Minimalistyczna kuchenka turystyczna

G.I. outdoor cooking setManierka i menażka G.I. to jeden z najpopularniejszych standardów na świecie. Powód jest prosty - jest to standard używany przez armię amerykańską od czasów II Wojny Światowej. Ergonomiczny kształt, wytrzymałość i niska cena zdecydowanie tę popularność wspomagają. Pokusiłem się o stworzenie na tej bazie minimalistycznego zestawu do gotowania w terenie. Oto tani, prosty, lekki i skuteczny outdoor cooking set do wykonania w kwadrans.

Mnie to oczywiście zajęło więcej czasu, bo konstrukcja powstawała metodą prób i błędów. Jeśli odczuwacie potrzebę samodzielnego wykonania kuchenki, próby i błędy możecie pominąć, tym niemniej pokażę je tutaj w celach martyrologicznych. Podstawowym założeniem konstrukcyjnym kuchenki było to, by się mieściła bez palnika ale z kubkiem do standardowego pokrowca G.I.

Kilka gotowych rozwiązań znalazłem na stronie Canteenshop. Jest tam do kupienia oryginalna kuchenka G.I., która jednak nie za dobrze współpracuje z palnikiem benzynowym Trangia lub Esbit, a tych właśnie używam. Zdecydowałem się na konstrukcję Canteenshop, a przy okazji nabyłem pokrywkę do kubka. Okazało się to nienajszczęśliwszym rozwiązaniem. Po pierwsze oba elementy są wykonane z tak grubej blachy, że wprawdzie można nimi wbijać gwoździe, ale są ze trzy razy za ciężkie. W dodatku podstawka (i osłona przeciwwiatrowa w jednym) nie pasują do palnika Trangia, a palnik Esbit (na zdjęciach poniżej) wchodzi sam, bez regulatora płomienia.

G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set

Postanowiłem zmodyfikować to we własnym zakresie i poszerzyłem otwór z boku tak, by regulator się mieścił.

G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set

Pierwsze testy wykazały kilka słabości konstrukcji. Po pierwsze połowa energii palnika jest marnowana przez perforowaną podstawkę. Po drugie część płomienia wydobywa się z mojego otworu i nagrzewa uchwyt oraz znów marnuje energię. Po trzecie efektywność kuchenki bardzo spada podczas wiatru. Przy okazji okazało się, że regulator płomienia działa tak, że w zasadzie można go wcale nie używać.

Konieczne było więc wykonanie konstrukcji samodzielnie od podstaw. Istotne było „zanurzenie” kubka w osłonie, by ochrona przed wiatrem była rzeczywista. Wykonałem model z papieru, by wyciąć potem wzór z blachy ze starej obudowy komputerowej.

G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set

I to by się nawet mogło sprawdzić, ale niestety tak duża kuchenka nie weszłaby do pokrowca.

Kolejnym pomysłem było wykorzystanie starego aluminiowego kubka G.I., który i tak się nie nadawał do używania jako kubek, bo przeciekał na nitach. Wyciąłem więc, co było do wycięcia, opiłowałem ostre krawędzie i wykonałem metalowy wspornik, który mógł być umieszczany w obudowie na dwa sposoby, zależnie od tego, czy wieje wiatr, czy nie.

G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set

I to nawet działało. Z jednym małym „ale” - aluminium było zbyt plastyczne i praktycznie przed każdym użyciem trzeba byłoby poprawiać kształt.

Ostatnim i wreszcie udanym, choć nie od razu, projektem okazało się przerobienie suszarki na sztućce marki Ikea oraz stojaka na ręczniki papierowe marki Carrefour. To pierwsze kosztowało 7 PLN, drugie chyba 5, co razem daje całkiem przystępną sumę. W Ikei są dostępne dwa rozmiary tychże suszarek. Przydatny jest rozmiar mniejszy, ponieważ i tak wszystko ponad 9 cm trzeba będzie ciachnąć. W wyniku kolejnych prób doszedłem do właściwego rozmiaru i kształtu kuchenki. Poniższe zdjęcia ilustrują kolejne etapy dochodzenia do doskonałości z użyciem Dremela i zaawansowanej metalurgii kciukowo-nadgarstkowej.

G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking setG.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set

Okazało się, że to, iż obudowa wchodzi do wnętrza pokrowca, niczego nie gwarantuje, bo musi się tam jeszcze zmieścić kubek i sama manierka. Musiałem więc ciąć dalej.

G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set

W dużym skrócie (czyli pomijając wcześniejsze próby) wystarczy ciachnąć blachę pomiędzy pierwszym a drugim rzędem otworów licząc od dna, wygiąć całość do nerkowatego kształtu kubka, a na koniec przeciąć pionowo na środku. Po wygładzeniu powierzchni i kilku finalnych dogięciach, kuchenka będzie gotowa. Proste i skuteczne. Zastanawiałem się jeszcze nad samodzielnym wykonaniem palnika z dwóch puszek po piwie, ale zdecydowałem się pozostać przy rozwiązaniu gotowym. Brak dostępu do palnika z boku nie jest konieczny, skoro i tak regulacja płomienia nie działa poprawnie.

G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set G.I. outdoor cooking set

G.I. outdoor cooking set Testy terenowe wykazały stabilność konstrukcji i odporność na umiarkowany wiatr. Przy użyciu denaturatu czas zagotowania pół litra wody od temperatury pokojowej wyniósł około 5 minut. To nieźle w porównaniu do 9 minut w przypadku rozwiązania z Canteenshop. Jako alternatywę dla palnika alkoholowego można stosować paliwo suche, żelowe lub zwykłe połamane patyki. Pojemność kubka to nieco ponad pół litra, co w zasadzie wystarcza do przygotowania posiłku dla jednej, max. dwóch osób.

Poniżej inne rozwiązania zestawów kuchni polowej, które testowałem (lub będę testował).

Outdoor cooking set Składana kuchenka Coghlans może działać na paliwo suche, żelowe, na paliwo w puszkach (popularne w USA) oraz na drewno. Niestety w środku jest zbyt mało miejsca, by palnik Esbit mógł poprawnie działać. Kuchenka zapewnia przyzwoitą ochronę przed wiatrem, jest lekka i jest wygodna w użyciu. Jednakże duża ilość elementów składanych praktycznie uniemożliwia jej doczyszczenie, co przy składaniu i rozkładaniu wiąże się z umorusaniem się sadzą. Co prawda efekt ten występuje tylko, jeśli używamy paliwa produkującego sadzę. Pokazane na zdjęciu garnki firmy Peak nadają się dla dwóch osób. Pojemność większego garnka to mniej więcej litr.

Outdoor cooking set Niezniszczalny wojskowy zestaw ze stali nierdzewnej Trangia to szwedzka klasyka. Pozwala na stosowanie wszystkich wymienionych powyżej paliw a genialna i bardzo stabilna osłona przeciwwiatrowa umożliwia gotowanie nawet przy sporym wietrze. Pojemność głównego garnka (można go zawiesić na haku nad ogniskiem) to prawie półtora litra, małego (patelni) pół, czyli można w tym przygotować obiad dla trzech osób. Zbiornik na wodę jedzie oddzielne. Zestaw posiada dwie wady: pierwsza, do przeżycia, to kłopotliwe czyszczenie spowodowane głębokością garnka; druga to waga całości ponad 1.3 kg. Wersja aluminiowa waży nieco poniżej kilograma, czyli nadal sporo dla pieszego turysty.

G.I. outdoor cooking set Moja kuchenka w fazie konstrukcyjnej pasująca rozmiarem do litrowej manierki Nalgene i kubka 0.5 litra Tatonka. Użytkowa pojemność kubka to 0.4 litra, co czyni z całości zestaw jednoosobowy. Zaletą zestawu jest to, że z palnikiem i sztućcami mieści się do standardowego pokrowca Maxpedition 10×4. Wkrótce napiszę więcej o tym zestawie.

Outdoor cooking set Butla gazowa i palnik to bardzo wygodne i czyste rozwiązanie, ponieważ posiada zapalnik iskrowy i regulacje płomienia. Praktycznie nie pozostawia na naczyniach sadzy. Główna wada jest oczywista - jeśli skończy się gaz, w środku lasu trudno będzie znaleźć sklep. Mniej oczywiste wady to całkowity brak odporności na słaby nawet wiatr oraz wybitna niestabilność takiej piramidki. Można to oczywiście zmienić, kupując wolnostojący palnik z wężykiem i osłonę z płytek aluminiowych. Jest to już jednak zestaw droższy, no i wymaga regularnego zakupu nowych butli. Jeżeli już się na to decydujemy, warto kupić butlę z łącznikiem gwintowanym, bo tanie zestawy, w których palnik wbija się w butlę to wyrzucanie pieniędzy.

Outdoor cooking set Mała kuchenka na paliwo stałe to przedmiot niemalże kieszonkowy i to należy uznać za jego największą zaletę. Posiada regulację rozstawu podstawki i taką sobie odporność na wiatr. Można ją zwiększyć wstawiając trapezowe blaszki w puste przestrzenie po bokach. Tak, czy inaczej jest mało stabilna i gotowanie na niej jest raczej kłopotliwe.

Outdoor cooking set Ostatni zestaw to moja niedokończona jeszcze kuchenka i garnki McKinley o pojemnościach identycznych jak w przypadku zestawu Trangia. Jeszcze nie sprawdziłem, jak się w nich gotuje, ale jedno jest już pewne. Ten zestaw waży o ponad połowę mniej niż Trangia, co może być argumentem decydującym podczas wycieczki pieszej lub rowerowej.

P.S. Okazało się, że to nie jest dla wszystkich oczywiste, więc powiem wprost: do palnika spirytusowego nie można wlewać benzyny. No chyba, że chcecie coś wysadzić w powietrze.

P.S.2 Gaszenie palnika spirytusowego odbywa się poprzez nałożenie (może być narzucenie) na niego zakrętki. Najpierw trzeba tylko palcem usunąć uszczelkę. Gdy przestygnie, uszczelkę wkładamy z powrotem i zakręcamy nakrętkę. Zakręcony palnik jest szczelny, więc można w nim transportować paliwo.


Udostepnij
Glodne Slonce

6 Responses to “Minimalistyczna kuchenka turystyczna”

  1. Andrzej Says:

    E, kubki II-wojenne są lepsze. Rączka się tak nie nagrzewa, jak w tych NAM-owskich.
    Osobiście, ja wykopywałem dołek, wstawiałem tam Esbita (model II WŚ) i tak parzyłem kawę. Niestety, grzanie wody trwało strasznie długo, a efekt i tak nie był zadowalający, bo woda zamiast gorącej była najwyżej ciepła. Wynika to z konstrukcji kochera, dlatego muszę poszukać czegoś lepszego.

  2. Rafal Kosik Says:

    To działa idealnie. Dziś jeszcze zagotowałem wodę, żeby zmierzyć czas. Nawet uchwyt się nie nagrzewa.

  3. Fan anonim Says:

    Pomysłowe ale jak dla mnie trochę skomplikowane.

  4. IS22 Says:

    Z pewnością jest to bezpieczniejsze i wygodniejsze od “kuchni bardzo polowej”, szczególnie przy spotkaniu z leśniczym. A jak wiadomo, leśniczy wraz ze swoimi psami umie się materializować tam, gdzie w danym momencie nie powinno go być. Palenie ogniska w menażce (coby było mniej widoczne i bardziej legalne) i późniejsze jej czyszczenie… cóż, nie polecam.

  5. piotr Says:

    Witaj, chciałem podpytać gdzie kupiłeś ten stalowy kubek ? szperam po internecie i nigdzie nie namierzyłem w Polsce sklepu, w którym taki nerkowaty, ale stalowy kubek, mógłbym kupić ? Pozdrawiam

  6. kuchenka elektryczna dwupalnikowa Says:

    No, bardzo ergonomicznie :)

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).