Martensy

Dr. MartensTo jedna z odsłon problemu głęboko filozoficznego – czy blog autora SF powinienem zawierać to, czego inni spodziewają się po blogu autora SF, czy to co autor SF chce napisać? Skłaniając się ku drugiej opcji, napiszę teraz parę słów o butach.

Jeżeli rodzaj obuwia nie jest ściśle związany z zawodem, to przy jego wyborze najważniejszy jest indywidualny gust. Lub jego brak, oczywiście. Podobno o gustach się nie dyskutuje. Osobiście preferuję wersję, że nie dyskutuje się o gustach jedynie kogoś, kto może tę dyskusję usłyszeć. Dalej będzie więc głównie o gustach ludzi, który zapewne nigdy nie zajrzą na tę stronę.

Kryteria naszych rodaków dotyczące wyboru butów nie różnią się radykalnie od kryteriów dotyczących wyborów, których muszą oni dokonywać w innych sferach życia. Szczerze mówiąc, myślę, że zwykle sprowadza się to do przypadku. Widząc ludzi pomykających chodnikami w czymś, co wygląda jak ztuningowane kapcie pradziadka, zastanawiam się ile w tym abnegacji, ile oszczędności, a ile inwalidztwa estetycznego. Abnegata jestem w stanie zrozumieć – wisi mu, jak wygląda; wisi mu, co inni powiedzą i można przyjąć z wysokim prawdopodobieństwem, że największym jego marzeniem każdego dnia jest walnąć się z piwkiem przed TV i doczekać momentu, kiedy będzie mógł iść spać. Nie rozumiem za to ludzi, którzy kupują tanie buty z przyczyn ekonomicznych. Coś, co kosztuje 70 zeta prawie na pewno jest gorsze od czegoś za 200 zeta. Chodzi więc zapewne o efekt psychologiczny, żeby w danej chwili wydać mniej. To ten sam mechanizm, który ma zastosowanie przy remontowaniu polskich dróg – używamy materiałów o połowę tańszych, a martwić się będziemy dopiero za pięć lat, bo te tańsze materiały zaczną się sypać za te pięć lat, zamiast za trzydzieści. Prawdopodobnie tanie buty też zepsują się kilka razy szybciej i wkurzony, ale niczego nie nauczony zwolennik idei no name wybierze się na nowy rajd po sklepach w poszukiwaniu podobnych tanich butów.

Inwalida estetyczny to zazwyczaj przeciwieństwo tamtych dwóch. Nie szuka butów tanich, bo ma kasę, ani nie olewa własnego wyglądu. Jednak, wobec braku gustu, nie może wiedzieć, czym się kierować podczas trudnych wyborów. Gardzi poprzednimi dwoma typami, wybiera więc coś, co wygląda na drogie i ma więcej czegoś. Elegancja w jego mniemaniu generalnie oznacza przepych i to mniemanie rozciąga się na sferę obuwniczą. Efektem mogą to być okazalsze barokowe frędzle przy mokasynach, albo większa liczba futurystycznych pasków i nic nie dających, ale mądrze nazwanych technologii przy butach sportowych.

Nie każdy może chodzić w butach, które mu się podobają. Pewien mój kumpel przez lata wierny był marce New Rock, aż przeciwności życiowe (małżeństwo i kariera) zmusiły go do przerzucenia się na standardowe obuwie biznesowe. Ja mam ten komfort, że mogę się ubierać jak chcę. Kilkanaście lat temu wybrałem Martensy i jestem im wierny na tyle, że nawet ubrałem w nie Nikę, jedną bohaterek moich książek. To właśnie powtarzające się pytania, związane z tą postacią, skłoniły mnie do popełnienia tego textu.

Uważam, że stan butów odzwierciedla stan ducha. Ciężej o bardziej porażający zestaw niż rozklapane sandały + białe skarpetki. Nie chcę jednak pisać o dwuznacznych sandałach, bajeranckich kowbojkach, obciachowych trumniakach, eleganckich skórkowych cudach rękodzieła, które kosztują 800 zeta, a nic z nich nie zostanie po pierwszym porządnym deszczu. Będę pisał o Butach przez duże B, czyli o sprzęcie do survivalu miejskiego, który pomoże nam przeżyć nawet w świecie postnuklearnym.

Po co kupować Martensy? Można kupić podobne, tańsze buty, które niekoniecznie bardzo im ustępują, ale pewności co do jakości tych drugich można będzie nabrać dopiero, gdy po kilku latach nic się nie zepsuje. W New Rockach podeszwa jest pusta w środku i po starciu kilku milimetrów gumy but nadaje się do wyrzucenia. W całkiem niezłych polskich butach Wojas czasem lubi trzasnąć podeszwa. W tanich glanach no name może się stać cokolwiek. Są też buty wojskowe, zwykle przyzwoite. Brytyjskie lub niemieckie buty można kupić za 2/3 ceny Martensów, ale wyglądają już gorzej. Często stosowana w butach wojskowych podeszwa Wibram (lub podobna) ma rewelacyjną przyczepność, co jednak jest okupione bardzo szybkim zuzywaniem się podczas chodzenia po betonie.

Jeśli chodzi o wygodę Martensów, to zdania są podzielone. Ja dobrze się w nich czuję, ale np. Kasia narzeka, że są sztywne. Podstawowe zalety tych butów to ochrona stopy, jakiej nie zapewnia najlepsze obuwie sportowe, oraz trwałość. Wady wynikają z powyższych zalet: ogólna sztywność i zła przyczepność podeszew podczas mrozów. To buty, których zakup należy przemyśleć i dokonać go w spokoju i świadomości, że chce się mieć właśnie takie. Myślę, że większość ludzi, którzy narzekają na Martensy, źle je sobie dobrało. W przypadku butów tej marki istotne jest prawidłowe dobranie rozmiaru (nie rozciągają się już potem) i rozchodzenie. Przez pierwszych kilka dni może być ciężko i lepiej na wszelki wypadek mieć pod ręką plasterki. Jak się uda, potem na kilka lat jest spokój.

To nie są buty do biegania na 1000 metrów, do chodzenia po górach zimą, ani do jeżdżenia na rowerze. To porządnie wykonane buty na co dzień, a jeśli ktoś nie ma problemów ze stopami, to nawet na upały. Modeli jest sporo, od wyglądających w miarę softowo pantofli, po wysokie, zawiązywane aż pod kolana. Długość jest istotna – musisz mieć świadomość tego, że jeśli but ma dziesięć dziurek, to nie da się go zawiązać w dziesięć sekund. Jeśli jesteś niecierpliwy, wybierz model niższy. Kolejna sprawa – to są buty skórzane, więc wymagają pastowania. Jeśli nie będziesz ich pastować, skóra zacznie pękać. Prawidłowo pastowane Martensy przez cały okres służby zachowują wodoodporność. Pastowanie nie polega na przetarciu powierzchni błyszczykiem. Musisz mieć prawdziwą pastę i dwie szczotki.

I na koniec najważniejsza uwaga: jeśli naprawdę nadal chcesz kupić Martensy, idź do sklepu firmowego nie na bazar.


Udostepnij
Glodne Slonce

140 Responses to “Martensy”

  1. Kasia Says:

    Tak, w zeszłym roku po dwóch dniach chodzenia po Berlinie moje obute w firmowe Martensy stopy były w takim stanie, że miałam ochotę germańskiemu lumpowi zerwać dziurawe mokasyny (z frędzlami :) ).

  2. Procesor Says:

    Martensy są dość drogie, dlatego wyposażę się w takie, kiedy stopy przestaną mi rosnąć, bo przy obecnym tempie za pare miesiecy musiałbym kupować nowe. A wydawanie 5 stów co jakiś czas jest chyba mniej opłacalne od kupowania tanich adidasów, z których poprostu wyrastam, zanim je zedrę :P

    Wspomniał pan o inwalidach estetycznych… Jest jeszcze jedna, bliźniacza kategoria. Tacy, co kupują buty, żeby być trendy. I nie tylko buty - im więcej znaczków Nike, Adidasa, Reeboka czy innych markowych marek(jak to absurdalnie brzmi), tym dla nich lepiej. Nie mówię, że te marki są złe, ale wielu je wybiera tylko dlatego, że są modne, a nie wygodne.

    A z tymi plastrami… Metodą mojej cioci na schodzenie nowych martensów bez cierpienia są grube skarpety ;)

  3. Iza Says:

    Osobiście wolę adidasy(nie jakieś buty na obcasach czy takie ,,na pokaz'’ a adidasy najzwyklejsze w świecie) ale notka ciekawa:).

  4. Rafal Kosik Says:

    W tym momencie mam na nogach Reeboki, których używam jako kapci:)

    A ostatnie Martensy udało mi się uchodzić (to od „ujeździć”) bez plastrów.

  5. Procesor Says:

    Zapewne dlatego Net ma Reeboki :P

  6. Iza Says:

    Marka nie ważna, aby tylko wygodne były:). Przynajmniej według mnie.

  7. Carrie_21 Says:

    Popieram przedmówczynię. Także w kwesti adidasów, choć często latem chodzę też w sandałach, a adidasach żadko.

  8. Martyna Says:

    W zeszłym sezonie w grudniu przesz trzy tygodnie zdarłam cztery pary kozaków nie takich z rynala za dyche tylko z daichmana (sorki za błędy nie pamiętam jak sie to pisze) lub ccc były koło ośmiu dych więc no cóż… przynajmniej raz w tygodniu byłam w obuwniczym więc zaczełam myśleć o porządnych butach.Jak w tym roku będzie tak samo to zaczne błagać tate on sie prędzej zgodzi jak mama ze względu na jakość z mamą gorzej ze względu na cene :) A za adidasami średnio przepadam mam jedne pumy i mi to starczy i tak zaraz ich nie będzie osobiście wole stare dobre trampki. Zgadzam się z panem, że niekturzy ludzie kupują buty bo np.adidas ma dziesięć paseczków a reeboki pięć a one raczej nic nie dają.Mam takich kumpli.I mam przyjaciółke z rodzaju “Ja bym to kupiła ale mi sie nie opłaca bo gdzieś tam jest takie samo ale za 20 zyla a nie za 80″ tyle, że tu chodzi o firmowe sklepy a nie bazarek. Na kiecki armaniego mnie raczej nie stać ale przecierz zawsze można samemu uszyć i metke wszyć osobiście to pod tym kątem jej nie rozumie ale cóż jest blądynką (ja nie sądze, że kawały o blądynkach są suszne tylko ten typ tak ma). Bardzo fajna notka.Zycze Panu jak najmniej odcisków od btów :) i weny na siódmą cześć FNIN (moze jakiś projekcik okładki albo fragmęcik)

  9. Rafal Kosik Says:

    Daichman i CCC omijam z daleka. Armaniego zresztą też, ale to z innych powodów - to jest marka, gdzie płaci się za metkę, a to przegięcie w drugą stronę.

    A okładka do FNiN już się robi :)

  10. Martyna Says:

    Chyba też je zaczne z daleka obchodzić bo sie nie opłaca i zycze weny na okładke i fragmęt oczywiście

  11. Iza Says:

    A ja życzę weny na następne 100000 części FNiN;)

  12. Iza Says:

    I chciałabym poczęstować wirtualnym cukierkiem. Imieniny mam:).

  13. Kasia Says:

    Wszystkiego najlepszego :)

  14. Martyna Says:

    Wszystkiego najlepszego Iza

  15. Iza Says:

    Dzięki wszystkim:)

  16. bukins Says:

    Odnoszę wrażenie, że polska kultura noszenia butów jeszcze przez wiele lat się nie zmieni i ludzie będą kupować coś bo jest tanie kilka razy w roku i tłumaczyli się tym, że im się w tym wygodnie chodzi.

    Patrząc na studentów, którym sam jestem, widzę, że zmienia się to na szczęście na coraz lepsze i ludzie nie kupują szmelca za kilkanaście złotych, ale porządne firmowe (i wcale nie chodzi tutaj o przysłowiowy lans!), dobrze wyglądające i co najważniejsze - wygodne buty.

    Przykładem łączenia wygody i marki niech będą chociaż oryginalne tenisówki Converse, które kosztują bagatela ponad 100 zł. Olaboga - krzyknie przeciętny Polak - ponad 100 zł za trampki?!
    I w tym tkwi cały szkopuł, gdyż oryginalne Conversy się nie zepsują po roku chodzenia. Ba, nawet po paru latach, jeśli ktoś nie wyczynia z butami ekstremalnych rzeczy. I co ciekawe - widać coraz więcej ciekawych modeli, przeznaczonych nawet dla “poważnych” ludzi. Świetnie to widać chociażby w Berlinie czy Pradze, gdzie poważni ludzie potrafią połączyć elegancję służbową z modnym rozwiązaniem. Ale gdzie takie rzeczy w Polsce - wciąż dominuje nudna i sztywna elegancja.

    A przysłowiowy Kowalski dalej będzie nosił sandały ze (sic!) skarpetami.

  17. tesska Says:

    A ja nie mam Martensów, bo pierwsze glany kupowałam z myślą o tym, że jednak mogą mi się nie spodobać. Wybrałam więc takie, w których moja przyjaciółka przechodziła kilka lat, w tym dwukrotnie dochodząc pieszo do Częstochowy i łażąc po górach.

    I chociaż pod względem wyglądu i wygody sprawdziły się jak najbardziej, to robią raczej za buty na specjalne okazje… bo jestem leniwa i zwykle rano nie mam czasu ich wiązać, wolę pospać. Na Polcon też ich nie zabrałam wyłącznie dlatego, że na samą myśl o wcześniejszym wstawaniu przed rannymi prelekcjami ciarki mnie przechodziły.

    Izo - wszystkiego najlepszego! :)

  18. luk Says:

    Hmm… No nie za bardzo zgodzę się z tym:
    “Coś, co kosztuje 70 zeta prawie na pewno jest gorsze od czegoś za 200 zeta”
    Myślę, że to nie cena jest wyznacznikiem jakości. Miałem kilka par butów no name i spisywały się one zadziwiająco dobrze, zaryzykowałbym stwierdzenie, że nawet lepiej od oryginałów. Wszystko zależy tak na prawdę od tego, na co się trafi. Uważnie oglądając buta i przymierzając go, każdy chyba potrafi ocenić czy to dobry produkt, czy syf. Cena, czy marka nie gra tutaj aż tak ważnej roli. No i oczywiście jeśli o buta się dba, to wytrzyma on o wiele dłużej. Mój tata ma taką jedną ulubioną parę butów. Nie wiem ile one już mają lat, ani kto je wyprodukował (na pewno nie żadna z uznanych firm), ale są niesamowicie stare. Chodzi w nich cały czas! Rzecz jasna już raczej przy pracach ogrodniczych itp ;) Mimo wszelkich starań, nie wyglądają już zbyt ładnie, chociaż on uważa, że wciąż są bardzo wygodne.

  19. Rafal Kosik Says:

    Zdarzają się tanie produkty, które są dobre. Tylko, żeby się przekonać, który jest dobry, zwykle trzeba go kupić i poużywać. Za markę taką jak Martens, czy Converse płacisz, żeby mieć pewność, że produkt będzie dobry.

  20. tesska Says:

    No chyba że ma się intuicję… ;)

  21. Morten Says:

    Jeśli chodzi o adidasy firmy ,,adidas”, to są to naprawdę dobre buty. W jednej parze jestem w stanie przechodzić 3 lata, może więcej. Może czas ten wydłużyłby się trochę, gdybym nie używał ich w tak drastyczny sposób.

  22. Iza Says:

    Czyli?
    Ja w butach chodzę do czasu, aż zrobią się za małe, chyba, że wyglądają, jakby je ktoś ciągnął na sznurku za rowerem przez parenaście kilometrów.

  23. Pelcu Says:

    Ja od jakiegoś czasu też przymierzam się do zakupu glanów. Dzięki za ten post i dyskusję - nieco mi to naświetliło “problem”. Niekoniecznie muszą to być Martensy - myślałem właśnie teżo New Rockach, ale też o Steel, Undercover czy HD. Może ktoś ma jakieś doświadczenia (sztywność, podeszwa, wytrzymałość) i chciałby się podzielić? Pan Rafał pewnie o Martensach może jeszcze parę zdań dorzucić…

  24. Rafal Kosik Says:

    Nie mam doświadczeń z innymi butami. Słyszałem trochę dobrych słów o HD. Do Steeli zniechęcił mnie nieco obrazek półki w sklepie, gdzie obok stały buty Still w podobnej cenie. New Rocky są jak dla mnie przestylizowane, a dodatkowo udawane - np. blaszki nie są prawdziwymi wzmocnieniami, tylko dekoracją.

    Jak dla mnie największą wadą Martensów jest zachowanie podeszwy poniżej temp. ~ -5°C. Staje się wtedy makabrycznie śliska. Po ubitym śniegu na Krupówkach jedzie się wtedy jak na łyżwach. Podeszwa Vibram w moich butach górskich w tych samych warunkach trzyma się idealnie, no ale coś za coś – jej trwałość i wytrzymałość jest znacznie niższa.

  25. Mateusz Says:

    Ja sądzę że kupowanie markowych butów jest dobre, ale tylko jak:
    *przymierzyłeś buty w sklepie
    *noga przestała rosnąć
    *Ci się podobają.
    Co do 2, w Maju tego roku Siostra kupiła mi na urodziny ładne buty od Nike, za 280zł. W Czerwcu były za małe. Dalej leżą w szafie nie zniszczone, ani jednej ryski. Teraz akurat nosze Reeboki, takie trampki a’la Converse, i inne trampki w kratkę :)
    Próbuje wychaczyć od rodziców na Conversy, jednak wiem że mi się teraz nie opłaca. Nawet jak wezmę rozmiar 43, to wiem że np. na następny rok będą za małe. A szkoda ;(
    Hm. BTW. jak ktoś myśli że napisałem posta “dla szpanu” się myli. Po prostu mam taki styl pisania.. :)
    Pozdrawiam, i życzę weny do pisania FNiN 7 ;)

  26. Doberman Says:

    Kiedyś, dawno temu, w Teleranku wyświetlany był serial “Porwany za młodu” (z angielska Smuggler), w którym jakiś facet, temu porwanemu powiedział, że patrząc na buty człowieka można domyśleć się wiele o tym człowieku i żadna inna część gardereoby o tym człowieku tak dobitnie nie świadczy. Minęło wiele czasu od momentu obejrzenia tej sceny, a ja nadal widzę, jak aktualnym jest przytoczone wyżej stwierdzenie. I uśrednienie tego co widzę obecnie na ulicach niestety nie najlepszą wizytówkę wystawia tak zwanej “znakomitej większości” mijanych przechodniów. Życie w otoczeniu tandety, karmiących się tandetnymi treściami serwowanymi w mediach, ukształtowało ludzi z tandetnymi umysłami, zadowalającymi się tandetnym obuwiem. I tandetną egzystencją.

  27. an Says:

    Widząc komentarze nt.wyjatkowej trwalosci conversow nie mogę sie powtrzymac od napisania o moich trampkach (biedronka, 12.99) ,ktore mam juz trzeci rok; byly uzywane w naprawde EKSTREMALNYCH warunkach,praktycznie codziennie- sa w lepszym stanie niz conversy moich kolegow za 200 zł, które notorycznie pekaja po bokach ;)
    pozdrawiam:)

  28. karolsprint Says:

    kiedyś miałem martensy, ale teraz jestem zwolennikiem reeboków, a zwłaszcza pumpów, zostanę kiedyś ich kolekcjonerem jak Dj Senatore http://www.youtube.com/watch?v=ii2BVW5-Mfg, to dopiero trzeba mieć bzika na punkcie tych butów, polecam ten filmik!

  29. nikka Says:

    jestem niezorientowana: gdzie w Warszawie można kupić Martensy?
    chyba wsędzie już bylam ;(

  30. Rafal Kosik Says:

    Salon firmowy jest bramie jednej z kamienic przy Al. Jerozolimskich, między hotelem Polonia a Marriottem. Bliżej Polonii.

  31. nikka Says:

    dzieki :) :) :)

  32. Pat Says:

    Ja bym strasznie chciała mieć martensy, ale noga mi rośnie, więc jak na razie muszą mi wystarczyć glany ;)

  33. ann0 Says:

    Mam Martensy. Naprawdę super buty. Praktycznie wszędzie można w nich iść. Ale po co aż dwie szczotki do pastowania?

  34. Rafal Kosik Says:

    Jedna do pastowania, druga do polerowania. Właściwie przydałaby się jeszcze trzecia do wstępnego czyszczenia, ale na upartego wszystkie dadzą się zastąpić starą skarpetą :)

  35. Marek Says:

    Zna ktoś jakieś sposoby na porysowaną skórę martensów na noskach? ( przeżyły kilka koncertów;) )

  36. Rafal Kosik Says:

    Zapastować solidnie kilka razy, albo… cieszyć się wyrąbistym manitou podniszczonych butów.

  37. Miśka Says:

    Przymierzam się do kupna martensów. Glany to jak dla mnie za dużo. Wiem, że ludzie, których znam będą na mnie i moje buty dziwnie patrzeć, ale mam to w nosie ;) co do markowych butów w tym roku kupiłam adidasy z nike za 150zł i jestem nimi zachwycona ;) wygodne, ładne i zgrabne ;p bardzo chcę kupić martensy. Mój wymarzony model to klasyczne za kostkę, do tego granatowe. Chyba niestety pozostaje mi kupno ich przez internet jak tylko uzbieram kasę (319zł), bo nigdzie nie widziałam martensów w sklepie. Nie wiem jak daleko musiałabym jechać, żeby móc je przymierzyć i kupić na pewniaka… ;/

  38. Rafal Kosik Says:

    Adidasy z Nike? Albo Adidas, albo Nike ;)

    A Martensy jednak lepiej przymierzyć. Jeśli jednak musisz kupować przez internet, to pamiętaj, że tez metalowymi czubkami nie rozciągają się wzdłuż od noszenia, jak inne buty.

  39. Lisa Says:

    Poszłam do sklepu przy al. Jerozolimskich. Miałam zamiar kupić martensy, jednak… zdecydowałam że wolę glany. po pierwsze na czubku jest szycie, które mi się podoba, a Martensy mają żółtą podeszwę, co mi się nie podoba. Może za kilka lat spróbuję z Martensami, ale jak na razie… jutro idę z kasą zakupić glany :) Na razie decyduje się czy kupić z firmy Steel czy Wojasie, jednak po poczytaniu w internecie, chyba te drugie.

  40. Rafal Kosik Says:

    Mam Martensy z potrójnym przeszyciem na czubkach i czarnymi podeszwami. Co do firmy Wojas, to znajomej dwa razy pękła w nich podeszwa. Steeli nie znam, wiem tylko, że trzeba je kupować w dobrym sklepie, bo podobnie jak w przypadku Martensów gdzieniegdzie pojawiają się podróby.

  41. Magix Slayer Says:

    Ja moje czarne Solovairy mam od początku lipca, przeżyły Jarocin i koncert kultu, mają kilka zadrapań, ale - co ciekawe, większość powstałą od klasowych inteligentów cieszących się staniem na czubku glana ;). Mam nadzieję, że pożyją jeszcze parę latek i kilka(naście/dziesiąt) koncertów. Zobaczymy jak będzie z zimą. Kupione były w internecie na stronie Dr. martens, ale wcześniej przymierzałem mój rozmiar w sklepie. A ty, Rafale (wybacz, ale nie mogę za kij wyobrazić sobie Ciebie jako “pan”), masz dziesiątki?

  42. Rafal Kosik Says:

    9

  43. Andzia Says:

    Polecam glany Acord. Przechodziłam w nich 6 lat i nie zamierzam kupować nowych dopuki te się nie rozwalą (a na to się na szczęście nie zapowiada).

    Panie Rafale niecierpliwie czekam na kolejną część FNiN:)

  44. Karolina :) Says:

    Przymierzam się od jakiegoś czasu do kupna martensów i najbardziej podoba mi się ten model:

    http://allegro.pl/glany-dr-martens-martensy-8761black-39-najtaniej-i1206015984.html

    (nie chodzi mi o tę konkretnię akcję czy cenę, ale o sam model buta :) )

    Tylko co to znaczy podeszwa BXB? Bo podeszwa DMS to ta jaśniejsza, BXB to czarna, tyle zauważyłam. ;)
    No i miałam zamiar nie kupować innych butów na zimę, tylko chodzić właśnie w martensach. Jeżeli jednak powtórzy się sytuacja z ubiegłego sezonu (trzaskające mrozy) to chyba czeka mnie ostra jazda po zazwyczaj u nas nieodśnieżonych drogach.

    Panie Rafale, zimą nosi pan martensy, czy jakieś inne, bardziej przyczepne obuwie? :)

  45. Sally Says:

    Martensy nie mają ocieplenia. To czy nie jest Wam zimą zimno w tych butach?

  46. Marek Says:

    Generalnie nie, ale jak temperatura mocno spadnie (poniżej -10-15 stopni), to dobrze mieć i tak mocno ocieplane buty… Ale ja np. w martensach chodzę cały rok;)

  47. Valtornia Says:

    Pokój z wami..
    Mam Martensy ze Steela od dwóch miesięcy. Byłam w nich na Gubałówce i wycieczce ogólnie po górach i przyznam, że jak głupia były jeszcze nie rozchodzone, ale dałam radę i nawet plastry się nie przydały. teraz moja przyjaciółka kupiła martensy z Duela i mój kolega z czegoś na N…
    To raczej nie są podróby, mają prawdziwie blachy i są ze skóry, muszę je pastować. Przyznam, że niektórym się nie podobają, a inni znowu kopiują i jest coraz więcej osób należących do Kółka Glaniastego. Na Krupówkach kupiłam kolorowe sznurówki i pacyfkę, no i parę innych drobiazgów. Moje mają dziesięć dziurek i mojego kolegi też, a przyjaciółka ma jedenaście. Planuje kupić kolejne sznurówki… A Glany i Martensy to to samo? Właśnie nie wiem. Mam buty jak Nika na okładce tylko z kolorowymi sznurówkami. Strasznie się do nich przywiązałam. W szatni zawsze zostaje sama z Kacprem i Asią, bo pół godziny wiążemy buty. Ostatnio usłyszałam, że jestem tajemnicza, bo miałam taki sztruksowy płaszcz w brązowym kolorze i te Martensidła i mam czarne włosy… i ogółem.. Sis na kompa..

  48. Marek Says:

    Martensy i glany są bardzo podobne, ale nieco się różnią… Prawie wszystkie modele martensów nie mają doszywanego noska (chyba jest tylko jeden model z nim), i prawie wszystkie nie mają czarnej podeszwy. No i Martensy wyróżnia także charakterystyczna żółta nić :D I nie ma czegoś takiego jak Martensy z Steel’a… Martensy, to Martensy. To tak samo jakby powiedzieć : Mam buty Nike z Pumy….

  49. G. Says:

    Wcześniej była mowa o butach firmy Converse, jestem zadowoloną posiadaczką. Wiem jak zaskoczeni są ludzie, którym mówi się, że za trampki trzeba wybulić ok. 200 zł, jednaki kiedy widzę tych samych ludzi w podartych trampkach mam wrażenie, że opłacało się wydać te dwie stówy.

    Była też mowa o tym, że Net śmiga w Reebokach - na okładce drugiej części miał na nogach trampki (znaczek na to wskazuje) właśnie firmy Converse ;).

    Moja nauczycielka wspominała kiedyś o tym, że w Martensach zanim doszła do domu zaliczyła upadek ze trzy razy.

  50. Zegary Says:

    To raczej nie są podróby, mają prawdziwie blachy i są ze skóry, muszę je pastować. Przyznam, że niektórym się nie podobają, a inni znowu kopiują i jest coraz więcej osób należących do Kółka Glaniastego.

  51. Buty sportowe Says:

    Poszłam do sklepu przy al. Jerozolimskich. Miałam zamiar kupić martensy, jednak… zdecydowałam że wolę glany. po pierwsze na czubku jest szycie, które mi się podoba, a Martensy mają żółtą podeszwę, co mi się nie podoba.

  52. Radek Says:

    Martensy są fajne ale bardzo drogie.

  53. Marcin Says:

    Martensy tez mi się podobają mają swój niepowtarzalny charakter i klimat.

  54. Kamil Says:

    Polecam glany Acord. Przechodziłam w nich 6 lat i nie zamierzam kupować nowych dopuki te się nie rozwalą.

  55. Daniel Says:

    Przyznam, że niektórym się nie podobają, a inni znowu kopiują i jest coraz więcej osób należących do Kółka Glaniastego. Na Krupówkach kupiłam kolorowe sznurówki i pacyfkę, no i parę innych drobiazgów. Moje mają dziesięć dziurek i mojego kolegi też, a przyjaciółka ma jedenaście.

  56. CV Says:

    A ja wolę Adidasy.

  57. Adam Says:

    Glany są rzeczywiście ekonomiczniejsze.
    Moje są na chodzie trzeci rok i są wnie najgorszym stanie. xD
    (270 zł Heavy Duty)

  58. Hanaja Says:

    Chciałabym się zwrócić do Pana jako do specjalisty od Martensów. Całkiem niedawno kupiłam sobie takie buty i jestem z nich bardzo zadowolona. Pieniądze zbierałam cały rok, po mimo oburzenia ze strony moich kolegów (Glany?! Chyba żartujesz!) i mamy (Martensy? Czemu nie możesz się ubierać jak dziewczyna?). Dodam tu, że to ostatnie zdanie zmieniło się na pozytywne, po tym jak przyniosłam nowe buty do domu. Obecnie dręczą mnie tylko dwie rzeczy:

    1. Jak często trzeba takie buty pastować? Może brzmi to trochę głupio, ale moje poprzednie buty po prostu “nie lubiły” pasty po mimo, że były ze skóry.

    2. Czy jeśli ktoś ma takie klasyczne Martensy z podeszwą obszywaną żółtą nicią, to czy jest jakiś sposób żeby ją wyczyścić jak się przez przypadek zapastuje?

  59. Hanaja Says:

    A co do tego, czy w Martensach jest zimno, czy nie, to przecież za kilkanaście złotych można kupić wkładki ocieplające. Od strony stopy materiał, a od podeszwy cienka warstwa aluminium i nawet największe mrozy nie są straszne.

  60. Rafal Kosik Says:

    Martensy są mniej więcej tak zimne jak każde inne nieocieplane buty. W zimie większym problemem jest podeszwa, które przy ~ minus 7 robi się śliska. Co do pastowania, to ja pastuję mniej więcej raz na dwa tygodnie, czasem rzadziej, jak zapomnę, czasem częściej - np. zimą. Nigdy nie omijałem żółtej nitki podczas pastowania, a wręcz celowo ją pastowałem, żeby zwiększyć wodoodporność. Oczywiście nitka szybko przestała być żółta. Myślę, że jedynym sposobem jest pastowanie precyzyjne, tzn. nie wjeżdżaj szczotką na nitkę.

  61. Hanaja Says:

    Ale jeśli się już przez przypadek zapastowało nić, to, czy można ją “odpastować” tak żeby była znów żółta?

  62. Rafal Kosik Says:

    Pojęcia nie mam. Teoretycznie pastę powinna rozpuszczać benzyna ekstrakcyjna (czyli rozpuszczalnik). Ale skóra może to zareagować nieciekawie.

  63. Joanna Says:

    Dzisiaj kupiłam pierwszą parę Martensów. Uzbierane i zarobione pieniądze. Wcześniej chodziłam w glanach, ale Martensy wydają się wygodniejsze. Teraz tylko będę drżeć, co by nie popękały. Pierwsze pastowanie za mną, z braku laku - ręcznikiem papierowym, bo nie mieszkam w domu. Ale stara skarpeta - niezłe, niezłe, spróbuję.

  64. Susan1224 Says:

    O ! Znalazłam odpowiednie miejsce na zadanie pytania ;)

    Ostatnio (Niedziela) dostałam swoje pierwsze Martensy.
    I mam takie pytanko, co do dbania o nie.
    Jaką konkretnie pastą pastujecie? (mam Martensy oryginalne, skórzane, oczywiściee. Jaka pasta się do nich nada? Bo gatunków past jest… duużo o;).

    I jeszcze jedno… Jeśli trochę się zabłocą, to tu, to tam, można przecierać chusteczkami dziecięcymi? (mają w sobie odrobinę oliwki) czy to jakaś zbrodnia? ;)
    Będę wdzięczna wielce, za każdą odpowiedź !

  65. Rafal Kosik Says:

    Najlepsza jest zwykła pasta w puszce. Dr. Martens też je produkuje. Ja używam aktualnie Kiwi. Nie polecam wynalazków w płynie z gąbką, bo głównie nabłyszczają a nie konserwują. Najważniejsze miejsca do pastowania to boki między noskiem a najniższymi dziurkami, oraz tuż nad piętą. Tam skóra najbardziej pracuje.

    Hint: Jeśli pasta długo leży, ma tendencję do twardnienia. Wtedy wystarczy 10 minut na kaloryferze.

  66. Rafal Kosik Says:

    A jak się zabłocą, to najlepiej wytupać ile się da, tudzież zetrzeć czymkolwiek, jeśli jest tego dużo, a potem zaczekać aż błoto wyschnie i zetrzeć szczotką. Tylko nie tą używaną do pastowania czy polerowania. Do butów powinny być trzy szczotki.

  67. Susan1224 Says:

    Bardzo dziękuję za odpowiedź ! :) Teraz pozostaje mi tylko zaopatrzyć się w odpowiednią pastę, a także w plastry do zaklejania obtarć (nabawiłam się dwóch w cztery dni i jestem zadowolona, bo z tego co słyszałam to bywa o wiele gorzej :]).

    Tyle zachodu… Ale Martensy zdecydowanie są tego warte!

  68. Anonymous Says:

    Posiadam Martensy od ponad roku po ówczesnym noszeniu różnych glanopodobnych wyrobów. Kupiłem na … allegro, ktoś kupił i nie trafił z rozmiarem więc praktycznie nieużywane, model 1460, aztec z naturalnej brązowej skóry trafiły do mnie. Największym zaskoczeniem był dla mnie fakt iż zwykłe buty obcierają , trzeba je rozchodzić itp. Te założyłem na stopę i czułem jakbym je nosił już od pół roku, więc nie rozumiem opinii o obtarciach. A jeżeli chodzi o “sztywność” to polecam zmianę środków konserwujących. Ze względu na specyfikę skóry w moim modelu nie używam pasty a specjalnego tłuszczu do konserwacji skóry (”dubbin”), buty są piękne i mięciutkie, jedyną stwierdzoną wadą jest to że latem troszkę szybciej łapią kurz. Pozdrawiam i mam nadzieję że nie zawiodę się na moich butach, wszak dla obuwia o takiej renomie rok używania to jeszcze żaden test :)

  69. gall anonim Says:

    No to się pan grubo pomylił, zajrzałam na tę stronę ;p

  70. gall anonim Says:

    Bo noszenie nieodpowiednich(według pana) butów nie przeszkadza mi wcale w czytaniu i uwielbianiu pana książek, oraz podziwianiu ciętych i ripost które pojawiają się w pana tekstach.

  71. gall anonim Says:

    Właściwie to martensy podziwiam od dawna, takie buty na każdą pogodę i na każde warunki, super. Jak zaoszczędze to może za rok, dwa lata będe je miała ;/
    Zastanawiam się tylko gdzie można je kupić w internecie.?

  72. rukogosia Says:

    Mam pytanie Czy Martensy mają metalowe czubki?

  73. Rafal Kosik Says:

    Niektóre modele mają czubki, nie wszystkie.

    A kupić w internecie można w wielu miejscach (chociażby a http://martensy.pl/ czy oryginalnie na http://drmartens.com/). Zdecydowanie jednak zachęcam do przymierzenia konkretnego buta w sklepie. Martensy w przeciwieństwie do dziadowskich butów skórzanych nie rozciągają się wzdłuż, trzeba więc kupować buty bez poprawki na to, że po miesiącu będą większe.

  74. Susan1224 Says:

    A ja już, jak łatwo obliczyć noszę swe martensy dumnie od ponad miesiąca i… Jestem megapozytywnie zaskoczona! Wiedziałam, oczywiście, że to cudowne buty, ale nie spodziewałam się, że będą idealne! I naprawdę nie wyolbrzymiam - najlepsze buty jakie miałam.
    Są wręcz niemoralnie przewygodne i, nawet w największe mrozy, nie marzną mi w nich stopy co, uwierzcie, jest nie lada zasługą, bo mi nogi wręcz zamarzały we wszystkich “zimowych” butach jakie miałam (a niby miały specjalne ocieplenia i inne sratatata “cuda”).
    No po protu nie do uwierzenia :)

  75. kolia Says:

    Jestem przeszcześliwa mam martensy! 8 dziórkowe czare cudowne! czy muszę je codziennie pastować?

  76. kolarela Says:

    Mam pytanie mam zwykłe czarne martensy ale tam gdzie sie kończą dziórki króra jest pogięta i lekko pozginana to normalne?

  77. Rafal Kosik Says:

    Nie wiem, o co dokładnie chodzi. O tę blaszkę wokół dziurki? Młotek, twarde podłoże i odrobina skilla technicznego powinny pomóc :) Tak naprawiam pasek z nitowanymi otworami.

    A pastować można codziennie, jak komuś się chce. Ja pastuję, jak sobie przypomnę, co skutkuje popękaną skórą… Wystarczy pewnie co dwa tygodnie. Zimą i jak pada deszcz częściej, ale dopiero jak wyschną. Aha, nie można ich suszyć na kaloryferze; powinny odparować w swoim tempie w suchym pomieszczeniu. Ja suszę stawiając niedaleko kaloryfera.

    Regularnie pastowane Martensy, nawet kilkuletnie, nie powinny przeciekać poniżej dziurek.

  78. Laura P Says:

    Ja bym straasznie chciała miec martensy, ale noga mi jeszcze rośnie i sie nie opłaca :-/
    Ale już niedługo…może…sobie kupię :D

  79. martensomania Says:

    Ja mam pytanie odnośnie martensów. Mam martensy model 8761, z blachą i przeszyciem. Chciałam je nosić prawie cały rok, no może z wyjątkiem lata. Jednak okazało się, że już w marcu było mi w nich za gorąco, jakby skóra nie oddychała czy coś. Martwię się więc, że albo coś nie tak ze mną albo z pastą albo z butami. Jest na to jakaś rada?

  80. Rafal Kosik Says:

    Pewnie to indywidualna sprawa. Skóra sama w sobie nie oddycha, ale wymiana powietrza i tak następuje przez górę buta, gdy chodzisz. Ja w Martensach zwiedzałem latem wyspy greckie;)

  81. dr Martens Says:

    Też jestem tego zdania. Tylko oryginalne Marensy!

  82. Wii Says:

    Niedawno zakupiłam oryginalne Martensy, model 1919, mam więc pytanie do kogoś kto posiada buty tej firmy: Więc z uwagi na słabą przyczepność, chodzenie w butach w zimie będzie raczej niemożliwe? Szczerze mówiąc kupiłam je z myślą o noszeniu w każdą porę roku. ;x

  83. Rafal Kosik Says:

    Można nosić w każdą porę roku. Ja noszę. Po prostu trzeba pamiętać, że to podeszwa, która ma być trwała i odporna a nie super przyczepna, jak Vibram. Podeszwy butów górskich wytrzymają w mieście jeden sezon.

  84. Benek Says:

    Czy jeżeli klasowi inteligenci (jak ktos napisał) tak skakali mi po blasze od martensów (1920) I pojawiło się wgłębienie (tak jak by ktoś paznokcia wbił) czy to jest groźne?
    i druga sprawa zaczeły odpadać te paski jak są na podeszwie z tyłu ( na pięcie)

    czy te rzeczy są groźne?

  85. Rafal Kosik Says:

    Pojęcia nie mam.

  86. benek Says:

    po dotarciu do domu puściłem wode na czub i wsadziłem palce (wiem ze jest blacha) ale wolałem sprawdzic czy nie bedzie pod skóre na blasze wlewala sie i chyba nie przecieka. Nie tak wyobrazałem sobie przygodę z tymi butami.

  87. benek Says:

    Dzisiaj chyba z rozpaczy dostałem paranoi bo idąc do szkoły miałem uczucie że mi przeciekają (co przy blaszce chyba raczej nie mozliwe”

    i mam pytanie
    czy takie glany moge zaniesc do szewca żeby mi obszył skórą (żeby było to glanowe obszycie i nie ciekło)
    i na dole podkleił tą “łatę”

  88. Rafal Kosik Says:

    Ja swoje naprawiałem kiedyś u szewca. Widać potem szycie, ale to tylko dodaje im charakteru. Nie mam pojęcia, co zrobiłeś z podeszwą, że się rozwala. Takie coś nigdy mi się nie zdarzyło, co najwyżej protektor ścierał się do zera.

  89. benek Says:

    z podeszwą nic nie robie-po prostu chodzę ale od 3 dni juz nie odpada. Jeżeli cos będzie sie działo dalej z czubem zaniose je do szewca.

  90. Rafal Kosik Says:

    Ja się zbytnio nie przejmuję zarysowaniami, czy drobnymi pęknięciami. One tylko dodają butom manitou :)

  91. raf Says:

    Ze swojej strony polecam kupować martensy odrobinę większe niż za ciasne (w sklepie twierdzili, że się rozbiją - po miesiącu zwątpiłem i kupiłem większe, mowa o 1925, z blachą). Dzięki temu można wrzucić do środka jakąś sensowną (ocieplającą) wkładkę, która w zimę jest niezbędna (moim zdaniem).

    Niestety właściwości podeszwy oznaczają duże trudności w poruszaniu się w tym obuwiu zimą (zwłaszcza na lodzie i twardym śniegu), a przynajmniej zwiększają prawdopodobieństwo zaliczenia spektakularnej gleby.

    Martensy najlepiej kupić w sklepie (dokładnie je obejrzeć, pomacać), nie polecam zakupów przez internet ponieważ pomiędzy poszczególnymi egzemplarzami z danego modelu występują znaczne różnice przede wszystkim w kontekście jakości skóry, wykończenia obuwia, a nawet niewielkie różnice w rozmiarze (doświadczenia z zakupów w autoryzowanym sklepie w Warszawie). Krótko mówiąc - fajne buty ale niestety stosunek jakość/cena nie wypada najlepiej.

  92. benek Says:

    dzisiaj zdały egzamin
    wróciliśmy z pieszej wycieczki w teren i jak zaczeliśmy wracać do domu zaczęło lać (dosłownie)
    3.5 km w ulewie i NIE PRZEMOK?Y!!!! nic a nic!

  93. Vea Says:

    Ech… Conversy w polskich sklepach są makabrycznie drogie. 230 zł to chyba lekka przesada -.-
    Mam jedne, kupione przez internet conversy i w porównaniu z moimi poprzednimi trampkami ‘no name’ są super wytrzymałe. No name po pół roku używania wyglądały jakby je ktoś przeżuł i wypluł xD Conversy mam gdzieś od maja, chodziłam w nich do września [obecnie ze względu na temperatury i deszcz przerzuciłam się znowu na glany] i wyglądają na prawie nowe. A trzeba przyznać, że niestety miały kilka testów. Na przykład jak wleciałam w nich do błota albo strumienia xD Ale to zupełnie inna historia prezentująca mój całkowity brak koordynacji ruchowej.
    W glanach mam już przetarte czubki od częstego używania [mają z ponad 2 lata]. Pastowałam i pastuję regularnie, czyszczę, ale to i tak nic nie da… Jak używasz to się kiedyś zniszczą i trzeba to zaakceptować… Według mnie i tak długo wytrzymują. Szczególnie jak sobie porównam z glanami mojej koleżanki, którym kawałek skóry odleciał po dwóch dniach tknięty paznokciem…

  94. Rafal Kosik Says:

    Inna sprawa, że odkąd produkcję Martensów przeniesiono do Chin, to jakość też trochę zbliżyła się do standardów chińskich.

  95. Bartek Says:

    Czyli że są do kitu ;)?

    Mam problem, ponieważ dość nieumiejętnie wypastowałem martensy i żółta nitka zrobiła się szara…
    Czy zmywacz do paznokci jej nie uszkodzi ani nie narazi na jakiś szwank(tylko nitke)

  96. Rafal Kosik Says:

    Nie są do kitu, tylko nieco mniej starannie wykonane. Co do żółtej nitki, to nie mam pojęcia. Ja ją zawsze pastuję, żeby nie świeciła.

  97. Bartek Says:

    właśnie chyba mam problem. dzisiaj “odbiło mi” i zacząłem lekko stukać czubem blachy w krawężnik, i starła mi się skóra lekko, po powrocie z deszczowej pogody zauważyłem wilgotne palce po włożeniu do środka. wiec wsadziłem papier toaletowy do środka i pusciłem wode z kranu i papier również był wilgotny. Mam zacząć się martwić? i jak to można naprawić. Model 1920 z blachą… ludzie te buty mają dopiero miesiąc

  98. Rafal Kosik Says:

    Nie wiem, co Ty z tymi butami robisz. Ja mam dwie pary Martensów w codziennym użytku od 4-5 lat i nic się nie dzieje. Zobacz to http://rafalkosik.com/wp-content/files/photos/090411_toskania_09.jpg - bez skargi wytrzymały brodzenie w słonej wodzie.

    OK, jedne zaczęły pękać, bo ich nie pastowałem. Ale nawet, jak pękną, to za 20 zeta możesz je zeszyć. A poza tym to nie są kalosze. Jak nie chcesz, żeby przeciekały, to jednak chyba musisz tę żółtą nitkę zapastować…

  99. Ania Says:

    Ja mam Martensy od kilku lat. Pastuję codziennie, wyglądają jak nowe.

  100. Moniken Says:

    Ja też od jakiegoś czasu zabieram się do kupna martensów ;) Najbardziej podobają mi się
    - model 1460 white little flowers. http://www.glany.pl/dr-martens-1460-little-flowers-white.html
    -model PASCAL SAND. http://www.eastend.pl/sklep/żeńskie-pascal-sand/PASCALSAND
    Które lepsze? Chciałam sobie kupić żółte albo czerwone, ale stwierdziłam, że nie będą mi do wszystkiego pasowały. Czarych nie chcę, ewentualnie takie zielone(taki odcień jakby wojskowy), bo należę do harcerstwa(myślcie sobie co chcecie) i by się przydały.
    Mam jednak problem:
    -po pierwsze, mieszkam w takim mieście gdzie nie ma sklepu z martensami, a wolałabym jej jednak przymierzyć i zobaczyć na własne oczy. Kupowałam już kiedyś przez internet i z autopsij wiem, że to zły pomysł. Najbliżej mam do Gdańska. Wiem, że tam są martensy, tylko nie wiem gdzie.
    -po drugie, oczywiście…cena ;/ Wiem, że wygodne, mocne, wytrzymałe i tak dalej, ale jednak trochę drogo. Próbowałm najpierw szukać podróbek, ale zrezygnowałam, jednak oryginał, to oryginał.

    Do niedawna też nie wiedziałam czy jest jakaś różnica między glanami a martensami. Ale teraz jak patrzę po sklepach internetowych, to o WIELE bardziej podobają mi się martensy. Z resztą z tego co słyszałam( od osób, któe mogą siebie nazwać szczęśliwymi posiadaczami martensów) nikt nie narzekał na obtarcia, a moja koleżanka, która ma glany miała straszne obtarcia i bąble…

    Mam jeszcze takie pytanie…Czy martensy nadają się do chodzenia po lesie i do takich długich wędrówek?
    Co trampek Converse…może i są dobre (nigdy nie miałam), ale dla mnie już mocno przereklamowane. W szkole, do której chodzę co druga osoba ma granatowe conversy… Osobiście mam trampki za 40 zł, które uwielbiam i chodzę w nich 2 lata po szkole i na dworzu: Przerzyły 2 wakacje (w tym paintball, quady, las, mnóstwo wody i błota). Jednak muszę się pogodzić z tym, że wszystko się niszczy i moje trampki również się powoli nadają do wyrzucenia, ale dużo przetrwały, serio ;)))))
    Trochę się rozpisałam, mam nadzieję że będzie się chciało czytać, pozdrawiam ;)

  101. sally Says:

    NIe kupujcie pasty w CCC. Buty lepiły mi się przez tydzień! Polecam kiwi.
    Jeśli nie chcecie zapastować żółtej nitki to po prostu używajcie pasty bezbarwnej.

  102. Rafal Kosik Says:

    Cena Czyni Cuda.

    Not.

  103. Rozalia Says:

    Ja mam zielone i żółte martensy i się bardzo z nich cieszę.Podzielam Pana zdanie-to są Buty do wszystkiego.Mam też czarne glany(u nas to potocznie nazywają kierzy)i nie miałam żadnych obtarć-być może dzięki temu,że kupiłam sobie zimowe,ocieplane.Jednak źle uformowałam język i mam problemy przy wiązaniu :( Wiążę je do połowy,resztę dokańczam w szkole,bo tata się wścieka.Już powoli zaczyna żałować,że mi je kupił dwa lata temu :)Ale od kiedy je mam,cały problem płaskiej stopy zniknął.
    Najbardziej mnie denerwują buty typu Ugg-po prostu mnie przeraża ich niepraktyczność,nieortopedyczność i w końcu brzydota.Jak patrzę,co z nich zostaje po kilku tygodniach od kupienia..

  104. Rafal Kosik Says:

    Język można uformować ponownie. Wystarczy przez dwa tygodnie, może dłużej, przypinać go we właściwej pozycji spinaczem do papieru i pilnować, żeby pozostawał w tej pozycji przez cały czas noszenia.

    Mam na myśli spinacz typu płaska blaszka i dwa ruchome druty-dźwignie.

  105. Vea Says:

    A ja mam kilka pytań do posiadaczy kolorowych glanów. Przez ostatnie dwa lata biegałam w glanach czarnych, gdy nagle zachciało mi się drugiej pary. Nie, nie czarnych. Kolorowych. Gdyby to miały być moje pierwsze glany, pewnie bym się nie odważyła, ale… nie ukrywam, że czarnymi się już trochę znudziłam. A kolorowe takie oryginalne. Tyle, że właśnie u mnie maja tylko czarne do sprzedania :( Przez internet nie chcę kupować, bo zarówno mój brat jak i koleżanka mają niezbyt przyjemne wspomnienia po takiej formie zakupu. I nawet nie chodzi mi o jakość, bo te od brata były naprawdę dobre. Raczej o rozmiar i o kolor. Najchętniej poszłabym do sklepu i przymierzyła. Dlatego pytanie: czy jest jakaś firma mająca swoją filię w województwie opolskim, która sprzedaje kolorowe glany?

  106. Rafal Kosik Says:

    No tu nie pomogę, niestety. Mogę jedynie poprzeć rozsądną opinię, że butów się przez net nie kupuje.

  107. Susan1224 Says:

    Ja swoje Martensy mam już od niemal równego roku i muszę powiedzieć, że z dnia na dzień coraz bardziej się nimi zachwycam. Szczególnie miło zaskoczyły mnie podczas tych ostatnich mrozów. -20kilka stopni nie były dla moich, odzianych w te cudowne buty stóp straszne i naprawdę mnie to zaskoczyło. Nikt z rodziny nie chce mi wierzyć, (ale oni nie przekonali się na własnych stopach, więc można ich usprawiedliwić) że jest mi w nich naprawdę ciepło i, że wszystkie te cudaczne kozaki z ich “wspaniałymi” ociepleniami są nic nie warte w porównaniu to Martensów. Ale cóż. Ważne, że ja wiem, że w żadnych innych butach nie było mi nigdy tak ciepło ;D.
    No, ale minusy swoje są. W końcu przekonałam się o tych śliskich podeszwach ;]. A na dowód mam całkiem dorodnego siniaka na prawym kolanie. Cóż. To i tak najlepsze buty świata.

    A i jeszcze jedno… Czy ktoś jeszcze oprócz mnie miał problem z oryginalnymi od Martensów sznurówkami? Jakoś mi się ostatnio często same odwiązują.Jakby były śliskie, czy coś :P. A może to sprawa źle uformowanego języka? Sama nie wiem.

    (Ależ się rozpisałam!)

  108. Rafal Kosik Says:

    Najlepsze są grube, okrągłe w przekroju sznurówki. Te nieśliskie.

  109. karol Says:

    kupiłem martensy w sierpniu ubiegłego roku w sklepie hd w szczecinie. Wszystko fajnie super aż do połowy listopada gdzie patrzę a tu w prawym bucie na zgieciu tak z prawej strony. Dałem do szewca(na gwarancje nie miałem co liczyć) ten zakleił i gra. Przeżyły zimę aż tu dwa tygodnie temu czuję ze coś mi wieje w bucie w domu sprawdzam a tu pękniecie na 4 cm przy samej podeszwie przy pięcie z lewej strony (koło tego wcięcia) szewc zakleił i przy okazji stwierdził ze jest źle wyprawiona skora. Dobra jest zapłaciłem chodzę sobie aż do dzisiaj gdzie nagle patrzę a w drugim bucie w tym samym miejscu stało się to samo. . . Więc jutro znowu wycieczka do szewca. Chyba sprezentuje sobie nowe 14stki ( obecne to 7ki z blacha) dodam ze pastowane były regularnie

  110. Rafal Kosik Says:

    Felerny egzemplarz. Nie da się ukryć, że jakość była wyższa, gdy od A do Z buty powstawały w UK.

  111. Arisa Says:

    Co do wszystkich butów - chyba każde miałam na nogach :) Dziś kupiłam Martensy, które są śliczne, trochę sztywne, ale próbuję je rozchodzić w domu od 4h i jest o niebo lepiej - dobra skóra. Glany HD też posiadam, ale szybko ścieram podeszwę i skóra jest baardzo twarda, więc to buty raczej dla hardcore’ów. Co nie zmienia faktu, że są wygodne i dobrze sprawdzają się przy okrutnych mrozach. Trampki za jakieś 100 zł, też z HD, bardzo dobry zakup, mam je rok i są w świetnym stanie jak na mnie, ale strasznie niszczę buty. Mam jeszcze parę reeboków, skórzane, wygodne, po prostu jako buty na co dzień, i np. na rowerowe wypady sprawdzają się doskonale.
    Mimo wszystko muszę stwierdzić, że jeśli kupujemy buty w firmowym sklepie, płacimy dość sporo - opłaca się. Może mam takie szczęście, ale dotychczas każda bara obuwia sprawdza się bez zarzutu, zobaczymy jak będzie z Martensami ;) czasem lepiej wydać więcej i użytkować obuwie przez dłuższy czas, niż co chwila kupować nowe.

  112. Mucha Says:

    Chciałam zapytać czy otok zamiast widocznej żółtej nici wpływa na żywotność martensów?

  113. Rafal Kosik Says:

    A są jakieś Martensy z otokiem? IMHO szyte buty zawsze będą solidniejsze, no chyba że nić jest atrapą, ale to nie w Martensach. Doświadczenie pokazuje, że wszystkie buty klejone prędzej czy później zaczynają się rozklejać. Rozkleiły mi się nawet buty górskie Asola, a to niezła firma. W Martensach nić nie popruła się nigdy.

  114. Mucha Says:

    Są są , głównie te nowsze ze wzorkami. W takim wypadku zapewne popełniłam błąd kupując te z otokiem.

  115. Rafal Kosik Says:

    Napisz za dwa lata, czy się rozkleiły;)

  116. Franek Says:

    Ja też miałem kiedyś martensy i na początku obcierały mnie do krwi, ale po kilku dniach (bardzo ciężkich dniach) stopy się przyzwyczaiły i już było spoko. Teraz raczej ich nie noszę, chociaż gdzieś tam zalegają w szafie, ale wolę takie różne sportowe, są jednak najwygodniejsze, tego typu: http://oryginalnebuty.pl/nike-capri-47181 . Najzwyklejsze, najbardziej klasyczne, do wszystkiego pasują, wytrzymałe…:) Mój typ po prostu ;).

  117. Wielki Martens Says:

    Ja mam Martensy od dwóch tygodni i sprawdzają się znakomicie. Mam model 8- dziurkowy, bez blachy, brązowe. Są takie wygodne, że wydawało mi się niemożliwe by jakieś buty takie były bez rozchodzenia. Ponieważ stopa mi rośnie to kupiłem o dwa numery za duże :-D. Ale noszę wkładki, wsadzam spodnie w cholewy i cieszę się moimi najlepszymi butami.

    Mam tylko jeden problem. Ostatnio na cholewie pojawiły się takie dwa niby-pęknięcia. Może mieć to związek, że ze względu na skórę ( crazy horse ) używam takiego sprayu cocciné. Czy mam go nadal używać? Czy zmienić na zwykłą pastę? Proszę niech mi pan odpowie.

  118. podporkos Says:

    odnośnie skórzanych butów polecam mierzyć je z grubszą skarpetą(albo z duetem cienka i gruba). Tylko ta gruba nie może być z tworzyw sztucznych! Bo niema efektu osuszania stopy (największy w wełnianych). Najlepsze są szwedzkie ogólno-wojskowe, tylko szkoda że bardzo ciężko dostępne, od dwóch lat nie widziałem ich na zlotach militarnych). W tych skarpetach przechodziłem już 5 sezonów przy różnej pogodzie i ani razu nie miałem odparzonych czy mokrych od potu stóp (temperatury od - 28 do +35, stopa w bucie 8-12h non stop). A bym zapomniał buty jakie aktualnie nosze to bw personelu lotniskowego. Naprawdę polecam! ich główne zalety to to, że są wykonane z jednego kawałka skóry, a szwy wokół podeszwy są zalane klejem, więc nie przeciekają nawet jak stoi się w nich w wodzie powyżej kostki, oraz wygoda i możliwość szybkiego zawiązania mimo 12 par przelotek. Mają tylko jedną wadę: cienkie podeszwy i zimą trzeba wkładać wkładke z barankiem lub z sreberkiem.

  119. Rafal Kosik Says:

    Do konserwacji butów najlepsza jest zwykła, najzwyklejsza pasta.

  120. Agata Says:

    Jestem szczęśliwą posiadaczką 14-dziurkowych martensów od ponad roku. Są to buty których nie pozbędę się nawet gdy całkiem się rozlecą (co raczej prędko się nie stanie), zwłaszcza, że były że mną na moim pierwszym koncercie Rammsteina oraz na paru innych istotniejszych wydarzeniach w moim życiu. Dzięki nim zwróciłem uwagę na Felixa, Neta i Nikę:-)

  121. asia Says:

    Ja osobiście wolę glany.Ale martensy też są OK.W jednej z części Felixa Neta i Niki,jest napisane że jej martensy miały metalowe blaszki na czubkach (to była chyba 2 część).Tyle że tak jest w glanach,nie martensach.Te buty są bardzo wytrzymałe.Jedna z moich koleżanek ma je po swojej mamie.Przetrwały 16 lat,a nadal są w świetnym stanie.

  122. mirror Says:

    Z glanami to akurat zależy jak się trafi, jedne trwalsze, inne mniej.

  123. Antek Says:

    Cześć, powiecie mi czy glany HD są dobrej jakości? I czy gdyby były kolorowe przecieran e to potem można jakoś je zapastowac jakby mi się znudziły?dzieki

  124. Rafal Kosik Says:

    @Asia: Martensy zwykle mają blaszane noski. Metal jest ukryty pod skórą.

  125. natan Says:

    Witam, czy to prawda, że pasta Kiwi wysusza skórę w bucie i powoduje pękanie? Ponieważ nie wiem czym konserwować but

  126. Rafal Kosik Says:

    Na pewno nie należy używać past w płynie, czyli np. wynalazków w postaci butelki z gąbką na końcu. One tylko nabłyszczają. Ja używam pasty Kiwi i nic od niej nie pęka. Dlaczego zresztą miałoby coś pękać? Pasta wnika częściowo w skórę i ją natłuszcza. Czyli zmiękcza i przeciwdziała pękaniu.

  127. natan Says:

    Czyli zwykła w puszce kiwi nie niszczy skóry na bucie i jak będę ja stosował to parę lat pochodzę ?

  128. natan Says:

    Wyrwałem na allegro parę martensów made in england w świetnym stanie, w moich poprzednich chińskich skóra popękała mimo pastowania, mam nadzieję że w tych nie będzie powtórki, dlatego pytam czym konserwować

  129. Rafal Kosik Says:

    Ja używam pasty Kiwi i wszystko jest OK. Skóra popękała, po kilku latach, jak na dłużej zapomniałem pastować. A najlepiej byłoby się zapytać jakiegoś starego szewca.

  130. marian 33 Says:

    (…) no wiec tak, za Bajtla nosilo sie KMM, HD, Dr Martens etc… po pewnym czasie latka minely i nalezaloby sie ‘’odmlodzic'’ wiec: adidas superstar lub po prostu jakies fajne adidas Originals. Jednak w otaczajacym swiecie dziwactw na stopach itp… stwierdzilem ze po 13latach, powroce do : Dr Martens Pascal/black, zajefajne buciory(…) ;-)… Bardzo prosta pielegnacja skory, za tamtych czasow podkradalem Krem NIVEA bo takze nawilzal ‘’buciorka'’ jak nasza cere, ;-)… Wlasnie dzis kupilem Dr M’tns , zamierzam je zalozyc do spodni typu ‘’CHINO'’, jakas kurtka w pas lub Alaska i…..cheja… jesli komu nie pasuje to F… Off, nosmy to co lubimy i w czym nam wygodnie, a zbiegiem okolicznosci jest to ze lubimy buciorki Dr Martens,,,;-) pozdrawiam na rok 2013 MARIAN 33 UK

  131. Britney Says:

    Martensy mam od miesiąca. Brązowe, ośmiodziurkowe.
    Jestem bardzo zadowolona z zakupu, wygodniejszych butów na nogach nie miałam. ^^
    Polecam!

  132. dominika Says:

    moje Martensy mam już prawie rok, śliwkowe, 8 dziurek i jestem mega zadowolona :) zapłaciłam za nie 470zł w HD i warto było :) są świetne zarówno na mrozy jak i na upał, dobrze wyglądają z jeansami, spódniczkami, sukienkami, czy długimi swetrami :)
    co do plasterków-ja też na początku cierpiałam nosząc Martensy, moje koleżanki miały tak samo, bo kupiłyśmy je mniej więcej w tym samym czasie. ale wystarczy młotek (może to dziwnie brzmi ;D). trzeba delikatnie rozbić młotkiem but z tyłu na zagięciu, które obciera stopę :) ja tak zrobiłam, a koleżanki męczyły się jeszcze dłuuuugo :)
    w każdym razie jak najbardziej polecam :)

  133. Tomasz Says:

    Witam.
    Kupiłem Martensiaki 1460 Aztec Crazy Horse dnia 30.11.2011. Dbałem o nie bardzo (częste czyszczenie + olejek “Crazy Horse”), i służyły mi pięknie do… chyba wyczuły koniec gwarancji bo podeszwa pękła mi 29.11.2013 rano!!! Do sklepu dotarłem 30.11, sprzedawczyni powiedziała że mam farta bo zostało mi 8 godzin gwarancji :))) Z jednej strony cieszę się, że zdążyłem, ale z drugiej… jestem zawiedziony bo w końcu mnie zawiodły. Teraz czekam na decyzję sklepu. Mam nadzieję że dostanę nowe, które mnie nie zawiodą.
    Chodziło mi się w nich dobrze. Może na początku musiałem się przyzwyczaić do nieco cięższego obciążenia stopy, ale później było spoko. Jedyny minus to cosik nie halo zimą bo “ciągnie” od ziemi.

  134. Rafal Kosik Says:

    Podeszwa nigdy nie pękła, za to prawie zawsze pojawiają się drobne pęknięcia na górze, na zgięciu za noskiem. No ale to dlatego, że zapominam pastować.

  135. Olga Says:

    Wiem, ze w temacie dawno nikt sie nie odzywał, ale napisze. :D

    Zastanawiam sie czy kupienie Martensow w HD to dobry pomysł. Mieszkam w małym mieście, gdzie nie ma oryginalnego sklepu Dra Martensa, a w Heavy Duty maja taka półkę z Martensami. :D
    I w ogóle kolejne pytanie: dalej użytkuje pan Martensy, czy już nie? Słyszałam o pogorszeniu sie jakości, mam nadzieje, ze to tylko plotki, bo od jakiegoś czasu przymierzałam sie do kupna tych butów. ;)

    Co do innej części “posta” (?) miałam Rebooki pare ładnych latek i rozwaliły mi sie (nie całkiem!) po kilku, a użytkowałam je ekstremalnie. :)

  136. M Says:

    Ja najpierw zmierzyłam stacjonarnie w HD, a potem kupiłam przez internet ( http://www.martensy.eu/ ) szare Pascale już ze 3 lata temu. Jestem zadowolona, skóra się trochę zestarzała, ale to normalne :)

  137. Natalia Says:

    Ja zdecydowałam się na zakup martensów dzięki książkom FNiN (jeszcze ich nie kupiłam). Najpierw chciałam kupić zwykłe glany, bo tańsze, a ja nie wiem, czy polubię tego typu obuwie, ale wyczytałam, że są cięższe, niewygodniejsze i łatwiej się psują, więc zdecydowałam się jednakna martensy. Wybrałam już nawet model, 1919 B-FH Black dr. martensa, więc klasyka. Czy dobrze robię, chcąc kupić od razu martensy?

  138. Natalia Says:

    Znaczy się, że ,,jeszcze ich nie kupiłam” , dotyczy martensów, nie książek.

  139. Rafal Kosik Says:

    Z Martensami jest tak, jak już pisałem gdzieś wyżej, że ich jakość ostatnio spadła, choć wciąż wydają mi się lepsze od glanów no name. Ostatnio kupiłem buty Solovair, które wyglądają niemal identycznie, za to wciąż są robione w UK. Oczywiście są droższe.
    http://britboot.co.uk/engine/shop/category/Solovair

    Co do wyboru konkretnego modelu, to właściwie rzecz gustu. Na pewno warto zwrócić uwagę na to, czy mają metalowe noski, bo niektóre ich nie mają albo mają plastikowe. Druga rzecz to podeszwa, też są różne. Ja osobiście wolę takie z głębokim bieżnikiem, ale to nie dla każdego ma znaczenie.

    Na pewno trzeba pilnować pastowania, bo skóra przy noskach i nad piętami zacznie pękać. Przez pierwsze kilka dni warto również pilnować ułożenia języka, bo lubi zjeżdżać na bok. Ja przez kilka dni rozchadzania „pozycjonuję” język spinaczem biurowym :)

  140. Natalia Says:

    Co do kupna, planuję kupić te martensy w sklepie w alejach, który polecał Pan wcześniej, więc mam nadzieję, że tam będą buty lepszej jakości. I bardzo dziękuję za rady, na pewno je wykorzystam.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).