Literackie rzucanie mięsem

Literackie rzucanie mięsemDostaję wiele listów od czytelników. Wybaczcie, że zaczynam takim banałem, ale w tym wypadku jest to konieczne. Listy zwykle są miłe, ale trafiają się też, powiedzmy, reklamacje. Jakiś czas temu przyszedł e-mail od oburzonej mamy pewnego młodego czytelnika serii FNiN, w którym mama apeluje do mnie o zachowanie kultury słowa. Mama ta podaje trzy numery stron, na których „zostały nieocenzurowane pewne wulgaryzmy”. Są to, w kolejności występowania: „do dupy”, „gówno mnie to obchodzi” oraz „klawo jak cholera”.

Rzeczywiście, żaden cenzor nie miał tego tekstu w rękach, ale czy te potworne słowa powinny się tam w ogóle znaleźć? Ja sam nie przeklinam i przeszkadza mi, gdy ktoś w rozmowie ze mną używa „k…” zamiast przecinka. Nadużywanie wulgaryzmów świadczy o niechlujstwie, braku kultury i szacunku wobec rozmówcy. Nie znaczy to, że nie ma sytuacji, w których „k…” nie pasuje. No ale może jako sporadyczny wykrzyknik, a nie przecinek. Czy jednak brzydkie słowa powinny zniknąć z literatury? Szczególnie młodzieżowej?

Rozmawiałem ostatnio z dwoma pisarzami, którzy również próbowali swych sił w literaturze kierowanej do nastolatków. Rozmowa zaczęła się od gier komputerowych, a dokładniej od dyskusji, czy gry oparte na przemocy, np. GTA, wyzwalają przemoc u graczy, czy raczej ją kanalizują. Innymi słowy, czy młody człowiek po godzinach strzelania na konsoli wyjdzie na ulicę na dogrywkę, czy też zagra w GTA zamiast używać przemocy w życiu. Doszliśmy do wniosku, że to drugie jest bardziej prawdopodobne, ale pewności jednak nie ma.

W książkach tych pisarzy wulgaryzmy pojawiają się hurtowo. Włożone w tej ilości w usta młodych bohaterów moim zdaniem niestety upodabniają ich wręcz do wychowanków ośrodków penitencjarnych lub członków rodzin patologicznych. Młodzi aż tak przecież nie przeklinają. Z drugiej strony klną jednak zdecydowanie więcej niż bohaterowie FNiN. Czy młody kulturalny człowiek po lekturze rwącej rzeki niecenzuralnych słów zacznie przeklinać? Albo, jeżeli już klnie jak szewc, poczuje się usprawiedliwiony? A jeśli przeczyta książkę bez wulgaryzmów, to przestanie przeklinać lub w ogóle nie zacznie?

Uważam, że zły przykład zwykle jest niestety bardziej atrakcyjny od dobrego. A jeśli tak, to jedynym efektem powstrzymywania się przeze mnie przed używaniem wulgaryzmów byłoby przekłamanie rzeczywistości. W opozycji do ostatniego e-maila oburzonej mamy stoi wielokrotnie więcej e-maili i rozmów z fanami serii, z których wynika, że bohaterowie są wręcz zbyt grzeczni, a przez to niewiarygodni.

Wydaje mi się, że autor musi mieć pewne poczucie odpowiedzialności za to, co pisze. Szczególnie jeśli pisze dla młodych ludzi. W końcu jest to też element wychowania. Z drugiej jednak strony nie można sprowadzać literatury do roli narzędzia edukacyjnego. Jeżeli się na to zgodzimy, to zaraz pojawi się lista instrukcji, co książka powinna zawierać, a czego nie może. Gdybym chciał się stosować do sugestii ludzi przekonanych, że mają monopol na serwowanie dyrektyw moralnych, to doszedłbym do wewnętrznej sprzeczności. Jedni chcą więcej przekleństw, inni nie chcą ich wcale. Ale to dopiero początek listy życzeń.

Kilka razy spotkałem się z zarzutami, że większość bohaterów nie ma problemów finansowych, więc książka nie oddaje wiernie sytuacji większej części społeczeństwa. Cóż, nigdy nie zakładałem, że ma oddawać. Powinna? Nie zdążyłem się nad tym poważnie zastanowić, bo w jakiejś dyskusji przeczytałem, że przedstawiona uboga bohaterka (Nika) radzi sobie sama w trudnej sytuacji, a to obraża wszystkich ubogich tego świata, którzy sobie sami nie radzą. Tego się nie spodziewałem. Nie spodziewałem się też oskarżenia, że seria promuje niechęć do homoseksualistów, bo w klasie Felixa, Neta i Niki nie ma ani jednego zdeklarowanego geja, ani też żaden z gimnazjalistów nie jest wychowywany przez dwóch tatusiów. Z drugiej strony inni czytelnicy zauważają z oburzeniem, że bohaterowie w niedzielę nie chodzą do kościoła. Ktoś protestuje, że nie powinni jeść mięsa, bo przecież to mordowanie zwierząt. Kto inny krytykuje scenkę obiadu rodzinnego w kontekście kultywowania stereotypowej roli kobiety, a zaraz po nim kto inny wypomina, że bohaterowie na stronie czterysta pięćdziesiątej pierwszej jedzą hamburgery, zamiast zdrowych maminych obiadków.

Wniosek jest prosty. Autor i tak wszystkim nie dogodzi, niech więc pisze w zgodzie z własnym sumieniem, bo to jedyny sposób, by literatura była wiarygodna. A bohaterowie niech klną tam, gdzie autor uzna to za stosowne. I nikomu nic do tego, kuleczka zamszowa!


Udostepnij
Glodne Slonce

46 Responses to “Literackie rzucanie mięsem”

  1. Fellixiara Says:

    Prawda zawsze ktoś będzie miał pretensje - jeszcze się taki nie narodził co by…mu się wszystko spodobało ;D Dla mnie na razie FNiN jest spoko a jak się komuś nie podoba to niech nie czyta

  2. FanOskar Says:

    A przyczepił się ktoś może o Sashę Grey w 11 części? Mnie to rozbawiło, ale pewnie ktoś się oburzył.

  3. Jacek Says:

    Panie Rafale
    Osobiście uważam że zderzył się pan z problemem starzenia się czytelników, z którym spotkałem się ja sam. FNiN’a czytam od dawna, kiedy zaczynałem byłem młodszy niż bohaterowie, teraz już ich zdecydowanie przerosłem. Nie jestem w stanie już wrócić do serii, chociaż nowe części nadal czytam z sentymentu.
    Młodzi ludzie starzeją się dużo szybciej niż Dorośli. Różnica między 10 a 15-latkiem jest ogromna, a między 25 a 35-latkiem, zdecydowanie mniejsza. Obecnie wiekowy rozstaw czytelników FNiN’a wynosi jakieś 5 lat. Ci najmłodsi i ich rodzice, chcą widzieć w Felixie idoli. Starszych kolegów o super przygodach. Ci najstarsi bardziej chcieli by w nich zobaczyć kumpli z podwórka. I niestety to pana decyzją jest którą z tych stron będzie chciał pan zadowolić.
    Ja z Felixa powoli się wycofuje, właśnie dlatego że wydaje mi się już zbyt dziecinny. Przeczytałem Vertical i Mars, i są dla mnie obecnie lepsze. Osobiście marzy mi się eksperymentalna część bonusowa w stylu “Felix Maturzystą” ;)

  4. H.K. Says:

    Zgadzam się z Panem- nie można dogodzić wszystkim i zawsze ktoś będzie miał pretensje. Nie wiem, czy słusznie, ale wydaje mi się, że na początku miał Pan inny pomysł na Nikę, który jednak się zmienił. Na samym początku pierwszej części była ona mniej “kulturalna”, jeśli mogę tak powiedzieć. Przykładem jaki mi się nasuwa jest użycie słowa “kibel”- teraz nie wyobrażam sobie Niki mówiącej inaczej niż toaleta, łazienka itp. Wiele sytuacji pokazuje, że jest ona “lepiej” wychowana od Felixa i Neta pomimo braku osoby, która mogłaby ją wychować przez tyle lat. Oczywiście, nie twierdzę, że tak jest. To tylko moje przemyślenia i chyba tylko Pan wie, czy słuszne. Już w TMK pojawiły się przekleństwa, choć ocenzurowane, ale sądzę, że każdy domyślił się tego, co miało tam być, dlatego nie rozumiem tego oburzenia ze strony matki. Przekleństwa każdy zna, a to, czy ich używa zależy tylko od niego, a nie od ilości przeczytanych wulgaryzmów.

  5. Felixiara Says:

    Mi większość dookoła mówi, że to książka dla młodszych(FNiN) a nie dla 18, ale ja tak nie uważam - to wszystko zależy od nas, naszego nastawienia i wysokości poczucia zbyt dorosłego. Uważam, że każdy ma prawo poczuć się czasem młodziej więc zamiast wymyślać sposoby, czemu nie sięgnąć po książkę? Znacznie lepiej być młodym duchem a starszym ciałem niż na odwrót(oczywiście wszystko w rozsądnej mierze), wtedy ma się lepsze nastawienie i inni się z nami lepiej czują. To że musimy być dorośli nie znaczy, że nie możemy być dziećmi - bo kto przyjdzie nam do naszej wolnej chwili z butami i powie “co ty czytasz to dla dzieci!”? To jego zdanie, a ono wcale nie musi nas obchodzić. Mnie osobiście FNiN daje dużo śmiechu w życiu, co się naprawdę bardo przydaje i za to p. Rafałowi dziękuję serdecznie.
    PS:Może trochę mało na temat ale taka mnie naszła refleksja. Zorki ;D

  6. Karol Says:

    Mam ten sam problem co Jacek…
    Jak wyszła pierwsza część FNiN byłem w 2 klasie podstawówki. Tak po prawdzie mówiąc, to trochę się opierałem na tych książkach, kształtując swoje zachowanie wtedy, z racji tego, iż miałem koleżankę tak samo zafascynowaną ową serią jak ja. Gdy miałem to 9 - 8 lat bardzo przyjemnie mi się czytało “Felixa…”
    Ale ostatnią książkę przeczytałem szczerze mówiąc dość hmm… pobieżnie nazwijmy to. Raziło mnie po prostu trochę, że oni są “wiecznymi gimnazjalistami” . Co prawda zauważyłem, że (śmiesznie to zabrzmi, ale cóż ) dojrzewa pan, ale wydaje mi się wręcz stara się pan hamować rozwój bohaterów. Aby spowolnić to, co nieuniknione. Co prawda zastanawiam się teraz, czy to złe, ale wg. mnie nie powinien pan tak postępować. Nie zmierzam do tego, że nagle mają zacząć przeklinać, palić pić czy robić rzeczy, które robią moi znajomi z klasy (1 LO) ale wydaje mi się, że piękną wizją byłaby taka ewolucja książki - od młodzieżowej, przez dla trochę starszego czytelnika, po kto wie? - dorosłego odbiorcę. Nie uważam, że jak przeczytam sławietne polskie “K…a” w literaturze, to będę usprawiedliwiony za użycie. Na ogół boli mnie to jak ktoś puszcza wiązankę złożoną ze słów tego typu, ale wiemy, że ludzie są różni i nikogo nie będę uczył kultury na siłę.

    Troszkę się rozpisałem ;) ale ciekaw jestem co pan myśli na temat tej “dorastającej” serii.
    Pozdrawiam - Karol

  7. Arvena Says:

    Felix na studiach byłby spoko: “I tajemnica skserowanych notatek”.

    Jeżeli chodzi o mnie, to utknęłam na “Buncie Maszyn”. Jak zobaczyłam, że numerek kolejnej części jest dwucyfrowy, to się za głowę złapałam. “Vertical” i “Kameleon” były przegenialne; w mojej głowie na tyle przyćmiły Felixy, że wygasł całkowicie mój imperatyw do czytania kolejnych części. Może powinien zastanowić się Pan nad kolejną książką “dla dorosłych”? Zaczynał pan jakieś milion lat temu nowy projekt (nie wiem, czy pamiętam: “Różaniec”? smth like that), wrzucał Pan nawet fragmenty, ale prace przerwał Panu proces powstawania filmu. Czemu by nie wrócić do tego? Byłoby miło, ja byłabym uradowana :)
    Pozdrowionka.

  8. Rafal Kosik Says:

    Do Różańca mam zamiar wrócić. Problem jest z czasem.

  9. Michał Says:

    Generalnie zgadzam się z Jackiem i Karolem, samemu ciężko byłoby mi to lepiej ująć. Choć nadal sięgam z sentymentem do Felixów, trochę przeszkadza mi fakt, że praktycznie w ogóle nie dorastają. Jednocześnie wiem, że nie da się tego zmienić, właśnie ze względu na różnicę wieku czytelników. Ciekawy jednak byłby eksperyment z opowiadaniem, w którym występowali by “dorośnięci” bohaterowie.

    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za dłuugie godziny rozrywki,
    Michał

  10. Zuzia Says:

    O, a to mnie ucieszyła ta notatka, bo akurat o tym ‘przerastaniu’ bohaterów FNiN ostatnio dyskutowałam z koleżanką. Muszę powiedzieć, że po kilku częściach dostrzegłam, że i oni dorastają wraz z nami. Drobny przykład - alkohol. Jeszcze w Orbitalnym Spisku - od kogoś było czuć piwo! O zgrozo! Świat Zero - Net pije bez oporów, sięga po kolejne. I to, wbrew maminym pozorom, jest fajne. Oczywiście, że po Felixy sięgają kolejne roczniki (bo ‘pokolenia’ to chyba jeszcze nie to słowo) młodszych czytelników, ale trzyma się tej serii, choćby z sentymentu, naprawdę solidna grupa czytelników starszych (no, na przykład takich maturzystów :), dla których wygłaskane i cukierkowo kulturalne dzieciaczki nie są interesujące i nie sięgną po nich nawet z sentymentu. A warto o takiego czytelnika dbać, prawda?
    I dlatego właśnie narzuca się ważniejszy moim skromnym zdaniem problem, o którym wspomniał już Karol - ‘wieczni gimnazjaliści’. Gdy czasami rozpatruję różne sytuacje przedstawione w Felixach, z uśmiechem odnajduję w nich swoje własne zachowania. Bo, nie mówiąc już o wiedzy i jej zastosowaniu w życiu codziennym (!), w zwyczajnych towarzysko-obyczajowych scenkach Felix, Net i Nika zachowują się jak ja (klasa III LO), a nie odpowiadający im wiekiem mój brat (klasa II gimnazjum).

  11. OldShaterhan Says:

    Miałem taki fajny komentarz tu już napisany, ale odświeżył się test matematyczny i go nie wysłało :(

  12. OldShaterhan Says:

    Przyznam, że mi trochę w Felixach brakowało tego, że w ogóle nie była poruszana tematyka religijna(z drobnymi wyjątkami), ale w sumie przecież świat tej serii jest inny niż nasz świat - nie ma u nas takich stworzeń jak tam, więc mieszanie tego mogłoby spowodować otrzymanie mieszanki wybuchowej. Jest dobrze jak jest.

    “Nie spodziewałem się też oskarżenia, że seria promuje niechęć do homoseksualistów, bo w klasie Felixa, Neta i Niki nie ma ani jednego zdeklarowanego geja, ani też żaden z gimnazjalistów nie jest wychowywany przez dwóch tatusiów.”
    Zaraz… zaraz… A czy w FNiN pojawia się gdzieś jakaś dyskryminacja osób homoseksualnych? Nie? No to o co kłótnia? Przyjmijmy, że w klasie naszej trójki bohaterów jest 15 osób. To jaka jest szansa, że któraś z nich jest “inna”? Minimalna. Z rodzicami? Podobnie. Zresztą sam nie popieram zachowań homoseksualnych, ani tym bardziej medialnego szumu wokół tej tematyki. Po co dodatkowo wpajać młodym, że to coś jest normalne? Zostawmy im wybór.

    Wg mnie FNiN jest skonstruowane tak, że nie jest ani niczego za dużo, ani za mało.

    “Ktoś protestuje, że nie powinni jeść mięsa, bo przecież to mordowanie zwierząt.”
    Powiedzmy sobie szczerze - wegetarianie należą do zdecydowanej mniejszości, więc dlaczego bohaterowie FNiN mają do niej należeć?

    “Kto inny krytykuje scenkę obiadu rodzinnego w kontekście kultywowania stereotypowej roli kobiety, a zaraz po nim kto inny wypomina, że bohaterowie na stronie czterysta pięćdziesiątej pierwszej jedzą hamburgery, zamiast zdrowych maminych obiadków.”
    Przecież dla swoich dzieci matki są najlepszymi kucharkami na świecie :), a jednocześnie nie można unikać problemów, albo raczej tematyki dnia codziennego(tu mowa o fast foodach).

  13. y Says:

    Dla mnie wszystko jest na właściwym miejscu i proszę, niech niczego Pan nie zmienia!
    Ludzie chyba zapominają, że książka to fikcja, a nie idealne odzwierciedlenie rzeczywistości.
    Jeśli biedni “dorośli” czują się dotknięci faktem, że Felix, Net i Nika nie przeklinają, cóż - niech sięgną po inną książkę. Albo niech pograją w GTA V - może w końcu poczują się usatysfakcjonowani.
    Najbardziej cenię tę serię za klimat, który wulgaryzmy, wielkie problemy finansowe i tony alkoholu na pewno by zepsuły. Ale cóż, ja raczej zaliczam się do mniejszości :)
    (Gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości, mam 20 lat)

  14. y Says:

    Moim zdaniem “Felix, Net i Nika” jest książką dla “wiecznych dzieci”, ludzi, którzy mimo wszystkich przeciwności losu nadal potrafią żyć w świecie własnej wyobraźni. Jeśli czujecie się zbyt dorośli, by ją czytać, po prostu nie czytajcie.

  15. y Says:

    Tak na marginesie: w Harrym Potterze nikt nie przeklinał, a książka i tak osiągnęła jeden z największych literackich sukcesów, również wśród dorosłych.

  16. Adggamma Says:

    Zgadzam się z “y“. Felixy są genialne bo to ksiazka dla dzieci ( “młodszej młodzieży“) przy ktorej mozna sie swietnie bawic, a z drugiej strony nawet jesli jestem toche starsza od felixow to wciaz moge sie z nimi identyfikowac.
    Ps: “kuleczka zamszowa“ haha. Fajny patent, musze zapamietac.

  17. y Says:

    @Adggamma: :)

  18. szoan Says:

    Faktycznie, sa tutaj wieczni gimnazjalisci. Mi to jednak az tak nie przeszkadza, ale milo by bylo zobaczyc ich w liceum, a przynajmniej zeby troszke to przyspieszylo (niech sie martwia do ktorego liceum isc, okazja do smiesznych tekstow). Chcialbym tez zobaczyc ze oni potrafia przeklinac, do *BIP* nedzy. Moze nie Nika, Felix tylko jak cos mu nie wyjdzie, a Net to w sumie ma takie teksty ze te zle przeklenstwa to zbyt proste przy nim sa (’swieta matryco dyskowa’ przebija stokrotnie ‘cholera’). Seria jak dla mnie dziecinna nie jest (a jestem w 3 liceum). Odniesienia do wspolczesniego swiata, dorosle zagadnienia, fakty technologiczne, no i to ze ta seria jest przesmieszna czynia ja moja ulubiona (zaraz za Aktami Caine’a M. W. Stover’a oraz Gamedec’iem M. Przybylka). Chcialbym zeby Pan wplatal wiecej tematow jak rewolucja robotow, stereotypy (kochana pani Helenka), wladza mniejszosci (gejow, vegetarianinow, feministek oraz feministow) itp. (Brak polskich znakow bo pisze z zagranicy).

  19. Karo Says:

    Jestem w 3LO i wciąż uwielbiam tą serię min za to że oni są wiecznymi gimnazjalistami chociaż mogło by się przenieść do 3 klasy to jednak są sytuacje w których oni nie zachowują się jak gimnazjaliści tylko doroślej ta seria jest po prostu świetna a jak dla kogoś jest zbyt dziecinna to niech nie czyta (tu mi się y zacytował ale w pełni zgadzam się z jego opinią wiec pewnie dlatego) :D

  20. Woju Says:

    Panowie (ze szczególnym uwzględnieniem Pań), przeciekawe jest to co piszecie. Jestem młodym “dorosłym”, pracującym człowiekiem i FNiN czytam. Co więcej, znam kilka dorosłych osób powyżej 40. które czytają “Felixa…” z zainteresowaniem, i to niekoniecznie w zaciszu własnego domu, ale np. w metrze. Także nie przesadzajmy, że pomiędzy 2 gimnazjum a 1 liceum jest taka przepaść :D Oczywiście czekam z utęsknieniem na kolejną część serii. A czy będą “doroślejsi”? Przeczytam to się dowiem :)

  21. Dziobal Says:

    Do mnie ta książka mówiła: “hej, oni nie przeklinają, a i tak są fajni”. Myślę, że to miało pozytywny wpływ. Gdyby przeklinali, bardziej bym takie zachowanie akceptował.
    Howgh.

  22. Fan anonim Says:

    W końcu treść książki wybiera autor, a poza tym raczej się nie zdaża by do jednej klasy chodzilło po jedny z wyznawców każdej religii na świecie, przedstawicielu każdej orientacji seksualnej, lub o wszystkich możliwych poglądach politycznych. No i widać że bohaterowie dorastają, a to że ktoś dorasta, nie znaczy że musi przeklinać.

  23. Magdalena Says:

    Mam ponad 40 lat i cztery córki (9-18 lat), wszystkie czytające FNiN, sama też z dużą przyjemnością te książki czytam, więc mogę trochę „przekrojowo” ocenić ich recepcję. Rzeczywiście dla najmłodszej i tej trochę starszej (ale jeszcze podstawówka) – najważniejsza jest przygoda, a wiek bohaterów, jeszcze „nieosiągalny”, powoduje, że stają się oni w jakimś sensie „wzorami”, tzn. „fajnie by było być kimś takim jak oni”. W tej sytuacji język ma duże znaczenie, i mnie jako mamie bardzo podoba się zastępowanie wulgaryzmów zamiennikami (bo jednak zdenerwowany albo przestraszony człowiek „coś”mówi, dzieci też zdają sobie z tego sprawę, dobrze jeśli zobaczą, że to „coś” może być bardziej lub mniej wulgarne - mogą też porównać znajomych sobie gimnazjalistów z FNiN). Dla najstarszej natomiast od mniej więcej roku ta „sztuczność” postaci stała się już nużąca, raczej pociągnął ją większy „naturalizm” bohaterów Sapkowskiego, ale to chyba zrozumiałe z racji wieku. Mam wrażenie, że Pan jednak pisze dla określonego wiekowo czytelnika (9-15 lat?). Próby dotrzymywania kroku coraz starszemu odbiorcy mogą się skończyć sukcesem („Harry Potter” – ale z kolei chyba żaden ośmiolatek nie zrozumie ostatniej części) albo niepowodzeniem („Jeżycjada” M.Musierowicz, moja ukochana do niedawna seria, której ostatnie tomy już nie wiem, dla kogo są pisane).
    Jeśli chodzi o mnie, neutralność (powiedziałabym – „przezroczystość”) serii w kwestii niektórych tematów bardzo mi odpowiada, dzięki temu książki nie dzielą na wierzących-niewierzących, nowoczesnych-zacofanych itd., ale też nie wprowadzają relatywizmu, i dziękuję za to szczerze, bo chociaż chcę, żeby moje dzieci kierowały się wiarą, nie muszę do ich wychowania każdej książki używać jako „oręża”. Za to poruszanie przez Pana tematów z dziedziny historii, reklamy i mediów, demokracji, konsumpcjonizmu – jest nie tylko bezcenne, ale i unikalne, mam wrażenie, we współczesnej polskiej literaturze młodzieżowej. Podobnie jak popularyzowanie praktycznych możliwości wykorzystania wiedzy. Już dawno (tu nawiążę do innego wątku) uważałam, że FNiN powinien wejść jakoś do spisu lektur, widzę jednak trudność związaną z obszernością serii, należałoby umiejętnie wybrać fragmenty. Za to chętnie widziałabym napisany przez Pana, lekko zbeletryzowany „pomocnik” do nauki fizyki w gimnazjum… Byłoby świetnie, gdyby potraktował Pan ten pomysł jako wyzwanie. Pozdrawiam

  24. Magdalena Says:

    Aha, ale co do wpływu lektury na nawyki słowne - dość mocno zakorzeniło się u jednej z moich córek wyrażenie “o jeżu”, i wiem, że źródłem był tu FNiN, więc jednak tak to w niektórych przypadkach działa

  25. Adggamma Says:

    @Magdalena Podoba mi się pomysł napisania podręcznika do fizyki przez Pana Rafała :D Ciekawa jestem tylko co sam autor na to…

  26. Felixiara Says:

    @ y ,Woju , Magdalena - plusik dla was ;D

  27. kyokushin Says:

    “Harry Potter” znudził mnie już mniej więcej w wieku 15 lat, a FNiN nadal czytam mając już 18 ;)

    Klimat tej książki jest tak niepowtarzalny właśnie min. poprzez TE słownictwo, dokładnie takie jakie jest teraz.
    Zaczęłam czytać serię w wieku 13 lat i na własnym przykładzie widzę, że niektóre wyrażenia użyte w FNiN bardzo szybko weszły do mojego słownika, starałam się być tak dowcipna jak bohaterowie (szczególnie Net;), więc nie zgodze się z panem w kwestii, że słownictwo to nie ma wpływu na młodego czytelnika ( z tym, ze mowa tu o faktycznie młodych czytelnikach, bo ci starsi nastolatkowie nie są już tak podatni na wpływ książek).

    Za to zgadzam się w 100 % z ostatnim zdaniem. Jakby autor miał zawierać w powieści wszystkie prośby i sugestie czytelników to w końcu nie pisałby juz własnej książki tylko zlepek pomysłów różnych ludzi.
    Nie wiem jaki jest sens czytać książkę w której z góry wiadomo co się wydarzy ;)

  28. Fan anonim Says:

    Skoro Pana książki podobają się ludzią właśnie takie, jakie są teraz, to może lepiej nie starać się na siłę dogodzić wszystkim ( bo to i tak się nie uda ), tylko pisać tak dalej.

  29. Andrzej Says:

    Moje wyrazy współczucia, Panie Autorze, na samym wstępie. Są ludzie, i ludziska - nie mam zamiaru nikogo obrażać, ale ja z kolei, jako człowiek młody i jednocześnie dorosły w wymiarze prawnym, uważam, że Pańskie powieści są nawet zbytnio ugrzecznione. Proszę nie brać tego do siebie, jako urazę, bo to ni wada, ni zaleta. Z jednej strony miło poczytać idyllę i oderwać się od szarej, przesyconej owymi wulgaryzmami rzeczywistości, a z drugiej - powieść traci na realizmie.
    Kiedy zaczynałem czytać FNiN, miałem 13 lat, czyli tyle samo, ile mieli bohaterowie. Obecnie mam już ponad 20 lat, a i tak ta seria mi się podoba. Nawet, jeśli wiem, że postacie i sytuacje w niej przedstawione, są zbyt nienaturalne, to lubię wracać, ponieważ się odstresowuję po ciężkich lekturach, które mają w sobie aż nazbyt dużo twardego realizmu. Nie przeszkadza mi, że ja dorastam, a bohaterowie tkwią w tym samym miejscu. I tak zauważyłem, że stara się Pan subtelnie nieco podnieść realizm - tu wypicie piwa, tam papieros, gdzie indziej znowu przekleństwo. Czy jest to złe? Kłóciłbym się.
    Podał Pan przykład z grami komputerowymi. Ja gram w różne, często brutalne, gry, ale kiedy kończę kolejny poziom, widząc, jak kula przechodzi przez mózg radzieckiego żołnierza, nie mam ochoty wyjść na miasto i rozłupywać kolbą karabinu czaszek Bogu ducha winnych obywateli. Dla mnie to intelektualna przerwa, kiedy mogę się wyżyć, odstresować, odpocząć, a następnie wrócić do pracy. Analogicznie jest z książkami. Sięgam po nie, ponieważ lubię czytać i przy tym odpoczywam. Warto czerpać wzorce, ale nie demonizujmy, że jeśli zawrze Pan parę mięsistych zwrotów, to od razu Czytelnicy zaczną przeklinać na potęgę. ;)
    Jeszcze jedna sprawa. Panie Autorze, bardzo mnie cieszy, że nie wprowadza Pan ŻADNYCH kontrowersyjnych wątków do książek: polityki, religii, poglądów. Wie Pan, jakie ja mam poglądy, ale uważam, że źle odbiłoby się na serii, gdyby umieścił Pan jakiekolwiek wątki związane z np. homoseksualizmem, aborcją, eutanazją… Po to czytam tę serię, by uciec od tematów, którymi na co dzień bombardują mnie media.
    Kończąc tę nieco przydługą wypowiedź, proszę się absolutnie nie przejmować przewrażliwionymi czytelnikami. Nie dogodzi Pan każdemu. I nawet nie powinien Pan, w końcu Pan jest tutaj dyrygentem tej wspaniałej orkiestry, jakiej są karty książki, które setki Czytelników przewracają z wypiekami na twarzy.

  30. szary Says:

    A bo to wszystko dlatego że sam Pan skrócił dystans do czytelnika.
    Kiedy się kupuje książkę, to autor jest tak naprawdę nazwiskiem na okładce i raczej nikomu nie przychodzi do głowy pouczać go co by było lepsze. Książka jest skończonym tworem i jaka jest każdy widzi.
    No ale skoro można się z Panem “spotkać” w “Internecie” to każdy zaczyna się wymądrzać, jak to zwykle bywa.
    Moja żona jest lekarzem i też ciężko aby ktoś nie rozpoczął rozmowy albo o jakiejś swojej dolegliwości albo o systemie służby zdrowia.
    Pozdrawiam

  31. Rafal Kosik Says:

    Rzeczywiście skróciłem dystans, bo mieszkanie w wieży z kości słoniowej to kusząca ale jednak bardziej przerażająca wizja. Nie chcę być pomnikiem za życia ani wzorem cnót. Chcę pisać fajne i mądre historie - niech one będą wzorem (inspiracją bardziej) razem z nieco wyidealizowanymi bohaterami.

    Podręcznik do fizyki? Mam podobny projekt, który czeka na wolną chwilę :)

    Co do niedorastania bohaterów, to rzucę krótkie pytanie: Ile lat ma Bart Simpson? ;)

  32. Andrzej Says:

    Tak by the way, to przypomniało mi się. Czy ta oburzona mama zdaje sobie sprawę, że zwrot: ‘’klawo jak cholera'’ pochodzi ze znanego serialu, czyli ‘’Gang Olsena'’? :D

  33. Rafal Kosik Says:

    Szczerze wątpię. Polsat podziela chyba zdanie o wulgarności tego zwrotu, bo ocenzurował go, używając zamiast niego „Ale ekstra”. Swoją drogą tłumaczenia Polsatu ssą. Polsatowski lektor uparcie czytał np. imię lorda Vadera tak, jak się go pisze, czyli „wader” zamiast „wejder”. Musiałem przełączyć kanał, bo rozbolały mnie uszy.

  34. Woju Says:

    “Bardzo Pana proszę, niech mi Pan odda pieniądze” :)
    +1 za Barta.

    Zgodzę się z Andrzejem, że pewne wyidealizowanie moralne jest cechą “charakteru” serii i jednym z jej atutów. Dobrze się czasem trochę odizolować od wulgarnej codzienności, a swoją rzeczywistość przecież sami sobie tworzymy.

    To trochę jak z teatrem - nie ma być realistyczne, ma widza zaciekawić, wciągnąć, oczyścić (”katharsis”). I chyba nic nie zachęca mnie do tworzenia tak jak nierealistyczny FNiN :)

  35. szary Says:

    ..Będzie recenzja “Grawitacji” ?

  36. Rafal Kosik Says:

    Jak pójdę, to pewnie coś napiszę.

  37. Pikolo01 Says:

    Swoją przygodę z serią zacząłem od 3 tomów w prezencie świątecznym, w 4 albo 5tej klasie. Teraz jestem w pierwszej liceum i “felixy” nadal czytuję. Przed gimnazjum w lecie czytałem serię chyba nawet parokrotnie. Pierwszy i drugi tom od początku mi się podobały, trzeci niezbyt. Czwarty też uznawałem za przeciętny w skali serii. 5. i 6. tom(Orbitalny spisek z dodatkiem) wróciły do początkowego stylu, i nadal należą do moich ulubionych. 3 kuzynki jak dla mnie były niewypałem, powracając do stylistyki “pałacu snów”, ale byłem starszy i nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo. Bunt maszyn był kolejną częścią w stylistyce technologicznego jutra, jak dla mnie najlepszej w serii. Świat Zero trochę przesadził ze zmianami co rozdział, choć bardzo podobało mi się przedstawienie kontrastów w świecie zależnie od panującego systemu. Nadprogramowe historie były bardzo ciekawe, ale po prostu za krótkie. Zwłaszcza świat udowadniający powiedzenie “dostatecznie zaawansowana technika jest nieodróżnialna od magii” przyciągnął moją uwagę, i chętnie zobaczyłbym rozwinięcie tego tematu.
    Zgodzę się, że zachowanie bohaterów w ostatnich częściach wskazuje na wiek licealny, a nie gimnazjalny. Moja hipoteza opiera się na tym, że przyznał Pan, że ma syna(taka informacja mi się przynajmniej kojarzy sprzed paru lat, mogło mi się coś pomieszać), dla którego początkowo pisał Pan książki…. I to od niego zapożycza Pan zachowania klasy II a i samych bohaterów.

  38. Arawis Says:

    @Pikolo01 ja tak samo zaczynałam przygodę z FNiN- od 3 tomów pod choinką ;) byłam chyba w 1 gimnazjum wtedy. I też uważam,że niektóre zachowania bohaterów są bardziej jak u licealistów niż gimnazjalistów :P jak sobie przypomnę niektóre typy z gimnazjum… Ale nie ukrywam, że po cichu czekam już na to,aż bohaterowie FNiN rozpoczną kolejny etap edukacji- liceum ^^

  39. H.K. Says:

    @Pikolo01 i @Arawis Ja też zaczęłam czytać FNiN, gdy dostałam 2 tomy pod choinkę :D Kiedy się teraz zastanawiam, to był to chyba jeden z najlepszych (a na pewno jeden z najbardziej wartościowych) prezentów, jakie kiedykolwiek dostałam :) Pan Kosik porusza wiele tematów z przeróżnych dziedzin i dzięki niemu dowiedziałam się wielu rzeczy i “otworzyłam” swój umysł jako dziecko z podstawówki. Wcześniej nie interesowały mnie zbytnio takie rzeczy, a dzięki FNiN świat stał się ciekawy i niezbadany. Dziękuję Panu bardzo, Panie Rafale za wychowanie mnie na (mam nadzieję :D) inteligentnego człowieka o wielu zainteresowaniach :D Ja też dorastam, ale nie sądzę, żebym kiedykolwiek mogła wyrosnąć z Felixa- mam do niego wielki sentyment, a poza tym nadal chętnie wracam do starszych tomów i z niecierpliwością czekam na premierę kolejnego :D

  40. Strawberry Says:

    Nie podzielam wszystkich Pana poglądów, zwłaszcza dotyczących religii, jednak nie przeszkadza mi to w czytaniu książek. Są one na tyle uniwersalne, nie identyfikują się mocno z jakąś nową modą, przez co trafiają do szerszego grona. A jeśli ktoś tam widzi dyskryminację homoseksualistów… to chyba ma nierówno pod sufitem. Mamy dzisiaj wolność, ale niech ona kończy się tam, gdzie się zaczyna wolność drugiej osoby, a nie jestem człowiekiem wolnym i dlatego mogę zrobić ze światem wszystko na co mam ochotę. Pana książki pozwoliły mi się rozwinąć - dzięki nim, teraz ciągle czytam - nie zniechęciłem się - jak większość moich rówieśników. Teraz za serię Feliksów zabiera się mój brat i cieszę się, że mu się podoba. A co do wulgaryzmów - ja nie używam żadnych wulgaryzmów (typu: k…) i jakoś żyję - jestem normalny, mam normalnych przyjaciół, znajomych. W książkach nie ma w ogóle wulgaryzmów takich jakie używa dzisiejsza młodzież (np. liceum) i to jest dobre, bo jeśli ktoś zamiast przecinka mówi k… to książek raczej nie czyta (wiem że mogą być wyjątki, ale patrząc po swoich rówieśnikach-tacy ludzie za wiele z kulturą nie mają styczności), więc po co pisać książki dla mniejszości? Mnie odpowiada pański styl mimo, że mam inny światopogląd - i właśnie dlatego uznaję, że odniósł Pan sukces. Także gratuluję :) i życzę wszystkiego dobrego!

  41. JoannaM Says:

    Zawsze jak widziałam na Targach Książki kolejki do pana Kosika po autograf, a w nich same dzieciaki, myślałam że jestem jedną z najstarszych czytelniczek FNiN… a teraz czytam komentarze i podnoszę się na duchu :)
    Zgadzam się, że nigdy nie można dogodzić wszystkim. (Przypomina mi się mój tata, który niestety na starość został katolem i uważa, że należy czytać tylko książki historyczne, a fabularne jedynie wtedy, jeśli w nich bohaterowie chodzą do Komunii…) Skoro udało się dogodzić wielu czytelnikom, to nie ma sensu naginać się do woli kilku innych.

  42. Asiel Says:

    A według mnie bohaterowie się zmieniają. Nie zachowują się jak gimnazjaliści,którymi przecież są,a jak licealiści. Nie mam tu na myśli dojrzałości emocjonalnej,tylko dorosłość,sposób wyrażania się,spędzania czasu,samodzielność,zwracania uwagi na niektóre rzeczy. Powiem,że mnie to nawet frapuje,bo pierwsza książka obejmuje pierwszą klasę gimnazjum,natomiast cała reszta wciąż drugą. Oni ciągle mają 14 lat (nie wiem co się stało z tym ich wiekiem,mieli 13 lat,nawet Nika w wakacje obchodziła 13 urodziny,jakby miała 13 po dwa razy,a potem nagle wszyscy się upierają,że są 15-latkami. Ładnie im przeskoczyło),a czytałam,że wielu fanów się gubi i narzeka,że już dawno powinni być w liceum i,że” co to tak długo trwa”.

  43. Justyna Says:

    Szczerze mówiąc to ta matka powinna przejść się po szkole to by zobaczyła gdzie jej dziecko ma naprawde zły przykład. Ja osobiście nie klne bo uważam to za oznake słabości. Nie mam pojęcia dlaczego wy tak narzekacie że bohaterowie nie zacowują się dorośle??? Czy waszym zdaniem dorosłość charakteryzuje przemoc? Bo moim zdaniem jest właśnie na odwrót… Dla tych co myślą że są ,,zbyt dorośli” na felixa są ksiażki dla dorosłych równiez autorstwa pana Rafała Kosika. Słyszałam ostatnio że felixa czyta tata mojej koleżanki więc chyba dziecinny nie jest …
    Fnin to moja ulubiona seria i nie chce aby bohaterowie dorastali w ekspresowym tempie: po co psuć to co jest dobre???
    Panie Kosiku czy w którejś z następnych części bedzie napisane jak ma naprawdę na imię Net??? nikogo to pewnie nie zastanawia ale ja zawsze chciałam to wiedzieć:)

  44. Rafal Kosik Says:

    To zastanawia bardzo wiele osób.

  45. mara Says:

    Witam,
    wychowałam się na Pana książkach :) Zawsze podobało mi się to,że Superpaczka miała swoje zasady, nie podążała ślepo za innymi i pomagała sobie nawzajem. Oni nigdy nie potrzebowali przekleństw. Byli dojrzali, inteligentni i zabawni, ale nie na siłę.
    Wulgaryzmy nie są oznaką dorosłości, tak samo jak palenie czy picie. Chciałabym,żeby bohaterowie stanęli przed trudniejszymi wyborami, umieszczenie ich w liceum - uważam za cudowny pomysł. Nigdy nie dogodzi się jednak wszystkim, proszę tworzyć dalej wedle Pańskiego uznania :) Nikt z piszących te reklamacje nie stworzyłby TAKIEJ serii !!
    Żałuję,że nigdy nie miałam okazji pojechać na konwent. Może kiedyś uda mi się z Panem porozmawiać.
    Pozdrawiam serdecznie

  46. Zippy Says:

    Bądźmy szczerzy: to nie jest książka dla małych dzieci. Jest przeznaczona dla czytelników wystarczająco inteligentnych, by nie zrobić przypału mówiąc nuczycielce, że gówno go obchodzi, co ona mówi. Jeśli ktoś ma dostawać bólu dupy za każde “kurde”, to nikt mu czytać nie każe. Tego rodzaju sformułowania sprawiają, że książka jest inna, niż lektury szkolne, a co za tym idzie - ciekawsza i śmieszniejsza. Zatem wszystkim bóldupnikom proponuję zaaplikować maść na ból dupy w postaci Ani z Zielonego Wzgórza.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).