Mars - fragment #3

Mars - okładkaGenerator zamruczał cicho i Skoczek uniósł się powoli płynąc w powietrzu na pozycję oczekiwania. Zawisł w umownej kanciastej bryle stworzonej z unoszących się w równych odstępach gravów. Przednia część bryły pozostawała równa co do kilku milimetrów, z tyłu wciąż dolatywały nowe pojazdy burząc harmonię. Co chwilę któryś wyłamywał się z szeregu podlatując i płynnie włączając się do świecącego tysiącami reflektorów strumienia znikającego we wlocie tunelu. Następny zajmował jego miejsce.

Budynki kontroli ruchu wyglądały imponująco podświetlone białymi halogenami. Również jasno oświetlony był wlot tunelu. Dodatkowo oznaczały go unoszące się przed nim kilkudziesięciometrowe ostrzegawcze hologramy. Wylot przeciwnego tunelu nie wyglądał już tak widowiskowo. Pojazdy wylatywały z niego w odstępach półsekundowych i kilometr dalej rozdzielały się podążając w kierunku różnych miast.

Z miasteczka wyruszało w stronę równika kilkaset niewielkich łazików. Z tej odległości było widać jedynie ich zarysy i światła reflektorów.

- Co to za pojazdy? - zapytała Valerie.

- To żółwie.- Powiększenie z kamery Skoczka ukazało łazik wspinający się na wydmę, zakryty od góry obłą powgniataną skorupą.- Teraz, gdy zrobiło się chłodniej jadą zbierać to, co zgubili ci na górze.

- I nie spadnie na nich nic?

- Spada często. Dlatego mają te skorupy ale one wytrzymują tylko uderzenia małymi grudkami.

- Tam musi być istne cmentarzysko…

- Nie ma tam wielu wraków. Zniszczony żółw to też niezła zdobycz.

- Straszne…

- Im bliżej równika tym niebezpieczniej, ale i tym obfitsze zbiory. Nie znasz dnia, ani godziny.

Skoczek wyłamał się z szyku i zaczął przyspieszać posłuszny poleceniom kontroli. Opadł w dół i włączył się w korytarz powietrzny. Przyspieszenie wtłoczyło ich w fotele. Betonowa ściana pomalowana w żółto czarne pasy zbliżała się w zawrotnym tempie. Nie sposób było się oprzeć wrażeniu, że pojazd nie trafi w okrągły otwór i roztrzaska się. Skoczek jednak zanurkował łagodnie, bezbłędnie i niemal bezgłośnie wchodząc w okrągłą rurę tunelu. Valerie zamknęła oczy i zaczęła piszczeć. Mężczyzna tylko mocniej zacisnął palce na podłokietnikach fotela. Lampy na górze i po bokach uciekały w tył z prędkością czterystu kilometrów na godzinę. Żadnych szczegółów ścian nie dało się rozpoznać. Po kilku sekundach tunel przestał opadać ukazując niesamowitą perspektywę zasłanianą tylko przez rufę poprzedzającego pojazdu.


Udostepnij
Glodne Slonce

2 Responses to “Mars - fragment #3”

  1. cheerleaders Says:

    cheerleaders

  2. jacek Says:

    Panie Rafale mam kilka pytań czy ta ksiąrzka(mars) jest straszna ,czy woli pan ksiąrzki czy e-boki ile pan ją pisał pszepraszam za błedy spieszyłem się do gimnazjum

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).