Obywatel, który się zawiesił

publikacja Nowa Fantastyka 1/2004

(fragment)

Nowa Fantastyka 1/2004 - okładkaTrzy policyjne radiowozy nadjeżdżając z różnych stron w tej samej chwili zatrzymały się blokując uliczki osiedlowe. W ułamku sekundy wypadło z nich dwunastu mężczyzn w czarnych uniformach. Rozlokowali się za śmietnikami, latarniami, murkami i zaparkowanymi samochodami.
Dowódca antyterrorystów nie uznał za stosowne się przedstawić. Przyklęknął za latarnią obok samochodu Wiśniewskiego i zapytał:
– Są zakładnicy?
– Nie.
– Czego chce?
– Chce spokoju. – Wiśniewski próbował po raz kolejny zamknąć klapkę na baterie w megafonie.
– Pytam, jakie ma żądania?!
– Żąda, żebyśmy się wycofali i dali mu spokój. Święty spokój.
– Nienormalny?
– Zapewne.
Czarny dowódca uniósł do ust własny megafon i powiedział:
– Jesteś otoczony. Wyjdź z rękoma do góry przez frontowe drzwi.
– Tego już próbowałem – powiedział Wiśniewski.– Całe baterie zużyłem. Tak nie odpowie. Wysyła e-maile przez server w Stanach. Dyżurna nam je czyta.
– Dlaczego nie rozmawia normalnie?
– Proszę go o to zapytać.
Dowódca opuścił głowę myśląc nad czymś intensywnie. Potem rzucił do walkie-talkie szybkie rozkazy.
Granaty z gazem łzawiącym i dymem odbiły się od szyb i spadły na trawnik. Otwory strzelnicze były zbyt wąskie, by dało się w nie trafić z tej odległości. Po kilkunastu sekundach dom wraz z ogródkiem był spowity kłębami dymu.
Trzech antyterrorystów przeskoczyło ogrodzenie z tyłu domu. Przebiegli ledwie kilka kroków, gdy zapadła się pod nimi ziemia. Trzask gałęzi zagłuszył ciche mlaśnięcia naostrzonych kołków.
Dwóch innych z metalowym taranem ruszyło w kierunku frontowych drzwi. Kolejnych dwóch przypadło do muru po obu stronach ganku. Taran zadźwięczał głośno odbijając się od pancernej stali. Zadźwięczał jeszcze trzy czy cztery razy. Potem padło kilka strzałów.
Dym rozwiał się ukazując ciała leżące na wypielęgnowanym trawniku.
– Kurwa, mogliście zapytać! – krzyknął Wiśniewski do czarnego dowódcy klęczącego za latarnią.
– Pan już tu nie dowodzi – powiedział tamten.
Pierwszy strzał w ramię odrzucił go zza latarni, ćwierć sekundy później drugi rozsmarował jego mózg po asfalcie. Przez kilka sekund hełm turlał się po jezdni klekocząc sprzączkami.
– Pan też… – powiedział Wiśniewski leżąc na ziemi.
Chwilę później eksplodował pierwszy radiowóz.

Jasne, że każdy łamie prawo by móc funkcjonować, a nawet nieumyślnie - nie nadążając za lawiną nowych, niespójnych przepisów. Człowiek, który próbowałby żyć w zgodzie ze wszystkimi paragrafami po kilku dniach skończyłby w domu bez klamek. Dzięki temu na każdego jest hak. Każdy jest potencjalną ofiarą systemu.


Udostepnij
Glodne Slonce

5 Responses to “Obywatel, który się zawiesił”

  1. ?ukasz Pełszyński Says:

    Niesamowite opowiadanie…

  2. Nemo Says:

    Jest… Oszałamiające… Wstawi Pan dłuższy “fragment”?

  3. mikki Says:

    Właśnie przeczytałem… True story. Niestety. Tylko czekać na takiego kolesia.

  4. Paweł W. Says:

    Taki koleś już był, tyle że na mniejszą skalę… W USA przedsiębiorca gnębiony przez władze miasta zbudował pancerny buldożer, rozwalił nim budynki wrogów, po czym popełnił samobójstwo http://pl.wikipedia.org/wiki/Marvin_Heemeyer

  5. Drobna Przedsiębiorczyni. Says:

    Mój syn zaczytuje się w książkach z serii Felix, Net i Nika, mąż uwielbia Science Fiction kupiłam mu na gwiazdkę „Obywatela, który się zawiesił”. Sama nie gustuje w takiej tematyce ale chichot męża zachęcił mnie do lektury. Po przeczytaniu pierwszego opowiadania stwierdziłam, że to nie SF tylko opis naszej rzeczywistości.
    Gratuluję Panie Rafale, tak trafnego ujęcia sedna sprawy.
    Z wyrazami szacunku
    Drobna Przedsiębiorczyni.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).