Oberki do końca świata

Oberki do końca świataGinący świat dawnych wiejskich muzykantów? Cóż bardziej obcego dla mnie, siedzącego po uszy w SF? „Oberki do końca świata” powinny mi się wydać nudne, mało ciekawe. Ba! Nie powinienem po nie w ogóle sięgnąć. A jednak stało się inaczej. Może dlatego, że ta książka jest zaczarowana i potrafi zaczarować czytelnika. Zaczarowała mnie, nim po nią sięgnąłem. Plotkami mnie zaczarowała. Plotkami tych, co ją czytali, tych co już zostali zaczarowani. I sam przeczytałem, i zaczarowany zostałem. Do końca.
Można spisać wielką opowieść bez wychodzenia z małej wioski. Bez wyprawy na koniec świata, bez lotu do gwiazd. Skomplikowane dusze prostych ludzi, pasje przechodzące z ojca na syna. Bez pudru, wazeliny i efektów specjalnych.
Tąpnięcia historii odbijają się na ludzkich losach. Przemijanie zabija wielopokoleniowy rytm życia, cywilizacja niszczy tradycję. Postęp zamiast harmonii, Coca-cola zamiast kawy zbożowej. W tym lepią się sprawy ważne, dotyczące świata, i te małe, ludzkie – jeszcze ważniejsze. Ci, dla których muzyka jest życiem, odchodzą w niepamięć, a wraz z nimi cały świat. Wzrusz się, zapłacz nad losem świata prawie zaginionego. Prawie zapomnianego. Obojętnym nie pozostaniesz. Daj się zaczarować…
Tak pisze Wit Szostak, malarz klimatów.


Udostepnij
Glodne Slonce

One Response to “Oberki do końca świata”

  1. Kasia Says:

    Tak niezwykle rzadko spotykam się z autorem bloga naszymi gustami literackimi, że to doprawdy książka ekstraordynaryjna.

    Chodzę teraz i szukam oberków prawdziwych. Nie landrynek, nie fastfolków, tylko nut przeszywających na wylot. Jak te, grane w Lokatorze.

    Wit pięknie pisze.

    Prawdziwych Świąt :)

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).