Monte Carlo

Monte Carlo
Monte Carlo to centrum miniaturowego państwa-miasta Monaco, ale i tak wszyscy myślą, że to Francja. Europejskie Las Vegas, spokojna przystań dla bardzo bogatych ludzi, którzy nie chcą trwonić majątku na banalne podatki. Kawalerka kosztuje tutaj tyle co willa z basenem i prywatnym stadem aportujących łosi płowych w Konstancinie. Ale jednocześnie jest to paskudne miejsce do życia: ciasno, głośno, połowa ulic nie ma nawet chodników. Ciężkie jest życie bogacza.

Byle kto tam nie zamieszka, Fibak musiał się nieźle naprosić, zanim go przyjęli. No i się męczy teraz. Tak skompresowanej zabudowy jeszcze nie widziałem. Wykorzystany jest każdy centymetr kwadratowy powierzchni. Nie ma mowy o tym, żeby nieużywany kawałek jezdni zamalować w „jodełkę”. Jeśli jest miejsce, którego nie da się do niczego innego wykorzystać, to powstaje tam fontanna albo ogródek skalny. Komunikaty GPS-a „skręć w prawo” lub „skręć w lewo” należałoby dla całego Monaco uzupełnić o „w górę” i „w dół”. Bo też nic nie widać na ekranie nawigacyjnym, jeśli rondo o sześciu wyjazdach jest ukryte pod rozwidlającą się dwupasmówką, a pod tym wszystkim znajduje się skrzyżowanie dwóch skalnych tuneli. Oczywiście GPS działa tylko na samej górze i wyświetla coś jakby rentgen klatki piersiowej Cthulu. „Skręć w lewo, potem skręć w lewo i skręć w lewo. Trzymaj się lewego pasa i skręć w lewo. Zawróć w lewo, zboczyłeś”.

Współczynnik narollsowienia powierzchni jest tu chyba najwyższy w Europie – ilość Rolls-Royce’ów, Bentleyów, Astonów Martinów, Ferrari i innych luksusowych samochodów jest większa niż w najbogatszych dzielnicach Londynu. I te najnowsze supersamochody stoją sobie grzecznie na parkingu pod Carrefourem obok odrapanej Dacii Logan. Swoją drogą, to jednak mały stres, parkować obok Bentleya Continentala. Jak się go zarysuje, to trzeba będzie sprzedać jedno dziecko na narządy, żeby się wypłacić.

Nie warto tam przyjeżdżać na zakupy z tej prostej przyczyny, że jest tam bardzo drogo. Biżuteria, jachty motorowe albo wyspy są zdecydowanie droższe niż gdzie indziej. Lepiej je kupować na Allegro. Ja w Monte Carlo ograniczyłem się do prostych zakupów w Carrefourze. Najbardziej jestem zadowolony z miernika elektrycznego za 17 euro, co akurat jest ceną, uważam, całkiem przystępną.

Z przyjazdem do Monaco celowaliśmy na tamtejsze święto narodowe, żeby obejrzeć wypasiony pokaz sztucznych ogni. Przyjechaliśmy, a tam ciemno i jacyś ludzie zwijają kable. To zdecydowanie po francusku – odpalić sztuczne ognie dzień wcześniej, żeby święto święcić do góry wentylem.

Monte Carlo byłoby tylko kolejnym miejscem do zaliczenia, żeby móc potem zaszpanować w towarzystwie, rzucając mimochodem „Monte Carlo? Jaaasne, byłem”, gdyby nie jedna atrakcja, o której przewodniki napomykają pojedynczym zdaniem. Oczywiście nie mam na myśli kasyna; to byłoby zbyt banalne i zbyt drogie. Chodzi mi o oceanarium. Jest chyba bogatsze od londyńskiego, choć, szczerze mówiąc, rekiny mają tu gorzej odkarmione. Wjazd kosztuje kilkanaście euro, ale warto. Naprawdę warto. Zamiast obiadu.

Słowem, jeśli nie mamy majątku do przepuszczenia, Monaco można zwiedzić w jeden dzień. Tylko uwaga: albo nie zabieramy ze sobą dzieci, albo nie parkujemy obok Bentleyów.

Jeden z tuneli prowadzących do MonacoKoniec Port de Fontvieille widoczny z tarasu parkinguOgródek skalny przed parkingiemOgródek skalny przed parkingiemTaras widokowyZamek książęcyPanorama znad Port de FontvieilleKatedraŚwiętujący tłum NinjaPartaczeZamek książęcyPanorama znad Port HerculePanorama znad Port HerculeZamek książęcyOkolice kasynaKlombik koło kasynaOkolice kasynaCasinoCasinoCasinoCasinoCasino de Monte Carlo i Hotel de ParisHotel de Paris - nie stać CięHotel de ParisMusée Océanographique - stać CięMusée OcéanographiqueMusée OcéanographiqueMusée OcéanographiqueMusée OcéanographiqueMusée OcéanographiqueMusée OcéanographiqueMusée OcéanographiqueMusée OcéanographiqueFord MustangBentley Continental Flying SpurCadillac DTS ciut przedłużonyWąskie uliczki Monte CarloCarrefour Monte Carlo dział serówCarrefour Monte Carlo samoobsługowy dział z karmą dla zwierzątRozjazdWidok na Monaco z La TurbieTrofeum Alpejskie w La TurbieTrofeum Alpejskie w La TurbiePamiątka z Monte Carlo


Udostepnij
Glodne Slonce

19 Responses to “Monte Carlo”

  1. nosiwoda Says:

    Byłem tam przez jeden wieczór. Ale widoczki pamiętam do dziś: port, kasyno, trochę nawet z zamku. No i auta.

  2. Jakub Says:

    Piękne zdjęcia

  3. Tsiar Says:

    Najfajniejszy w Monaco jest dworzec kolejowy :) (no dobra, w oceanarium nie byłem). Standard dobrego lotniska, ruchome chodniki, wszędzie czyściutko, nic nie śmierdzi - wyróżnia się zresztą nie tylko na tle polskich, obskurnych dworców, ale nawet zachodnich: kilka dni po wizycie w Monaco byłem w Nicei i tamtejszemu dworcowi bliżej było do Katowic, niż Monte Carlo.
    No i podobał mi się też ten system publicznych wind, które pozwalały uniknąć wspinania się pod górkę.

  4. eprzemeks Says:

    Ciekawy miernik.

  5. Arvena Says:

    Nie ma zdjęcia pańskich butów, wycieczka niezaliczona.

    PS ptak przy karmie dla papug NIESAMOWITY. dla czegoś takiego chciałabym tam pojechać.

  6. Ponury Żniwiarz Says:

    Całe życie byłem przekonany, że stolicą Monako jest… Monako. Mój atlas też tak sądzi, z tego co widzę.

  7. Buntownik Says:

    Bo Monte Carlo jest właściwie dzielnicą miasta Monako.

  8. Mateusz Says:

    ?adnie tam :D Zdjęcia też fajne, a sprawdziłem ten hotel, bo mnie zaintrygowało to “Hotel de Paris - nie stać cię” i najtaniej to 2 000(cena około w polskich złotych) za dzień xD

  9. Rafal Kosik Says:

    Rzeczywiście macie rację - trudno mówić o stolicy miasta. Monte Carlo to po prostu najważniejsza dzielnica. Zmieniłem to nieszczęśliwe określenie.

  10. Samantha Says:

    Monako? Jasne, byłam tam :D
    Serio, serio.
    Co zobaczyłam?
    Uliczki, chodniczki, nowoczesne śmietniczki, panów Murzynów w zielonych kitelkach, którzy zamiatali każdy najdrobniejszy śmieć, kawiarnię - już chyba lepiej było pójść do oceanarium… ceny wysokie i jeszcze podwyższone dla turystów.. ale przynajmniej potem przez cały rok do herbaty na biurku używałam podkładki pod piwo z Monako ;p
    No i pamiętam kasyno (z zewnątrz), samochody i port! A w porcie jachty, szczególnie taki jeden, z jacuzzi na górnym pokładzie, w którym kąpała się mocno opalona pani w złotym stroju kąpielowym.
    Nigdy nie zapomnę tego widoku ;p

  11. Ponury Żniwiarz Says:

    Nieszczęśliwym określeniem bym tego nie nazwał, ale fakt, wprowadziło mnie to w dezorientację ;P

  12. Samantha Says:

    A może by tak…. okładeczka? xD Albo fragmencik? Albo data premiery? A najlepiej to PREMIERA? :p

  13. Mateusz Says:

    A może by się tak ktoś w końcu uspokoił i uszanował to, że ktoś ma inne zajęcie i już o tym mówił?

  14. Koziołek Says:

    > Tsiar

    Teraz się to zmieni - dworzec w Katowicach wyburzony, zbudują lepszy niż w Monte Carlo ;)

  15. Rafal Kosik Says:

    Znając polskie realia i ustawę o przetargach publicznych, obawiam się, że powstanie hala z blachy falistej. Jak zobaczyłem dwa lata temu tuż po otwarciu po otwarciu nowy terminal na Okęciu, to się załamałem. Najtaniej, byle działało, byle się nikt nie zabił o wystającą śrubę.

  16. Samantha Says:

    Mateusz, dałbyś sobie spokój, i tak jestem wytrwałą fanką i nie marudzę codziennie. Ale kiedyś trzeba. xd

  17. Margaretka/Margi Says:

    Kiedyś trzeba, bo zabrakło marudzenia w komentarzach. Przecież to chyba logiczne że kiedy p. Kosik będzie wiedział kiedy premiera to chyba powie co nie?

  18. Dziobal Says:

    Pan nie wydaje tego FNiN’a za szybko, bo się za Lód wziąłem… przy tej ilości roboty, to skończę chyba w marcu…

  19. requiem007 Says:

    Cytując klasyka : ,,ciężki jest życie bogacza ‘’ . Ale chyba warto pojechać dla samego oceanarium . Tak wypasionego nie ma chyba nigdzie indziej na swiecie .

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).