Moon

MoonTrzeba być niezłym świrem, by spędzić samotnie trzy lata w bazie księżycowej. A jeśli nawet nie jest się świrem, to się nim niechybnie zostanie na miejscu. Sam Bell odlicza ostatnie dni do końca długiego kontraktu, by wrócić do żony i córeczki, która zna go tylko z videoprzekazów. I najwyraźniej zaczyna mu odwalać.

Nieodległa przyszłość. Powierzchnia Księżyca okazuje się być wielkim akumulatorem energii słonecznej. Wydobywa się ją, zamkniętą w pewnych minerałach, z pomocą automatycznych maszyn przypominających powiększone kombajny zbożowe. Następnie extrakt zwany Helium 3 w pancernych pojemnikach bezzałogowym statkiem leci na Ziemię. Sam technologiczny aspekt całego procesu nie jest zbyt dokładnie opisany, zresztą nie on tu jest istotny. Istotne jest to, że choć cały proces odbywa się to automatycznie, to jednak potrzebny jest ludzki administator systemu. I to o nim właśnie jest ten film.

Pierwsze pytanie, jakie pojawia się podczas oglądania brzmi „Czemu on siedzi tam sam jeden?” Nie chodzi tu nawet o aspekt psychologiczny, ale o zwykłe bezpieczeństwo. Jeśli koleś zwichnie kostkę, nikt mu nie pomoże. Wątpliwości, które pojawią się w umyśle co inteligentniejszego widza (mniej inteligentny odpadnie po dziesięciu minutach) są dodatkowo podsycane tropami podkładanymi chociażby w formie piosenki I am the one and only, która budzi Sama codziennie. Jak się wkrótce okazuje, personel jest tak zredukowany nie bez powodu. Gdy do końca kontraktu zostają dwa tygodnie, wszystko nagle zaczyna się knocić. A co gorsza, wiele wskazuje na to, że nie dzieje się to przypadkiem.

Film bardziej w klimacie Odysei kosmicznej 2001 niż Apollo 11, czy Armageddon. Jednak do Odysei wiele mu brakuje. Brakuje rozpędu, bo akcja niestety momentami nuży. Wątki, które są tylko zaznaczone, mogłyby być rozwinięte, dosmaczone.

Mimo to czas poświęcony na jego obejrzenie, z pewnością nie jest czasem straconym. To inteligentne brytyjskie kino, które w porównaniu z hollywoodzkimi oczopląsatorami 3D wypada z zamysłem oldschoolowo. O ile oldschoolowo może wyglądać wizja wybiegająca na kilkadziesiąt lat w przód. Wyrazy uznania należą się reżyserowi, Duncanowi Jonesowi za odwagę; autorowi muzyki, Clintowi Mansellowi, za to co zwykle; a przede wszystkim Samowi Rockwellowi za kreację głównego (i jedynego) bohatera.


Udostepnij

12 Responses to “Moon”

  1. Ponury Żniwiarz Says:

    Uwielbiam Clinta Mansell’a za muzykę do filmu “Requiem dla snu” ;)

  2. pati Says:

    Zapowiada sie dosyć ciekawie, musze oglądnąć.

  3. Dziebak Says:

    Dramat:/ Czyli kolejne coś, co nie ujdzie mi za anti-stressa na wieczór ;)

  4. bittersweet Says:

    Film bardzo przemyślany, owszem.

    Ale Sam jedynym bohaterem nie był. Nawet pominąwszy to, co dzieje się później, Gerty, jego elektroniczny asystent, ma coś na kształt wyrazistej osobowości. A przy tym, mimo cisnąć się początkowo na oczy podobieństw, okazuje się być tak bardzo inny od Hala. No i doskonale wcielił się w niego Spacey.

  5. Izabella ;** Says:

    Ja chyba to sobię obejrze niedługo ;]

  6. FNiN_addict Says:

    Zobaczę, czy dam radę obejrzeć.
    A propos filmów: widział Pan “Kołysankę” Machulskiego?
    Świetna, odprężająca, przyjemna komedia.

  7. lurku Says:

    Kto mi wytłumaczy, po co pisać komentarze typu:
    ,,Ja chyba to sobię obejrze niedługo ;] ‘’
    lub
    ,,Zapowiada sie dosyć ciekawie, musze oglądnąć.'’
    ???
    Z góry dziękuję za pomoc.

  8. pati Says:

    Fakt że głupi komentarz, sama nie wiem po co to napisałam :DD
    Teraz kiedy oglądnełam film moge naprawde go skomentować.
    Chyba najlepszy film, który widziałam od jakiś dwóch miesięcy, dobra od miesiąca;P. W każdym razie podobał mi sie i tyle chciałam napisać.

  9. Tlevis Says:

    Chciałbym podziękować za recenzje i w zasadzie rekomendację tego filmu - muzyka powala na kolana a i fabuła niezgorsza

  10. Dziebak Says:

    A konczy się chociaż happy endem?? :) Wypożyczalni jeszcze nie zamknęli…

  11. Rafal Kosik Says:

    Nie będę tu spoilował.

  12. Izabella ;** Says:

    lurku - Emmm po prostu bo obejrzeniu filmiku i przeczytaniu tego co pan Kosik napisał chce obejrzeć ten film .. -.-

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).