Na suwak

Na suwak Typowa sytuacja: przewężenie na dwupasmówce. Z dwóch pasów robi się jeden. Ponieważ przez ostatnie kilka lat na bach zaczęły powstawać autostrady (wszystkie trzy) i zintensyfikowały się remonty, przewężeń jest masa. O tyle to pozytywne, że jest co przewężać, prawda? Niby prosta sprawa, z dwóch pasów robi się jeden, czyli trzeba się skompresować. Pozornie proste, ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. A jeśli można stworzyć konflikt, to jest stuprocentowo pewne, że lubujący się w zawiści Polacy konflikt stworzą. Dla sportu.

W większości przypadków kończy się lewy pas i trzeba z niego zjechać na prawy. Jak to wygląda w Polsce? Na prawym pasie korek, lewy pusty i cwaniaki śmigają nim do końca, by wszystkich wyprzedzić i się wepchnąć. Zaraz, zaraz… cwaniaki? Czy aby na pewno? Powinni przecież zjechać wcześniej i kiblować na prawym pasie jak reszta. Kiedyś też tak robiłem, ale przestałem. Dlaczego? Poniżej wyjaśnienie.

Kiedy „cwaniacy” powinni zjechać? Stali bywalcy danej trasy wiedzą, gdzie dokładnie jest przewężenie i zjeżdżają na prawy pas kilometr wcześniej. Ci, którzy nie znają trasy, dowiedzą się o przewężeniu, jak zobaczą znak, i wtedy, na sto metrów przed nim, spróbują zmienić pas. Ale wtedy staną się wrogami tych, co wjechali wcześniej, bo bywalcy już kiblują na prawym pasie i każdy, kto ich wyprzedził, to wróg. I nie ważne, że nie wiedział o znaku przewężenia. Jego problem, chama nieprekognity, bo nie przewidział. Powinien cham przewidzieć, że tam dalej będzie znak, albo w ogóle nie wychodzić z domu lub się nie narodzić. OK, niezorientowani zmienili pas, wpychając się 100 metrów przed znakiem. Jednak część ludzi zauważy znak kawałek dalej i postanowi zmienić pas równo ze znakiem. I tu napotkają problem, bo wszyscy ci, którzy już są na prawym pasie zjednoczeni korkiem, niepomni wcześniejszych animozji, odpowiedzą refleksem i nienawiścią do tych, co próbują się wepchnąć I znów konflikt. Część pojedzie lewym pasem dalej, aż do momentu, gdzie dostrzegą rzeczywiste przewężenie. I tam sytuacja wpychania się i nie wpuszczania powtórzy się. Powtórzy się ona jeszcze raz tuż przed przewężeniem. I dopiero dalej korytem jednego pasa wkurzone towarzystwo nienawidzących się nawzajem ludzi potoczy się dalej.

To, że kultura nie nadąża za technologią, wiemy od momentu wybuchu pierwszej wojny światowej. Po co ta cała walka o prawy pas? Oto polska specjalność: zrobić konflikt, gdzie go nie ma. Postawić się, zginąć nawet dla sprawy, choć sprawa banalna. Przewężenie idealne z punktu widzenia buraków wygląda tak: wszyscy stoją w korku na prawym pasie, a lewy pas pusty. Jak ktoś spróbuje nas wyprzedzić, to wróg. Efekt: dwa razy dłuższy korek, mniej płynny ruch i masa niepotrzebnych konfliktów. A dlaczego? Bo ludzie są głupi i horyzonty ich myślenia są ograniczone w czasie i przestrzeni. Zasada nadrzędna: jak sąsiad ma lepszą stodołę, to mu ją podpalę, żeby było po równo.

Sytuacja sprzed dwóch tygodni. Jedziemy z Warszawy na Pyrkon, a Gierkówka w remoncie. Kilkanaście kilometrów za Jankami zwężenie. I standardowo, jak przystało na kulturę buraków, prawy pas zawalony, lewy pusty. Jedziemy więc lewym. Zajeżdża nam drogę ciężarówka-laweta i wlecze się w tempie pieszego – to pierwszy kontakt z przedstawicielem buractwa. Omijamy dwoma kołami po pasie zieleni. Do przewężenia kawał drogi, jeszcze nawet nie ma znaków. 200 metrów dalej blokuje nam drogę srebrna Vectra. Jedzie tak, że wyprzedzić bezszkodowo się nie da. Vectra jedzie równo w tempie prawego pasa, 5 km/h, choć przed nią pusty asfalt. Szczęście, że nie ja prowadzę, bo obawiam się, że bym rozważył fizyczne zwiększenie prędkości Vectry do 30 km/h. Tak mogę tylko wysiąść i dogonić chama na piechotę, by mu, nie używając przekleństw, wytłumaczyć, jak bardzo źle czyni. Liczę przy tym na to, że on nie będzie większy one mnie i umie rozmawiać.

Podchodzę, bo w tej sytuacji pieszo poruszam się szybciej od samochodów, i pukam w przyciemnianą szybę. Szyba odsuwa się na 2.5 cm. W środku siedzi baba koło czterdziestki, elegancka w żakieciku i z bluetoothem w uchu. Biznesłumen z Pomiechówka. Pytam, czemu blokuje pas, skoro przed nią jest po kres widoczności pusto. Odpowiada, że tam gdzieś jest zwężenie i że my musimy solidarnie i tak dalej. Próbuję jej wytłumaczyć ideę wjeżdżania na suwak na końcu przewężenia, ale napotykam na beton. Nie bo nie. Zderzenie kultur. Buraczana baba wygrywa tępym uporem. Wracam więc na miejsce pasażera i żałuję, że nie ja prowadzę, bo bym przywrócił do życia pierwotne znaczenie słowa „zderzak”.

Głupi ludzie przekonani o tym, że są strażnikami porządku, blokują wolny pas. Nie, nie są strażnikami porządku; są zwykłymi burakami, reliktami epoki wąskich horyzontów. Widzą czubek swojego nosa i może metr dalej. Jakie jest rozwiązanie sytuacji przewężenia? Nie odkryję Ameryki, w Europie Zachodniej rozwiązanie to jest znane od dziesięcioleci i nazywa się „na suwak”. Polega to ni mniej ni więcej na tym, że wszyscy dojeżdżają obydwoma pasami do końca i w miejscu przewężenia wjeżdżają na suwak, czyli jeden samochód z lewego pasa, potem jeden z prawego i znów ten z lewego. I nie ma konfliktu, bo konflikt nie ma jak powstać. Proste? Tak, ale nie w zaściankowej Polsce.

Poniżej filmik, który powinien nosić tytuł „Z kamerą wśród buraków”.


Udostepnij
Glodne Slonce

63 Responses to “Na suwak”

  1. flamenco108 Says:

    No tak. Każdy ma swoje racje. Na tym to właśnie polega. Na prawym buraki, na lewym cwaniaki. I wszyscy jednakowo oburzeni. W tym wypadku słuszność masz jak zwykle Ty, a nie ci z prawego pasa…

    Dlatego porzuciłem jazdę autem, gdzie tylko mogę zasuwam perpedesem albo komunikacją - po co się denerwować? Do niedawna tam, gdzie ja uparcie woziłem powietrze autem, było takie przewężenie stale i niezmiennie od lat 30. Aha, ja byłem z tych zawistnych frajerów na prawym pasie, co to zamiast się cieszyć, że ktoś może najechać na zwężenie z prędkością 120km/h, to gnili w korku i zazdrościli.

    A kiedyś, latem to było, bo miałem otwarte okno (nie mam klimy, wiesz, mam auto tańsze od roweru), jeden taki do mnie grzecznie zagadał (bo jechał, rozumiesz obok, bo go taka cięmżarówka zblokowała akurat obok mnie): “Ej, ty, weź mnie k*a wpuść!”. Jakoś, wiesz, go nie wpuściłem. Bo nie poczułem się jego par…obkiem, żeby mnie grzecznie tykał i uprzejmie k*ą obrzucał. Na co on tak się wściekł, że podarował mi jeszcze parę tych pań na k*, zagroził, że zabije mnie, moją rodzinę i koty… Dalej nie zdążył, bo mu się asfalt skończył. Pewnie ocenisz, że mi się zdrowy rozsądek zatkał, a ja się z Tobą zgodzę. Widzisz, ale najchętniej to bym mu przyfandzolił moim gruchotem prosto w te jego wyświecone, błyszczące czernią drzwi od BMWicy, warte pewnie tyle, co sześć moich gruchotów - za to, że przyszło mu do głowy, że zajmując fotel o 20cm wyżej ode mnie może do mnie się odzywać, jak ja nie odzywam się do swoich zwierząt domowych. No, ale żal mi było zniżek na OC…

    Takie emocje panowały w tym korku wiosna-zima przez ten rok, gdy nieopatrznie uparłem się jeździć autem do Warszawy. A korek w zeszłym roku przeniósł się kilometr dalej, razem z przewężeniem. Dziękuję bogom, że już tam poszerzyli ulicę aż pod sklep, więc jak komu się nie podoba, może skręcić i sobie pifko kupić, emocje schłodzić. Ale trasa jest teraz poszatkowana światłami i rondami, średnia prędkości najazdu na zwężenie jest zatem znacznie mniejsza i wszystkie strony tego kotła zachowują się o wiele spokojniej.

    Takimi wpisami sytuacji nie poprawisz, bo tego trzeba by ludzi uczyć już na prawku, a może i wcześniej - bo zarówno ci cwaniacy z lewego, jak i zawistni frajerzy z prawego pasa w krajach, gdzie jazda na rozporek jest normalką, świetnie sobie radzą i poruty nie uprawiają.

  2. Mateusz Says:

    Witamy w Polsce.

    Nie rozumiem dlaczego blokują pas, który będzie “zwężony”. Po co oni to blokują(kierując się ich argumentacją)?

  3. Gosia Says:

    A może to po prostu Warszawa? :P Mieszkam na Śląsku i z tego co jestem w stanie zaobserwować, choć autem jeżdżę od czasu do czasu, że u nas to większość na suwak jedzie. Chyba Cejrowski nawet o tym mówił :P

    http://www.joemonster.org/filmy/14664/Wojciech_Cejrowski_To_mnie_wkurza_w_ruchu_drogowym

    ;)

  4. yzek Says:

    Ten co blokuje przynajmniej zbliża sytuację do pożądanej; najgorszą dywersję robią ci, co zamiast jechać za nim wpychają się na sąsiedni pas.

  5. DeathDay98 Says:

    Panie Rafale, wytłumaczyć to trza mojemu ojcu, bo nie dociera… Nie jest aż takim burakiem żeby stać i blokować ruch gdy ma wolne z przodu, ale zjeżdża od razu na prawy i stoi… stoi… stoi… Przynajmniej tyle, że co po niektórych wpuszcza…
    Niestety, Polacy tak już mają, muszą obgadywać innych, wyzywać ich, obrażać, utrudniać im życie, a gdy sami spadają w dół, to ściągają przy tym innych, żeby nikt nie miał lepiej od nich…

    Jak w tej anegdocie:
    “W piekle sa kotly. Przy kazdym kotle inny narod: niemcy, anglicy, hindusi, polacy. Przy kazdym kotle stoi diabel i pilnuje aby nikt nie uciekl. Tylko Polakow nikt nie pilnuje. Dlaczego?? Bo Polacy sami siebie pilnuja, zeby jeden nie mial lepiej od drugiego “

  6. dzejes Says:

    Na Gierkówce oznaczenie jest minimum 500 metrów przez zwężeniem.

  7. Rafal Kosik Says:

    A korek dwa kilometry wcześniej. Przynajmniej wtedy był.

  8. Kawosz Says:

    A nie jest przypadkiem tak, że skoro wszyscy ustawiają się jednej kolejce do dwu kawomatów, to ja też powinienem stanąć w tej jednej, a nie tworzyć drugą, jednoosobową?

  9. DeathDay98 Says:

    Tak rozumując to dlaczego by w takim razie nie zrobić dwóch lub nawet więcej kolejek do jednego okienka na poczcie? Przecież przy samym okienku można by podchodzić “na suwak”. Czy to coś przyspieszy? NIE! Bo przepustowość okienka jest ograniczona. Dlatego wszyscy stoją w jednej kolejce, nawet gdy hol pocztowy jest szeroki i mogłoby się zmieścić na nim kilka kolejek.
    Powiem więcej: gdy są otwarte dwa lub więcej okienek jest do nich jedna kolejka, bo wtedy jest porządek, wtedy wszyscy są załatwiani w kolejności w jakiej przyszli na pocztę. Tak i na drodze, jeśli widzę że będzie zwężenie i robi się kolejka to grzecznie staję w tej kolejce i tego samego oczekuję od innych. Jeśli ktoś robi inaczej, omijając kolejkę jak dla mnie jest cwaniakiem.
    Podobnie jest w sytuacji gdy lewy pas jest tylko do skrętu w lewo, ci co jadą prosto grzecznie stoją w kolejce, ale cwaniak dojedzie dotąd dokąd tylko się da lewym pasem a potem skamle by go wpuścić na pas do jazdy prosto. Cwaniak i już!

  10. nosiwoda Says:

    “A nie jest przypadkiem tak, że skoro wszyscy ustawiają się jednej kolejce do dwu kawomatów, to ja też powinienem stanąć w tej jednej, a nie tworzyć drugą, jednoosobową? ”
    Nie, gdyż opisana sytuacja jest analogiczna do takiej, w której jest JEDEN działający kawomat. A dwie kolejki.

    DeathDay98 ma rację i Rafał ma rację. Tzn. gdyby bezwyjątkowo był stosowany jeden z systemów (na suwak albo przewężenie “zaczyna się” ze znakiem, a nie przy samym przewężeniu), to byłoby uczciwie i po równo. Ale że nie jest, a systemy są ze sobą sprzeczne, to ludzie rozumujący “na suwak” są traktowani przez “kolejkowiczów” jak cwaniacy.

    Ale rozumowanie “na suwak” nie zmniejszy korka dwukrotnie. Może zmniejszy korek powstający na innej drodze, blokowanej przez tych z jednego pasa (gdyby rozłożyła się liczba aut na dwa pasy, ta inna droga mogłaby nie zostać zablokowana).

  11. Rafal Kosik Says:

    Okienko na poczcie a przewężenie to trochę co innego. Przed przewężeniem masz już dwa pasy, po których poruszają się samochody. W przypadku kolejki nie ma analogii.

    Cała Europa jeździ na suwak, bo już doszli, że tak jest sprawniej:
    - Po pierwsze dlatego, że jeśli nie na suwak, to nie wiadomo, kiedy zjechać. Jeśli rzadko jeżdżę jakąś trasą, to o przewężeniu dowiem się ze znaku. A korek może być dłuższy. Zwykle ustawienie się końcu kolejki nie jest możliwe, bo o tym, że jest kolejka, dowiaduję się, jak minę jej mało zbity koniec.
    - Po drugie dzięki suwakowi korek jest dwa razy krótszy, więc nie blokuje przecznic czy zjazdów.
    - Po trzecie nie powstają konflikty wpychania się / nie wpuszczania.

    Naprawdę nie widzę żadnych plusów tego polskiego dziwactwa.

  12. Nika Clevleen Says:

    Tata się pyta odnośnie pierwszej części, od kiedy do szkoły się chodzi 1 listopada?

  13. Rafal Kosik Says:

    Myślę, że technikum grabarskie wtedy działa ;)

    Albo się pomyliłem, bo miałem napisać „pojutrze”, albo nieporozumienie świadczy o roztargnieniu postaci literackiej. Nie pamiętam, to było dawno temu.

  14. dzejes Says:

    Zgadzam się, że suwak usprawnia poruszanie się po drodze. Nie ma co dyskutować. Tyle że na gierkówce zwykle jest taki ruch i tłok, że oba pasy są przytkane i tak. Jeśli można przejechać lewym znacząco dłuższy odcinek drogi - oznacza to tylko, że ruch jest z jakichś powodów mniejszy. Piszę to jako weteran gierkówki (Częstochowa Pruszków)

  15. kurp Says:

    Ten problem ma swoje źródło w innej - podobnej, ale jednak *zupełnie* innej sytuacji - dość częstego i chamskiego zjawiska wpieprzania się z pasa *nieprzeznaczonego* do jazdy w danym kierunku. Cwaniak jedzie lewym pasem, który służy wg znaków wyłącznie skręcającym w lewo, a 5 metrów przed skrzyżowaniem zmienia zdanie i postanawia się wkręcić na prawy pas, najczęściej blokując w praktyce i jadących prosto, i chcących naprawdę skręcić w lewo. To zjawisko jest chyba nawet częstsze niż to, co widać na tym filmiku, i założę się, że to tacy właśnie delikwenci wyrobili w kulturalnych skądinąd kierowcach odruch podejrzliwości wobec pojazdów pomykających pustym pasem…

  16. Kawosz Says:

    Jasne, że “suwak” to system godniejszy i w ogóle, ale nie oszukujmy się, jazda lewym aż do końca ma sens tylko wtedy, kiedy uskuteczniają ją wszyscy. Bo jak widzimy, że wszyscy stoją w jednej, a my jedziemy lewym “bo na Zachodzie…” Cóż, slightly not fair.

  17. szary Says:

    Ja też jestem Ślązakiem i chyba troche popsuję ładny obraz nakreślony w komentarzach. Więc działa to tak, że to czy spryciaz z lewego pasa zostanie bez problemu wpuszczony zależy od tablic rejestracyjnych. Jeżeli ma obce “blaty” - trzeba wpuścić bo mógł nie wiedzieć, jeżeli ma miejscowe albo warszawskie to nie wpuszczamy bo spryciaż. Warszawskie oznaczaja, że to leasingowany wóz służbowy.

    A tak wrzucając kamyczek. Manewr wyprzedzania czy wymijania można przeprowadzić wiedząc, że można go bezpiecznie zakończyć. Mijając kolumne ustawionych na prawym pasie “czekaczy” z góry wiadomo, że bedzie “jatka” przy samym zwężeniu. Więc mozna sobie grać nosiciela oświaty ale raczej bez zadęcia “rycerza bez skazy”…

    pozdrówka

  18. Rafal Kosik Says:

    Wbijanie się z pasa przeznaczonego do skrętu to osobna sprawa. Oczywiście nie należy tego robić. A co do manewru wyprzedzania, to na zapchanej Katowickiej (Gierkówce) modelowy przykład właściwie nie występuje, bo oba pasy są wypełnione samochodami; lewy pas jedzie po prostu nieco szybciej. Tym bardziej więc początku kolejki do zwężenia nie da się łatwo zauważyć, bo początek jest rozciągniętą na kilkaset metrów strefą zmiany gęstości napchania samochodów i wolnej zmiany prędkości. To wygląda tak samo, jeśli gdzieś z przodu wlecze się ciężarówka.

    Inna sprawa: niewpuszczanie konkretnych rejestracji to też buractwo. A jeśli dotyczy rejestracji z Warszawy, dochodzą do tego jeszcze kompleksy.

    Rozmawiałem wczoraj ze znajomymi z Trójmiasta na temat kultury jazdy w różnych miastach. Narzekali, ze w Warszawie ludzie się wpychają. Z mojego punktu widzenia, a jeżdżę po Warszawie od dwudziestu lat, nie wygląda to jak wpychanie się. To po prostu dynamiczna jazda. Jak ktoś chce zmienić pas na np. lewy, to wrzuca kierunkowskaz i zaczyna zjeżdżać. Ten z lewego pasa zdejmuje nogę z gazu i daje troche miejsca. Cały manewr odbywa się płynnie. Z punktu widzenia Gdańszczanina może to wyglądać na wpychanie się, ale wpychaniem nie jest. To tylko inny zwyczaj. W Krakowie (mój ulubiony przykład), wygląda to tak, że kierowca z lewego pasa musi się niemal zatrzymać, żeby tez z prawego poczuł się uprawniony do wjechania przed niego. Gdyby tak jeździć po Warszawie, miasto zamieniłoby się w jeden wielki korek.

    To więc jest tylko różnica zwyczajów, która niestety prowadzi do nieporozumień. Krakowiak w Warszawie ma wrażenie, że jest otoczony chamami, którzy nie chcą go wpuścić. A Warszawiak w Krakowie (czyli np. ja) ogląda ruch na drodze jak film w zwolnionym tempie.

    To w sumie naturalne, że każdy uważa za normę zachowań to, jak się zachowują ludzie w jego mieście. Ale warto na to popatrzeć z szerszej perspektywy i próbować dostosować się do warunków lokalnych.

    Na zakończenie dodam, że we Florencji, Nicei, Paryżu i Londynie (te przykłady akurat znam najlepiej) jeździ się tak jak w Warszawie. Właśnie z powodu natężenia ruchu.

  19. Rafal Kosik Says:

    I jeszcze a propos warszawskich blach i leasingowanych samochodów: mam numery warszawskie i założyłem kratkę w kombi. Ale to nie jest leasingowany samochód a kratka służy dokładnie temu, czemu powinna - powstrzymaniu zawartości bagażnika przed wjechaniem do kabiny przy hamowaniu.

  20. Misiek Says:

    Trochę offtop, ale nawiązując do recenzji filmów na Pana stronie .. wybiera się Pan na Titanica? ;)

  21. Rafal Kosik Says:

    Po co? Już widziałem. Nie sądzę, żeby wizja 3D pomogła im ominąć górę lodową.

  22. szary Says:

    Jest jeszcze kilka takich różnic, które poza psuciem nerwów mogą doprowadzić do tragedii. Np. kierowcy wracający z podróży do Niemiec zatrzymują się porządnie przed przejściem dla pieszych, gdy tylko zauważą, że ktoś ma zamiar przejść. I jest to chwalebne dopóki nie dotyczy drogi dwupasmowej. Bo wtedy narażamy przechodnia na niebezpieczeństwo, że jadący za nami lewym pasem go po prostu potrąci.
    We Włoszech na przykład nie ma takiego problemu, bo tam NIKT nie zatrzymuje się przed przejściem, a ja sam miałem wrażenie, że jeszcze przyspiesza.
    Co do blach - no masz taki mały kamuflaż :-)

  23. Rafal Kosik Says:

    Kiedy przepuszczam pieszego, to zawsze patrzę w lusterko. Jak ktoś próbuje mnie wyprzedzać, to skręcam koła i delikatnie go blokuję, by nie trafił pieszego. W podzięce dostaje zwykle wiązankę. Co ciekawe, w przypadku zderzenia, byłaby to moja wina. Cóż…

  24. Werrnerr Says:

    Co prawda, to prawda. Polacy lubią sobie nawzajem uprzykrzać życie zupełnie bez powodu. Z blokerami lewego pasa spotkałem się wielokrotnie i zawsze się zastanawiam, co tym ludziom we łbach siedzi. Bezinteresowna złośliwość, zero pożytku i chyba tylko satysfakcja, że komuś robią źle.

  25. Radek z Wrocławia Says:

    Przykład o którym piszesz z Wrocławia: http://www.youtube.com/watch?v=f-qUFYs9pdM

  26. rafal_krakow Says:

    Od dawna z tym walczę.. Ile słów na “h” i “ch” wypowiedziałem na drogach to tylko Anioły wiedzą. Dlaczego te tępe strzały robią korek na 500 m na prawym pasie, zamiast skrócić go do 250 m na 2 pasach?? (szczególnie w mieście to ma znaczenie, bo wtedy koniec korka sięga do kolejnego skrzyżowania robiąc jeszcze większy misz-masz.
    Niestety prym tutaj wiodą kierowcy ciężarówek z naczepami (potoczne TIRy).
    Krótko mówiąc jak ktoś ma IQ poniżej poziomu kury, to wszystko wyjaśnia.
    Zakończę wypowiedź bo nie chcę się denerować.

  27. rafal_krakow Says:

    miało być: na “k” i na “ch”

  28. rwa Says:

    paljacki to śmieci…

  29. jan Says:

    Buractwo to mało powiedziane. Ci blokujący lewy pas to są po prostu złośliwe debile.

  30. jc Says:

    Z dynamizmem - święta racja. Jako kierowca, jestem wychowana na warszawskich warunkach. Natomiast próba zastosowania ich we Wrocławiu ze starszym pokoleniem u boku, zaowocowała komentarzem, że jeżdżę po warszawsku i nie trzeba się tak śpieszyć (starsze pokolenie dodatkowo jeździ zabytkowym, ciężkim dieslem, więc nigdy nie porusza się dynamicznie). Co mnie jednak załamuje bardziej, to to, co widzę na rodzinnym przykładzie: “No jedź, jedź, zielone, a zaraz ci się tu jakiś wepcha…” Słabo. Odruch nie wiem, czy warszawski, czy po prostu ludzki, mi każe puścić, a niech jedzie, inny samochód tez człowiek…

  31. Mr.T Says:

    Większość z was albo rzadko jeździ poza miastem, albo sam nie wiem. Pięć lat jeździłem do pracy ze zwężeniami na drodze. (Czasem dobrze oznakowane remonty, czasem gorzej, czasem inne przypadki).

    Metoda zamka błyskawicznego ma sens kiedy OBA PASY JADĄ!!! A tego się w Polsce nie spotyka za często, a jeśli się spotyka, to znaczy, że ruch mały…

    A jak to wygląda na typowej polskiej drodze? Korek jest i do zwężenia jedzie gaz do 20km/h hamulec, gaz, hamulec. A dlaczego? Bo jakiś cwaniak co jakiś czas usiłuje wepchać się ze zwężającego się pasa wymuszając zatrzymanie się kolumny aut. Co powoduje tylko powstawanie coraz większego korka. Najgorsi są właśnie ci, co jadą do SAMEGO KO?CA, gdzie MUSZĄ się zatrzymać, bo brakło im drogi, a drugi pas z reguły nie ma dość dużych przerw by ich wpuścić. Więc by wjechać na odpowiedni pas CA?A KOLUMNA MUSI SI? ZATRZYMAĆ.

    I nikt nigdy nie robi problemu ludziom, którzy dopiero przy pierwszym oznakowaniu zwężenia chcą zmienić pas na ten, który będzie jechał. Bo po pierwsze jest dość miejsca do zwężenia by wpuścić taką osobę i bez znacznego zmieniania prędkości (hamowania) zrobić odpowiednią przerwę od poprzedzającego auta. Po drugie mógł wcześniej nie wiedzieć.

    Gdyby nie cwaniaki, które próbują się wepchać na końcu przed zwężeniem, to taki sznur aut bardzo szybko ustalił by sobie prędkość przejazdową na np 40km/h (czyli tyle od zwężenia) i w miarę płynnie się rozładował… Ale zawsze się znajdzie jakiś cwaniak co wymusi zmniejszenie prędkości kolumny do 0!

    Co do teorii o krótszym korku… Proszę was, dwa pasy co chwile zatrzymujące się będą tworzyć większy korek, niż jeden ciągle jadący nawet z małą prędkością. (Jeśli jeden pas miałby te wasze 500m, to dwa nie będę mieć 250, ale raczej po 350m…) Co do blokowania dróg dojazdowych. Ponieważ sznur tworzony przez (jak wy nas nazywacie?) buraków zajmuje jeden pas, drugi jest wolny i można nim bez problemów dojechać do bocznej drogi. Nawet sobie nie zdajecie ile razy zdarzyło mi się stać w podobnych korkach, bo zjazd w bok był przed zwężeniem, a oba pasy stały. (I zdarzyło mi się kilka razy jechać tą samą drogą zastawioną przez samych “buraków”, lewym wolnym pasem przez blisko 500 do zjazdu, bezproblemowy przejazd przez kolumnę “buraków” [przerwa między autami znalazła się bez problemu] i dalej w boczną drogą…)

  32. edmun Says:

    Rafale, cwaniakiem i burakiem to Ty jesteś, bo Ci się w korku stać nie chcę.
    Dlatego ja jestem z tych, co to blokują lewy pas, bo suwaka u nas w Polsce nie uświadczysz, a zawsze lepiej się bujać 5-10 km/h dwoma pasami, niż ruszać i hamować co chwilę na prawym, kiedy taki burak jak Ty pcha się z lewego, ciesząc się że wyprzedził cały korek stojący na prawy.
    Więc naucz się jeździć, a tym bardziej naucz się jeździć pojazdem ciężkim, dostawczym, ciężarowym, to będziesz wiedział, dlaczego lepiej jechać powoli, ale powoli do zwężki, niż co chwila deptać pedał, niszczyć ładunek na pace i patrzeć na warszawiaka jak Ty, który myśli, że swoim “wyprzedaniem buractwa” nauczy Polaków suwaka.
    Amen.!

  33. Werrnerr Says:

    O! To wąsaci janusze, co blokują lewy pas, potrafią obsługiwać komputer? To wielka sprzeczność. Do komputera potrzebna jest chociaż szczątkowa inteligencja. A skoro mają szczątkową inteligencję, to nie powinni blokować pasa. Coś tu nie gra.

  34. Rafal Kosik Says:

    Korek porusza się gaz-hamulec między innymi dlatego, że ludzie zmieniają pas chaotycznie w różnych, opisanych przeze mnie, miejscach. W efekcie ten, kto stoi na prawym pasie dociera do przewężenia później, niż gdyby obowiązywał suwak. Suwak to nie jest wpychanie się bez kolejki - to porządek, w którym wszyscy jadą z tą samą prędkością.

    Tłumacząc to, czuję się tak jak tłumacząc starszej pani w sklepie, że nie musi mi leżeć na karku, bo przez to kolejka nie będzie się poruszać szybciej. Jednak wyplenienie z ludzi przekleństw PRL-u jest bardzo trudne.

  35. Werrnerr Says:

    Jak mawia pewien mój znajomy, ludzie wychowani w PRL-u muszą po prostu wymrzeć, bo złych nawyków się nie pozbędą. A co więcej będą ich bronić. Tylko wstyd przed gośćmi z zagranicy, bo się czuja, jakby trafili do dzikiego kraju.

    Nie, zdecydowanei wąsaci janusze nie “potrafią internetu”. Ci powyżej to muszą być trolle.

  36. Rafal Kosik Says:

    To z tym wymieraniem to dosyć popularny pogląd. Nie jest to niestety takie proste. Dzieci przejmują zwyczaje od rodziców i kultywują je, uznając je za naturalne. Kulturę wynosi się z domu. Jak tatuś dawał przykład, jak jeździć, synek będzie jeździł podobnie. Na kursach nauki jazdy nie uczą kultury na drodze. A suwak to element kultury, podobnie jak nie parkowanie na trawniku, przepuszczanie wyjeżdżających z podporządkowanej, niewyrzucanie papierków przez okno etc.

  37. Mateusz Says:

    “Dlatego ja jestem z tych, co to blokują lewy pas, bo suwaka u nas w Polsce nie uświadczysz”

    Suwaka nie uświadczysz, bo tacy jak ty blokują lewy pas. I kółko się zamyka.

  38. Rafal Kosik Says:

    Pragnę tylko sprecyzować, że mianem buraków nie określam tych stojących w korku, a jedynie i tylko tych, którzy blokują wolny pas.

  39. Rafal Kosik Says:

    … jak również tych, co przyspieszają, gdy się ich wyprzedza, omijają korek korzystając z pasów dla skręcających lub torowiska, przeganiają pieszych z przejścia, parkują tarasując chodnik lub bramę, wjeżdżają przed innych by za 100 metrów skręcić, nie wpuszczają z podporządkowanej, lub kogoś, kto chce zmienić pas, objeżdżają korek po chodniku…

    W sumie więc burak objawia się nie tylko w blokowaniu wolnego pasa. To bardzo pojemne pojęcie.

  40. ced Says:

    Panowie, ja sadze ze jak jedzie jeden pas i samochody nie musza sie zatrzymywac zeby co chwile kogos wpuscic na zakladke to jest duzo sprawniej i szybciej :) i zawsze bede blokowal cwaniakow co wpychaja sie lewym :) pozdrawiam
    - druga rzecz jak tirowcy tak robia, to trzeba tak robic - chlopaki jezdza na codzien i wiedza co i jak :)

  41. Rafal Kosik Says:

    Jedzmy gówno - miliony much nie mogą się mylić. Tirowcy blokują, bo mają słabsze przyspieszenie i co chwilę ktoś ich wyprzedza i się im wciska przed zderzak. To może zirytować, nie przeczę. Suwak rozwiązuje ten problem, bo nikt się przed nikogo nie wpycha i oba pasy jadą z podobną prędkościa.

    A jechać tylko prawym pasem do przewężenia się nie da, bo, jak pisałem wcześniej, większość kierowców orientuje się, że gdzieś tam prawdopodobnie jest przewężenie, jak już miną koniec korka. Ten koniec nie jest punktem - to rozciągnięty obszar zwiększającej się gęstości samochodów.

  42. Pierwsza Naj Says:

    Słodka Boziu! Panie Rafale, że też ma Pan cierpliwość tłumaczyć ludziom, że dwa plus dwa jest cztery. Dla wielu to zawsze będzie cztery i pół albo chociaż trzy koma dziewięć. Życzę Panu jak najlepiej, ale nie wierzę, że zmieni Pan tę polską bezinteresowną złośliwość. Blokują pusty pas i będą blokować.

  43. Marta M Says:

    Dobry felieton, pożyteczny. Auto czyni ludzi anonimowymi, a to przyzwolenie na chamstwo. Połowa z tych kierowców nie blokowałaby wolnego pasa, gdyby mieli na tablicach rejestracyjnych własne imię i nazwisko.

  44. Robert Knychu Says:

    Z tego blokowania czasami wynika coś dobrego, bo jak jedzie taki blokujący, to za nim tworzy się korek na drugim pasie. I jak już blokujący dojedzie do końca, to zaczyna się uczciwy suwak o jaki chodziło.
    Nie popieram takiego blokowania jak na filmie. Ale jak np stoi w mieście w korku ciężarówka na prawym pasie, a 150m dalej kończy się lewy pas o czym znak informował 300m wczesniej, to nie dziwię się, że widząc kolejne śmigające po lewym pasie osobówki kierowca ciężarówki zjedzie na lewy i będzie blokował. Bo zanim on wrzuca bieg i rusza z miejsca to w lukę przed nim wjedzie 5 osobówek i tym samym zamiast 100m przejedzie 10m. Polaków trzeba edukować akcjami społecznymi. Najlepiej spotami reklamowymi w czasie telenoweli i meczów piłkarskich. Pozdrawiam autora.

  45. Rafal Kosik Says:

    Może więc ten ciężarówą zjechać na lewy i dojechać lewym do końca. Będzie większy pożytek, bo na następnej przecznicy nie zrobi się korek, ani korek do skrętu się nie zrobi. Ale co go to obchodzi, że gdzieś tam z tyłu ktoś przez niego czeka.

  46. Werrnerr Says:

    Tak jak wandale tłuką szyby na przystankach, tak jak złodziejaszki kradną żarówki na klatkach schodowych, tak i zawsze znajdzie się cznłowiek o brzydkim charakterku i zablokuje lewy pas. W społeczeństwie jest statystycznie niezmienna ilość ludzi o zaburzonym skillu społecznym. Oni też robią prawo jazdy.

  47. Rafal Kosik Says:

    No to jeszcze powinna się tam znaleźć policja i mandatem przekonać szkodnika, że szkodzi.

  48. ray Says:

    Zawsze jadę lewym do końca, nawet jeśli muszę trochę poczekać na wpuszczenie to i tak bardziej się to opłaca niż ciągłe podjeżdżanie (paliwo, sprzęgło).

  49. Rafal Kosik Says:

    Podobnym zwyczajem jest niedojeżdźanie do końca pasa dla włączających się do ruchu. Przykład z Krakowa sprzed 15 minut. Skręt w lewo ze Św. Sebasiana w Św. Gertrudy. Pas dla włączających się ma c. 30 metrów, a samochody próbują się wpychać od razu w korek na prawym pasie. Efekt: co chwilę kolejny skrëcający samochód się nie mieści i wystaje na torowisko tramwajowe. A korek rozlewa się również na Sebasiana, więc inne samochody nie mogą skręcić w prawo, gdzie jest pusto. Kompletny nonsens.

  50. Mateusz Says:

    @Ced

    Tylko że blokowanie pasa jest karalne i to nie ci łamią przepisy, którzy wg. ciebie się “wpychają”, tylko ty.

  51. Mr.T Says:

    “Korek porusza się gaz-hamulec między innymi dlatego, że ludzie zmieniają pas chaotycznie w różnych, opisanych przeze mnie, miejscach. W efekcie ten, kto stoi na prawym pasie dociera do przewężenia później, niż gdyby obowiązywał suwak. Suwak to nie jest wpychanie się bez kolejki - to porządek, w którym wszyscy jadą z tą samą prędkością.”

    Nakręć mi proszę w Polsce korek przy zwężeniu, gdzie ruch odbywa się płynnie! Naprawdę chciałbym to zobaczyć. Teorię to wy sobie tu fajną opisujecie, ale nie ma ona nic wspólnego z rzeczywistością na drodze. I przez was “cwaniaczki” korki na zwężeniach, zamiast się płynnie rozładować, tworzą się coraz większe, bo wymuszacie hamowanie całej kolumny samochodów. Ale wy się oczywiście cwaniacko wepchacie, bo macie tą swoją teorię suwaka, czy tam zamka błyskawicznego…

    A czemu tiry blokują lewy pas? Bo cwaniacy wpychający się w stające kolumny wymuszają na nich częstsze hamowanie, a ze względu na swoje osiągi nie mogą oni poruszać się gwałtownie jak osobówki (to chyba oczywiste).

    “nie wpuszczają z podporządkowanej”
    To jakiś nowy zwyczaj? Czy może masz na myśli sytuację korkową? Mnie uczono, że dobrym zwyczajem w korkach jest wpuszczenie z podporządkowanej jednego auta na trzy z drogi z pierwszeństwem. Ale ogólnie podporządkowana ma ustąpić, bo tak ktoś to wymyślił…

    “A jechać tylko prawym pasem do przewężenia się nie da, bo, jak pisałem wcześniej, większość kierowców orientuje się, że gdzieś tam prawdopodobnie jest przewężenie, jak już miną koniec korka. Ten koniec nie jest punktem - to rozciągnięty obszar zwiększającej się gęstości samochodów. ”

    No to skoro ktoś orientuje się, że jedzie wzdłuż korka, to powinien jak najszybciej ustawić się do prędkości marszowej korka i płynnie włączyć się do kolumny, ale nie, wy cwaniaki pojedzie setką do zwężenia i potem po hamplach i wpychanie się tuż przed zwężeniem, wymuszając kolejne zatrzymanie się całej kolumny.

  52. Rafal Kosik Says:

    @ Mr.T: Z tego włączania się do kolumny poruszającej się po prawym pasie robi się właśnie chaotycznie wjeżdżanie w różnych miejscach, wiec i gaz-hamulec. Przecież to jest takie proste: dojeżdżamy do końca i wjeżdżamy na suwak i nie trzeba zmieniać prędkości. Nigdy nie nastąpi przecież idealna sytuacja, że wszyscy zorientują się w tym samym momencie, że trzeba zmienić pas. Nawet jeśli wszyscy będą wyznawać Twoją zasadę, to i tak zawsze będzie to pięćdziesiąt metrów wcześniej lub trzydzieści później. Co więcej, jak Ty będziesz wjeżdżał w miejscu, które dla Ciebie jest odpowiednie, to ktoś inny uzna, że jesteś cwaniakiem, bo powinieneś wjechać 15 metrów wcześniej.

    Nie ustalisz jednoznacznego miejsca, gdzie należy zmienić pas przed przewężeniem. Takie miejsce jest tylko jedno - koniec pasa.

  53. Mimi Says:

    Nie mam prawa jazdy, ale temat mnie zainteresował jako problem czysto logiczny. Nie jarzę, po co ustalać ten wirtualny punkt, w którym każdy ma zmienić pas. Czy tam jest coś narysowane na asfalcie? Punkt wirtualny leży (jak pan Rafał napisał) w innym miejscu dla każdego: jest to miejsce, gdzie zaczyna sie korek, punkt skąd widać znak, punkt gdzie stoi znak lub punkt skąd widać już samo przewężenie. A każdy z nich i tak nie jest jednoznaczny. Mamy więc długi odcinek drogi, czasem i kilometrowy, na którym, zależnie od interpretacji, może leżeć ów magiczny punkt, po którym każdy powinien zmienić pas. Każdy z kierowców widzi ten punkt w innym miejscu. Koniec pasa jest jeden, obiektywny, więc WTF?! O co ta cała dyskusja? Po co sobie utrudniać życie? Czemu nie można dojechać do końca pasa?

  54. Mimi Says:

    Poważnie pytam oponentów: czemu nie można dojechać do końca pasa? To wydaje się logicznie i oczywiste.

  55. Mateusz Says:

    @Mimi

    Bo jesteś cwaniakiem.

  56. szary Says:

    Myśle, że problem zaczyna sie na prawdę kiedy na drodze spotkają się “wyznawcy” różnych teorii rozładowywania korków obaj z zcięciem pedagogicznym…

  57. GRD WWA Says:

    Powiem szczerze, że ledwo do końca obejrzałem ten film i tylko spokojny głos prowadzącego spowodował, że nie uszkodziłem monitora. Jak można być tak tępym i blokować pas! Argumenty: ,,żeby równo wszyscy jechali'’ , albo ,,żeby się mi nie wpychali” - kto im dał prawo jazdy? Wydaje mi się, że są dwa rozwiązania tej sytuacji 1. To nauka tej podstawowej zasady ,,na suwak” na kursach 2. Policja która będzie karać za blokowanie pasa (mandat +koniecznie punkty) . Najbardziej zastanawiające jest, że postępują tak kierowcy zawodowi (np.: T.I.R.) Pozdrawiam i szerokości życzę Grd WWA

  58. szary Says:

    A tak całkiem z innej beczki. Mógłby się Pan podzielić patentami na przewożenie psa w samochodzie? Ma pewno ma Pan już tę ścieżkę przedeptaną. I pewnie kratka w samochodzie ma z tym coś wspólnego.
    Pozdrawiam

  59. Rafal Kosik Says:

    Widziałem uprzęże dla psów z końcówką w postaci krótkiej smyczki wpinanej w zamek pasów. Jakoś nie wierzę w skuteczność tego rozwiązania, bo: a.) to i tak nei utrzyma dużego psa w razie wypadku, b.) jest wiele standardów zapięć pasów, więc małą szansa, że akurat do mojego samochodu będzie pasowało.

    IMHO jedynym bezpiecznym i sensownym rozwiązaniem przewożenia dużego psa jest bagażnik kombi. Są nawet specjalne kratki dzielące przestrzeń na pół, ale chyba wystarczy tak wszystko zorganizować, by pies miał gdzie się położyć.

  60. szary Says:

    Danke!

  61. Dominik Says:

    A propos tych buraków i mitu, że ludzkość rozwija się równolegle z technologią, chciałbym zaproponować opowiadanie S.Mrożka, niektórym już pewnie znane:
    http://polskiwdwunastce.edu.pl/antologia-tekstow/99/slawomir-mrozek#art_257
    Wesele w Atomicach

  62. Rafal Kosik Says:

    Znane, znane. Bardzo dobrze znane :)

  63. Orvudo Says:

    Za granicą byłem raz, więc nie miałem okazji zapoznawać się z tamtejszymi zwyczajami. Ba, nawet nie jestem kierowcą. Ale zdaje się, że nie tylko Polska ma problem krucjaty buraków przeciwko cwaniakom. W literaturze poruszyłten problem Terry Pratchett - w mieście Ankh-Morpork korki tworzą się przez to, że nikt się nie może ruszyć z powodu wszystkich pozostałych. Być może problem niestosowania zasady suwakowej jest typowo polski, ale korki nie są. Ogólną ch przyczyną są właśnie buraki-egoiści. Paranoja, ludziom się wydaje, że wszyscy po kolei uwzięli się na nich i robią wszystko, aby to oni stali w korku. A ile razy taki obrońca sprawiedliwości siedzi z dupą sam w samochodzie i pokonuje pół kilometrową trasę…

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).