Foie gras, czyli inaczej pasztet sztrasburski to bardzo drogie danie produkowane z otłuszczonych wątróbek gęsi lub kaczek. Ponieważ metoda hodowli na wątróbki jest raczej okrutna, większość krajów europejskich zakazała tego procederu. Moim zdaniem słusznie. Tak się niestety składa, że pasztet ten jest przesmaczny. Osobiście nigdy go nie jadłem, ale widziałem w telewizji wywiad z kimś, kto znał kogoś, kto jadł. Udoskonaliłem zasłyszany dawno temu prosty przepis na otrzymywanie pasztetu, który smakuje prawie tak samo jak foie gras. Smakosz na pewno odróżni, ale zwyczajny zjadacz golonki - wątpię.
Na początek mała uwaga językowa. Pisze się „foie gras”, ale czyta „fłA grA”. Nie wiem, po co Francuzi tak to komplikują, ale niech im będzie. W końcu to ich wynalazek. Ten pasztet to jedyna forma w jakiej potrafię przyjąć jakiekolwiek podroby. Polecam zatem z całego serca ;)
Składniki:
- 0.25 kg wątróbek drobiowych (najlepiej gęsich lub kaczych, ale i kurze ujdą)
- 0.15 kg masła
- 100 ml porto (lub wiśniówki)
- opcjonajnie 1 średnia cebula
- opcjonajnie 1-2 ząbki czosnku
- konfitura żurawinowa lub świeże pestki granatu jako dodatek smakowy
- przyprawy: sól, pieprz, opcjonalnie tymianek i szałwia
Czas przygotowania: 15 minut (+ 2 godziny studzenia)
Najprostsza wersja może się obyć bez cebuli, czosnku, tymianku i szałwii, ale z nimi pasztet będzie lepszy.
|
|
Zaczynamy od umycia wątróbek i wypłukania wszystkich dziwnych fragmentów. Wątróbki układamy na ligninie, by przez parę minut odciekły.
Obrzydlistwo, prawda?
|
Wątróbki kroimy na dwu- trzycentymetrowe kawałki. Wszystko, co wyda się nam podejrzane, usuwamy. Szczególnie warto usunąć białe włókna.
|
Kroimy cebulę i czosnek. Nie musi być ładnie, i tak to potem zmixujemy.
|
Masło roztapiamy na patelni. Zależnie od gustu może go być różna ilość, jednak nie mniej niż 100 g, i nie więcej niż 250 g (na 250 g wątróbki). Istnieje również koncepcja, by połowę masła dodać dopiero podczas końcowego mixowania.
|
Cebulę i czosnek trzeba zeszklić, ale nie smażyć.
|
Dodajemy wątróbkę i przyprawy. Smażymy na średnim ogniu, pamiętając, by co jakiś czas mieszać.
|
Wątróbki smażymy, aż nie będą na powierzchni surowe, co nastąpi po jakiś pięciu minutach. Będzie wtedy wyglądała o niebo mniej obrzydliwie niż na początku.
|
Po lekkim przestudzeniu trzeba to wszystko zmixować. Użycie blendera do tak małej ilości nie ma sensu, bo będzie więcej czyszczenia niż jedzenia. Ja używam mojego ulubionego narzędzia, czyli mixera ręcznego. Zawartość patelni ląduje więc w pojemniku odpowiedniej wielkości, bo na patelni zrobić tego się nie da.
|
Dolewamy porto lub wiśniówkę. Porto jest lepsze.
|
Ha, ha, ha! Mixujemy, ino dokładnie :D
|
Przekładamy do gustownej miseczki i wkładamy do lodówki na co najmniej dwie godziny.
|
Oszukane foie gras można podawać na różne sposoby. Ja preferuję miseczkę, pokrojoną bułkę i oddzielnie dodatki, co by każdy mógł sam sobie zmontować produkt końcowy.
|
Mnie najbardziej smakuje z dodatkiem konfitury żurawinowej.
|
Można też to jeść z pestkami granata.
|
This entry was posted
on Sunday, 2010/01/10 at 3:18 and is filed under Kulinarne, -.
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed.
You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.
January 10th, 2010 at 10:25
Ciekawe. Na kanapce wygląda apetycznie ;)
January 10th, 2010 at 12:27
Jak wygląda czasowo przygotowanie tego oszukanego dania;)
January 10th, 2010 at 17:43
Jak się sprężysz, to się zmieścisz w 30 minutach + czas w lodówce.
January 11th, 2010 at 19:35
Ohyda! Dostałam w prezencie od znajomych z Francji i nikt nie chciał tego jeść… Z założenia lubię pasztet w niemal każdej postaci z każdego zwierzęcia. Ale to jest okropne - smakuje jak niedogotowana, nieprzyprawiona wątróbka, zalatująca krwią i żywym zwierzęciem… Mam nadzieję, że powyższy przepis daje efekt bardzo mocno oszukany i że to, co z niego powstaje nie smakuje jak francuskie foie gras.
January 11th, 2010 at 20:49
Ostatni raz jadłem wątróbkę 10 lat temu, w przedszkolu… I juz podziękuję. Niezależnie w jakiej by nie była postaci. Nawet słowo “wątróbka” jest jakieś bełtogenne ;/
January 11th, 2010 at 21:21
chyba bełtopędnne… Wątróbka jest MEGA! ;) ale Hankes może mieć rację, co do tej surowości…
January 12th, 2010 at 2:18
Hankes, foie gras z gęsi (czyli teoretycznie najlepsze i najdroższe) jadłam kilka razy, i za każdym razem była to inna bajka. Dwa razy było to… no niebo w gębie - raz na wytwornym przyjęciu u obrzydliwie bogatych Francuzów, raz w knajpie w Londynie. Pozostałe przypadki (knajpy w Polsce) pominę milczeniem. To z przepisu smakuje inaczej, ale jest fajne. Ja preferuję z pestkami granatu, dają fajną słodycz podbitą goryczką. No i jak wyglądają :).
January 12th, 2010 at 3:29
Niech rekomendacją będzie to, że ja do żadnych płucek, wątróbek, języków, móżdżków, flaczków ani innej psiej karmy nie zbliżam się na pięć metrów, ale to danie znajduję wybitnie smacznym.
January 14th, 2010 at 2:10
No dobra. Zrobiłam to i wyszedł radosny, pyszny, smakujący po domowemu pasztet! Mam nadzieję, że każde kolejne foie gras będzie smakowało jak to coś, co mi wyszło. Tradycyjnie zastosowałam wszystkich składników potrójnie i w ten oto sposób mamy z Kornelią zapasy żywieniowe do końca sesji. A przynajmniej dopóki nie zrobi się zielone i nie zacznie świecić. Właśnie. Sesja. Miałam nie czytać blogów do końca stycznia…
PS: Lubelska Żurawinówka chyba daje radę zamiast porto albo profesjonalnej wiśniówki. Mix ziół do sałatek produkcji biedronkowej też się wkomponował. W zamian za te ustępstwa kupiłam prawdziwego granat(a). Smakował nieźle, aczkolwiek zjadłam go w czasie smażenia wątróbki, więc nie wiem, czy nadaje się w połączeniu z pasztetem…
January 15th, 2010 at 1:01
Cieszę się, że komuś się to przydało :)
January 30th, 2010 at 13:02
Kocham Francje
January 30th, 2010 at 13:03
Nie no znowu nie wysłało się całe :
Kocham Francje
January 30th, 2010 at 13:05
Ej! Dobra nie wysyłam już xD
Ja bym nie zjadła czegoś co jest wątrubką,flaczkami,salcesonem, smalcem i tymi innymi ;P
March 1st, 2010 at 13:22
O fu!!! Nie mam zamiary dłóbać przy wnętrznościach!!! Choć zjeść to można ;]