Leatherman Surge

Leatherman SurgePrzesiadka z Victorinoxa na Leathermana to jak zamiana Mercedesa na Wołgę. Jest toporny, mniej wygodny w użyciu i na początku trzeba włożyć naprawdę wiele siły w otworzenie go. Leatheman Surge jest dostępny w wykończeniu czarnym i polerowanej stali nierdzewnej. Ja wybrałem czarny, więc przez pierwszych kilka dni po każdym użyciu miałem czarne dłonie. Dlaczego w ogóle zdecydowałem się na ten właśnie model?

Nie zamierzam przesadnie krytykować Victorinoxa Swiss Tool, którego używałem prawie piętnaście lat. Nigdy mnie nie zawiódł, choć zapominałem go smarować co roku, jak zalecał producent. Właściwie to w ogóle nigdy go nie posmarowałem, a nie zatarł się, ani nie złapał najmniejszego luzu. Tak więc Victorinox przeszedł na emeryturę z honorami i w pełni sił.

Świat idzie naprzód i zmieniają się oczekiwania wobec gadżetów. Mimo, że multitool Leathermana jest toporniejszy, to jednak jednocześnie zdecydowanie bardziej przemyślany pod względem konstrukcyjnym. Jasne, że zacząłem szukać nowego multitoola w ofercie Victorinoxa. Okazało się, że nie zrobili nowego modelu, tylko kosmetycznie poprawili stary. Tak więc, Victorinox to naprawdę porządne narzędzie, ja jednak potrzebowałem czegoś innego i tak pojawił się Leatherman Surge.

Nie będę tutaj pisał o konkurencji, możecie sprawdzić ofertę firm Gerber i SOG bo to chyba wyczerpie sensowne alternatywy. Skupmy się na Leathermanie.

Cztery główne ostrza można otworzyć i zamknąć jedną ręką, co jest niewykonalne w przypadku Victorinoxa. Niestety jeśli chodzi mniejsze narzędzia, czyli śrubokręty i otwieracz do kapsli/puszek, to są one dostępne ze środka, dopiero po otwarciu połówek multitoola. To spore utrudnienie.

Również system ich otwierania jest mało wygodny. Victorinox ma nie tylko wszystkie narzędzia dostępne bez otwierania połówek, ale i osobną sprężynę dla każdego narzędzia. Oznacza to, że jeśli otwieramy np. śrubokręt krzyżakowy, to pozostałe narzędzia ani drgną. W Leathermanie, jeśli ciągniemy jedno, otwierają się wszystkie i dopiero trzeba z nich wysupłać to właściwe. Oba multitoole mają wszystkie narzędzia blokowane w pozycji otwartej, co moim zdaniem jest funkcją niezbędną. Pamiętajcie, że nie należy kupować ani multitoola ani żadnego noża składanego bez porządnych blokad ostrzy.

Zestaw narzędzi jest podobny, choć nie identyczny. W Leathermanie połączono w jedno otwieracz do konserw i kapsli, co sprawia, że ten drugi nie jest zbyt wygodny. Zresztą sposób otwierania tego narzędzia potrafi skutecznie zniechęcić do jego używania. Narzędzi nie będę wymieniał, bo możecie je zobaczyć na zdjęciach.

Oba mutlitoole mają wytłoczone na obu połówkach miarki w centymetrach i calach. O ile ta z Victorinoxa jest łatwa w użyciu, to leathermanowa wymaga grubszej kombinatoryki. Dodatkowo nie ułatwia tu sprawy wybrany przeze mnie czarny kolor.

Do komfortu używania głównych czterech narzędzi oraz kombinerek nie ma żadnych zastrzeżeń. Dużym plusem są gniazda wymiennych bitów śrubokrętowych i ostrzy piły. Całkiem przydatna, w przypadku częstego używania, może się okazać możliwość wymiany szczęk przecinaka do drutu.

Akcesoria dodatkowe są łatwo dostępne i naprawdę sensowne. Klips do zaczepiania o kieszeń genialnie poprawia ergonomię użytkowania, choć noszenie ważącego 335 g Surge’a w kieszeni nie każdemu przypadnie do gustu. Przydaje się również w kaburze, bo zabezpiecza dodatkowo przed przypadkowym wypadnięciem narzędzia. Daje się montować i demontować w sekundę, a jednocześnie trzyma solidnie.

Dodatkowe bity to też dobry zakup, choć trzeba je będzie nosić osobno, np. w plecaku.

Wymienne ostrza piły to genialne rozwiązanie i co najmniej dwa zmieszczą się w podstawowym etui. Oryginalnie mamy do wyboru dwa: do drewna i do metalu, przy czym to drugie jest jednocześnie pilnikiem. Prawdziwa genialność systemu polega na tym, że gniazdo jest kompatybilne ze standardem mocowania ostrzy pilarek Boscha, czyli tym stosowanym chyba przez wszystkich liczących się producentów. Oznacza to, że możemy wpiąć w naszego Surge’a ostrze zakupione za 5 zeta w Castoramie, Leroy Merlin, czy gdziekolwiek indziej. Jeśli tylko nie będzie zbyt długie. Takie ostrze nie będzie miało zagłębienia ułatwiającego otwieranie, ale to przecież betka. Należy tylko pamiętać, że ząbki muszą być tak skonfigurowane, by ruch roboczy odbywał się w stronę do siebie.

Jednak ta modularność ma też swoje wady. O ile Victorinox wrzucony luzem do plecaka nie tracił nic ze swoich zalet, o tyle w przypadku Leathermana w sumie, dla zachowania pełni jego możliwości, powinniśmy jeszcze zabrać wymienne bity oraz ostrza pił. To niby nie jest wada, bo bez nich i tak będzie bardzo przydatny, ale… trochę szkoda.

Do wyboru mamy kilka konfiguracji akcesoryjnych. Akcesoria są nie tyko doskonale dostępne, ale i niedrogie. Etui tekstylne jest słabe. Wprawdzie zachowuje kompatybilność z systemem molle, co jest ważne (da się przypiąć do plecaka lub kamizelki taktycznej), lecz producent przyoszczędził na wszyciu jednego paseczka o długości kilku centymetrów, przez co etui bardzo niewygodnie się używa na pasku. Zdecydowanie polecam etui skórzane, w którym oprócz ostrzy do piły zmieszczą się też dwa małe przedmioty wielkości małej latarki. Ja ulepszyłem mocowanie owego etui klipsem Maxpedition, który niestety jest dostępny tylko w komplecie z etui na telefony.

Reasumując, Leatherman Surge, choć toporny, jest naprawdę niezłym narzędziem.

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge

Leatherman Surge


Udostepnij
Glodne Slonce

18 Responses to “Leatherman Surge”

  1. Faktek Says:

    Od prawie roku jestem posiadaczem niskobudżetowego modelu Sidekick. Jest wystarczający dla moich potrzeb, szczególnie sprężynujące kombinerki zapewniają większą wygodę podczas dokręcania.
    Trochę nie rozumiem wyboru koloru czarnego, skoro po pewnym czasie użytkowania będzie widać zarysowania, a do tego nie można będzie użyć go jako odblasku (nigdy nie wiadomo, może kiedyś się przyda :D).
    Razem z latarką Fenix LD02 w jednej kaburze, oraz jednym czterometrowym (no dobra 3,8m) kawałku paracordu splecionym w bransoletkę survivalową tworzą moje EDC 0 z którym nie rozstaję się nawet w mieszkaniu :). Jako ciekawostkę powiem, że na zapięciu bransoletki są zamontowane gwizdek i krzesiwo ( jak tu http://vpx.pl/i/2014/06/19/DSC_0030copy.jpg ), a bransoletka spleciona została w taki sposób, że po rozwiązaniu jednej części klamry wystarczy mocno pociągnąć i całość rozwija się w parę sekund. O wiele praktyczniejsze od popularnego splotu Cobra z którym trzeba się bawić parę minut :D

  2. Trebik Says:

    Wyprzedził mnie pan, ja kupuje surge tylko wersje srebrna dopiero po świętach.

  3. bajdewind Says:

    Ja mam Sidekick’a też Leatherman. Mniej opcji, ale dużo lżejszy, no i trochę mniejszy. Dlatego do mniejszej kieszeni, np. w jeansach, lepiej się nadaje. Też działa świetnie. Nota bene to Pan zainspirował mnie do kupna toola ;)

  4. wieloiksiasty Says:

    Też kupiłem Leathermana pół roku temu. Chciałem Victorinoxa, ale okazało się, że model Wave (o jeden niższy od Surge) był połowę tańszy od Victorinoxa. Poza tym ostrza Leathermana prezentują się o wiele lepiej :D

    Niestety są też wady. Przez ten czas udało mi się ukruszyć czubki obu ostrzy i zrobił lekki luz na kombinerkach. Ponadto otwieracz ma na sobie ślady jakby korozji, a poza tym kiepsko pasuje do europejskich kapsli. Czyżby amerykańskie były mniejsze?

    Poza tym świetny sprzęt. Udało mi się nim między innymi ściąć choinkę oraz naprawić rower który po wypadku miał każdą część w inną stronę :D

  5. Bratzacieszyciela Says:

    Do autora: ‘Mimo, że multitool Leathermana jest oporniejszy, to jednak jednocześnie zdecydowanie bardziej przemyślany pod względem konstrukcyjnym’ - toporniejszy, bo tak jak teraz jest zaburza przejrzystosc odbioru.
    Do przedkomentujacego:
    Letherman ma 25- lub 30-letnia gwarancje - jesli cokolwiek stanie sie ze sprzetem bezplatnie naprawiaja, a raczej wymieniaja na zupelnie nowy, niekoniecznie ten sam model, niestety, trwa to do 2 tygodni (oj boli ten czas bez zabawki, boli) i jest w Polsce realizowane przez militaria.pl.

  6. Radek Says:

    Trzy dni temu po wielkim internetowym riserczu kupiłem Swisstoola, a Surge był głównym “konkurentem”. Wprawdzie idea wymiennych bitów wydaje się fajna, ale przez to śrubokręt jest strasznie krótki. Dość często widzę obudowy urządzeń, gdzie śrubka jest umieszczona dość głęboko i nie sądzę, żeby ten króciótki bit dał się wcisnąć w taki otwór. Super byłoby, gdyby bity były długie. I tak są nietypowe, więc to chyba nie byłby kłopot. Co do pił Bosha, to pomysł jest świetny, ale tu z kolei widziałem narzekania, że piły z marketu są za cienkie i trochę latają w tej obejmie. Trzeba coś podkładać. Ale w awaryjnej sytuacji, lepiej podkładać i przeciąć, niż nie przeciąć w ogóle. No i jak Pan słusznie zauważył - razem z Surgem trzeba nosić trochę drobiazgów, żeby w pełni z niego skorzystać. Swisstool niby też jest w wersji “Plus” ale tam są głupoty, bez których można sobie poradzić.

    Poza tym w Swisstoolu jest dłutko, które wydaje mi się bardzo praktyczne, ale to może dlatego, że mam w domu dużo drewnianych rzeczy własnej produkcji.
    No i linijka jest świetna bo poza tym, że wygodnie się nią mierzy, to jeszcze potrafi zrobić kąt prosty. Co prawda wątpie, żeby był to wzór prostości, ale zawsze coś.

    Ktoś napisał świetne podsumowanie różnic między tymi toolami - Leatherman robi poprostu narzędzia dla “klasy parucjącej” USA, a Victorinox skupia się na tym, żeby zrobić takie małe dzieła sztuki inżynierskiej. Rzeczywiście Swisstool w porównaniu z LM wygląda jak biżuteria. Ale na szczęście jest to bardziej czołg wykładany kryształkami Svarowskiego, niż porcelanowa karafka ;)

  7. Rafal Kosik Says:

    @Bratzacieszyciela, dzięki, rzeczywiście literka wypadła. Zresztą powinno być „bardziej toporny”, ale co tam…

  8. szary Says:

    “Świat idzie naprzód i zmieniają się oczekiwania wobec gadżetów.”

    Pozwolę sobie zacytować, kiedy będę u żony negocjował budżet na jakąś nową zabawkę :-)

    A tak w ogóle, to szukałem w tekście powodów dla których ta nowa zabaweczka zastąpiła starą i nie załapałem.

  9. Radek Says:

    @szary, polecam też inny sposób: zabawki kupuj na wakacyjnych wyjazdach - wtedy to idzie z budżetu na pamiątki, a nie na gadżety ;)

  10. szary Says:

    @Radek
    Geniusz! ;-)

  11. Rafal Kosik Says:

    Stosuję tę metodę od lat :)

  12. Piot Says:

    witam, jaką szerokość ma ostrze w tym leathermanie?

  13. Rafal Kosik Says:

    2 mm

  14. Piot Says:

    Chodzi mi o wymiar od krawędzi tnącej do grzbietu, z góry dziękuję.

  15. tomasiek Says:

    Właśnie się zorientowałem, że opinia z której korzystałem przy zakupie Leathermana została stworzona przez mojego ulubionego polskiego pisarza sci-fi. Mars i Vertical dla mnie stoją obok Dicka. Rewelacja. Dzięki za przyjemnie spędzony czas przy książkach i za cenną recenzję.

  16. Rafal Kosik Says:

    12.5 mm

  17. Lukasz Says:

    Ja jednak wyżej cenię Leathermany niż Victorinoxy (swiss tolle) jeśli chodzi o tego typu sprzęt. ale to wiadomo - kwestia gustu.

  18. tomasiek Says:

    Victorinox to dla mnie podstawa jako scyzoryk - mały poręczny, czerwony. Nie raz się przydał. Ale to, w czym Leatherman się sprawdza to nietypowe sytuacje, gdy inne pomysły zawodzą (np. poszerzanie otworu w rawce rowerowej…)

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).