Mr. Nobody

Mr. NobodyMix Incepcji i Donnie Darko z nutką Efektu motyla – to chyba najlepiej oddaje sens tego filmu. Albo raczej bezsens. Słowa „bezsens” nie używam tu w pejoratywnym znaczeniu, bo bezsens jest siłą napędową Mr. Nobody. To, ile każdy sobie z tego bezsensu wykroi własnego zrozumienia, to już sprawa indywidualna; brak logiki przyczynowo-skutkowej towarzyszy bowiem bohaterowi filmu przez całe życie. Wczuj się zatem nieschozofreniku w splątane sprzecznie wątki hiperschizofrenika. Jak nie zdzierżysz - masz pilota. Ale zdzierż, bo warto. Albo nie. Albo tak.

Trudne to życie, jeśli potrafisz przewidywać przyszłość. Jeszcze trudniejsze, gdy przepowiednie się nie sprawdzają. Albo się sprawdzają. Albo nie. Albo tak. Zależy od wersji rzeczywistości, w której akurat wylądujesz. Bywa, ze znajdujesz się w takiej wersji, w której nie wiesz, kim jesteś. Bywa, że masz 120 lat, a czujesz się cztery razy młodszy. Twoja żona jest blondynką, brunetką lub Azjatką. Każda prawdziwa. Każda nieprawdziwa. I już nie wiesz, gdzie jesteś. Nurkujesz w basenie, budzisz się w wannie, na wprost wylotu lufy rewolweru płatnego mordercy. A on pociąga za spust. I umierasz. I masz 120 lat a czujesz się cztery razy młodszy. I już nie wiesz, gdzie jesteś. Może masz 120 lat i demencja każe ci zaprzeczać, a może masz 30 lat i to tylko zły sen? A może jedno i drugie? Trudne to życie, jeśli potrafisz przewidywać przyszłość, a przepowiednie mieszają się z rzeczywistością. Albo nie. Albo tak.

Jaco Van Dormael najwyraźniej kilka razy obejrzał Przypadek Kieślowskiego. Ale u Kieślowskiego element fantastyczny był ledwie pretekstem; tu jest sensem filmu. Albo jego bezsensem – zależy od interpretacji. Strumień drobnych wydarzeń, niezwykłych wydarzeń, które obrażają naszą percepcję i przyzwyczajenia, stopniowo zamienia się w wodospad sprzecznych informacji, który to z kolei zaczyna kruszyć nasze pojęcie o tym, co w kinie uchodzi. I znów, nie w negatywnym znaczeniu. Bo cóż znaczy przypadkowy koleś idący tyłem w tłumie innych ludzi idących normalnie? Może nic, może coś. Se rozwiń, widzu, sam. Porwane wątki? – se zeszyj. Mózg masz. Odkurz, użyj.

Obejrzenie tego filmu może być bolesne, a wypadniętą szczękę lepiej powierzyć do naprawy ortopedzie. Proponuję to przejść następująco: odpalamy piwo i film. Albo nie. Odpalamy piwo, a film odpalamy wraz z odpaleniem drugiego piwa. Albo trzeciego. Może wejdzie. Film. Piwo.

Albo nie.


Udostepnij
Glodne Slonce

12 Responses to “Mr. Nobody”

  1. Rafal Kosik Says:

    Albo tak.

  2. DeathDay98 Says:

    Albo nie.

    Widzialem fragment w ktorym na noc zwijaja asfalt. Kompletnie powalony film…

    Albo tak…

  3. tlevis Says:

    Albo nie. Mnie się podobał, dobrze ryje psychę :)

  4. Pierwsza Naj Says:

    Kocham ten film niemal tak jak Donnie Darko. Ta dawka absurdu i surrealizmu! Moje klimaty.

  5. Arvena Says:

    Oglądałam, ale podzieliłam na dwie części. Nie dałam rady na raz. Może to i dobrze. A może nie.

  6. MacieK Says:

    Nie oglądałem, ale rozbijanie filmu na dwie części to zły pomysł. No chyba, że jesteś jego producentem.

  7. Samantha Says:

    Może obejrzę. Albo i nie…

  8. Rafal Kosik Says:

    Film jest w jednej części.

  9. MacieK Says:

    Rozbijanie filmu było à propos komentarza powyżej.
    Zapomniałem dodać “@Arvena” - nie byłoby niejasności.

    Nie mam jak obejrzeć, bo w dobie chomikuja wyporzyczalnie dvd to już przeżytek :l

  10. Rafal Kosik Says:

    Wypożyczalnie zdechły, to oczywiste. A płytę kupiłem gdzieś za grosze.

  11. Pani Helenka Says:

    Bardzo długo czekałam na recenzję tego filmu - bo tego, że będzie, byłam pewna. Albo niepewna. Obrzydliwie genialnie rozwiera szczęki.

  12. Kantor Tychy Says:

    Super film, zdecydowanie polecam. Można się miejscami trochę pogubić, bo ma skomplikowaną fabułę, ale jest naprawdę dobry.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).