Mroczny Rycerz

Mroczny rycerz Mało kto zauważył, że ten film jest pozbawiony napisów początkowych. To naprawdę niezwykłe w Hollywood. Jak oni zdołali namówić panią od make–upu, żeby jej nazwisko pojawiło się dopiero na końcu, kiedy wszyscy w kinie w Koluszkach zaczną wstawać z foteli?
Ten film wiele traci przez wciśnięcie Gotham City do realnie istniejącego świata, gdzieś w USA – chyba poznałem kilka budynków z Chicago… Seria filmów o Batmanie nigdy nie należała do moich ulubionych. Światy kreowane w kolejnych częściach zwykle były za bardzo serio, bym mógł poważnie traktować superbohaterów, którzy się tam pojawiali. I tak nie jest to kino tak idiotyczne, jak seria o Supermanie. Superman był bohaterem mojego dzieciństwa, ale wyrosłem z niego dosyć wcześnie, rażony poziomem głupoty lejącej się z ekranu. Komiksy broniły się dłużej, ale też padły. Batmana nigdy nie lubiłem, może dlatego, że był pełen ograniczeń, na przykład nie potrafił latać. Z perspektywy czasu Batman wygląda zdecydowanie lepiej niż Superman, bo jest w stanie obronić się jako człowiek. Przypomina nieco Jamesa Bonda z większą ilością gadżetów, ale niestety jeszcze mniejszą dozą logiki. Wyglądałoby to znacznie lepiej, gdyby twórcy „Mrocznego Rycerza” mniej tłumaczyli rzeczy z grupy tych i tak nienaukowych (jak Batmobile w ogóle może skręcać z tak wydziwionym przednim zawieszeniem?!), a bardziej przyłożyli się do tworzenia atmosfery realizmu magicznego. W tym filmie Batman jest pozbawiony tajemnicy, jest zwyczajnie wysportowanym facetem z masą nierealnych gadżetów i jeszcze większą masą szczęścia, a za to kompletnie bez motywacji. Robi to, co robi, bo tak mu kazał scenarzysta. Bohaterem jest zresztą Joker, któremu Batman z trudem próbuje dotrzymać kroku.
Jaki jest ten film? Po pierwsze przewidywalny. Dalej to popisy przesadnych efektów specjalnych, szwankująca na każdym kroku logika i wydumane sytuacje, w które są wkręcani bohaterowie. Film ratują jednak dwie rzeczy: kreacja Jokera, która w realu kosztowała Heatha Ledera życie, oraz zupełnie niehollywoodzka końcówka – trzy ostatnie minuty filmu wynagradzają poprzedzającą je godzinną nudę.


Udostepnij
Glodne Slonce

7 Responses to “Mroczny Rycerz”

  1. Robin Says:

    Film jednocześnie wydumany i naiwny. Z cyklu filmów dla przerośniętych dzieci, które wciąż chcą traktować serio Bolka i Lolka, Żółwie Ninja, czy Batmana.

  2. Rafal Kosik Says:

    Może nie aż tak, ale częściowo masz rację. Film by się obronił, gdyby nie śmiertelna powaga, z jaką twórcy podeszli do kreacji świata. W realiach współczesnego filmu sensacyjnego z policją, polityką międzynarodową, systemem banków i całą resztą Batman nie może dobrze wypaść. Nie pasuje do realium rodem z “Tożsamości Bourna”. W takim świecie Batman jest tylko facetem w śmiesznym ubranku.

    To ubranko zresztą wcale nie wyglądałoby śmiesznie, gdyby było spójne ze światem. Starczyłoby zachować umiar i film dałoby się obejrzeć z przyjemnością.

  3. Beryl Says:

    Dla tych co nie oglądali jeszcze Mrocznego Rycerz polecam artykuł 50 prawd objawionych w Darth Knight na www.film.org.pl w którym autor wypunktował wszystkie uproszczenia, sprzeczności oraz inne durnoty jakie popełnili twórcy filmu-po tej lektórze każdy wpierw dobrze się zastanowi czy żeczywiście iść na ten film. Nie jest to jedank odosobniony przypadek ale pewna tendencja w amerykańskim kinie która polega na tym że logika i tworzenie filmów coraz częściej nie idą ze sobą w parze.

  4. Rafal Kosik Says:

    Dobre. Nic dodać, ale ująć punkty 9 i 19.

  5. Matti2o8 Says:

    pan ten film w ogóle obejrzał?

  6. Rafal Kosik Says:

    Obejrzałem. Inaczej bym o nim nie pisał. Wiem, że podpadam fanom Batmana, ale to nie powód, żebym miał nie wyrażać mojej opinii.

  7. Morritz Says:

    Film nie jest zły, powiedziałbym nawet że dobry. Wyłączam logikę i oglądam z przyjemnością. To dobrze zrobiona rozrywka. Ma Pan rację że to pusta rozrywka. Nie ma tam prawdziwych postaci ani głębszego sensu. Odbiorcy Batmana nie szukają sensu tylko rozrywki, a film ma się im podobać.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).