Notatki nowojorskie 7


Zwykle reklamy outdoorowe wkurzają ludzi, bo zasłaniają widok i psują przestrzeń miejską. W wielu polskich miastach te reklamy są wręcz barbarzyństwem. Moim zdaniem np. Zakopane i całe Podhale traci masę pieniędzy od potencjalnych turystów przez ten pieprznik reklamowy, który stara się, jak tylko może, zasłonić każdemu widok na Tatry. Ale nie musi tak być. Reklama zewnętrzna może współtworzyć przestrzeń miejską. Jest jednak kilka warunków, z których pierwszym i najważniejszym jest ten, że billboardu nie może projektować wnuczka właściciela firmy, tylko dlatego że umie w Corela.

W Nowym Yorku jest jedno miejsce, które bez reklam niczym nie różniłoby się od innych. Ludzie przychodzą tam, żeby zobaczyć wielkie animowane reklamy wyświetlane na ekranach wysokich na kilkadziesiąt metrów. To są prawdziwe dzieła sztuki. Te reklamy, prócz funkcji atrakcji turystycznej i architektonicznej, pełnią zupełnie zwykłą podstawową funkcję, uważajcie… reklamową. Times Square, czyli wielki plac u zbiegu Broadwayu i Siódmej Alei, to zwyczajnie jest dobre miejsce do reklamowania się, skoro dzień w dzień kupa ludzi ciągnie tam tylko po to, by te reklamy oglądać. Odwrotnie niż zwykle.

Ale czemu zwykle reklamy są czymś, przed czym uciekamy? Nie, to nie jest błąd w sztuce, to celowe działanie. W Polsce wciąż najskuteczniejsze okazują się reklamy testymoniałowe, czyli mówiąc prościej, łopatologiczne: pierz w tym proszku, będzie biało; wypij to piwo, bo jest lepsze; kup nasz samochód, bo będziesz… i tu lista przymiotników pozytywnie cię określających. Nie da się ukryć, że trochę jeszcze musimy się nauczyć, bo nam robią błoto z mózgów.

Oczywiście w Nowym Yorku prócz reklam są też inne atrakcje, jak na przykład muzea. Co więcej jest tam ich całkiem sporo i są one naprawdę imponujące. Część muzeów jest darmowa, albo darmowa w niektóre dni, albo chociaż dla dzieci. Pod względem interesujących mnie muzeów, stawiam NY na drugim miejscu na świecie, za Londynem. Jasne, większości świata nie zwiedziłem, wiem o tym. To jest oczywiście ocena indywidualna, bo jeśli ktoś jest fanem np. serwetek łowickich no to tam nie poszaleje.

Co warto zobaczyć? Ja nie lubię łazić po muzeach, wolę po mieście, więc wstępna selekcja była ostra. Zwiedziłem Muzeum Historii Naturalnej (dwa razy), Muzeum Guggenheima, a na koniec Intrepid Sea-Air-Space Museum, tyle że za późno wstałem i się nie załapałem na zwiedzanie Enterprise (tego z NASA nie ze Star Treka). I owszem, Metropolitan Museum uznałem za zbyt nudne. Ja naprawdę wolę poznawać miasto, łażąc po nim, nie po muzeach.

Intrepid Sea-Air-Space Museum mieści się na lotniskowcu Intrepid, pamiętającym czasy wojny na Pacyfiku. Po zwyczajowym trzepaniu na bramce i konfiskacie części wyposażenia taktycznego przyznałem się przed ochroniarzem, że „In fact I’ve got another knife in my backpack”. Ochroniarz westchnął i głosem brzuchomówcy polecił „Keep it”. Czyli gdybym chciał, mógłbym ukraść ten lotniskowiec.

Pewnym problemem na lotniskowcu Intrepid jest ograniczona ilość miejsca, oraz to, że nie da się swobodnie robić zdjęć. A nie da się robić zdjęć, bo jest ograniczona ilość miejsca i wszyscy chcą robić zdjęcia, włażąc w kadr. Lotniskowiec jest duży, ale w środku jest ciasno jak w przyczepie campingowej N127 (wygooglajcie sobie).

NY jest jednym z tych miast, po których można chodzić miesiącami i wciąż poznawać nowe miejsca. Jeśli macie okazję tam pojechać, to tam pojedźcie.

Na zachętę linkuję moje zdjęcia Muzeum Historii Naturalnej w 3D (trzeba robić zeza).


Udostepnij
Glodne Slonce

4 Responses to “Notatki nowojorskie 7”

  1. bpawel10 Says:

    A mógłby Pan wrzucić wersję 3D dla posiadających telewizor/monitor/smartfon/cokolwiek z ekranem 3D?

  2. Rafal Kosik Says:

    Niestety na przeszkodzie stoi brak możliwości technicznych.

  3. agrafek Says:

    Lotniskowiec - super. Ale Muzeum Historii Naturalnej wydało mi się strasznie smutnym miejscem.

  4. Lukas Says:

    Ja ze swojej strony polecam jeszcze ciekawe muzeum komunikacji (New York Transit Museum) urządzone w nieczynnej stacji metra na Brooklynie.

    I zgadzam się się z Rafałem - też wolę chodzić po mieście, niż po muzeach ;) Chociaż takie miejsca, jak berlińskie Muzeum Techniki, krakowskie muzeum w byłej fabryce Emalia Oskara Schindlera, Muzeum Powstania Warszawskiego, czy choćby nawet szczecińskie Muzeum Techniki i Komunikacji warto zobaczyć, jeśli tylko jest okazja.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).