kiedy uświadomimy sobie, że nasz pakiet jest bardzo podobny do pakietu jakiejś grupy. Ale przede wszystkim chodzi o .

    2. Niezwykle szlachetnie jest utrzymywać postawę wolteriańską (Twoje poglądy uważam za okropne, ale oddam życie, abyś mógł je wyznawać), jednak od tamtego czasu minęły wieki i dziś z łatwością kierujemy dyskusję z luźnych rozważań do praktycznych wdrożeń. Exemplum ona aborcja: jeżeli ktoś jest zwolennikiem aborcji, winien się zgodzić, że jego rodzice mieli święte prawo go usunąć, a jednak tego nie uczynili. Czy nie powinien z powyższego wysnuć jakichś wniosków (np. że w każdą sobotę należą się mamie kwiaty za “uratowanie” życia)? Innymi słowy obserwowane ostre starcia pakietów memowych dotyczą postaw moralnych, nie zaś po prostu rozważań, czy Słońce krąży wokół Ziemi, czy może odwrotnie. Jeżeli uważam aborcję za równoważną morderstwu, tym samym jej zwolenników muszę traktować jako potencjalnych (uwaga: potencjalnych) morderców. Z drugiej strony muszę mieć w sobie pokład pokory i cierpliwości, który pozwoli pogodzić się z realizacją tego poglądu także w okolicznościach, w których wielu przeciwników aborcji chętnie “na chwilę” zmieniłoby poglądy.

    3. Czyli nie w samej dyskusji sprawa, a w fakcie, że poglądy wyznawane są poglądami wg których żyjemy - a do tego potrzebna jest nie dyskusja (postaw moralnych jeszcze bardziej niż gustów nie da się dyskutować), a tolerancja - ale znowuż tę zawłaszczyli tacy różowi panowie i utożsamili pojęciowo z aprobatą - przez co ludziska nie wiedzą, co z tym fantem zrobić.

  22. Corso Says:

    Jeżeli nie mam opinii w danej sprawie a ktoś zmusza mnie do deklaracji ,,tak/nie”, nie akceptując innej odpowiedzi i nie proponując rozmowy, to nie widzę nic złego w tym że uraczę delikwenta odpowiedzią z pakietu memów zgodnych z moją religią czy sympatią polityczną. Dla przykładu wspomniani przez flamenco108 różowi panowie domagający się deklaracji czy potępiam spalenie tęczy nieczęsto gotowi są zaakceptować iż ustawienie jej na Placu Zbawiciela pachnie groteską i nie sprzyja poważnemu podejściu do tematu.

  23. Rafal Kosik Says:

    Rozpoczynanie dyskusji od ustalenia definicji i pojęć jest dziś trudne, bo dyskusja często dotyczy właśnie tych definicji i pojęć. Czy homoseksualizm to zboczenie czy nie? Czy aborcja to zabieg w stylu usunięcia kurzajki czy morderstwo? Od kiedy zaczyna istnieć człowiek? Dyskusja publiczna na te tematy praktycznie nie istnieje, bo trudno nazwać dyskusją przerzucanie się argumentami i próbę zakrzyczenia drugiej strony.

    Wszystko staje się polityczne i jeśli nie jesteś za, to jesteś przeciw. Czyli, jak się wstrzymasz od głosu, to znaczy, że obie strony będą do ciebie strzelać. Tak jest np. z tęczą na Placu Zbawiciela. Puskusja jest o polityce, a nie o tym, czy tego rodzaju instalacja w ogóle tam pasuje architektonicznie. Jeśli komuś się nie podoba, to faszysta; jeśli się podoba, to pedał (lub Edyta Górniak promująca nową płytę). A co jeśli komuś się nie podoba po prostu dlatego, że według niego jest brzydka? Albo mu się podoba, bo ładna?

    @flamenco108: dyskusje dotyczą niestety również faktów w stylu Słońce krążące wokół Ziemi (czy odwrotnie). Nauka wprawdzie polega na ciągłym podważaniu dogmatów, ale jednak trzeba umieć swoje zdanie jakoś uzasadnić i przedstawić dowody. Tymczasem egalitarna sieć 2.0 (dla przypomnienia: content tworzony przez wszystkich) stawia na równi fakty z opiniami, produkując przy okazji nowe dogmaty, czyli opinie wyznawane przez odpowiednio krzykliwe, choć niekoniecznie liczne grupy (np. feministki, działkowcy, związkowcy danej branży). Opinie te zwykle są szkodliwe dla ogółu społeczeństwa i służą realizacji doraźnych celów tej wąskiej grupy.

  24. szary Says:

    “Pyskusja” - to jest dobra definicja dzisiejszej formy dyskusji :-)

  25. Windziarz Says:

    Znakomity artykuł. Co jednak, jeśli memy przyciągają się na tej samej zasadzie co cząsteczki w przyrodzie i leżą tym samym u podstaw wszelkiego życia? Pewne poglądy po prostu dążą do siebie nawzajem, bo wynikają z pewnych postaw, np. nie wierzę w Boga > nie wierzę w duchy > nie wierzę w przesądy > dziwię się tym co wierzą > nie ufam nim, bo chyba coś z nimi nie tak > skoro mylą się w zakresie istnienia boga, pewnie mylą się i w innych sprawach > niepokoi mnie katolik na polu minowym, chyba się pomyli i żywy z niego nie wyjdzie > miałem rację > katolik został ministrem finansów? lepiej kupię bilet do UK > itp.

  26. Fan anonim Says:

    To czy przyjęcie jakiegoś pakietu jest dobre, czy złe może zależeć również od tego, z jakiego powodu się go przyjmuje. Czy tylko dla tego by znaleźć akceptacje, bo inni tak robią? Czy może dla tego, że jeden z danej grupy poglądów uzasadnia drugi?

  27. Rhis Says:

    te pakiety wtłaczają nam partie polityczne, które deklarując przynależność do pewnej strony sceny politycznej na siłę próbują swój program formułować tak by brzmiał jak najbardziej prawicowo lub lewicowo, nie widzą innych sposobów myślenia, a każdy członek partii mówi te same wyuczone formułki. Dlatego też osoba, która głosuje np. na PiS nie pomyśli nawet o popieraniu aborcji, bo wtedy będzie miał jeden pogląd zgodny z programem wrogiej partii. Tak oduczamy się myślenia.

  28. Marcin Says:

    Rafał na pewno jest grupa ludzi, którzy działają w sposób, jaki opisałeś. Agresją reagują głównie ludzie nieinteligentni, którym brak argumentów, i nie potrafią się do tego przyznać.
    Jestem praktykującym Katolikiem (proszę nie przypinać mi od razu jakiejś łatki) I z tego co zrozumiałem Kościół również uważasz za taką grupę. Nieinteligentni, ślepo zapatrzeni w papieża i księdza na ambonie. Nie zgadzam się. Kościół to ludzie, którzy przyjęli prawo moralne powstające przez tysiąclecia, i wyznający przy tym Jednego Boga. Człowiek najpierw powinien poznać poglądy grupy a dopiero potem, świadomie się do niej przyłączyć. Katolik, który jast za aborcją zwykle odchodzi z Kościoła.
    Możesz uważać, że słuchamy papieża ślepo, ale tutaj jest coś więcej. Wiara i zaufanie Bogu. Przez pewien czas nie umiałem zrozumieć, dlaczego Kościół sprzeciwia się pewnej rzeczy, i dopiero niedawno zrozumiałem co jest w tym złego, gdyż właśnie przez to coś nie umiałem być szczęśliwy. Z kościoła odchodzą praktycznie wszyscy, którzy nie rozwijali wiary z wiekiem i w wieku 15 lat nadal chodzili do kościółka do bozi etc. i jak tacy mają zrozumieć, przyjąć to, że np. aborcja to zabójstwo?

    Jeżeli chodzi, o te pakiety. Nie wydaje mi się, by ludzie dzisiaj częściej je przyjmowali. Jeśli chodzi o partie polityczne, to dużego wyboru nie ma, i głosuje się na tą, z którą zgadza się najbardziej, rzadko całkowicie.
    Jestem gotowy do dyskusji.

  29. Rafal Kosik Says:

    Każda ideologia (dosłownie: KAŻDA) generuje masę tępych wyznawców, więc katolicyzm nie jest tu wyjątkiem. Podałem ten przykład, jako najbardziej rozpowszechniony w Polsce. Nie znaczy to, że nie szanuję katolików. Wprost przeciwnie, uważam, że na tej ideologii obecnie opiera się stabilność tego kraju. Niestety świadomych wyznawców jak zwykle jest mało w porównaniu do bezmyślnych kabotynów, którzy co niedziela chodzą do kościoła, a potem przez cały tydzień każdym postępkiem zaprzeczają jego naukom.

  30. Marcin Says:

    To prawda, ale chrześcijaństwo jest inne. Nie przyciąga wszystkich ludzi, jak np. ideologie wschodu atrakcyjnością. Moc jaka wychodzi z wiary w Chrystusa jest często zauważalna tylko dla tych, którzy się na nią otworzą. Niestety zdarzają się tacy Chrześcijanie o których wspomniałeś. Chrześcijanie, ale tylko w kościele. Ale to są ludzie nieżyjący wiarą, więc nieznający jej mocy.
    Mówiłeś o sprzecznościach w pakietach. Czy mógłbyś podać mi jakiś konkretny przykład? Jeśli chodzi o luki w prawie Katolickim postaram się je wyjaśnić. Jako,że Bóg pokazał mi wiele razy, że On Jest, wierzę, że jest na to sensowna odpowiedź.

  31. Rafal Kosik Says:

    Dziękuję, ale jakoś nie mam siły na dyskusje teologiczne. Niespecjalnie się na tym znam, więc pewnie moje wątpliwości są przerabiane na na pierwszym roku w seminariach.

  32. Martyn Says:

    Więc unika pan dyskusji. szkoda. Ale nie można nikogo zmuszać.
    Jeżeli chodzi o pana wątpliwości i niewiedzę, cóż każdy zaczyna się uczyć od zera choćby nawet po 40. A na następny raz, niech pan pisze o tym na czym pan się zna, bo nawiązywanie do czegoś, a potem stwierdzanie, że się na tym nie zna nie przystoi ludziom inteligentnym.

    Niech Bóg udzieli panu daru mądrości przy dalszej pracy :-)

  33. Rafal Kosik Says:

    Gdybym się brał za pisanie traktatu albo rozprawy na temat wewnętrznej niespójności nauk religijnych, to bym najpierw spędził kilka miesięcy na poszerzaniu swojej wiedzy z tej dziedziny. Tymczasem felieton to forma publicystyki celowo nieobiektywnej, bo przedstawiającej jednostronny punkt widzenia autora. Jedną z cech felietonu jest powierzchowność wynikająca z mnogości dotykanych tematów w ograniczonej objętości.

    A za życzenia dziękuję :)

  34. Marcin Says:

    Rozumiem. Chodzi mi tylko o to, że użył pan nauk Kościoła jako przykładu, ale nie chce lub nie potrafi pan tego uzasadnić.
    Chciałem panu zadać osobiste pytanie. Dlaczego porzucił pan jakąkolwiek wiarę w wieku sześciu lat? Może pan nie odpowiadać w końcu to niby nie moja sprawa.

  35. Rafal Kosik Says:

    Wiary nie można porzucić. Ona sama odchodzi. To nie podlega świadomym decyzjom.

  36. Marcin Says:

    Ma pan tu rację. Źle się wyraziłem. Wiara odchodzi, ale na skutek różnych zdarzeń i decyzji, często małych. Domyślam się, że niewiele pan rozumiał w wieku sześciu lat. Mogę się mylić.
    Ja byłem katolikiem od urodzenia, ale w wieku ok. 10 lat zorientowałem się, że moja wiara była martwa. Zmieniłem się, i od tamtego czasu widziałem wiele znaków. Bo Bóg pokazuje się tylko tym, którzy chcą go zobaczyć.

  37. requiem007 Says:

    To ja już wolę co krok popełniać faux pas , ale mieć własne zdanie .

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).