Na szczęście jest Kaczyński

To, co się dzieje, właściwie było zdeterminowane od momentu ogłoszenia wyników ostatnich wyborów. Wymiatanie fachowców następuje przy każdej zmianie warty, ale takiego nagromadzenia afer, przekrętów i wzajemnego gryzienia wewnątrz własnej sfory nie było nawet za SLD. Może inaczej: postkomuniści przynajmniej robili to dyskretnie, prali brudy na własnym podwórku i nie dopuszczali do ubłocenia państwa polskiego. Dziś bez krępacji łamie się zasady demokracji dla załatwienia podrzędnych, niemal błahych spraw i, jakże by inaczej, dla utrzymania stołków.
Tak się właśnie dzieje, gdy światły cel uświęca brudne środki. Prosta z pozoru droga z bliska okazuje torem przeszkód, a ominięcie każdej z nich rodzi zobowiązanie. Żeby zwalczyć „układ” trzeba przecież zacząć od stworzenia własnego. Powstaje pajęczyna zobowiązań, z której już po chwili nie sposób się wyplątać. Wreszcie cel znika z oczu, pozostaje śmierdzące uwikłanie. A celem miało być oczyszczenie.
Retoryka gomułkowska, metody rządzenia zaściankowe. Słoń w składzie porcelany. Rzeczpospolita przypomina teraz samochód, który ciągle stoi w warsztacie. Rząd nie ma czasu rządzić, bo gasi pożary. Benzyną.
Myślicie, że jest źle? Nie jest źle, a raczej mogło być naprawdę gorzej. Przy upartej i konsekwentnej populistycznej retoryce, ze wsparciem ideowo wiernych (ale miernych) ludzi, przy jasnym, zaćmiewającym wszystko inne celu mogłoby być naprawdę źle. Byłoby źle, gdyby na czele stał silny wódz. Na szczęście nie ma silnego wodza. Na szczęście jest Kaczyński.


Udostepnij
Glodne Slonce

11 Responses to “Na szczęście jest Kaczyński”

  1. Taka Jedna Says:

    Co do Kaczyńskich, to swoją drogą ciekawy to temat dla socjologa, psychologa albo i psychiatry, byc może. Szczerze ich nie znoszę, uważam za małych ciałem i duchem, mimo tego byłam przekonana o ich osobistej uczciwości. I dalej jestem pewna, że nic nie ukradli, ale uczciwość to też przyzwoitość zawierania sojuszy (jest granica, przy której cel uświęca środki), przedkładanie rzeczy wielkich nad małe (przyszłość Państwa, jest ważniejsza od rozliczeń przeszłości) i retoryka, która powinna wykluczać wygadywanie rzeczy podłych, ale prostych w przekazie dla ciemnego narodu.

    Kiedy populistyczne gadki nie będą w cenie, a do narodu trafią słowa o ciężkiej pracy i racjonalne argumenty? I kiedy naród je kupi?

  2. Gwyn Says:

    Nigdy.

    Powraca odwieczny konflikt, pomiędzy chłopstwem i „burżuazyjną” inteligencją. Dlaczego od pięciu wieków nie możemy się z nim uporać? Bo nawet dziś w erze genetycznie modyfikowanego pożywienia i lotów na księżyc, sami go nakręcamy. Nie chce rozważać wyższości jednej grupy społecznej nad drugą, faktem jednak pozostaje to, że wbrew pozorom łatwo manipulować dziś obiema. Pis ma tę przewagę, że wybrał sobie liczniejszą. Usłyszałam dziś od przyjaciela, że retoryka PO bardzo się podoba inteligencji i liberałom. Halo? Wsadzać mnie do jednego worka z liberałami, bo chcę ratować ten kraj przed kaczą komedią? Ok, zatem czuję się zmanipulowana przez Tuska, a zagłosuję na niego bo jeszcze mnie nie okłamał. Fajna ta manipulacja.

  3. niby Says:

    Polubiłem Pana prozę, Panie Kosik, ale nie jest Pan dobrym komentatorem politycznym ;) Uparta i populistyczna retoryka to domena demokracji, i wcale nie jest istotne, czy mowa o lewo- i prawoskrętnych. Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś może mieć pogląd na świat, ale nie warto tego przekładać na język polityczny. Bo ponad poglądami i ideologią partii politycznej znajduje się liczba mandatów poselskich. Dlatego Giertych teraz postuluje to, co postuluje SLD, mimo że ugrupowania te programem przeczą sobie wzajemnie. Nie ma znaczenia, czy to opozycja atakuje PiS, który podsłuchuje, czy PiS atakuje postkomunistów. To, co dziś ludzie mówią na temat władzy, ja nazywam, za przeproszeniem, pieprzeniem. Pieprzą teraz i będą pieprzyć, bo ktoś im podpowie, że to, Drogi Obywatelu, nie może się podobać. Dlatego proponuję 40-stu milionom Polaków popełnić seppuku ;)

  4. Rafal Kosik Says:

    Nie mam ambicji być komentatorem politycznym, nawet staram się nie poruszać tej tematyki. Polityka mnie nudzi. Za dobrze rozumiem proste w sumie mechanizmy jakie nią rządzą, żeby się podniecać, że ten pan powiedział to, tamten odpowiedział tamto. Nie nie ważne, z prawa, czy z lewa. Text powyższy popełniłem, bo obecny rząd po raz pierwszy od 89. roku bierze się za ręczne sterowanie demokracją w imię idei, która jest mało istotna w obecnej sytuacji Polski.

  5. niby Says:

    Dla mnie akurat nie ma znaczenia, z prawa, czy z lewa. Dlatego że nawet partie, które opowiadają się za demokracją, znaczy, stoją po stronie liberałów, walczą o elektorat, nie o demokrację jako taką. Retoryka, która dziś rozbrzmiewa w siedzibie Sejmu, to nie wynik oburzenia SLD, Samoobrony, LPR, PO na to, że PiS wprowadza metody rzekomo burzące ustrój demokratyczny (bo nie burzą) - jest do środek do pozbawienia PiSu władzy, poglądy nie mają tu nic do rzeczy. Za rok Komorowski i Niesiołowski nie będą rzucać w stronę partii Kaczyńskich brudnych słówek, bo zajmą podobne stanowisko.
    Idea, o której Pan mówi, to dekomunizacja?

  6. Taka Jedna Says:

    A mnie nie interesuje dekomunizacja. Interesuje mnie życie w normalnym, europejskim kraju. Bez żenujących buraków u władzy. Chciałabym szanować premiera, prezydenta, a na razie wstydzę się bardziej niż za Kwaśniewskiego.

  7. Rafal Kosik Says:

    Ta idea to rozliczanie przeszłości. Jasne, że powinno się to zrobić, ale to tylko jedna z wielu spraw do załatwienia. W obecnej sytuacji jest z tego więcej szkody niż pożytku, bo likwidowanie “układu” to zdaje się główny cel obecnego rządu. Przynajmniej tak sami twierdzą.

  8. niby Says:

    Wątpię, by to był cel. Moim skromnym zdaniem to środek do celu, którym jest utrzymanie się przy władzy. Pan Kalisz, którego serdecznie nie cierpię z racji poglądów, jakie prezentuje, palnął chyba jedyną mądrą rzecz, mianowicie, że PiS sam stwarza sobie układ, żeby go zwalczyć. Baudrillard chyba mu z grobu potaknął.
    A najlepsze wyjaśnienie obecnej sytuacji w rządzie, znalazłem w Pana książce.
    “Nie ma uczciwych władców. Żeby zdobyć władzę, trzeba się najpierw upodlić, zniżyć do poziomu rynsztoka, bo cała polityka odbywa się na poziomie rynsztoka właśnie. Konkurencja wymusza takie metody, bo przecież wygrany ma zawsze rację. Nie podłożysz komuś padliny, to najpierw podłożą tobie. I wygrają, bo motłoch ufa pozorom” (Dormer)
    I to się ma do wszystkich partii, nie tylko tych konserwatywnych, prześladujących społeczeństwo panów z Kaczogrodu.

  9. Gwyn Says:

    Jeśli chodzi o ten wielki nieobecny “układ”, serdecznie polecam artykuł Żakowskiego z ostatniej Polityki. Demony faktycznie muszą być zmęczone, tak jak Kaczyński wymyślaniem bajek? Widzieliście imprezę w szczecinie? Brakowało, chyba tylko płaczących ze wzruszenia sierotek i fruwających nad tym wszystkim F16. Swoją drogą, to chyba Tym ostatnio zauważył, że kiedy Lech odchodził sześć lat temu z rządu Buzka miał on już tendencję do spiskowej teorii świata. To czego my wymagamy? Najlepiej od razu zacząć chodzić ze szczoteczka do zębów dumnie wystającą z tylnej kieszeni spodni.

  10. moniq Says:

    …postkomuniści przynajmniej robili to dyskretnie, prali brudy na własnym podwórku i nie dopuszczali do ubłocenia państwa polskiego…tylko do jego okradania - wydaje mi się, że nie wiesz o czym mówisz.

  11. Valandil Says:

    Polscy politycy? Noł koment.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).