Pad thai

Kolejne danie azjatyckie w mojej kolekcji. Jak sama nazwa wskazuje, jest to danie tajskie. Jak zwykle nieco uprościłem przepis i dostosowałem do polskich warunków, więc nie krępujcie się nazywać je pata taj. Na szczęście nie istnieje jeden jedyny kanoniczny sposób przygotowywania pad thai, co oznacza, że może gdzieś ktoś robi go tak samo jak ja.

Oryginalnie w daniu tym powinny się znaleźć krewetki, ale jeśli ktoś nie lubi robaków owoców morza, to podaję również alternatywny przepis na wersję z kurczakiem. W tym przypadku będzie trochę więcej roboty.

    Składniki na 4 porcje:

  • 0.5 kg krewetek lub dwie piersi kurczaka
  • dwie cebule
  • papryka
  • marchewka
  • szczypior (może być z dymki)
  • ewentualnie kukurydza z puszki
  • kilka ząbków czosnku
  • ostra papryczka chilli, co najmniej jedna ;)
  • kiełki fasoli mung
  • dwa jajka
  • garść orzechów nerkowca
  • makaron ryżowy lub podobny
  • oliwa
  • olej sezamowy
  • ewentualnie choć niekoniecznie sos chilli (słodki lub słodko-pikantny)

Przyprawy: sos rybny/ostrygowy (lub ostatecznie sól), cukier (najlepiej palmowy), sok z limonki, kolendra.

Można kupić gotowy sos do pad thai, by sobie trochę ułatwić i przyjąć nieco konserwantów i wzmacniaczy smaku. Jak ktoś lubi, to proszę bardzo, nie oceniam takiego gustu, choć mniej go trochę szanuję. Na pewno dobrze zrobi temu daniu sos ostrygowy jako uzupełnienie lub zastępnik sosu rybnego.

Czas przygotowania: 30 minut (+ czas na marynowanie kurczaka).

To nie jest właściwie trudne do zrobienia. Specjaliści przygotowują pad thai w jednym woku za jednym zamachem w kilka minut, ja jednak nie chcę mieć kuchni uświnionej po sufit, zrobię to więc po europejsku, na kilka etapów.

Jeżeli decydujemy się na wersję z kurczakiem, to musimy przygotować marynatę (czosnek, papryczki chilli, sos sojowy, sos rybny/ostrygowy, oliwa. Ja sypnąłem tym razem jeszcze „zioła tajskie”, ale to nie był dobry pomysł. W przypadku wersji z krewetkami, to wszystko powinno znaleźć się na patelni pod koniec.

Kurczaka myjemy, kroimy w paski i marynujemy co najmniej godzinę, a najlepiej całą noc.

Jeżeli zdecydowaliśmy się na wersję z krewetkami, wystarczy je obrać z łupinek (jeśli są), choć w Tajlandii zazwyczaj każdy musi sobie je obrać w trakcie jedzenia.

Warzywa kroimy raczej drobno, marchewkę w słupki.

Warzywa smażymy w głębokiej patelni, a najlepiej w woku, na dużym ogniu, często mieszając, by nic się nie przypaliło. Marchewki używamy jako próbnika – powinna nie być surowa, ale nadal twarda.

Warzywa przerzucamy na talerz transferowy, gdzie zaczekają na następny etap.

Na patelnię trafia olej sezamowy.

Kurczaka smażymy porządnie, ale nie na złoto.

W wersji z krewetkami smażenie powinno trwać krótko, 1-2 minuty max. W tle już gotuje się makaron.

Krewetki/kurczaka przerzucamy do warzyw na talerz transferowy, by sobie zaczekały do następnego etapu.

Makaron po odlaniu ląduje na patelni z olejem sezamowym. W przypadku wersji z krewetkami, przed makaronem trzeba podsmażyć czosnek i papryczki chilli. Po chwili smażenia dodajemy sos rybny/ostrygowy i sojowy.

Wbijamy dwa jajka.

Mieszamy makaron, aż jajka się zetną.

Dorzucamy wszystko z talerza transferowego i chwilę mieszamy, by się podgrzało. Wyłączamy gaz, dodajemy kiełki, kukurydzę i kropimy wszystko sokiem z limonki.
Na tym zdjęciu w roli limonki wystąpiła cytryna.

Posypujemy zgniecionymi orzechami, szczypiorem i kolendrą. Jeśli danie wyszło za suche, można dodać sosu chilli.

W sumie to już. Już można jeść i się zachwycać.

A tutaj wersja z kurczakiem. Ciuteczkę mniej zachwycająca.


Udostepnij
Glodne Slonce

One Response to “Pad thai”

  1. Maria Says:

    ale to pysznie wygląda! Podrzucę przepis mężowi, on ostatnio jest u nas królem kuchni! ;)

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).