Ostatni oddech

publikacja Star City - Opowieści z Marsa / Geschichten vom Mars, październik 2007

Star City okładka polska Star City okładka niemiecka To opowiadanie jest rozwiniętym i przepracowanym wątkiem głównym drugiej części powieści Mars. Album Star City, wydany przez wydawnictwo Fototapeta jednocześnie w języku polskim i niemieckim, prócz mojego textu, zawiera również trzy opowiadania Konrada Fiałkowskiego oraz zdjęcia z Gwiezdnego Miasteczka pod Moskwą, autorstwa Anny Lehmann-Brauns. Więcej o albumie po polsku i niemiecku.

Fragment opowiadania:

Jared stał chwilę na środku pokoju, wpatrując się w okno. O szyby zabębnił deszcz. Krótka seria i znów cisza. Marzenie ekologów o deszczach na Marsie prawie się spełniło. Prawie, bo nie miały to być kwaśne deszcze. Strzeliła pojedyncza błyskawica. Mrugnęło światło, grzmot wstrząsnął oknem kilka sekund później.
Wrócił do łóżka, otworzył plik z dzisiejszych poszukiwań i rozpoczął analizę. Lubił tę część pracy, ale tym razem nie mógł się skupić. Większość wysiłku przejął komplant. Po kwadransie wyliczył wielkość złoża, najkorzystniejsze miejsca odwiertów, planowaną wydajność na godzinę, etc.
Ciągnęło go do ruin. Chciał upewnić się, że to budowla wykonana dla ludzi i przez nich. Marsjanie, kurwa. Szare ludziki o wielkich oczach, trzydziestocentymetrowych stopach i wzroście metr osiemdziesiąt. Zapewne też mieli po pięć palców, a na lewym nadgarstku nosili zegarek. Niech zgadnę: Casio.
W mniejszym pomieszczeniu znalazł kolejne cienie oznaczone przez interpreter jasnoszarym kolorem. Podwyższona zawartość wapnia. Nierozpoznawalne, rozmyte jak obłoczek dymu w stojącym powietrzu. Poszukiwacz poczuł nagle, że musi się tam dostać. Odkopać ruiny! Zbyt kosztowne, czyli prawie niemożliwe… Może starczy precyzyjniejsza wiązka z pojedynczego emitera?
Dość pracy na dziś. Powlókł się do łazienki wziąć prysznic. Przyjrzał się sobie w lustrze. Chuda, zmęczona twarz, coraz mniej włosów na głowie. Czterdzieści lat, z czego połowa na pustyni.
Zwiotczały, skórzany płaszcz wisiał na haczyku. Miał go na sobie bez przerwy od miesiąca. Od miesiąca się nie mył.
Chciał już tylko uciec w sen. Wątpliwości rozwiąże jutro. Przejrzał zasoby zasypianek, ale zdecydował się na tani produkt z sieci. Trzeba korzystać z połączenia, póki jest. Oferta przy pierwszym zapytaniu objęła kilka tysięcy tytułów. Jared wybrał „Dwanaście latających Murzynek”. Bez czytania opisu. Jeśli będzie miał po tym koszmary - trudno. Koszmar to przynajmniej prawdziwy sen.
– Elektrycznych snów – pożyczył sobie i zamknął oczy.
Kliknął „Start”. Błękitne niebo, białe obłoki. Nijaka, powolna muzyka. Zaraz pewnie przylecą Murzynki. Komplant… Powrót do źródeł. Kiedyś cała kreatywność człowieka mieściła się w jego głowie. Potem umysł przestał wystarczać. Niezbędne stały się narzędzia i nośniki zewnętrze: księgi, pióra wieczne, wizytowniki, biurka, szafy z segregatorami, potem komputery osobiste, palmtopy i tak dalej. Teraz to wszystko na powrót zamknięto pod czaszką.


Udostepnij
Glodne Slonce

One Response to “Ostatni oddech”

  1. Nika Says:

    Ato ci! Pierwsza!

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).