Londyn - część 5

Londyn nocą
Londyn jest miejscem, gdzie stare bardzo ładnie łączy się z nowym. Polscy architekci, urbaniści i konserwatorzy zabytków powinni tam jeździć na szkolenia z pozytywnego eklektyzmu. Zabytki w Polsce są pod szczególną ochroną, która często sprawia, że zabytki te zamieniają się w ruinę. Strach kupić stary dworek czy kamienicę, skoro każda wymiana okna oznacza pielgrzymkę po urzędach i lizanie butów rejonowej pani konserwatorki. Z drugiej jednak strony, ktoś musi pilnować, by Wawelu nie obłożono sidingiem i nie namalowano na nim reklamy „Tesco 3 km –>”. Jestem pewien, że nasi pożal się Boże markietingowcy byliby do tego zdolni.

?ączenie tradycji z nowoczesnością w UK nie jest tematem tabu. Miasto musi się rozwijać, a jeśli oznacza to konieczność przebudowy stuletniej kamienicy, to się ją przebudowuje. Inna sprawa, że tam przetrwało więcej zabytków, a i poszanowanie dla tradycji jest większe. Londyn rozwija się z pomysłem, a przede wszystkim dopuszczona jest tam oddolna inicjatywa, której nie dusi prawo. Warszawa początku XXI wieku obrasta nowotworem grodzonych osiedli i blaszanych centrów handlowych, a jednocześnie straszy ciemnymi oknami na parterach kamienic w Centrum, bo wspólnota mieszkaniowa nie zgadza się na otwarcie tam kawiarni albo nie jest jasna sytuacja własnościowa. To bardzo złe dla ochrony zabytków. Jeśli tego nie zmienimy, miasto zgnije. Zgniją również inne polskie miasta, w których zachodzą podobne procesy fragmentacji struktury miejskiej połączone z zanikiem przestrzeni publicznej.

W londyńskich dzielnicach najbliższą knajpkę znajdziesz w odległości kilkuminutowego spaceru od domu. Możesz tam zamówić piwo, a nawet wyjść z nim na ulicę, czekają stoliki. Dopóki nie robisz burdy, nikt nie wezwie policji, ani nawet nie zwróci Ci uwagi. Porównuję Camden do moich warszawskich Bielan, gdzie w promieniu kilkuset metrów, owszem, mam kilka knajp, ale do żadnej z nich jakoś nie mam ochoty wchodzić, widząc przesiadujące tam towarzystwo, widząc wystrój i czując zapach. Mam nadzieję, że to się zmieni, bo najbliższa sensowna kawiarnia jest kilka stacji metra w stronę Centrum.

W Londynie w MacDonald’sach przesiadują kloszardzi, u nas jest to restauracja odpowiednia do zabrania dziewczyny na pierwszą randkę. Sytuacja ta w zasadzie mnie nie martwi. W MacDonald’sach można spędzić bezstresową godzinkę, popijając kawę i robiąc notatki. Gorzej, że MacDonald’s w wielu rejonach Warszawy jest jedynym miejscem, gdzie można przekąsić coś i wypić kawę bez odruchu wymiotnego. Tak popularna w Londynie instytucja jak pub czy bar na rogu, w Warszawie istnieje tylko w tych lepszych dzielnicach. Ściślej mówiąc, bary są wszędzie, ale zakwalifikowałbym te miejsca do zupełnie innej nazwy i przeznaczenia.

Gatunki drzew - osobna sprawa. Zrujnowaną po wojnie Warszawę obsadzono topolami i lipami. To szybko rosnące drzewa, które nie mają szczególnych wymagań. Żyją jednak krótko i nie wyglądają za dobrze. W końcu słowo „lipa” jako synonim tandety nie wzięło się znikąd. Teraz te drzewa dożywają swoich dni i masowo umierają. Zastępuje się je następnymi, no zgadnijcie czym, następnymi lipami i topolami. Z tego samego powodu, co kiedyś. Myślimy krótkoterminowo. Platany, kasztany czy akacje rosną wolniej, ale żyją cztery razy dłużej i wyglądają znacznie lepiej. Czemu więc nie sadzić ich? Czy na fakturze dla Urzędu Miasta/Dzielicy 60 PLN zamiast 30 PLN to problem nie do przeskoczenia? To przecież jest zaciąganie kolejnego długu u naszych potomków. Tak samo jak tandetny asfalt, tandetne budynki czy poronione pomysły urbanistyczne. Czemu nasi przedstawiciele we wszelakich urzędach nie potrafią patrzeć perspektywicznie?

OK, odjechałem od tematu. Na koniec kilka ostatnich zdjęć z Londynu.

Muzeum Historii NaturalnejMuzeum Historii NaturalnejMuzeum Historii NaturalnejRegent StreetWaterlooWaterlooTysiącletnie Tower of LondonLondyn nocąGolden HindHMS BelfastHMS BelfastLondon BrigdeHMS Belfast i London Tower BridgeTower 42Dodge Charger193 stopnie do metra


Udostepnij
Glodne Slonce

12 Responses to “Londyn - część 5”

  1. Dziebak Says:

    Londyn pewnie ma swoich znających się na swoim fachu ludzi, dbających o przebudowę itp. U mnie w mieście znajomy chciał przebudować z sąsiadami kamienicę. Nie chodzi o jakąś na starym rynku, tylko raczej w zwykłej, miejskiej brudnej dzielnicy. Włożyli w to kupę czasu, znaleźli architekta, porządnych budowlańców, stworzyli projekt. No ale szanowna pani “konserwator zabytków” uznała, że kamienica ma być od góry do dołu w jednym kolorze, komunistyczne okna na jednym z pięter (resztę bez problemu wymieniono) muszą zostać (zabytek, się wie) no i kolor musi być piaskowy, żeby pasował do “zabytkowego charakteru dzielnicy”. Zupełnie tak, jakby tandetne centrum handlowe w kształcie piramido-nie-wiadomo czego pasowało. Tak samo pasował biały chodnik, pokryty w ciągu tygodnia toną ślicznych gum, błota i psich kup, za to niełatwy do sprzątania. Tak samo pasuje tam wysypisko niepotrzebnych rzeczy, no i cudowne zabytkowe rozpadające się słupy telefoniczne…

    A na Mac’Donalda naciąłem się raz za granicą i od tego czasu czuję wstręt na samą myśl…

    PS. sadzenie kasztanów się nie opłaca, bo robactwo je zjada i więdną na wiosnę…

  2. Alnilam Says:

    Panie Rafale,
    z narzekaniem na gatunki drzew trochę Pan przesadził. Co do reszty, zgadzam się.

    // Suma liczb 0 i 0 to nie 0? Chyba, że źle przeczytałem ;)

  3. BlackButterfly Says:

    Nie, dobrze przeczytałeś. Mi się kiedyś wyświetliło : Oblałeś test z matmy. Ale dobrze napisałam wynik!

  4. Dziebak Says:

    Gatunki drzew to kicha, odobnie jak to, że 80% lasów to lasy sosnowe… Ale te kasztany, to też średni pomysł.

  5. katakumby Says:

    http://fnin.phorum.pl/ wbijajcie i bierzcie udział w konkursie!!! zapraszam

  6. Rafal Kosik Says:

    Prawdę mówiąc, to nie znam się za dobrze na drzewach, więc możliwe, że kasztany nie były najszczęśliwszym przykładem. Nie zmienia to faktu, że średnią długość życia każdego gatunku akurat łatwo sprawdzić i sadzenie drzewa, które zwali się, albo trzeba je będzie ścinać za 50 lat to zły pomysł.

  7. Dziebak Says:

    Też się nie znam na drzewach, ale wiem, że sosna to był zły pomysł, a kasztan bryzdko wygląda, jak marnieje. Ale ma Pan rację co d tego, że lipa to lipne drzewo. Aż się nie chce wierzyć, że znowu to sadzą… Zresztą co ich to? Wsadzą, zmarnieje, wytną, znowu wsadzą. Koszty się rozłożą.

  8. Hankes Says:

    Jak nie kasztany, to może głogi, jesiony czy orzechy ? Albo platany - przez jasną korę i pięknie odbijające światło liście sprawiają, że czuję się, jakby słońce świeciło nawet w pochmurny dzień.

    A w Polsce wciąż jeszcze jest zbyt mało ludzi, którzy mogą sobie pozwolić na wychodzenie do knajpki w celu ot tak posiedzenia, albo po prostu kiedy nachodzi ich ochota na zjedzenie makaronu/chińszczyzny/pizzy/fois gras/schabowego/fondu/czego-dusza-zapragnie, a nie chce im się gotować. Niedawno poznałam dziewczynę, która mając 22 lata ani razu w życiu nie była w restauracji. Pochodzi ze wsi i dziwi się, czemu właściwie ludzie chodzą do miasta jeść z nieswoich talerzy jedzenie zrobione przez obcych nie po domowemu. I gadaj z kimś takim. W Londynie nawet kloszardzi, jak Rafał zauważył, przesiadują w restauracjach (bądź co bądź mcdonald jest jadłodajnią), a w Polsce 90% klasy średniej wychodzi z domu w celach innych niż praca rzadziej niż raz w miesiącu…

  9. cascadebadge Says:

    Czy menel w prawym dolnym rogu 10 zdjęcia to menel czy coś w rodzaju żywej rzeźby?
    Jeśli platany to takie drzewa z bardzo jasną korą, miasto obsadzone nimi ładnie wygląda.

  10. Rafal Kosik Says:

    Nie wiem, czy menel. Na pewno bezdomny, bo to mi nie wygląda na biwak.

  11. morszczuk Says:

    Zapraszam serdecznie na forum fnin.phorum.pl :)

  12. Praca Londyn Says:

    Bezdomnych pełno w Londynie, a najgorsze że sporo Polaków, najwięcej w zachodnim

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).